Konkurs

Kiedy byłem mały, kiedy byłam mała...

Prześlij dalej Drukuj
Konkurs: Kiedy byłem mały, kiedy byłam mała...

Pamiętasz coś ciekawego, śmiesznego albo wzruszającego co zdarzyło się w Twoim dzieciństwie? A może Twoja pamięć tego nie zarejestrowała, ale znasz opowieść z czasów gdy byłeś/byłaś mała? Opowieść, która powtarza się przy rodzinnych okazjach, a babcie i ciocie ciągle wypominają Ci wydarzenie sprzed lat? ;)

Wykorzystaj to. Podziel się swoją historią z innymi internautami! Wpisz ją w komentarzu pod tym artykułem.

Nie musi być długa, wystarczy nawet kilkuzdaniowa historyjka. Spośród zgłoszonych wybierzemy te, które nas zaciekawią. Albo rozbawią! Pięciu autorów otrzyma w nagrodę książki "Kiedy byłem mały, kiedy byłam mała" Grzegorz Kasdepki i Anny Onichimowskiej. Książka jest unikatowa, bo... podwójna. Dwa tytuły, dwóch autorów i dwie okładki.

Więcej o nagrodzie >

Na Wasze zgłoszenia czekamy od 28 stycznia do 4 lutego 2010 włącznie!

Szczegółowy regulamin konkursu

Dodaj artykuł do

  • Wykop
  • Gwar
  • facebook
 
Komentarze do tego artykułu
> Napisz komentarz
  • dodany przez andina dnia 8 marca 2010, godz. 21:07

    Mialam jakies 4-5 lat i razem z rodzicami i mlodsza siostra jechalismy do babci pociagiem. Zachcialo mi sie siusiu, wiec mama poszla ze mna do toalety. Jak wracalam to oznajmilam siostrze moje odkrycie: "tam byl taki sam nocnik, do jakiego mama siusia"


  • dodany przez szyszka@godlewscy dnia 8 lutego 2010, godz. 16:45

    Obecnie mam 31 lat ale co roku na imprezach rodzinnych wspominamy pewne zdarzenie którego ja osobiscie nie pamietam gdyz mialam 2 lata ... znam to z opowieści mojej mamy. Byłam pulchnym dzieckiem, które lubiało dobrze zjesc i ciagle bylam glodna. Pewnego dnia mama zosatwila mnie pod okiem swojej siostrzenicy 8 - letniej Agi i wyskoczyla na sekunde do sklepu. Ja spałam. Ale gdy tylko mama wyszła obudzilam sie i domagalam sie jedzenia natychmiast kuzynka wiele nie myslac nakarmila mnie plackami ziemniaczanymi hehe 2 - letnie dziecko przestało płakać i zjadło obfity obiad, kiedy wrociła mama bylam najedzona zadowolona i cała w tłustych plackach.


  • dodany przez js28 dnia 4 lutego 2010, godz. 23:13

    Byłam bardzo wygadanym i rezolutnym maluchem, często rodzice nie byli pewni co w danym momencie mogę powiedzieć. No i taka sytuacja miała miejsce podczas wczasów. Lata 70., upalne lato, wczasowa restauracja pełna ludzi. Kelnerki w mini spódniczkach. Siedzieliśmy na sali jedząc obiad. Jedna z kelnerek oparła się o ladę, lekko wypinając się w stronę sali, a ja...niewiele myśląc bardzo dobitnie powiedziałam - "Ale ma tyłek, jak siodło". Cała sala w śmiech, kelnerka schowała się na zapleczu, mój tato uciekł od stolika, a ja...dalej konczyłam swój obiad. Niezłe było ze mnie ziółko, do tej pory to temat przewodni imprez rodzinnych :)


  • dodany przez ewelka21 dnia 4 lutego 2010, godz. 22:14

    Moje wczesne dzieciństwo przypadło na czas komunizmu.W kraju brakowało wszystkiego a ja tak bardzo lubilam pomarańcze....Gdy je więc dostrzegłam w paczce od Świętego mikołaja byłam wniebowzięta.Od razu więc zaczęłam konsumpcję.Mojej degustacji przyglądała się moja,dwa lata młodsza siostrzenica.
    -Ewelinko może poczęstujesz Anię pomarańczą.Tak pięknie wyglada-zapytała,a może nawet bardziej stwierdziła moja mama.
    -Nie .Ale Ania może je powąchać.Tak samo smakują jak pachną...-odpowiedziałam i jadłam je dalej.Były pyszne.Do dziś je uwielbam:)


  • dodany przez iloneczka dnia 4 lutego 2010, godz. 21:26

    Zabawna anegdotka. Teraz już jest zabawna, ale w wieku 5 lat nie było mi do śmiechu. Moja 8 letnia wówczas kuzynka wzięła mnie pod rękę i powiedziała mojej mamie, że idziemy do niej- do jej domu. Poszłyśmy, a ja- rezolutna 5- latka znalazłam na ścieżce łączącej nasze domu śrubkę, stwierdziłam, że fajna. I jak to dziecko z wybujałą fantazją założyłam ją na paluszek udając, że to mój pierścionek :) Do domu wróciłam po godzinie nie mogąc już wytrzymać z bólu- palec spuchł mi okropnie, bardzo bolał. Mama z wujkiem, który akurat do nas przyszedł próbowała zdjąć mi śrubkę z palca- ani drgnęła. Jako, że były to czasy, kiedy nie każdy miał samochód, mama wezwała karetkę pogotowia, zabrali mnie do szpitala. Mama prawie zemdlała, gdy zobaczyła piłkę, którą przepiłowywali ową nieszczęsną śrubkę :) Mam nadzieję, że moje dziecko nie będzie miało takich pomysłów.


(72 Komentarze)

Napisz komentarz

Imię / Nick
e-mail

Komentarz (maks. 1000 znaków)

Dodaj zdjęcie (opcjonalnie)


Wpisz prawidłowy adres e-mail. Nie będzie on widoczny na naszej stronie. Aby uniknąć nadużyć, wyślemy do ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym. Kliknij w niego, aby opublikować swój komentarz.



Community


Miesięcznik "Rodzice"

Polecamy najnowszy numer miesięcznika Rodzice.

Życzymy przyjemnej lektury.


Miesięcznik polecany przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne




rodzice.pl na Facebooku




Webstar 2009