Tyle dni wolnego! Dla rodziców ten czas może być jednak sporym wyzwaniem. Jak go bowiem wypełnić dzieciom, by nie słyszeć co chwila: „Mamo, tato, nudzę się”? Najlepiej zapewnić im dużo zabawy na świeżym powietrzu.

Nic nie daje dzieciom tyle radości, co zabawy na dworze. Nieważne, czy pojedziemy z nimi w góry lub nad mazurskie jeziora, czy po prostu wyjdziemy na spacer do pobliskiego parku. O wiele bardziej istotne jest nasze zaangażowanie w to, co będziemy razem robić. A będzie się działo!

Urządzamy wyścigi

Rower jest najlepszym przyjacielem dziecka. I to nawet takiego, które nie ukończyło jeszcze dwóch lat. Nie bez powodu w ostatnim czasie ogromną popularnością cieszą się rowerki biegowe. Są bowiem nie tylko świetnym sposobem, by bezstresowo uczyć malucha jazdy na rowerze, lecz także rozwijać jego zmysł równowagi, zdolności motoryczne oraz mięśnie nóg i stóp. Jeśli Twoja pociecha woli jeździć na rowerze trzykołowym lub z doczepianą parą kół, nie martw się – one również rozwijają wiele partii mięśni. Dzięki regulowanym rączkom, które posiada wiele modeli, łatwiej zachowasz kontrolę nad szalejącym na dworze brzdącem. Zresztą podczas wyścigów nie liczy się sprzęt. Możecie wykorzystać do zabawy równie dobrze rowery, co hulajnogi. Będzie nawet ciekawiej.

Najważniejsze to znaleźć bezpieczne miejsce na stworzenie „toru wyścigowego”. Na komendę „Do jazdy, gotowi, start!” dzieci (rodzice też mogą) ruszają, by zażarcie walczyć o to, kto pierwszy dotrze do mety. W przypadku, gdy jest was zbyt mało, by się ścigać, rozwiązaniem jest jazda na czas z punktu A do punktu B (czyli od tego wielkiego krzaka do tamtej zielonej ławki). Jeśli dziecko przejedzie ten dystans kilka razy, może nawet pobije swój rekord 🙂
Hulajnoga i rower nadają się też do jazdy slalomem. Na drodze rozstawiamy kilka bezpiecznych dla malca przeszkód, np. piłki lub inne zabawki, a potem pędzimy, omijając je po kolei.

Dziecko będzie zachwycone zabawą, a my zyskamy satysfakcję, że oprócz tego pracujemy nad jego koordynacją ruchową. Nie zapomnijcie o kasku i ochraniaczach! Jeśli zaś wybraliście hulajnogę, sprawdzaj, czy mały sportowiec odpycha się na przemian prawą i lewą nogą, nie faworyzując żadnej strony ciała.

Na rolkach w siną dal

Wszyscy zakładamy łyżworolki albo wrotki i wybieramy się na przejażdżkę w interesujące miejsce. Cel dobieramy według upodobań naszego przedszkolaka: nie będzie go wtedy korciło, żeby zrezygnować w trakcie jazdy. Ale na rolkach wcale nie trzeba pokonywać ogromnych dystansów, żeby wspaniale się bawić. Dwoje rodziców może trzymać między sobą długi kij (np. znaleziony w parku) lub dłuższy napięty sznurek, a dziecko pod nim przejeżdża. Za każdym razem coraz bardziej obniżamy przeszkodę.

Z zawodnikami, którzy już dobrze poruszają się wrotkach albo rolkach, możemy robić w trakcie jazdy przysiady, podnosić fanty zostawione na drodze, trenować jak najszybsze zatrzymywanie się na umówiony sygnał. Liczba zabaw na dworze jest nieograniczona.

Spędzając w ten sposób wspólnie czas, ćwiczymy razem z dzieckiem mięśnie ud, pupy, brzucha i ramion. Warto jednak pamiętać o kilku zasadach:

  • łyżworolki lub wrotki powinny być dobrze dopasowane do rozmiaru stopy dziecka, nie mogą go uwierać;
  • bezpieczniejsze są modele z dłuższą cholewką;
  • sprzęt z kauczukowymi kółkami zapewnia lepszą przyczepność;
  • zawsze zakładamy kask i ochraniacze na łokcie, nadgarstki i kolana;
  • rezygnujemy z jazdy, gdy jest mokro.

Zabawy z piłką i nie tylko

Piłka nożna, do siatkówki, piłeczka tenisowa lub zwykła piłka plażowa. Każda z nich daje mnóstwo możliwości. W nogę można zagrać już w dwie osoby, tak samo jest z odbijaniem piłki siatkowej, choć oczywiście w większym gronie będzie weselej. Jeśli uzbieramy zawodników, możemy podzielić ich na dwie drużyny i pokusić się o grę w dwa ognie.

Do innej zabawy na dworze – głupiego Jasia – wystarczą trzy osoby. Kiedy dwie z nich rzucają piłkę do siebie, trzecia, stojąca między nimi, próbuje ją złapać. Gdy jej się uda, zamienia się miejscem z rzucającym.

Najmłodszym dzieciom frajdę sprawi tzw. gorąca piłka, do której najlepiej nadaje się duża piłka plażowa. Zabawa polega na tym, że jedna osoba turla po ziemi piłkę w stronę uciekających przed nią maluchów. Ten, kogo dotknie, będzie teraz rzucać.

Piłkę do tenisa wykorzystamy do gry w króla skoczka. Musimy jedynie znaleźć ścianę, o którą będziemy ją odbijać. Jeden z graczy odbija kortówkę o mur, drugi stara się przeskoczyć nad piłką, zanim ta odbije się o ziemię albo po jej pierwszym odbiciu. Za każdą udaną próbę zdobywa się kolejną literę z nazwy „król skoczek”. Wygrywa ten, kto pierwszy ułoży słowa.

Dzieciaki w wieku szkolnym chętniej zagrają w tenisa, badmintona lub frisbee. O ile do pierwszego ze sportów będziemy potrzebowali kortu, o tyle do dwóch kolejnych wystarczy mniej więcej równy kawałek łąki lub trawnika w parku.

Ruszamy na szlak – niekoniecznie długi

Trekking albo po prostu dłuższy spacer z dzieckiem pozwolą mu wyszaleć się na świeżym powietrzu, a do tego są doskonałą okazją, żeby obudzić w nim ciekawość świata. Niemowlę czy dwulatka możemy zabrać w nosidełku, starsze dziecko pójdzie samo – ważne, żeby dostosować trasę do jego możliwości. Wybierzmy się do parku krajobrazowego, na ścieżkę przyrodniczą albo zwykłego parku w mieście, by tropić zwierzęta. W czasie wędrówki wspólnie uczmy się rozpoznawać gatunki drzew, wyszukiwać te o najciekawszych kształtach, zbierać szyszki i inne pamiątki po wypadzie. Trasę możemy pokonać także na rowerach.

Sezon na zabawy na dworze dopiero się rozkręca. Jeśli więc chcecie spędzać aktywnie czas ze swoim dzieckiem, ale nadal szukacie odpowiedniego roweru, hulajnogi lub łyżworolek, sprawdźcie promocję w sklepie smyk.com.