Zespół napięcia przedmiesiączkowego, zwany w skrócie PMS, często bywa przedmiotem żartów. Na jego temat powstało wiele anegdotek, a każdy gorszy nastrój kobiety jest przypisywany właśnie temu zjawisku. Tymczasem syndrom napięcia przedmiesiączkowego bywa uciążliwą przypadłością, która skutecznie potrafi utrudnić życie.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego: przyczyny

Zespół napięcia przedmiesiączkowego powiązany jest ze zmianami hormonalnymi, które mają miejsce w czasie cyklu miesiączkowego. Po jajeczkowaniu spada poziom estrogenów, wzrasta natomiast stężenie progesteronu. Jego wpływ na ośrodkowy układ nerwowy powoduje szereg dolegliwości związanych z wahaniami nastroju. Progesteron ma również związek z objawami fizycznymi PMSu.

Najnowsze badania wskazują również na to, że za PMS może odpowiadać prolaktyna. Jest to hormon wytwarzany przez przysadkę mózgową. Odpowiada on za wzrost gruczołów sutkowych, a w czasie ciąży i po urodzeniu dziecka dzięki niemu organizm kobiety produkuje mleko. Poziom prolaktyny jest stały, jednakże u niektórych kobiet cierpiących na zespół napięcia przedmiesiączkowego stwierdzono niewyjaśniony wzrost stężenia prolaktyny we krwi.

PMS: objawy

Zespół napięcia przedmiesiączkowego w fachowej literaturze ma przypisanych ponad 350 różnych objawów. Z uwagi na to, u każdej kobiety mogą wystąpić inne, jednakże wiele z objawów jest typowych i tworzą powtarzający się schemat. Objawy PMSu dzielą się na te fizyczne, a także na te związane z psychiką.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego: objawy fizyczne

Poczucie opuchnięcia: masz wrażenie, że całe ciało jest wzdęte. Prawdopodobnie czujesz się kilka kilogramów cięższa i wyjątkowo nieatrakcyjna. Brzuch jest wzdęty i ciężej jest dopiąć się w spodnie, palce są spuchnięte, trudno więc zdjąć pierścionki i obrączkę.

Więcej na wadze: przed okresem lepiej się nie ważyć. Waga się zawsze zwiększa o kilogram lub dwa. Ma to związek z zatrzymywaniem wody w organizmie, który powoduje również opisane wyżej poczucie opuchnięcia.

Pogorszenie kondycji cery: w okresie PMSu często pojawiają się wypryski i ropne krostki. Nie próbuj ich wyciskać i nie rozdrapuj. Znikną tuż po okresie.

Powiększone i bardziej wrażliwe piersi: przed okresem trudno dopiąć guzik na biuście w ulubionej bluzce. Są one także bardzo wrażliwe na dotyk, mogą pobolewać.

Senność: w ciągu dnia może dopaść nieoczekiwana chęć ucięcia sobie drzemki, tak silna, że zasypiasz jak dziecko, pomimo tego, że nigdy Ci się to w ciągu dnia nie zdarza.

Kłucie w podbrzuszu: niektórym kobietom towarzyszy również tępy, delikatny ból porównywany do ucisku. W czasie okresu zmieni się on w bolesne skurcze mięśni macicy.

Zwiększony apetyt: przed okresem mogłabyś zjeść konia z kopytami. Rośnie apetyt na słodycze, a także na tłuste, ciężkostrawne potrawy.

Kołatanie serca: masz wrażenie, że Twoje serce zaraz wyskoczy z piersi, towarzyszy Ci także poczucie jego drżenia.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego: objawy psychiczne

Rozdrażnienie: najczęstszy objaw PMSu. Lepiej się wtedy do Ciebie nie odzywać, gdyż zupełnie bez powodu masz ochotę zmyć głowę każdemu, kto się nawinie.

Niepokój: zaczynasz przejmować się drobiazgami, na które wcześniej nie zwracałaś uwagi, a także zupełnie błahymi sprawami.

Depresja: towarzyszą Ci czarne myśli i zaczynasz wszystko widzieć w czarnych barwach.

Zmienność nastroju: od opisanego wyżej depresyjnego nastroju łatwo przechodzisz do stanów czystej euforii, w których wszystko wydaje się możliwe, a cały świat jest cudowny.

Sposoby na PMS

Lżejsze przypadki PMS można próbować zwalczać leczeniem objawowym – na zdenerwowanie i niepokój można brać ziołowe, lekkie środki uspokajające, na bóle podbrzusza – tabletki przeciwbólowe. Moczopędne potrawy lub owoce pozwolą pozbyć się wody, która powoduje poczucie opuchnięcia, a długi sen w nocy zminimalizuje senność w ciągu dnia. Pomocne będą z pewnością tradycyjne poprawiacze nastroju, takie jak dobry film, gorąca kąpiel, relaksująca muzyka, a nawet i czekolada.

Jednakże nie zawsze łagodne metody zwalczania objawów zespołu napięcia miesiączkowego działają. Trzeba wtedy sięgnąć po kurację hormonalną, która odbywa się pod opieką lekarza. Oprócz leczenia hormonalnego, lekarz może także zdecydować się na przepisanie antydepresantów.