Wojtuś +5.04.2015

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #122446

    karolcia-w

    No więc opowiem Wam moją historię
    Zaszłam w ciąże z spiralą, szok ,nie planowałam ale pokochałam.
    Cała ciąża przebiegała książkowo, wszystkie USG i KTG prawidłowe, nic nie zapowiadało tego co się stało.
    W dniu 3.04 zgłosiłam się do szpitala aby się położyć bo z zbliżał się termin porodu 5.04. 3 razy dziennie KTG w nocy sprawdzanie tętna, USG robione wszystko było w porządku. … 5 kwietnia sprawdzanie tętna po 6 rano wszystko było w porządku, 9:15 poszłam na KTG, złapało dwa bicia serduszka i cisza, próbowała jeszcze z 5 minut szukać tętna ale cisza, pomyślałam wtedy,że KTG pewno im nawala bo przed chwilą czułam jeszcze jak się wypycha(był bardzo ruchliwy). Na Usg lekarz powiedział: nie wiem jak to możliwe ale brak oznak życiowych,przyszedł jeszcze drugi lekarz i powtórzył to. Nie wierzyłam w to co usłyszałam, uważałam to za wielką pomyłkę. Mąż był w drodze do szpitala więc musiałam go poinformować co się stało bo zaraz by mnie szukał na oddziale. Sam nie wierzył w to co usłyszał. Lekarz powiedział,że muszę rodzić naturalnie bo to najlepsze rozwiązanie, wtedy myślałam nie dam rady, nie chcę tego widzieć niech mnie uśpią chce się obudzić po wszystkim. Mąż uznał,że jeżeli ja to muszę przejść to on też, był przy porodzie. Te oczekiwanie aż w końcu mnie skurcze złapią i w końcu będzie po wszystkim. Po 17 pojawiły się skurczę. O 19 skurcze parte a o 19:20 Wojtuś urodził niestety płaczu nie usłyszeliśmy. Obydwoje się łudziliśmy,że usłyszymy płacz, wtedy do nas dotarło,że naprawdę Wojtuś nie żyje. Pożegnaliśmy się z nim na porodówce, utuliliśmy go powiedzieliśmy,że go kochamy. Wyglądał jakby słodko spał. Wojtuś udusił się przez pępowine, nawet nie miał jak wołać o pomoc. Pępowina zawinęła się i zacisnęła się na nóżce. Patomorfolog porównał Wojtusia śmierć do wisielca. Mówił,że musiał się zaplątać, machnął nóżką i zacisnęła się pępowina. Automatycznie po zaciśnięciu się nie było przepływów,zaczął się dusić trwało to 4 góra 5 minut i odszedł. Nie miał żadnych wad, miał 4010 g i 56 cm.
    Jest nam bardzo ciężko z tym

    #5785307

    soul

    Współczuję.
    Też rodziłam martwego synka.
    U nas przyczyny nie znaleziono.
    We wrześniu minie 5 lat.
    Nie przestało boleć, nie przestanie nigdy. 🙁

    #5785308

    gosik

    strasznie Ci współczuję 🙁
    12 lat temu przeszłam podobną historię – córcia odeszła w 36 tc
    winę zrzucono na przepływy w łożysku, ale owinięta nie była……spadek tętna – kilkuminutowy mógł to spowodować
    nikt nie był nam w stanie tego wyjaśnić

    poród naturalny…. ,,jest lepszy” – tylko dlatego, że po 3 miesiącach możecie się starać o kolejne dziecko
    po cesarce – dopiero po minimum roku
    tak mi tłumaczono 🙁

    przytulam mocno :Przytulam:

    #5785309

    aguq

    Bardzo bardzo współczuję.
    Ja urodziłam martwego Kubusia przez CC w lutym 2011.
    34 tc i też przebiegała książkowo. Przyczyną było odklejenie się łożyska.

    Po 4 latach jestem inną osobą, urodziłam szczęśliwie kolejnego synka, w maju skończył 3 lata.
    Przytulam mocno,
    jakbyś chciała pogadać – jestem!

    #5785310

    mimi

    Bardzo mocno Cię tulę bo nie ma słów pocieszenia :Płacz:
    :Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam:

    #5785311

    karolcia-w

    moje gg 35042393

    #5785312

    kasia2610

    Tak bardzo mi przykro 🙁
    Ja straciłam Córcię październiku 2011. Urodziła się zbyt wcześnie by dać sobie radę (25 tc).
    Obecnie mam 7miesięcznego Synka… Wojtusia.

    Bardzo mocno tulę i życzę dużo siły :Przytulam::Przytulam: :Przytulam:

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)

Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close