Niemowlęta łatwo się męczą, wymagają przestrzegania pory snu i starannie dobranych posiłków. Z nieco starszymi dziećmi takich problemów jest mniej, za to nudzą się lub rozrabiają. Wyjeżdżać więc na wakacje z maluchem czy nie?
Wyjazd? Nie, dziękuję!
Piotr Bechler, tata 7-letniej Zuzi, twierdzi, że urlop z małym dzieckiem najlepiej spędzać... w domu. – Malec potrzebuje dużo spokoju i porządnych warunków, które w pełni zapewnić można tylko u siebie w mieszkaniu. – mówi. Zuzia urodziła się w czerwcu, więc pierwszych wakacji w ogóle nie brali z żoną pod uwagę. Nawet gdy Zuzia skończyła roczek, nie zdecydowali się na dłuższy wypad. – Jeździliśmy tylko w okolice Warszawy, żeby córka nie musiała spędzać w samochodzie więcej niż godzinę. – Dla malucha długa podróż jest zbyt męcząca. I dla towarzyszących mu rodziców również – zapewnia Piotr. Wielu rodziców, podobnie jak Piotra, trudy podróży skutecznie zniechęcają do długiego wakacyjnego wyjazdu z dzieckiem.
Joanna Lewkowicz, mama 2- letniej Zosi przyznaje, że na rodzinny letni wypoczynek nad Bałtykiem zdecydowała się dopiero, gdy córka skończyła już roczek. – Wcześniej obawiałam się, że Zosia bardzo źle zniesie podróż. Nie mamy klimatyzacji w naszym samochodzie, więc jazda w upale byłaby dla Zosi nie do wytrzymania – ocenia Joanna. Trudy podróży nie zależą tylko od jakości pojazdu, ale też odwieku dziecka i jego potrzeb. Kilkumiesięczny malec zwykle śpi w czasie jazdy, jednak wymaga częstych postojów związanych z karmieniem i przewijaniem. Natomiast kilkulatki często nie mogą doczekać się końca podróży.
Przemek i Krystyna Jaszke, rodzice 1,5-rocznego Krzesimira, pierwszą wspólną podróż odbyli, gdy ich synek miał 4 miesiące. – Wybraliśmy Białowieżę, czyli miejsce niezbyt odległe od Warszawy. Dziecko mieszkające w mieście powinno od czasu do czasu zaczerpnąć czystszego powietrza w innym klimacie. Jedzie się tam od nas niespełna 3 godziny. Krzesimir całą drogę spał. Potraktowaliśmy ten wyjazd jako test przed prawdziwymi wakacjami, na które wybraliśmy się trzy miesiące później. Niestety, za drugim razem Krzesimir nie potrzebował już tyle snu i trzeba było poświęcać mu znacznie więcej uwagi, niż poprzednio. A jechaliśmy prawie dwa razy dłużej niż do Białowieży – wspominają Krystyna i Przemek Jaszke.






Moje dziecko kilka dni temu skonczyło rok, a ma już za sobą kilka podróży dłuższych i krótszych (bylismy m.in. w Alpach, a teraz właśnie wróciliśmy z 3-tygodniowych wakacji na kempingu na Helu). Gorąco polecam podróżowanie z dziećmi, oczywiście z naciskiem na ich bezpieczeństwo i komfort. Podróze samochodem mój synek pokochał na dobre po zmianie fotelika na starszy 9-18 kg, w którym jezdzi przodem do kierunku jazdy i wszystko widzi. Ponieważ nie lubi być zapinany pasami (to samo w wózku) pomógł system pasów krzyżowych w naszym foteliku (mamy Ramatti Formula), które zapina się błyskawicznie i zanim Antek zdąży się zorientować już jedziemy :) Przetestowaliśmy też podróż pociągiem i mały był zachwycony! :)
(1 Komentarz)