Porozumienie

Trudny trójkąt mama, tata,dziecko

Prześlij dalej Drukuj
Porozumienie : Trudny trójkąt mama, tata,dziecko

Narodziny pierwszego dziecka wywracają świat do góry nogami. Nic nie jest już takie, jak dawniej. Pojawiają się nowe radości, a zaraz za nimi tysiące obowiązków. Żeby nie stracić frajdy płynącej z posiadania potomka musicie zacząć współpracować. A żeby móc skutecznie współdziałać, najpierw trzeba się nawzajem wysłuchać.

Mam za dużo obowiązków

ON: Cały dzień jestem w pracy. Wstaję bladym świtem, wracam późnym wieczorem. Przez kilka godzin użeram się z ludźmi, walczę ze stresem, wciąż ścigam się z terminami. Czasem myśli krążą wokół domu – chciałbym móc spędzać tam więcej czasu. Pobawiłbym się z maleństwem, wypił spokojnie kawę, obejrzał wiadomości, potem poszlibyśmy na spacer. A tak? Czuję się jak wół roboczy. Gdy wracając z pracy tkwię w korkach, marzę o gorącej kąpieli i chwili spokoju. I wiem, że tego nie dostanę. Już w drzwiach usłyszę: „Zajmij się dzieckiem”. A potem nastąpi jej monolog o tym, jak bardzo jest zmęczona, jaka niewyspana, że nie wychodziła z domu od tygodni, bolą ją piersi, kilogramy nie znikają, zdenerwowała ją moja matka, a mały płakał cały dzień… Ratunku! Czy to moja wina?

 

ONA: Są takie dni, które spędzam na zabawie z uśmiechniętym niemowlakiem, a czas upływa mi na wsłuchiwaniu się w radosne popiskiwanie maleństwa. Ale są też takie, gdy zęby mogę umyć po 14-tej, dziecko wrzeszczy jak opętane, mimo że ma sucho, jest najedzone, zabawiane, przytulane. Poza tym, ktoś dzwoni, muszę biec na pocztę, zapchał się zlew, a gdy zerkam w lustro widzę sińce pod oczami, potargane włosy i oponkę wokół talii. I jestem z tym wszystkim sama. Marzę, by zabrał ode mnie malucha choć na 10 minut. A on w progu melduje, że pada na twarz i marzy o kąpieli. Wtedy mam ochotę wrzasnąć: „A ja to co? Nie muszę się kąpać?”

TYLKO SPOKOJNIE: Dajcie sobie odetchnąć – po powrocie z pracy i po całodziennym zajmowaniu się malcem potrzebujecie godziny oddechu. Nie możecie łapać go jednocześnie, bo maluszek potrzebuje waszej uwagi. Musicie wiec odpoczywać na zmianę – dziś ty dasz mężowi godzinkę, by mógł się po pracy spokojnie wykapać, jutro on w progu chwyci dziecko, żebyś mogła wyjść na spacer. Dzielcie się tez obowiązkami – oboje pracujecie cały dzień – jedno w pracy, a drugie w domu. Po 18-tej macie czas wolny i… dziecko. Trzeba wiec zmieniać się przy maluszku. Np. jeżeli jedno zajmuje się malcem, drugie przygotuje ciepła kolacje.

 

A niby skąd ja mam to wiedzieć?

ON: Gdy malec płacze, czuję się taki bezradny. Wypróbowuję wszelkie sposoby i nie udaje mi się zgadnąć, czego ten szkrab potrzebuje. A im głośniej dziecko płacze, tym ona rzuca mi groźniejsze spojrzenia. Po chwili podchodzi, patrzy na mnie z dezaprobatą, przystawia je do piersi, a ono milknie i ssie spokojne jak aniołek. No co! To moja wina, że nie mam piersi? Kiedy maluszek marudzi, staram się pomóc. Podpowiadam, proponuję rozwiązania. A ona się wścieka, wyrywa mi dziecko i kołysze je po swojemu. Czuję się jak student, który nie zdał egzaminu. Ale skoro wie lepiej dlaczego chce, żebym „coś zrobił”? Staram się zajmować dzieckiem tak często, jak mogę. Ale cokolwiek robię – zaraz słyszę, że robię to nie tak. Za luźno zapiąłem pieluchę, źle trzymam główkę dziecka, za długo zakładam śpiochy. Ona stoi obok mnie i wciąż krytykuje. Po kilku próbach tracę ochotę na robienie czegokolwiek, poza potrząsaniem grzechotką przed nosem malca. To podobno nawet potrafię!

