1. Jestem w 9. miesiącu ciąży i właściwie przestałam już wychodzić z domu, bo ciągle prześladuje mnie myśl, że odejdą mi wody płodowe, kiedy będę np. w sklepie…
Może się rzeczywiście tak zdarzyć, ale wtedy tylko ty to zauważysz – nikt inny. Wody płodowe zwykle zaczynają się lekko sączyć. Poczujesz, że nagle robi ci się ciepło i trochę mokro. Pamiętaj, że zawsze możesz się zabezpieczyć, używając wkładki higienicznej. Czasem zdarza się co prawda, że wycieknie większa ilość wód płodowych, ale nie martw się – to nie będzie „powódź”. Po odejściu wód masz jeszcze czas na to, by wrócić do domu, wykąpać się i spokojnie ruszyć do szpitala.
2. Jestem już w 7. miesiacu ciąży i nadal nie czuję instynktu macierzyńskiego. Czy coś jest nie tak?
To nic dziwnego. Instynkt macierzyński u niektórych kobiet pojawia się dopiero po urodzeniu dziecka i w dużym stopniu ma podłoże hormonalne. Za przypływ uczuć częściowo odpowiada oksytocyna – hormon, który także powoduje skurcze macicy towarzyszące porodowi. Zapewne twoje lęki i obawy znikną, gdy tylko weźmiesz malca w ramiona. Na razie nie zadręczaj się niepotrzebnie wyrzutami sumienia. Niebawem poczujesz, co to znaczy być mamą.
3. Dość słabo znoszę ból i stres, dlatego straszliwie boję się porodu. Najbardziej martwi mnie to, że nie będę miała siły, aby „wypchnąć” malucha.
Głowa do góry! Postaraj się poskromić emocje i pomyśl o tych milionach kobiet, które już urodziły swoje dzieci. Więcej pewności siebie – zastanów się – skoro inne mogły, to na pewno i tobie się uda. Matka Natura jest podczas porodu twoim największym sprzymierzeńcem. To ona sprawi, że rodząc będziesz czuła niespożytą wprost energię. Bo nagle nic nie będzie takie ważne, jak wydanie na świat dziecka. A jeśli bardzo boisz się bólu, pomyśl o tym, by poprosić o znieczulenie zewnątrzoponowe (niestety, w wielu szpitalach „na żądanie” podaje się je odpłatnie, w zależności od placówki jest to koszt 400–700 zł). Pamiętaj także, że nie będziesz sama – otaczać cię będzie zespół profesjonalistów, którzy przyjęli już niejeden poród i dobrze wiedzą, jak sobie radzić w różnych, nawet trudnych sytuacjach. Staraj się także zachować spokój i nie panikować w czasie porodu! Już teraz zacznij się uczyć technik relaksacyjnych. A jeśli masz taką możliwość, wybierz się do szkoły rodzenia. Zajęcia prowadzone przez doświadczone położne oraz spotkania z innymi mamami pomogą oswoić strach przed porodem.
4. Koleżanka radzi mi, bym zrobiła sobie lewatywę, gdy tylko poczuję pierwsze skurcze. Podobno dzięki temu uniknę przykrych niespodzianek podczas porodu i będę czuła się komfortowo. Czy to prawda?
To wszystko zależy od ciebie. Możesz zrobić lewatywę – nie ma żadnych przeciwwskazań medycznych. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to konieczne, gdyż przed porodem organizm przyszłej mamy w naturalny sposób oczyszcza się. Często pojawia się biegunka, czasem wymioty. A „przykre niespodzianki” podczas porodu zdarzają się niezwykle rzadko i są traktowane przez personel jako coś naturalnego.
5. A jak poznam, że rozpoczął się poród? Martwię się, że przeoczę coś ważnego i nie zdążę do szpitala.
Na pewno niczego nie przeoczysz. Pojawią się skurcze, które będą stawały się coraz bardziej regularne (przypominają bóle miesiączkowe, ale są intensywniejsze). Mogą też odejść ci wody płodowe. Nie martw się, na pewno zdążysz do szpitala. Porody w taksówkach raczej zdarzają się… w filmach. Jeśli będziesz rodzić pierwszy raz, to akcja porodowa nie przebiegnie bardzo szybko. Od pierwszych skurczów, czy odejścia wód masz jeszcze kilka godzin do wielkiego finału.
6. Będę rodzić w szpitalu akademickim. Z jednej strony cieszę się, bo będę tam miała doskonałą opiekę. Z drugiej, stresują mnie tabuny studentów podczas porodu. Czy mogę nie zgodzić się na ich obecność?
Możesz nie wyrazić zgody na obecność studentów podczas akcji porodowej. Większość rodzących mam jednak tego nie robi, gdyż nie odczuwa takiej potrzeby. Podobnie może być i z tobą – poród w pewien sposób odziera rodzącą ze wstydu – myśli się tylko o zdrowiu malucha. A tak na marginesie – studenci często bywają pomocni! Nie są bezpośrednio zaangażowani, więc wspierają rodzącą mamę i podpowiadają, co może robić, by wszystko przebiegło szybko i bardzo sprawnie.
7. Czy może się zdarzyć, że noworodki zostaną przypadkowo podmienione w szpitalu?
Takie sytuacje nie mają prawa się przytrafić. Szpitale mają opracowane procedury „oznaczania” dzieci. Każdy malec jeszcze na sali porodowej dostaje opaskę na rączkę, której nie zdejmuje się podczas całego pobytu w szpitalu. Maluchy są jednoznacznie przypisane mamie i prawie cały czas z nią przebywają.
8. Czy zastosowanie kleszczy oraz próżniociągu jest rzeczywiście bardzo niebezpieczne dla malucha?
Kleszcze i próżniociąg to przyrządy, które stosuje się w trudnych porodach. Lekarz nie zdecyduje się na zastosowanie ich ot tak. Są one używane, kiedy zagrożone jest zdrowie dziecka i mają nieść pomoc, a nie robić krzywdę. Kleszczami (przypominają dwie łyżki) obejmuje się główkę dziecka, a próżniociąg przysysa się do główki, a potem ściąga ją w dół. Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, użycie tych narzędzi nie będzie miało wpływu na noworodka (może mieć najwyżej obrzęk na główce, który zejdzie po kilku dniach).
9. Tata pyta: Będę rodzić z żoną. Wiem, że sobie poradzę, martwię się tylko tym, że nie spodoba mi się moja córeczka. Noworodki nie są przecież specjalnie ładne…
To jednak prawda, że mężczyźni są wzrokowcami… Rzeczywiście, noworodki nie grzeszą urodą. Są pomarszczone, czerwone, mają dziwny kształt głowy. Obiektywnie – nie wyglądają atrakcyjnie. Na szczęście mówimy tu o „jakichś” maluchach, a nie o twojej córeczce! Jeśli zamierzasz być obecny przy porodzie, prawdopodobieństwo, że od razu zakochasz się w swojej dziewczynce jest olbrzymie (zyskasz także wiele szacunku do żony, bo zobaczysz, na jak wiele ją stać). Emocje towarzyszące porodowi są wielkie. Będziesz kilka godzin wspierał żonę i czekał na finał – pojawienie się malucha. A kiedy to już nastąpi, nie będziesz mógł oderwać od niego oczu. Będzie to najpiękniejsze dziecko świata. Twoje dziecko.
Źródło: Rodzice 06/08




Dodaj artykuł do…