Książka czy telewizor? Internet czy sport? To dylematy przed jakimi stają współcześni rodzice, jeśli chodzi o wybór sposobu spędzania czasu przez ich pociechy. Wydaje nam się, że powinien być on nie tylko zabawą, ale jednocześnie uczyć i rozwijać. W efekcie dając dziecku smartfona czy laptopa czujemy się winni. Tymczasem – zdaniem eksperta – ważniejszy jest wybór treści, którą przekażemy najmłodszym niż to, jakiego narzędzia użyjemy. Co więcej, czasem lepsze od szukania na siłę rozwojowych zajęć, jest wspólne „poleniuchowanie” i po prostu cieszenie swoją bliskością.



Anna Słaboń, psycholog, dyplomowany coach i ekspert współpracujący z marką Lubella Mlekołaki:

POZNAJ NATURĘ SWOJEGO DZIECKA

Za zachowaniem dzieci stoją zarówno ważne dla nich potrzeby jak i chwilowe zachcianki. Dzieci mają czasem trudność z rozróżnianiem co jest czym i wszystkie swoje potrzeby traktują równie poważnie. Dlatego potrzebują nas – dorosłych, którzy będą w stanie pomóc im w dokonywaniu różnych wyborów. Nie wszystko, czego dziecko chce mu służy. Ale ono, ze względu na swoje niewielkie życiowe doświadczenie nie musi tego wiedzieć. Taka sytuacja wymaga od nas – dorosłych, byśmy pochylili się nie tylko nad tym, co zajmuje nasze dziecko, ale także nad tym, jak dane działania wpływają na jego samopoczucie, dobrostan psychofizyczny i bycie z innymi ludźmi. Na przykład dziecko jest w stanie oglądać określoną bajkę przez dłuższy czas. Natomiast to nasza obserwacja tego, co dzieje się z dzieckiem po oglądaniu bajki powie nam, czy jemu to służy – czy nie?

Warto obserwować swoje dziecko, to jak emocjonalnie reaguje w różnych sytuacjach. Czasami nadmiar pobudzenia wywołany zbyt dużą ilością bajek może doprowadzić do rozdrażnienia i nadmiernego zmęczenia (i na przykład trudności z zasypianiem lub z uspokojeniem się). Z drugiej strony, wyobraźmy sobie sytuację, w której usiądziemy z dzieckiem wspólnie na oglądanie jego ulubionej bajki. Oglądanie bajki może wpłynąć na dziecko i na wspólną relację zupełnie inaczej, jeżeli wraz z dzieckiem podzielimy jego zainteresowanie, wspólnie porozmawiamy o bajce, albo płynnie z bajki przejdziemy na przysłowiowy „dywan”, na którym postaci z niej będą mogły ożyć we wspólnej zabawie, a dziecko będzie mogło dać ujście swojej fantazji. Okazanie dziecku autentycznego zainteresowania może mu pomóc w poznaniu tego, co w nim spontaniczne i naturalne. Może się okazać, że jednym z czynników decydujących o wpływie danej aktywności na dziecko jest atmosfera w domu, zaangażowanie rodzica, a czasem świadomość, że na emocje dziecka, wpływ ma szerszy kontekst niż jedna konkretna sytuacja/działanie.

CZY KSIĄŻKA ZAWSZE JEST LEPSZA NIŻ INTERNET?

Rodzice mają czasem wyobrażenie, że wartość dla dzieci mają te zajęcia, które „stymulują ich rozwój”. „Stymulowanie rozwoju” – inaczej wyposażanie dzieci w określone kompetencje, rozwijanie już obecnych talentów lub próba kompensowania u dzieci „słabszych stron” poprzez usprawnianie tych obszarów, które w oczach rodziców mogłyby działać lepiej, sprawiły, że to co proponujemy dzieciom, często ma wartość „użytkową”, bez zrównoważenia tej emocjonalnej. Oznacza to, że nie bierze się pod uwagę, np. dobrostanu emocjonalnego dziecka i potrzeb które chciałoby zaspokoić.

