
fot. Shutterstock
◗ CZEKAJ, PRZYJDZIE TATA Z PRACY, TO Z TOBĄ POROZMAWIA.
Oto dwie pułapki za jednym zamachem. Straszysz dziecko osobą, którą kocha najbardziej na świecie i tą której powinno (dla własnego dobra) ufać. Po to, by mieć komu powierzać najbardziej trudne i niemiłe sekrety. Na dodatek zmieniasz sens słowa „porozmawiać”. Ono ma kojarzyć się dziecku z czymś, co wyjaśnia wątpliwości i rozwiewa lęki, nazywać emocje. Dzięki rozmowie malec znajdzie odpowiedź na setki pytań, które pojawiają się każdego dnia. A nie nieprzyjemnym kazaniem, podniesionym głosem i zmarszczonym czołem taty! Tata ma być obrońcą małego człowieka, a nie wykonawcą kar. A po powrocie z pracy ma przytulić dziecko i rozmawiać o tym, jak minął dzień – całej rodzince.

fot. Shutterstock
◗ ZOBACZYSZ, NIE BĘDĘ CIĘ KOCHAĆ!
Podobnie jak: „Bo cię zostawię”, to słowa najbardziej okrutne, które mogłoby usłyszeć dziecko. Kilkulatek zaczyna się obawiać, że rzeczywiście straci mamę; że ona wyjedzie, wyprowadzi się z domu, coś złego jej się przydarzy i zniknie z jego świata na zawsze. Między maluchem a tobą wytworzy się wtedy tzw. więź lękowa. Maluch nie będzie spuszczać cię z oka, będzie reagował histerią przy każdym, nawet krótkim, rozstaniu, obawiając się, że już nigdy więcej cię nie zobaczy. Każdy kwadrans spóźnienia (np. przy odbieraniu z przedszkola) wywoła u szkraba niewyobrażalny stres. A gdy nabroi i tata będzie się gniewał, a następnego dnia wyjedzie w delegację, malec pomyśli, że to przez niego „tata uciekł z domu”.

fot. Shutterstock
◗ ZNAJDZIEMY SOBIE GRZECZNIEJSZEGO SYNKA.
Powiedziałaś tak kiedyś w żartach do syna albo córki, myśląc zapewne: „Kocham tego słodkiego urwisa nad życie”. Tyle że twoich myśli malec nie usłyszał, więc będzie się bał, że go porzucisz. Niepokój będzie powracał, gdy na przykład w telewizji ktoś poruszy temat domów dziecka, porzuconych niemowlaków, itp. „Widocznie było niegrzeczne” – może wtedy pomyśleć. Skutkiem może być np. agresja wobec swoich wyimaginowanych konkurentów: tego drugiego rodzica, czy – szczególnie młodszego – rodzeństwa. W poczuciu zagrożenia maluch zrobi wiele, żeby wyeliminować rywali.

fot. Shutterstock
◗ JAK NIE BĘDZIESZ JEŚĆ, TRAFISZ DO SZPITALA.
To prawda, że jemy po to, by rosnąć i być zdrowym. Jednak pamiętaj, że gdy malec np. z powodu infekcji będzie miał gorszy apetyt, wpadnie w panikę, że czeka go rozłąka z mamą, pobyt w szpitalu, a może nawet operacja. Pusty talerz stanie się jego obsesją, a ty zaczniesz znajdować niezjedzone kanapki schowane w zabawkach. Albo malec będzie zmuszał się do jedzenia. Tymczasem wiek przedszkolny to najlepszy moment na wychowywanie małego smakosza.

fot. Shutterstock
◗ PRZEZ CIEBIE BĘDZIE MNIE BOLAŁA GŁOWA.
Po takim komunikacie twoja pociecha może mieć skłonność do obwiniania się o złe samopoczucie bliskich. Ty złapiesz banalną infekcję, a syn lub córka będzie snuć domysły, czym znowu tak bardzo cię zirytowało, skoro nie masz ani siły, ani ochoty bawić się lub choćby przeczytać bajkę. Poza tym stanie się nadmiernie wyczulone na punkcie zdrowia czy nastroju domowników. A to dla niego zbyt duże obciążenie
Autor: Joanna Święcicka - pedagog
Źródło: Rodzice 03/10






Szkoda tylko, że większość rodziców gdzieś ma uczucia dziecka i nadal je rani..., niszcząc mu cały świat
(1 Komentarz)