ONA: Od kiedy urodziłam dziecko, jemu wydaje się, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Gdy malec płacze, mąż błagalnie wlepia we mnie oczy. Widzę, że jest przerażony, więc sama zajmuję się dzieckiem, choć nie mam pewności, czy postępuję właściwie. Chciałabym, by wiedział więcej o pielęgnacji niemowlaka. A on tylko wścieka się, gdy robi coś nie tak, a ja zwrócę mu uwagę. Rzucone łagodnie zdanie: „Kochanie, woda leci małemu do uszka”, kończy się po prostu dziką awanturą. Że niby ciągle go krytykuję. Ale przecież sam powinien wiedzieć, że nie wolno niemowlakom „zalać” uszu w czasie kąpieli. Rola żandarma wcale mnie nie bawi, ale muszę w końcu dbać o to, by naszemu maleństwu nic się nie stało.

TYLKO SPOKOJNIE: Macie dziecko po raz pierwszy, wiec możecie mieć wątpliwości. Nie ma rady – trzeba się uczyć. Oboje musicie wiedzieć jak np. obcinać paznokietki. Dlatego czytajcie i zadawajcie pytania bardziej doświadczonym. Dzielcie się wiedza i wspólnie wykorzystujcie ja w opiece nad smykiem. A zamiast dopatrywać się u partnera niedociągnięć, podpowiadajcie sobie. Chwalcie kąpiel bez krzyku, idealnie zapięta pieluchę. A gdy coś idzie nie tak, wystarczy komunikat, np. „Uwaga na uszka!”.

Potrzebuje kilku chwil tylko dla siebie

ON: Cały dzień jestem na najwyższych obrotach. Po pracy wpadam od razu w domowy kociołek. Kąpię malca, rozwieszam pranie, wyrzucam śmieci, robię zakupy, sprawdzam rachunki i nim się obejrzę – zbliża się północ. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio robiłem coś, co nie było związane z pracą, domem lub dzieckiem. Ona ma więcej wolnego czasu – przecież niemowlak śpi całymi dniami. A ona może wtedy czytać, zadzwonić do koleżanek, a potem wyjść z dzieckiem na spacer. Nie musi spędzać dnia zerkając na zegarek, by gdzieś się nie spóźnić. W zasadzie urlop macierzyński to takie długie wakacje z maleństwem. A kiedy ja będę miał czas dla siebie?

ONA: Siedzę ciągle w domu, jak w jakiejś samotni. Na całe dnie zostaję z niemowlakiem. Marzę o tym, by zamienić z kimś kilka zdań – teraz cały czas powtarzam tylko „a gu”, a mój malec odpowiada jedynie gardłowymi dźwiękami. Od tygodni nie rozmawiałam o polityce czy sztuce. Wciąż mówię o pieluchach, wysypkach i kolejnych szczepieniach, odpowiadam na pytania o przebieg ciąży i porodu. Czuję się, jakbym została zamknięta w świecie, w który nie dzieje się nic poza karmieniem i przewijaniem. Dni z malcem są szczelnie wypełnione obowiązkami. Mam wrażenie, że moje życie to 24 godzinna szychta bez wolnego weekendu i prawa do urlopu. Zapomniałam już jak to jest, gdy można umówić się z koleżanką w kawiarni, niespiesznie wypić kawę, pogadać o czymś ważnym lub zupełnie nieistotnym i nie myśleć wciąż o tym, kiedy wypada następna pora karmienia. Kocham maleństwo nad życie, ale wiele dałabym za kilka godzin, podczas których mogłabym zapomnieć o tym, że jestem matką. Z zazdrością patrzę na męża. On, po przekroczeniu progu domu, staje się pracownikiem, kolegą, szefem. Spotyka się w pracy z kumplami, rozmawia z ludźmi, widzi codziennie jak zmienia się świat. Ja też tak chcę!

TYLKO SPOKOJNIE: Dziecko to masa obowiązków – by móc stawić im czoła musicie odpoczywać. Dlatego postarajcie się wychodzić z domu razem (jeśli uda się wam namówić babcie na pilnowanie smyka), ale przede wszystkim osobno. Potrzebujecie oddechu od domowych spraw i niemowlęcych zmartwień. Godzina na basenie, bilard z kolegami lub buszowanie w sklepie, sprawi, ze nabierzecie sił i z radością wrócicie do kwilącego maleństwa. A partnera, który się nim zajął, pocałujecie czulej niż zwykle.

Źródło artykułu: Rodzice 03/08

autor: EDYTA ZÓŁTOWSKA-GÓRSKA,

Dodaj artykuł do

  • Wykop
  • Gwar
  • facebook
 
Napisz komentarz

Imię / Nick
e-mail

Komentarz (maks. 1000 znaków)

Dodaj zdjęcie (opcjonalnie)


Wpisz prawidłowy adres e-mail. Nie będzie on widoczny na naszej stronie. Aby uniknąć nadużyć, wyślemy do ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym. Kliknij w niego, aby opublikować swój komentarz.





Magazyn "Rodzice"

Polecamy najnowszy numer magazynu Rodzice.

Życzymy przyjemnej lektury.




rodzice.pl na Facebooku




Webstar 2009