Wyniki konkursu

Jak zachęcić dziecko do czytania?

Prześlij dalej Drukuj
Wyniki konkursu: Jak zachęcić dziecko do czytania?

Fot. Shutterstock

Opisaliście wiele wspaniałych sposobów, które mogą zachęcić dziecko do kontaktu z książką. Przez wiele wypowiedzi przewijała się bardzo ważna myśl: dziecka nie można do tego zmuszać - w taki sposób możemy jedynie wywołać efekt odwrotny do zamierzonego.

Czytanie powinno przede wszystkim kojarzyć się z przyjemnością, tak aby dziecko samo wykazywało inicjatywę i chciało złapać książkę. To bardzo optymistyczne, że w otoczeniu komputerów, telewizji i gier, wciąć możemy wspólnie z dziećmi poczytać. Zwłaszcza, że ma to kolosalny wpływ na wyobraźnię malca.

Poniżej publikujemy nagrodzone wypowiedzi. Oczywiście, zachęcamy do przeczytania także pozostałych sposobów. Zobacz: Informacje o konkursie i jego regulamin.

NAGRODZONE WYPOWIEDZI:

Meeyka
Znalazłam idealny sposób na zachęcenie mojej córki do czytania! Od jej urodzenia prowadzę album scrapbookowy, w którym zapisuję nasze ważne wydarzenia i zabawne historyjki z życia codziennego. Początkowo czytałam jej moje zapiski, potem sięgała po nie sama, niektórych nauczyła się wręcz na pamięć. Ostatnio zaś, od kiedy czynnie uczestniczy w redagowaniu naszego albumu, namiętnie czyta też inne książki - mówi, że chce nauczyć się jak najwięcej nowych słów, by jej historyjki były jak najlepsze!

mamajulki080506
Książka towarzyszyła mi przez całe życie. Noce spędzałam na czytaniu, a rano mama nie mogła mnie dobudzić do szkoły, wprost pożerałam książki... Fajnie byłoby, aby pasją cztania można się było zarazić, zaraz przekazałabym bakcyla moim córeczkom. Obawiam się jednak, że nie jest to możliwe :-) Aby coś polubić, należy to dobrze poznać i spróbować się z tym zaprzyjaźnić... Tak jest z każdą czynnością (chodzeniem, samodzielnym jedzeniem, myciem włosów). Najpierw pokazujemy dziecku, najczęściej na własnym przykładzie, na czym dana czynność polega, potem zachęcamy dziecko do spróbowania tego, co nam sprawia przyjemność, a następnym krokiem jest konsekwencja... codzienne powtarzanie tych samych czynności, aby dziecko je opanowało i polubiło, aby mu to weszło w krew... Tak samo jest z czytaniem. Julcia dostała pierwszą książeczkę w wieku kilku miesięcy. Była ona gumowa, mała mogła się nią swobodnie bawić, lizać, gryźć, smakować... Potem oglądałyśmy razem obrazki, co ją niezmiernie interesowało... Następnie były książeczki z twardymi kartkami, których nie dało się podrzeć (przynajmniej nie za pierwszym razem), ale można było oglądać do woli, najchętniej z kimś dorosłym, który wytłumaczył, co robi dziewczynka, do czego służy parasol, gdzie śpi kotek... Czytanie polegało bardziej na opowiadaniu, bo mała nie potrafiła się długo skupić, przewracał kartki zanim zdążyłam przeczytać zdanie...To ona pokazywała, co mam czytać i kiedy... Potem nadszedł czas na "prawdziwe" książeczki, z mnóstwem pieknych obrazków, bajek... Zaczynałyśmy czytanie od tych nakrótszych, czasami przez tydzień, codziennie wieczorem czytałam tę samą bajke, bo
Julka tak chciała, a ja nie protestowałam... Dziś mała ma 3,5 roku i nie zaśnie bez wspólnego czytania. Sama wybiera książeczki... Ma słabośćdo dinozaurów, więc posiada już nawet atlas tych "potworów" mimo, że Pani w księgarni patrzyła na nas z powątpiewaniem, kiedy go wybierałyśmy wspólnie... Mam nadzieję, że Julka złapała bakcyla czytania, bo wszystko na to wskazuje...

