Kyla, która właśnie skończyła 14 miesięcy i mieszka w Kanadzie wraz z jej mamą odwiedziły swoją ciocię. Pech chciał, że mama dziewczynki zapomniała zabrać ze sobą krem do opalania, którego używała na co dzień. Z racji tego, że słońce tego dnia świeciło bardzo mocno, skorzystała z pożyczonego filtru.

Posmarowała nos i policzki córki kremem Banana Boat Kids SPF 50. Stwierdziła, że lepiej być chronionym przez jakikolwiek krem, niż nie mieć go w ogóle.

Wystarczyła chwila na słońcu, żeby skóra na twarzy dziewczynki zrobiła się czerwona i spuchnięta. Mama zabrała dziecko do domy, ale na drugi dzień było jeszcze gorzej. Na buzi dziewczynki zaczęły pojawiać się pęcherze.

Ok so I'm getting many msgs and just want everyone to know Kyla is back home after another hospital trip this morning…

Opublikowany przez Rebecca Cannon na 8 maja 2017

 

Córka trafiła na pogotowie, gdzie lekarz stwierdził poparzenia drugiego stopnia. Mama nie mogła zrozumieć jak doszło do tak poważnych poparzeń. Kyla oprócz tego, że była posmarowana kremem do opalania, to miała na sobie czapeczkę, która osłaniała jej twarz. W dodatku nikt inny tego dnia nie został poparzony, nawet mama, która nie używała żadnego filtra do opalania.

Lekarz z pogotowia przepisał dziewczynce krem, który po nałożeniu sprawił, że jej skóra ponownie zaczęła puchnąć i stała się jeszcze bardziej czerwona. 14-miesięczna Kyla wróciła ponownie na pogotowie, skąd została przekierowana do dermatologa. Ten stwierdził „mocne poparzenie jednym ze składników kremu do opalania”.

Producent kremu Banana Boat zaoferował zwrot pieniędzy i obiecał wszczęcie postępowania mającego na celu wyjaśnienie przyczyn poparzenia. Mama dziewczynki także bada sprawę na własną rękę.

W oświadczeniu, które producent przesłał serwisowi today.com czytamy:

Wszystkie produkty Banana Boat poddawane są rygorystycznym testom, aby upewnić się, że spełniają wszystkie regulacje dotyczące bezpieczeństwa i zdrowia. Dodatkowo wszystkie nasze produkty mają neutralne PH, co oznacza, że są bezpieczne dla skóry i nie mogą powodować poparzeń chemicznych.

Według lekarzy oparzenie mogło mieć podłoże alergiczne. Mogło być także spowodowane bardzo wrażliwą skórą dziewczynki. W niektórych przypadkach do takiej reakcji może doprowadzić zetknięcie skóry z niewielką ilością alkoholu lub nawet witaminy C. Oba te składniki można znaleźć w filtrach przeciwsłonecznych.
Mogła to być także reakcja alergiczna na zupełnie inny składnik kremu.
Dziewczynkę czekają teraz testy skórne, które być może odpowiedzą na pytanie, co się tak naprawdę stało.

Opublikowany przez Rebecca Cannon na 8 maja 2017

 

Na opakowaniach filtrów przeciwsłonecznych dla dzieci możemy przeczytać, że są one bezpieczne dla dzieci powyżej szóstego miesiąca życia. Dermatolodzy jednak uczulają, żeby zwracać uwagę na skład tych kosmetyków. Sugerują, żeby wybierać naturalne filtry przeciwsłoneczne, czyli takie, które zawierają tlenek cynku lub dwutlenek tytanu. Przynajmniej dopóki dziecko nie ukończy czwartego roku życia.

Po dwóch tygodniach od oparzenia skóra dziewczynki nadal jest czerwona, ale pęcherze i opuchlizna powoli znikają.

Nigdy bym nie przypuszczała, że coś takiego nas spotka. Chcę ostrzec innych rodziców, żeby uważali z czym ma kontakt skóra ich dzieci.

Pisze mama dziewczynki na Facebooku, na którym publikuje także drastyczne zdjęcia.