Niespełna roczny chłopiec został sprzedany obcym osobom. Jego ojcu brakowało pieniędzy na alkohol. Syna wycenił na 1400 zł. Opinią publiczna jest wstrząśnięta, a sprawą zajęła się policja.



Balaram Mukhi, mieszkaniec okręgu Bhadrak z Odishy w Indiach, jest uzależnionym od alkoholu zamiataczem ulic. Jego rodzina żyje w skrajnym ubóstwie. By zdobyć pieniądze na alkohol mężczyzna wpadł na okrutny pomysł. Z pomocą szwagra i znajomego znalazł parę, która pogrążona w żałobie po stracie własnorodzonego syna zadeklarowała, że chętnie zajmie się 11-miesięcznym chłopcem – synkiem pana Makhi. Transakcja została sfinalizowana za równowartość 1400 złotych (25 000 rupii indyjskich).

Ojciec siłą wydarł dziecko z ramion jego matki. Kobieta zeznała policji, że nie miała pojęcia o jego planach, podczas gdy jej mąż twierdzi coś przeciwnego. Utrzymuje, że plan był ich wspólnym dziełem.

Za otrzymane pieniądze mężczyzna kupił sari dla żony, biżuterię dla jednej z córek, a resztę przeznaczył na alkohol. Dobra passa szybko się jednak skończyła i ojciec dziecka został aresztowany po kilku dniach od transakcji, której przedmiotem był jego własny syn.

Nie wiadomo, co stanie się z chłopcem, ale najprawdopodobniej trafi do rodziny zastępczej. Funkcjonariusze policji przyznają, że chłopcu byłoby lepiej w „nowej rodzinie” niż z biologicznymi rodzicami, którzy żyją na skraju nędzy, a większość zarobionych pieniędzy wydają na alkohol.