Znieczulenie zewnątrzoponowe, zwane w skrócie „ZZO”, jest jednym z najlepszych sposobów na uśmierzenie bólu rodzącej kobiety. Pomimo tego, krąży na jego temat wiele skrajnych opinii i przyszłe mamy zastanawiają się, czy zakłóca ono poród i czy szkodzi maluszkowi. Jak jest naprawdę?

Znieczulenie zewnątrzoponowe do porodu

Ból, który odczuwa przy porodzie ciężarna jest ogromny. Od lat wszelkimi dostępnymi metodami próbowano rodzącym ulżyć w cierpieniu. Stosowano środki znieczulające podawane dożylnie, jednakże te z łatwością przenikały przez łożysko do krwiobiegu maluszka. Mogły powodować szereg komplikacji związanych z krążeniem dziecka i wywoływać zaburzenia oddechowe. Przyszła mama reagowała zazwyczaj na taki rodzaj znieczulenia negatywnie, pojawiały się wymioty, senność, chwilowe „odpłynięcia”. Ciężarna przestawała aktywnie uczestniczyć w porodzie, przez co nierzadko występowały komplikacje.

Znieczulenie zewnątrzoponowe zaczęto stosować na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Wyjaśnimy na czym dokładnie polega. W środku ludzkiego kręgosłupa przebiega rdzeń kręgowy. Odpowiada on za przewodzenie impulsów nerwowych do mózgu. Dzięki niemu możemy ruszać kończynami, chodzić, odczuwać różne bodźce. Rdzeń jest chroniony między innymi przez dwie opony: miękką i twardą. Osłaniają go one przed urazami mechanicznymi. Obydwie opony znajdują się wewnątrz kanału kręgowego. W kanał ten, tuż przed oponą twardą, wstrzykuje się lek, który powoduje, że zostaje chwilowo przerwane przewodnictwo impulsów nerwowych, a co za tym idzie, człowiek przestaje odczuwać ból.

Zabieg podania znieczulenia przeprowadzany jest przez lekarza anestezjologa. Przyszła mama powinna leżeć na boku i jednocześnie przyciągać głowę do kolan lub może siedzieć na krawędzi łóżka i pochylać się ku przodowi, głową w dół. Skóra w odpowiednim miejscu zostaje zdezynfekowana i zostaje podane miejscowe znieczulenie. Gdy zacznie ono działać, lekarz przechodzi do wkłucia docelowego. Zazwyczaj wykonuje się je między trzecim a czwartym kręgiem odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Anestezjolog za pomocą specjalnej igły wprowadza cewnik do przestrzeni zewnątrzoponowej kręgosłupa. Przez cewnik podawany jest środek znieczulający. Może być zaaplikowany tylko raz, lecz w razie potrzeby cewnik pozwala na wielokrotnie podanie go, bez konieczności wykonywania kolejnego wkłucia.

Leki docierają do płynu mózgowo-rdzeniowego i powodują przerwanie przewodnictwa impulsów nerwowych w ciągu 15-20 minut po podaniu środka. Znieczulenie działa przez około dwie, a nawet kolejne trzy godziny. Skurcze stają się mniej bolesne, rodząca przestaje odczuwać stres związany z bólem, uspokaja się, dzięki czemu poprawia się przepływ krwi i maluszek jest lepiej dotleniony. Zaletą ZZO jest również to, że  w razie potrzeby wykonania nacięcia krocza, zabieg ten jest bezbolesny, podobnie jak późniejsze szycie.

Mitem jest, że podczas ZZO może dojść do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Wkłucie robi się nisko, rdzeń tam już nie sięga.

Badania dotyczące ZZO wskazują, że ten rodzaj znieczulenia nie ma negatywnego wpływu na maluszka. Jego zaletą jest fakt, że leki nie przedostają się do krwiobiegu matki, a co za tym i dziecka.

Poród naturalny ze znieczuleniem zewnątrzoponowym

Wiele ciężarnych zadaje sobie pytanie, czy znieczulenie zewnątrzoponowe boli. Nie ma się czego obawiać. Przed wkłuciem anestezjolog znieczula miejscowo tę część pleców, którą wybrał na podanie środka. Igła używana do ZZO jest dosyć gruba, dlatego jest to konieczne. Niektóre kobiety, które miały podane znieczulenie zewnątrzoponowe wspominają, że podczas wkłucia czuły gwałtowny, bardzo silny ból. Mógł być on efektem naruszenia nerwu, który został wyjątkowo mocno podrażniony. Taka sytuacja należy jednak do rzadkości.

Mitem jest krążąca po forach internetowych historia, jakby po podaniu ZZO kobieta miała mieć sparaliżowaną dolną część ciała. Po prawidłowym zaaplikowaniu środków znieczulających, rodząca jest w stanie nawet poruszać się po sali porodowej. Dziecko przychodzi na świat siłami natury, ponieważ kobieta zachowuje prawidłowy odruch parcia i może kontrolować wszelkie odruchy swojego ciała. Ważne jest jednak, by znieczulenia nie podać bardzo wcześnie, ponieważ rzeczywiście może wtedy wstrzymać akcję porodową. Według lekarzy idealnym czasem na podanie środków jest faza porodu, gdy szyjka macicy jest rozwarta na minimum 2-3 centymetry, lecz nie więcej niż na 7-8. ZZO można jednakże zaaplikować w każdej fazie porodu, jeżeli ból jest bardzo silny i lekarz tak zdecyduje.

Przeciwskazania do ZZO

Istnieje szereg sytuacji, w których znieczulenie zewnątrzoponowe nie powinno być podane kobiecie rodzącej, zwłaszcza gdy:

  • przyjmuje określone leki, np. przeciwzakrzepowe lub rozrzedzające krew;
  • jest uczulona na środki znieczulające;
  • cierpi na padaczkę;
  • cierpi na zaburzenia krzepnięcia krwi, chorobę hemolityczną lub małopłytkowość;
  • cierpi na choroby zniekształcające kręgosłupa;
  • cierpi na wzmożone ciśnienie śródczaszkowe;
  • obficie krwawi w czasie akcji porodowej

Skutki uboczne znieczulenia zewnątrzoponowego

Po podaniu znieczulenia może wystąpić nagły spadek ciśnienia u rodzącej kobiety, a co za tym idzie – również u maluszka. Jednak należy pamiętać, że ZZO jest wykonywane przez lekarza anestezjologa, którego zadaniem jest stała obserwacja ciężarnej i szybka reakcja na tego typu sytuację. Specjalista jest przygotowany na taką ewentualność i za pomocą leków opanowuje problem w ciągu kilku chwil.

Bardzo rzadko (szacuje się, że przy jednym na 400 tysięcy porodów) zdarzają się powikłania w postaci uszkodzenia opony grubej rdzenia i poważniejszych komplikacji neurologicznych, które związane są z uszkodzeniem nerwów podczas wkłucia. Grozi to przejściowym lub trwałym paraliżem.

Czy Wy podczas porodu miałyście wykonywane znieczulenie zewnątrzoponowe? Jak to wspominacie?