Stało się. Rotawirus, który nas na dobrą sprawę nękał od Sylwestra ostatecznie zatrzymał Zuzię w szpitalu. Pierwsze oznaki odwodnienia, osłabienie i zbyt przewlekła biegunka (najczęściej trwa maksymalnie trzy tygodnie), to powody dla których oglądamy świat z za krat w szpitalnym oknie.

Dla mnie szpital to codzienność. Od dziecka dużo chorowałem i odnajduję się w tego typu miejscach jak w domu. Gorzej z Sylwią i Zuzią. Odwodnienie wymaga podania kroplówki. Niezbędne są także badania krwi. U tak małego dziecka dość trudno znaleźć żyłę i się w nią wkuć. Nie inaczej było u nas. Udało się dopiero za czwartym razem. Niestety przy ostrym krzyku i płaczu.

Do tej pory Zuzia nie reagowała „alergicznie” na lekarzy i badania. Bardzo swobodnie czuje się w nowych miejscach i przy obcych osobach. Jednak od wczoraj było fatalnie. Podczas porannego obchodu nie dała się nawet osłuchać.

Sąsiadka z łóżka obok opowiadała, że jej córka już w samochodzie, widząc, że zbliżają się do lekarza zaczynała płakać. Znała tę trasę i wiedziała, co ją czeka.

Jak pozbyć się „alergii” na fartuch?

Zuzia ma 14 miesięcy. Jak przyznały pielęgniarki, to najgorszy okres na chorobę. Takiemu maluchowi na próżno tłumaczyć, że coś jest dla niego dobre, że musi dużo pić, że kuj kuj pomoże jej wyzdrowieć. Rozmawianie czy czytanie bajek o lekarzach i pacjentach na nic się zdadzą.

Na pomysł złagodzenia reakcji Zuzi na lekarzy wpadła jej babcia. Zasugerowała, żeby kupić zestaw zabawek dla małego lekarza: stetoskop, strzykawkę i inne lekarskie akcesoria. Pomysł tak prosty i dobry, iż wstyd, że sam na niego nie wpadłem.

Po drodze ze szpitala odwiedziłem Tesco, w którym znalazłem taki zestaw za niecałe 50 zł. Zawiera kilkanaście elementów. Oprócz wspomnianych stetoskopu i strzykawki są w nim między innymi:

  • plasterki
  • nożyczki
  • termometr
  • młoteczek
  • otoskop (do badania ucha)

Taki zestaw sprawia, że dziecko samo na chwilę może stać się lekarzem. Oswojenie się z zabawkową strzykawką i stetoskopem owocuje brakiem paniki na widok ich prawdziwych odpowiedników.

Tego typu zestaw można skompletować samemu i to niekonieczne z zabawek. Koszt jednak zapewne będzie dużo większy.

Ciekawe czy jutro na obchodzie Zuzia będzie chciała się zrewanżować pani doktor i też ją osłuchać i przede wszystkim czy pozwoli się spokojnie zbadać.

Pamiętaj! Nie zabieraj dziecku do szpitala jego ulubionych zabawek, zwłaszcza pluszowych. Jeżeli po pobycie w szpitalu będziesz chciała zachować zabawki, które mu do niego kupiłaś to koniecznie je zdezynfekuj.

Jeżeli Twoje dziecko jest zdrowe, to nigdy nie strasz go lekarzem. „Bądź grzeczny bo zabiorę Cię do pani doktor i zrobi Ci kuj, kuj” to nie najlepszy sposób na uspokojenie dziecka. Może odbić Wam się czkawką przy kolejnej wizycie.