Coraz częściej pojawiają się przykłady sytuacji, w których dzieci nie zostały chronione przed próbą porwania, mimo bliskiej obecności rodziców. Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy o nieudanym porwaniu w restauracji.  Jak poinformowało m.in. CBS w Stanach Zjednoczonych doszło do kolejnej próby, tym razem pod domem dziecka.



Ron Kraus z Indiany (USA) przygotowywał się z rodziną do przyjęcia urodzinowego swojego rocznego synka Rykera. W pewnym momencie pod dom podjechał mężczyzna, który rzekomo miał problem z samochodem i potrzebował wody do schłodzenia chłodnicy. Ron chciał pomóc nieznajomemu i udał się po wodę. Gdy się odwrócił, mężczyzna chwycił szybko chłopca i zaczął biec, jednocześnie próbując schować malucha do torby podróżnej.

Ojciec dziecka w ostatniej chwili zauważył, co się stało i mimo szoku spowodowanego tą nagłą sytuacją, ruszył za porywaczem. Na szczęście udało mu się go dogonić i oszołomić uderzeniem w głowę. Ron szybko zabrał synka do domu, gdzie zamknął się i zadzwonił natychmiast na policję. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, niedoszły porywacz zdążył uciec. Od razu rozpoczęto poszukiwania, aby jak najszybciej złapać mężczyznę i nie dopuścić do nieszczęścia.

„Mam nadzieję, że zostanie złapany, dzięki informacjom, które im przekazałem. Oby zdążyli go powstrzymać, zanim zrobi to ponownie…” – przyznał Ron.

To kolejna historia z szczęśliwym zakończeniem. Jednak pokazuje nam, rodzicom, że na dzieci musimy uważać dosłownie wszędzie, nawet we własnym ogrodzie. Szaleńców niestety nie brakuje, dlatego nie możemy nawet na chwilę spuszczać z oczu naszych pociech, aby nie dopuścić do tragedii.

[Zdjęcie główne: Screen Youtube]