Podczas zabawy w chowanego trzyletnie dziecko weszło do pralki i zatrzasnęło się w niej. Chłopiec stracił przytomność. Reanimacja malca trwała 1,5 godziny, a następnie przewieziono go do szpitala. Właśnie dowiedzieliśmy się, że zabawa miała tragiczny finał.



depositphotos.com

Fatalny finał zabawy w chowanego

Dwójka dzieci w wieku 3 i 5 lat bawiło się w chowanego w mieszkaniu w Słupsku. Młodsze z nich weszło do pralki, a drzwi urządzenia zatrzasnęły się. Chłopczyka znalazł jego tata, który natychmiast wezwał pogotowie. Nie wiadomo, jak długo malec przebywał w bębnie maszyny.

Ratownicy przez niemal 2 godziny prowadzili reanimację w mieszkaniu rodziców dziecka, a następnie chłopca przetransportowano do szpitala. Dziecko było w krytycznym stanie.

Chłopiec był reanimowany przez kilka godzin, Do szpitala trafił w stanie krytycznym. Nie udało się go uratować – powiedział tvn24 Roman Abramowicz, dyrektor ds. Lecznictwa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku.

Po przewiezieniu do szpitala stan dziecka był krytyczny. Pogorszył się około godziny 2:00 w nocy. Pomimo przeprowadzenia ponownej resuscytacji o 2:20 chłopiec zmarł.

Sprawdź też:

Dziecko zatrzasnęło się w pralce?

Już na wstępnym etapie prokuratura ustaliła, że oboje rodzice dzieci byli trzeźwi. Z pierwszych ustaleń wynika, że ucięli sobie popołudniową drzemkę, w trakcie której dzieci bawiły się w chowanego. W pewnym momencie do pokoju weszła 5-letnie siostrzyczka zmarłego chłopca, by poinformować, że nie może go znaleźć. Rodzice od razu przystąpili do poszukiwań. Zamkniętego w pralce chłopca znalezł jego ojciec. Mężczyzna natychmiast rozpoczął reanimację, którą kontynuował aż do przyjazdu karetki.

Ze względu na stan psychiczny rodzice dziecka nie zostali jeszcze przesłuchani. Zaplanowano natomiast sekcję zwłok dziecka, by ostatecznie potwierdzić, co było przyczyną zgonu.