Dzieci? Jak to dzieci – są takie, które ucieszą się z kartonowego pudła, które mogą pokolorować i w nim zamieszkać jak w zamku. Nie zawsze jednak garnek-hełm rycerza i chochla jako berło wystarczają, a nawet mogą okazać się niebezpieczne. Obecnie zaleca się, by nawet kilkutygodniowe dziecko posiadało własne zabawki – takie, które zarówno pomogą mu w rozwoju, jak i dostarczą wiele radości… a przy okazji trochę spokoju rodzicom.

By osiągnąć ten szczytny cel, przed zakupem takiej idealnej zabawki trzeba będzie wykonać jeszcze kilka kluczowych zadań. W końcu nic tak nie zapewnia spokoju rodzicom, jak świadomość, że podarowane misie czy samochodziki, o które wciąż się potykają, są bezpieczne przynajmniej dla ich pociech.

Na początek

Kiedy już stoicie przed sklepową półką i nie możecie uwierzyć, ile przedmiotów mogą one udźwignąć, a Wy rozpoznać kolorów, którymi się mienią, najważniejszą rzeczą, jaką powinniście zrobić, to sprawdzić towar. Najlepiej zobaczyć i dotknąć, bo nic nie jest lepszym doradcą niż własne zmysły. Jeśli macie taką możliwość – powinniście z niej skorzystać. Innym sposobem jest stara, dobra internetowa kwerenda – opinie innych rodziców na różnych forach lub blogach także stanowią dobrą wskazówkę, co kupić dziecku, a czego unikać.

Jeśli chodzi o opakowanie – koniecznie odnajdźcie na nim certyfikat CE. Oznacza on, że produkt spełnia warunki bezpieczeństwa Unii Europejskiej (nie gwarantuje jednak, że pochodzi on od państw Unii). Uważajcie na chiński „odpowiednik”, tzw. China Export, który łudząco przypomina CE, ale oznacza jedynie, że produkt przyjechał do nas z Chin, może być więc nieprzebadany pod kątem bezpieczeństwa. Innymi bardzo ważnymi informacjami na opakowaniu są nazwa i adres producenta lub importera (i już wiecie, gdzie składać zażalenia!), a także wiek, dla jakiego przewidziana jest zabawka. Oznaczenie 0–3 to ostrzeżenie przed daniem przedmiotu maluchom poniżej 3 roku życia nie dlatego, że jest zbyt zaawansowana, lecz raczej dlatego, że może zawierać niebezpieczne, zbyt małe, elementy.

Warto również zdawać sobie sprawę z możliwości zgłoszenia zabawki wadliwej specjalnemu organowi zajmującemu się nadzorem rynku pod tym kontem. Zawsze informujcie o niebezpiecznych lub podejrzanych produktach Inspekcję Handlową – profesjonaliści sprawdzą produkt, a informację o wadliwym umieszczą na swojej stronie internetowej, na którą (nawiasem mówiąc) również warto zajrzeć przed wyprawą do sklepu z zabawkami.

Bezpieczne zabawki

I wreszcie jest! Typ numer jeden – ściągacie zabawkę z półki i już pędzicie do kasy z myślą o popołudniowej kawie… ale stop, zatrzymajcie się na chwilę. Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

Koniecznie zerknijcie, czy do zabawki dołączono instrukcję obsługi lub montażu (dotyczy to dużych zabawek, np. hulajnogi). Pamiętajcie, że źle używany lub skonstruowany produkt może wyrządzić wiele szkody.

Co jeszcze jest niebezpieczne? Otóż, wszelkie ostre krawędzie, długie sznurki czy wstążki, które mogą owinąć się wokół szyi dziecka. Rozkładane małe elementy pociecha chętnie wkłada do buzi, co często skutkuje zadławieniami – dobrym pomysłem w takiej sytuacji jest „test rolki po papierze toaletowym”. Wyobraźcie sobie że jest to przełyk – jeśli klocek przejdzie przez rolkę, zabawka najprawdopodobniej stanowi zagrożenie. Warto również zwrócić uwagę na ruchome elementy wybranych produktów – czy aby przypadkiem małe otwory to nie potencjalni pożeracze palców? Oczywiście ważna jest wytrzymałość zabawki, zwłaszcza tych większych, np. huśtawek. Może siadanie na niej to przesada, jednak nie wahajcie się mocniej nacisnąć – macie w końcu dobrą wymówkę.

Dwoma rzeczami, o których często zapominamy, to zapach i dźwięk. Jeśli dana rzecz wydziela nieprzyjemną, niepokojącą woń, odłóżcie ją z powrotem, może okazać się zwyczajnie trująca. Hałasująca jak syrena alarmowa zabawka nie tylko rani Wasze uszy i wystawia na ciężkie próby zdrowie psychiczne – miejcie na uwadze, że może uszkodzić także wrażliwy jeszcze słuch dziecka. Dlatego bez wyrzutów sumienia usuńcie baterie i… cieszcie się dźwiękiem ciszy w Waszym domu. Chociaż na chwilę…

Podsumowując, czytajcie, próbujcie, wąchajcie, słuchajcie, gniećcie, wyginajcie i ciągnijcie z całej siły. A gdy sprzedawca z groźną miną zacznie Was gonić, pamiętajcie, że to wszystko w trosce o bezpieczeństwo Waszych dzieci.

Zabawki dla niemowląt?

A jak to jest z niemowlętami? Czy mała pociecha, która głównie je, śpi i ładnie pozuje do rodzinnego albumu, potrzebuje zabawek? Choć rzeczywiście takich maluchów nie trzeba zabawiać, to jednak warto już od tak wczesnego etapu życia, dostarczać im bodźców: głównie wzrokowych i dotykowych.

Najpierw zaopatrzcie dziecko w maskotki czy klocki w mocnych, kontrastowych barwach. Najlepsze będą czarno-białe lub czerwone, żółte i zielone. Nie wahajcie się także przed wyborem pluszaków o wyrazistych twarzach lub układanek z namalowanymi oczami czy ustami. Maluchy skupiają wzrok właśnie na tych elementach. Dobrym pomysłem będzie przyozdobienie pokoju, w którym sypia niemowlę, kolorowymi wycinankami, łańcuchami lub balonikami. Od 3 miesiąca życia dziecko zaczyna poznawać świat nie tylko poprzez zmysł wzroku, lecz także dotyku. Miłe będą mu zabawki o zróżnicowanej fakturze – chropowatej lub pofałdowanej.

Teraz możecie już iść do kasy. Z zabawką, która spełnia wszystkie wyżej wymienione zalecenia (oparte głównie na zaleceniach Federacji Konsumentów i normach Unii Europejskiej), macie pewność, że Wasza pociecha spędzi czas przyjemnie, a nade wszystko bezpiecznie. Pamiętajcie też, żeby od czasu do czasu pobawić się razem z dzieckiem… w końcu to Wy wybieraliście tę zabawkę!

Artykuł przygotowany przy współpracy z Ravelo.pl