Urlop wypełniony zabawami na śniegu to dla najmłodszych zastrzyk zdrowia. Pediatrzy polecają takie wyprawy niejadkom, dzieciom z anemią, alergiami i nawracającymi chorobami dróg oddechowych. Maluchy, które zimą zmieniają klimat, chorują rzadziej. Poprzez wspólne przeżywanie nowych, zimowych przygód dzieci zbliżają się do rodziców, a rodzice do dzieci. Zimowe sporty wpływają na lepszy kontakt z własnym ciałem, kształtują zmysł równowagi, koordynację i plastyczność ruchów.
Na pierwszy wyjazd możecie zabrać bobasa, który skończył co najmniej cztery miesiące, a już na pewno takiego, który ma pół roku. Młodszego lepiej nie, bo wyprawa może okazać się dla niego zbyt dużym wyzwaniem. Ważne jest, żeby trwała ona przynajmniej dwa tygodnie, a to dlatego, że młodziutki organizm potrzebuje co najmniej siedmiu dni na aklimatyzację w nowych warunkach. Dopiero później zaczyna czerpać korzyści z tej zmiany. Dziecko codziennie powinno wychodzić na dwór, chyba że jest bardzo niska temperatura. Jeśli spada poniżej –10°C, to z niemowlęciem lepiej zostać w domu (tak samo z przedszkolakiem, gdy spadnie poniżej –15°C). Natomiast lekki mróz jest korzystny, bo powoduje, że organizm zaczyna pracować na zwiększonych obrotach i – stawiając czoło tym trudnościom – mobilizuje siły do wzmacniania odporności.
GDZIE WYJECHAĆ?

fot. Shutterstock
W góry
Na pewno warto, byle nie w wysokie – jak Alpy czy Dolomity – bo tam akurat klimat może być zbyt ostry dla najmłodszych. Najlepiej niżej, choćby na Podkarpacie. Pobyt tam może okazać się zbawienny dla małych alergików i dzieci, które mają problemy z górnymi drogami oddechowymi (zimą powietrze w górach nie zawiera alergenów: rośliny nie pylą, a pleśnie i roztocza zostały „wymrożone”). Przedszkolak może się tam nauczyć jeździć na nartach, a młodsze dziecko – cieszyć zimowymi spacerami.

fot. Shutterstock
Nad morze
Wyjazd nad Bałtyk też można rozważyć, bo teraz jest tam pusto: można wędrować wzdłuż plaży, która wydaje się stworzona tylko dla nas. Ponadto ilość jodu w powietrzu jest większa niż zwykle (jod wpływa korzystnie na pracę tarczycy), ze względu na częste wiatry. Ale niestety pogoda nad morzem bywa zbyt kapryśna. Niekiedy wiatr jest na tyle silny, że z małym szkrabem nie dasz rady wyjść z domu, a przecież nie o to chodzi, by spędzać urlop w pokoju.

fot. Shutterstock
Do lasu albo na wieś
Czasem nie trzeba jechać daleko, wystarczy znaleźć jakieś miejsce z dala od zgiełku i zanieczyszczeń miasta. Czyste powietrze na leśnych terenach sprzyja szczególnie tym maluchom, które często łapią infekcje górnych dróg oddechowych. A pobyt z dala od cywilizacji wyciszy i uspokoi zarówno niesfornego malca, jak i jego umęczonych rodziców.

fot. Shutterstock
Do ciepłych krajów
Ostrożnie z zagranicą, zwłaszcza z wyprawą do ciepłych krajów. Malutkim dzieciom nie służy duża i gwałtowna zmiana temperatur. Poza tym trzeba przedtem dobrze ocenić swoje umiejętności językowe. W razie choroby może być trudno uzyskać pomoc lekarską (nie wszędzie można dogadać się po angielsku).
Źródło: Rodzice 02/10



Dodaj artykuł do…