Choroba sieroca bywa nazywana chorobą braku miłości. Z pozoru dziecko nią dotknięte funkcjonuje normalnie, wstaje co rano, bawi się z rówieśnikami, wykonuje swoje drobne obowiązki, lecz w głębi duszy małego człowieka jątrzy się rana, która może nie zagoić się nawet do końca jego życia.

Choroba sieroca

Choroba sieroca w fachowej literaturze określana jest również mianem nieorganicznego zespołu opóźnienia rozwoju, hospitalizmem i zaniedbywaniem dziecka. To ostatnie idealnie oddaje sedno całego problemu, ponieważ choroba sieroca jest zaniedbaniem emocjonalnych potrzeb dziecka. Wywołuje to zespół zaburzeń lub nawet zahamowania rozwoju psychicznego.

Każdy człowiek do prawidłowego rozwoju potrzebuje kontaktu z drugą osobą. W rodzicach istnieje naturalny, instynktowny odruch potrzeby głaskania, całowania, noszenia na rękach, dotykania ich malutkiego noworodka, niemowlaka i następnie coraz starszego malucha. To potrzeby wynikające z naszej natury, a po drugiej ich stronie leży naturalna potrzeba odbierania tych czułości. Obok kontaktu fizycznego, niezbędne dla rozwoju dziecka jest także nawiązanie więzi psychicznej.

Skutki choroby sierocej bardzo utrudniają funkcjonowanie w społeczeństwie. Dziecko nie potrafi nawiązywać poprawnych relacji, ma problemy z samooceną, która jest zaniżona, pojawiają się stany depresyjne. W dorosłym życiu człowiek nie będzie potrafił zbudować związku, będzie odczuwał problemy z motywacją i samoakceptacją.

Choroba sieroca: przyczyny

Brak zaspokojenia tych potrzeb emocjonalnych, które wszyscy mamy wpisane w nasze geny, skutkuje zaburzeniami, które składają się na obraz choroby sierocej. Jej nazwa wskazuje, że dotyka ona dzieci, które dorastają bez rodziców, wychowanków domów dziecka, ale mogą na nią zapaść również maluchy z normalnych, z pozoru szczęśliwych rodzin. Choroba sieroca nazywana jest także hospitalizmem, z uwagi na to, że może być wywołana także przez długotrwały pobyt w szpitalu, gdzie dziecko traci poczucie bezpieczeństwa i więzi z rodzicem, nawet przy codziennych, wielogodzinnych wizytach.

Specjaliści alarmują, że choroba sieroca dotyka nie tylko dzieci wychowywane w rodzinach patologicznych czy w domach dziecka. Również w tzw. „dobrych domach” zdarzają się jej przypadki coraz częściej. Związane jest to z zabieganiem rodziców, którzy całe dnie spędzają w pracy i nie mają czasu dla swojego dziecka.

Bezpośrednia przyczyna choroby sierocej tkwi w niepoprawnych relacjach z rodzicami, a zwłaszcza z mamą. Brak trwałej i mocnej więzi emocjonalnej powoduje brak przywiązania i poczucie bycia odtrąconym. Szereg problemów emocjonalnych objawia się w trzech fazach, które są charakterystyczne dla choroby sierocej.

Faza aktywnego protestu

Dziecko protestuje przeciwko byciu zostawianym samemu sobie, ciągle płacze, aktywnie domaga się kontaktu z rodzicami, zaczepia ich, przywołuje. Jeżeli jest nieco starsze, zaczyna próbować ściągać na siebie uwagę w nieco bardziej widowiskowy sposób – bywa agresywne, dochodzi do samookaleczeń.

Faza rozpaczy

Faza ta z pozoru wygląda jak ustępowanie objawów i bardzo często właśnie z tym jest mylona. Dziecko cichnie, jest spokojniejsze, ale staje się smutne i coraz bardziej apatyczne. Jego samotność emocjonalna powoduje narastające lęki, maluch nie czuje się bezpiecznie. W tej fazie pojawia się moczenie nocne i zaburzenia odżywiania. Może dojść również do problemów związanych z układem trawiennym – silne bóle brzucha, wymioty, biegunki. Spada odporność i pojawiają się zautomatyzowane odruchy, takie jak ssanie kciuka, bujanie ciałem w przód i w tył.

Faza obojętności

Stan braku więzi emocjonalnej i towarzyszące temu uczucia strachu, opuszczenia, samotności, stają się dla dziecka normalne. Jest ono wyobcowane, apatyczne i bierne. Nie wykazuje zainteresowania otoczeniem. Często wydaje się być nieobecne, „sufituje”, czyli krąży wzrokiem po ścianach i suficie, zamiast utrzymywać kontakt wzrokowy.

Choroba sieroca: leczenie

Im wcześniej zostanie wdrożone leczenie, tym większe są szanse na powodzenie. W bardzo początkowej fazie choroby wystarczy jedynie nawiązanie poprawnych relacji z maluchem, jeżeli jednak sytuacja jest poważniejsza, leczenie jest długotrwałe i bardzo trudne. Wymaga psychoterapii, czasami wieloletniej.