Bon 500 zł dla nauczycieli budzi ogromne kontrowersje “To jest kpina jakaś”

Nie milkną echa dzisiejszej konferencji premiera, na której ogłoszono między innymi tzw. “bon 500 zł dla nauczycieli”. Zarówno nauczyciele, jak i rodzice są oburzeni z powodu tego świadczenia.

Na co i od kiedy bon dla nauczycieli?

Specjalny bon o wartości 500 zł na zakup sprzętu do pracy zdalnej otrzymają nauczyciele.

„To mogą być kamerki, inny sprzęt elektroniczny, który może się przydać nauczycielom i jest w tym przypadku niezbędny, żeby w jak najbardziej skuteczny sposób prowadzić pracę zdalną” – wyjaśnił Morawiecki.

W tej chwili nie znamy więcej szczegółów dotyczących tego świadczenia. Nie wiadomo, na jakich zasadach będzie się odbywało przyznawanie bonów. Nie wiemy, czy bon przysługuje także nauczycielom akademickim oraz pracownikom poradni psychologiczno-pedagogicznych, które pracują zgodnie z Kartą Nauczyciela. Nie wiadomo także, czy bony będzie można zrealizować w dowolnym sklepie czy tylko w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach.

“Kpina jakaś”

Bon 500 zł dla nauczycieli największe emocje wzbudził wśród rodziców. Większość z nich dziwi się, dlaczego został on przyznany tylko nauczycielom i dopytują, co z pozostałymi grupami zawodowymi.

Za co bon? Przecież to zawód jak każdy inny. Czy dla osób tracących pracę też mają bony? No dramat! – pisze na naszym profilu facebookowym Ewelina

Rodzice wiedzą już, że nauka zdalna wymaga od nich nie tylko dużo czasu, ale także nakładów finansowych. Problemy bardzo często pojawiają się, gdy w domu jest dwoje, troje lub więcej dzieci. Zapewnienie wszystkim warunków do nauki to duże wyzwanie. Dlatego też rodzice dopytują o bony dla nich samych.

Rodzice też powinny dostac ‘bon’ na stworzenie dzieciom możliwości zdalnej nauki, jedno dziecko ok może się tak uczuć ale jak ktoś ma 2 czy więcej? Każde ma mieć laptopa czy komputer , super internet do tego, kamerki itp itd…

A jeszcze nie wspomnieli o rodzicach, że też ich uczą. Nie tylko nauczyciele. Rodziców mają w d…

To rodzice powinni dostać bo to oni siedzą z dziećmi przy lekcjach

Za co ten bon niby… A rodzicom kto zwróci za koszty poniesione przez naukę zdalna.. Kpina jakas

Nie rozumiem dlaczego nauczyciele mają pracować zdalnie. Rozumiem nauka on line ale przychodzi do pracy, siedzi w sali i korzysta z komputera szkolnego….
Dofinansowanie powinno być dla dzieci których rodziców nie stać na laptopa zwłaszcza gdzie jest więcej dzieci i nagle rodzice muszą zapewnić 2,3, 4….laptopy….

Nauczyciele bon za co??? A my rodzice będziemy robić za nich robotę?? Dom to nie szkoła.

Rząd kolejny raz skłócił ze sobą dwie grupy osób, które zwłaszcza w tym trudnym czasie powinny wykazać się wyrozumiałością. Wypominanie nauczycielom tego, że dostali bon niczemu dobremu nie służy. Pomijając kwotę tego świadczenia, które na żaden sprzęt elektroniczny nie wystarczy. Winą rządu nie jest to, że przyznał bon nauczycielom, lecz to, że zapomniał o rodzicach, którzy przy nauce zdalnej mają naprawdę ciężko.

Nauczycieli bon także nie zachwyca

Nauczyciele zauważają, że bon jest przede wszystkim spóźniony. Już podczas pierwszej fali zachorowań, musieli oni zaopatrzyć się w sprzęt elektroniczny, niezbędny do nauki zdalnej. Podkreślają także, że 500 zł to środki symboliczne, które w niewielkim stopniu zmienią ich sytuację.
Wątpliwości budzą także niejasności związane z rozdysponowaniem tych bonów.

Jakieś szczegóły dotyczące bonu? Wszyscy zakupili sobie sprzęt w marcu… Teraz nauczyciel dostanie dopiero po zakupieniu czegoś do nauki, czy każdy, bez wyjątku? Niejasności…

Bon trochę spóźniony. Większość z nas zakupiła już sprzęt. Ciekawa jestem zasad przyznawania tych pieniędzy

Będą potem komentować jacy oni są wspaniali i hojni, a nauczyciele nieudolni, bo cudu nad Wisłą nie zrobili… za te 500 złotych

Z tym bonem to chyba taki żart…. co można dzisiaj kupić za 500 zł? hmmm….

Bon, żeby nauczyciele nie wyszli na ulicę?

Zarówno po stronie nauczycieli, jak i rodziców pojawiają się głosy, że bon ma za zadanie wpłynąć na pracowników oświaty i przekonać ich do tego, żeby nie dołączali do protestów. Od kilku dni nauczyciele coraz głośniej wyrażali swój sprzeciw w stosunku do rządu i Ministerstwa Edukacji Narodowej. Małopolski ZNP z obawy o zdrowie nauczycieli wnioskował o organizację ferii jeszcze w listopadzie. Tymczasem MEN straszył pracowników oświaty konsekwencjami w związku z protestami kobiet. Czy bon 500+ dla nauczycieli miał załagodzić narastający konflikt?

oni dostaną (bon), żeby nie wyszli na ulice – pisze jeden z ojców

Chcą nas przekupić? – dociekają nauczyciele

Rodzice-nauczyciele w najgorszej sytuacji

W najgorszej sytuacji zdecydowanie są nauczyciele, którzy sami posiadają dzieci w wieku szkolnym. W ich przypadku zapewnienie opieki swoim dzieciom oraz jednoczesne prowadzenie nauczania zdalnego to wyczyn wręcz niemożliwy. O kosztach związanym z przygotowaniem stanowisk do pracy i nauki nie wspominając.

co z dziećmi tych nauczycielek, które pracują w tych placówkach? One są też ludźmi, mają rodziny i także dzieci szkolne – docieka Ewelina

A może opieka dla dzieci nauczycieli? Jak uczyć z maluchami w domu? I ile sprzętu trzeba wtedy w domu. Pewnie z tego też powodu wiosną część nauczycieli wysyłała tylko zadania.

Dodaj komentarz

2 komentarzy: Bon 500 zł dla nauczycieli budzi ogromne kontrowersje “To jest kpina jakaś”

  1. jak widać wszystkim się nie dogodzi, a każda forma pomocy, może stać się pretekstem do sporów…
    nakarmić biednych, pocieszyć strapionych, a dzień ma tylko 12 godzin, człowiek nie maszyna, rząd nie cudotwórca, a tu jeszcze ślepi, spragnieni i niedołężni no i nie zapominajmy o koronawirusie….

    • Pracuje w przedszkolu jako pomoc nauczyciela jestem z dziecmi 8 godzin dziennie zarabiam najnizsza krajowa dziwi mnie ta propozycja 500 zl dla nauczycieli a co z nami my nie jestesmy narazrni na zarazenir sie koronawirus.

      Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
      Logo
      Enable registration in settings - general