Góry dla dzieci

Na start popularne Zakopane. To najbardziej wszystkim znane miasto w Tatrach, mimo że oblegane przez turystów, jest świetne na wypad z dziećmi. Oferuje wszelkiego rodzaju atrakcje: od krytego aqua parku, przez zjeżdżalnie grawitacyjne na Gubałówce, pontonowe pod Wielką Krokwią, kino, po najwspanialsze wędrówki górskie z przepięknymi widokami.



W tym roku do Zakopanego wybrałam się z dwójką moich dzieci: prawie siedmioletnim synem i pięcioletnią córką. Wszyscy chcieliśmy chodzić po górach, więc wyszukałam szlaki, których długość i trudność była odpowiednia dla każdego z nas.

I tak pierwszego dnia wybraliśmy się na Kalatówki i do Doliny Kondratowej. Wyruszyliśmy spod dolnej stacji kolejki na Kasprowy Wierch, gdzie dostaliśmy się busem z Ronda Kuźnickiego. Szlak niebieski, nie przysparza żadnych trudności, za to zapewnia cudowne widoki na otoczenie Doliny Kasprowej.

Na początku troszkę nudny, jednak po kilkunastu minutach marszu, pojawia się pustelnia św. Brata Alberta, do której dzieci mogą zajrzeć i wpisać się do księgi pamiątkowej. Niby mała atrakcja z ich punktu widzenia, a jednak interesująca. Dzieci będące tak bardzo ciekawe świata, chętnie odwiedzają miejsca, mogące im przybliżyć to, jak kiedyś się żyło i co działo się tam, gdzie one w danym momencie się znajdują.

Dzieci w górach

Z pustelni wyruszyliśmy dalej szlakiem na Kalatówki. Prosto droga prowadziła do hotelu górskiego Kalatówki. Jesteśmy na 1198 m n.p.m. Rozpościera się przepiękny widok, pogoda nam sprzyja, widoczny jest wagonik kursujący na Kasprowy Wierch. Tu robimy pierwszy postój. Najpierw idziemy napełnić wygłodniałe brzuchy do restauracji znajdującej się w hotelu górskim Kalatówki. Następnie robimy piknik i podziwiamy widoki. Jest pięknie, dzieci wymieniają się lornetką i wspominają zeszłoroczny wyjazd do Zakopanego, kiedy na Kasprowy Wierch wjechali wagonikiem, który teraz widzą ze szlaku.

Góry z dziećmi

Stąd wyruszamy do naszego miejsca docelowego, czyli Doliny Kondratowej. To najbardziej „górski” odcinek szlaku. Szeroka droga prowadzi przez pachnący, świerkowy las aż do samego schroniska na Hali Kondratowej.



Gdzie w góry z dziećmi

Spacer zajmuje nam mniej więcej godzinę, jednak jednogłośnie stwierdziliśmy, że warto było. Tu wita nas słońce i piękne otoczenie Polany Kondratowej. Ogromna przestrzeń sprawia, że mimo wielu turystów uczęszczających tym szlakiem, znajdujemy miejsce, gdzie w promieniu kilkunastu metrów jesteśmy sami. Słyszymy przyrodę, jest błogo i pięknie. Tu już nie zaglądamy do schroniska, wyjmujemy swoje śniadaniówki i piknikujemy. Oczywiście woda towarzyszy nam od samego początku wędrówki.

Dzieci ganiają, bawią się, śpiewają. A ja podziwiam widoki, odpoczywam, robię zdjęcia i kręcę pamiątkowe filmiki.



W góry z dzieciakami

góry

Stąd schodzimy już prosto do Kuźnic, najpierw tą samą trasą, którą przyszliśmy. Na początku Polany Kalatówki szlak się rozdziela, jedna droga prowadzi do hotelu górskiego na Kalatówkach, druga zaś go omija i prowadzi na parking w Kuźnicach. Zmęczone dzieciaki oczywiście mają siłę na pierwsze pamiątki, których tam pod dostatkiem.

Jako drugi do przejścia wybraliśmy zielony szlak na Polanę Rusinową i Wiktorówki. Wystartowaliśmy z Wierchu Poroniec. To wyjątkowo łatwy, ale z jakże malowniczymi widokami szlak.