Rodzice z reguły martwią się tymi aspektami życia swoich dzieci, których sensu nie potrafią dostrzec, lub z których sensem trudno im się zgodzić. Czy np. oglądanie filmów na YouTube połączone z marzeniami o karierze „jutubera” może być szkodliwe? Wszystko zależy od tego, czy pomiędzy potrzebami dziecka a reakcją rodzica znajdzie się przestrzeń na lepsze poznanie tego, co sprawia, że dziecko woli czytać, zamiast bawić się na dworze czy siedzieć przed komputerem zamiast bawić się z rówieśnikami. Czy jest typem towarzyskiego, łatwo nawiązującego relacje dziecka, czy woli wąski krąg znajomych i czas spędzony we własnym towarzystwie, czy ma kompetencje i pozytywne doświadczenia w grupie, czy szuka dla siebie bezpiecznych alternatyw w wirtualnym świecie? Proponowanie dzieciom jakichkolwiek aktywności, nawet w najlepszych intencjach, może przynieść różne skutki, jeżeli nie weźmiemy pod uwagę czynników, na które czasem mamy niewielki wpływ – predyspozycji dziecka, jego dojrzałości, gotowości do podejmowania wyzwań lub też uznanie, że ma ono jakieś trudności, które wymagają innego podejścia poza „stymulowaniem rozwoju”.

NIE BÓJCIE SIĘ NUDY!

Tymczasem – czy każda aktywność dziecka musi mieć jakiś cel i musi czemuś produktywnemu służyć? Podobnie jak w szkole, w której każda czynność najmłodszych podlega ocenie, zdarza się dorosłym oceniać aktywności swoje i dzieci pod kątem „lepszej lub gorszej przydatności.” w kontekście jego dalszego rozwoju. Czasami okazuje się, że największym wyzwaniem jest wykonywanie działań dla nich samych – i dla samej przyjemności bycia w jakimś działaniu. Dzieci czują się dobrze w towarzystwie zrelaksowanych rodziców, cieszą się towarzystwem dorosłych, którzy sami doświadczają radości. Nie oznacza to bynajmniej konieczności wyeliminowania smutków, frustracji, trudnych momentów – bo one są i będą częścią codzienności i dzieci i dorosłych. Chodzi bardziej o świadomość, że momenty „bez celu”, jak np. wspólne, leniwe niedzielne śniadanie, są nam wszystkim bardzo potrzebne i warto, by równoważyły te chwile pełne pracy i zaangażowania. W zależności od tego co przyniosą – a mogą być czasem pobycia ze sobą, wspólnej zabawy, poznawania się w różnych sytuacjach lub zwykłego odpoczynku – mogą stać się okazją do rodzinnego ładowania baterii i zacieśniania rodzinnych więzi.



Zatem pamiętajmy:

  • obserwujmy swoje pociechy uważnie, słuchajmy ich i bądźmy uważni na ich emocje – w ten sposób poznamy ich naturalne potrzeby,
  • zaufajmy dzieciom i pozwólmy im na różne formy spędzania czasu – nie tylko te, które nam wydają się najbardziej wartościowe, bo w ten sposób dzieci też odkrywają swoją naturę i rozwijają pasje,
  • nuda może stać się naszym przyjacielem – czasem bycia ze sobą i wzmacniania rodzinnych relacji.

Jak wspomniał w swojej wypowiedzi ekspert, jednym z wartościowych momentów, w czasie których rodzice i dzieci mogą pogłębiać swoją więź i być razem jest wspólne, leniwe śniadanie. Dziecko może wtedy spokojnie zastanowić się na jakie płatki ma ochotę i wybrać swoje ulubione np. Lubella Mlekołaki Miodo Kółka, które idealnie uzupełnią zrównoważoną dietę najmłodszych. Powstały z pełnego ziarna oraz naturalnego miodu i zawierają wartościowe minerały: mangan i fosfor. Są też źródłem cennego błonnika. Wystarczy mleko lub jogurt, by łatwo i szybko zamienić je w pyszne śniadanie dla naszej pociechy. Są również znakomite, jako pożywna przekąska, która szybko uzupełni poziom dziecięcej energii.

Materiał przygotowany wspólnie z marką Lubella