Kiedy Anna Onichimowska była mała – niedobrą zupę wlewała do szuflady kuchennego stołu, z workiem na kapcie uciekała z przedszkola, a na spacerach po Warszawie zbierała olszówki. Trochę było jej przykro, kiedy urodził się brat Grześ, ale – w końcu się polubili i to jak!
Kiedy Grzegorz Kasdepke był mały – potrafił przenikać przez niewidzialny mur, który stał w jego domu, był zastępcą szefa podwórkowej bandy i uwielbiał kluski kładzione. Zimą z sankami leciał na Magdalenkę (to taka górka w Białymstoku) i bał się trochę dozorcy, który rzucał w dzieciaki kawałkami cegieł…
Książka pełna wzruszających wspomnień i zabawnych anegdotek o dzieciństwie dwójki pisarzy, okraszona zdjęciami z albumów rodzinnych autorów i ilustracjami Joanny Olech.
Patronat nad książką objął m.in. portal Rodzice.pl.






Kiedy mama zaczęła rodzić, poprosiła sąsiada o zawiezienie do szpitala. Jako jedyny w okolicy posiadał wówczas samochód(takie czasy)Tym samochodem był trabant. W trójkę wsiedliśmy do niego. Po kilku minutacj jazdy z niezadowoleniem pytam mamy na cały głos" A gdzie my jedziemy tym czołgiem" Duma kierowcy wówczas w oka mgnieniu prysła,a mama....modliła się żeby sąsiad nie zrezygnował z oferowanej pomocy.
(1 Komentarz)