Małgorzata
Ja wpadłam na taki pomysł: wybrałam się do księgarni aby kupić coś specjalnie dla córki, która za czytaniem nie przepadała.Znalazłam książkę dużego formatu z licznymi okienkami do otwierania, pod którymi kryły się niespodzianki.Miała specjalne koło, którym można było kręcić, ilustracje w czterech barwach i dosłownie po jednym zdaniu tekstu na każdej stronie.Ale samo kupienie nowej książeczki to mało-pomyślałam.Zapakowałam więc książeczkę w lśniący papier, włożyłam do koperty i wysłałam do córki pocztą, podpisując przesyłkę "Książkowa Wróżka".Jakież było zdumienie, gdy do drzwi zadzwonił listonosz i osobiście wręczył córce przesyłkę.Z jakim przejęciem otwierała ją, przeglądała, dotykała okienek i jak się później wszystkim chwaliła, że dostała książeczkę od Wróżki.Nie mogę powiedzieć, że od tej chwili stała się "molikiem książkowym", ale jej podejście do czytania bardzo zmieniło się, chętniej słucha bajeczek i co ważniejsze sama prosi, żeby jej poczytać.

mysza75
Sama jestem molem książkowym. Ja osobiście oswajałam dzieci z kiązkami od najmłodszych lata. Czytałam codziennie 15 minut ksiązki już od czasów niemowlęcych. Później były książeczki do oglądania i czytania. Zawsze jak szłam do biblioteki brałam dzieci ze sobą. Nie miałam ich gdzie zostawić. I prze to chwyciły bakcyla bo jak ja szperałam to one bawiły się kiszeczkami dla dzieci. Mogole to nasza tradycja ja wypożyczam coś dla siebie dzieci dla siebie. Nie wiem czy naśladują mnie. Zainteresujmy maluchy książką, czytając im ją samemu głośno, z właściwym tempem, i intonacją. Odpowiednia interpretacja tekstu sprawi, że zaczną oni przeżywać przygody bohaterów i będą niecierpliwie czekali na dalszy ciąg historii. Kupmy dla swoich pociech książkę odpowiednią do ich wieku i zainteresowań. Jak nas nie stać na książeczki od czego są biblioteki ja tak robię. Wspólnie chodźmy do księgarni i przeglądajmy z dziećmi nowości. I czytajmy na głos rodzinnie zamiast przed telewizorem wieczór z ksiązką.

ania
Opowiadam o mych"czytelniczych wyczynach" z dzieciństwa-np.o cioci-bibliotekarce,u której chętnie spędzałam czas,o tym,że sama pisałam książeczki.To kształtuje "czytelniczą psychikę"(która mała córka nie chce być podobna do mamy?!)
Dziś czytałam,gdy mała układała klocki.Niby była nimi zajęta,ale w bystry sposób co jakis czas zadawała pytania.
Staram się odświeżać książki dawno nie czytane,które sama lubię(nie wzdycham wtedy:"znów ta o Bozym Narodzeniu...znam ją na pamięć")
Egzamin zdaja tez audiobooki-słuchamy w samochodzie.Nie ma tam innych atrakcji- "rozpraszaczy",a i czytanie przez fachowców jest przyjemne,może bardziej zajmujace niż głos zmęczonej mamy?!
Pod choinkę...dostanie książki!"Mały Chopin"-dzięki grze komputerowej o kompozytorze "fascynuje się" na swój dzieciecy sposób jego muzyką i postacią."Bajki samograjki"-podśpiewuje np.piosenki z Kopciuszka(do mnie często zwraca się cytatem "Oj,mamo,oj,mamo, ciągle w kółko to samo")
Chodzimy do kina na "Czytanki w Alchemii"