Spacer po górach

Dziarsko maszerujemy, każdy ze swoim plecakiem. Mimo przepięknej pogody, tak jak na poprzednią wędrówkę, każdy z nas zabrał kurtkę przeciwdeszczową, czapkę, chustę / szalik, bluzkę z długim rękawem no i już niezależnie od pogody wodę oraz pełną śniadaniówkę. Spacer na Rusinową Polanę zajmuje nam ponad 1,5 h, ponieważ często zatrzymujemy się i robimy zdjęcia. Podczas tej wędrówki pojawiają się piękne widoki.

W końcu docieramy na miejsce. Na samym początku na polanie pasą się owce.
Obok bacówka, w której można zjeść świeże oscypki.

Bacówka

Jest także wiele stołów z ławami przygotowanych dla wędrowców. A przysłowiowe dwa kroki dalej ogromna polana, zielona, otoczona górami. Idziemy trochę dalej, żeby podobnie jak na Polanie Kondratowej, swobodnie odpocząć z dala od innych. W błogiej ciszy…

Wiktorówki z dziećmi

Zakopane z dziećmi



Stąd na Wiktorówki to już tylko 10 minut, szlakiem niebieskim, choć niełatwym. Pokonujemy go  Droga prowadzi do samego Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej (Królowej Tatr). Wiktorówki to jeden z ważniejszych ośrodków kultu maryjnego, które wielokrotnie odwiedzał papież Jan Paweł II. Tu także jest księga pamiątkowa, do której dzieciaki nas wpisali. To tu na murze otaczającym kościółek wiszą tabliczki upamiętniające ludzi gór. Ludzi, którzy w tych górach zginęli oraz tych, którzy za życia byli mocno z górami związani. Syn czytał nazwiska i daty, mówił, ile lat miał wtedy, gdy osoba, o której czytał zmarła. Wtedy córka dopowiadała czy ona już była na świecie czy nie. Zaciekawili się tym.

Z Wiktorówek prosto, już bez postoju na Rusinowej Polanie, zeszliśmy na parking przy Wierchu Poroniec, na którym zostawiliśmy samochód. Ruszyliśmy na obiad do naszej ulubionej Zbójnicówki w Bukowinie Tatrzańskiej. Tam jeszcze w otoczeniu pięknych gór dzieciaki wyhasały się na placu zabaw, a ja odpoczęłam na leżaku, znowu podziwiając piękno gór. Kocham TATRY.

Na koniec wybraliśmy jeszcze jedną wędrówkę. Tym razem spod Wielkiej Krokwi ruszyliśmy czarnym szlakiem: Drogą Pod Reglami przez Polanę Strążyską do wodospadu Siklawica. Szlak czarny, jednak łatwy i bezpieczny latem. Po prawej stronie w oddali widać słynny Hotel Kasprowy (dzisiaj Mercure Zakopane Kasprowy) i Polanę Szymoszkową. Z Drogi Pod Reglami wchodzimy na czerwony szlak prowadzący już na Polanę Strążyską. Tu wita nas mały teren z niewielkim schroniskiem, w którym można napić się herbaty i coś zjeść. Dużo ludzi, więc nie rozkładamy się na długo, choć widok na Giewont chwilę nas zatrzymuje. Syn wyciąga swoją V-Tech Camerę i robi zdjęcia dla taty, który czeka na nas w naszym domu w Warszawie.

Zdjęcie wykonane V-tech Camerą przez siedmiolatka

Zdjęcie wykonane V-tech Camerą przez siedmiolatka

Po krótkiej chwili idziemy zobaczyć wodospad.

Wodospad w górach

I to jest to miejsce, z którego nie mogę namówić dzieci na powrót. Są kamienie, jest woda, przechodzą z jednego brzegu na drugi, znajdują patyki, kamyki, bawią się niczym na plaży choć w butach i dużo ostrożniej. Na mokrych kamieniach jest ślisko, więc uważają.
Na obiad schodzimy do iście góralskiej, naszej ulubionej karczmy Bąkowo Zochylina.
Jako że jest to już nasz ostatni dzień, ruszamy po pamiątki. Umówieni jesteśmy, że kupujemy tylko praktyczne rzeczy. Tak więc wychodzimy ze straganów z szachami drewnianymi, ołówkami, breloczkami, chustami, spódnicą / spodniami, magnesami na lodówkę  wszystko z góralskimi wzorami.

—-
Relację oraz zdjęcia przesłała nam mama Agata Modzelewska. Dziękujemy!
Chcesz podzielić się z nami swoją relacją? Napisz do nas >>