hania
Książka jest najlepszym przyjacielem od najmłodszych lat. Chodzimy wspólnie na zakupy do księgarni, często także gościmy w wypożyczalni, gdzie można wejść pomiędzy półki i wybierać, co nam się podoba. Czasem wąchamy książki - jest to jeden z najpiękniejszych zapachów świata, no i czytamy, czytamy, czytamy... Historie piękne, albo zwykłe - codzienne; poznajemy świat - zaglądamy do atlasów, książek naukowych dla dzieci z obrazkami, komentujemy je, odpowiadamy na setki pytań, czytamy wierszyki, zagadki, śmieszne historyjki. Jako że telewizja jest również wielce atrakcyjna, bohaterami lektur są niejednokrotnie postacie z ulubionych filmików dziecięcych. Książki zawsze są w zasięgu ręki, zaglądamy w nie w nagrodę za właściwe zachowanie, dajemy sobie książki w prezencie. Dziecko może sięgać do swoich książeczek samo - "czytać" je misiowi, kiedy ten chce słuchać.

 

Każda z osób, której wypowiedź opublikowaliśmy powyżej otrzyma nagrodę: zestaw książek z serii "Czytaj i słuchaj":
- "Dzwoneczek i zaginiony skarb"
- "Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków"

 

Ze zwycięzcami skontaktujemy się drogą mailową. Gratulacje!

Dodaj artykuł do

  • Wykop
  • Gwar

 
Komentarze do tego artykułu
> Napisz komentarz
  • dodany przez panna_bronka dnia 29 września 2013, godz. 09:42

    jest kilka zasad, które działaja i ja je z powodzeniem stosuje. po pierwsze przyklad i nic na sile.
    http://www.mini-kultura.pl/1139-praktyczny_poradnik_jak_zachecic_dziecko_do_czytania.html


  • dodany przez Gosia dnia 8 stycznia 2010, godz. 13:35

    A dla mnie nie! Ja zachęcanie do czytania książek rozumiem jako pokazywanie dziecku ciekawych książek, bajek, czytanie, opowiadanie obrazków. Nie przyśpiesza się czytania na siłę i to nie o to chodzi. Ważniejsze od odtwarzania liter i składania ich jest czytanie ze zrozumieniem. Świat baśni jest piękny i należy go dzieciom pokazywać krok po kroku. Zaczyna się od ilustracji a chodzenie do biblioteki i księgarni jest STRASZNIE ważne!


  • dodany przez weganka dnia 1 stycznia 2010, godz. 14:02

    Dla mnie to czytanie dziecku książek to jest tak oczywiste jak pokazywanie dziecku, że człowiek chodzi a nie skacze.
    Samo czytanie dziecku nie zawsze przynosi rezultatu. Może doprowadzić do tego, że dziecko przez to,że nie widzi tekstu bo jest zbyt mały nie interesuje się czytaniem. Wie, że jak ma zadaną w szkole lekture to przeczyta mu mama bo przecież mamie zależy by dziecko było przygotowane do lekcji.
    Chodzenie do biblioteki i kupowanie książek to też kiepski pomysł. Wiele dzieci wybiera książki dla ilustracji a nie dla tego że same będą je czytać.
    Wg. mnie podstawa to pokazywanie dziecku od najmłodszych lat jak się czyta książki napisane dużą czcionką. Moja córka dwuletnia umie przeczytać kot i to jest dla mnie zachęcanie dziecka do czytania.


    (3 Komentarze)

    Napisz komentarz

    Imię / Nick
    e-mail

    Wygeneruj inny kod


    Komentarz (maks. 1000 znaków)

    Dodaj zdjęcie (opcjonalnie; dłuższa krawędź zdjęcia - max. 1000 px)


    Wpisz prawidłowy adres e-mail. Nie będzie on widoczny na naszej stronie. Aby uniknąć nadużyć, wyślemy do ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym. Kliknij w niego, aby opublikować swój komentarz.
    REKLAMA



    Zapisz się do naszego Newslettera

    Jako pierwsza dowiesz się o najnowszych konkursach, ciekawych wydarzeniach
    i specjalnych akcjach organizowanych
    na stronie RODZICE.PL









    KSIĘGA IMION

    Wpisz imię, aby poznać jego znaczenie
    i historię