Wyobraźcie sobie taką sytuację: właśnie dostaliście informację, że Wasze dziecko uczestniczyło w największym wypadku drogowym w regionie. W panice obdzwaniacie szpitale. Nikt nie chce Wam jednak udzielić informacji, bo… RODO! Właśnie na taki mur natrafili rodzice dzieci uczestniczących w wypadku na Zakopiance w ubiegłym tygodniu.



RODO w szpitalach

depositphotos.com

Nie dowiesz się, do jakiego szpitala trafiło Twoje dziecko! RODO…

W miniony piątek autokar wiozący dzieci z Zakopanego do Warszawy zderzył się z ciężarówką i samochodem osobowym. W wyniku wypadku ucierpiało około 50 osób, z czego 4 były w stanie ciężkim, a 21 zostało rannych. Poszkodowanych przewieziono do kilku szpitali, a ich rodziców poinformowano o wypadku. Okazuje się jednak, że zdobycie informacji, gdzie aktualnie znajduje się dziecko graniczyło z cudem ze względu na RODO!

Sprawdź też:

Unijne rozporządzenie dotyczące ochrony danych osobowych (RODO) weszło w życie 25 maja 2018. Na chwilę przed tą datą rozpoczęła się panika, która w wielu instytucjach trwa do dziś. Jak dowiedzieli się rodzice poszkodowanych w wypadku dzieci, nie ominęła ona również szpitali. Zgodnie ze zmianami wprowadzonymi przez RODO szpitale mają obowiązek uzyskania zgód pacjenta na przetwarzanie danych w konkretnym celu: np. przeprowadzenie konkretnego zabiegu lub przekazanie informacji o stanie zdrowia innym osobom lub podmiotom.

W wielu przypadkach nowe przepisy umożliwiają dość swobodną interpretację. By działać zgodnie z prawem, instytucje (również te medyczne) stosują je w bardzo zaostrzonej wersji. W tym wypadku ze względu na RODO nie chciały udzielić informacji o tym, gdzie przebywają dzieci przewiezione po wypadku.

Gdzie przewieziono dziecko po wypadku? RODO!

Uzyskanie informacji o tym, gdzie zostało przewiezione dziecko po wypadku zajęło jego rodzicom kilka godzin. Dzieci zostały przetransportowane aż do 9 szpitali w 4 miastach. Rodzice obdzwaniając kolejne placówki otrzymywali informację, że ich pracownicy nie mogą udzielić informacji ze względu na RODO. Ostatecznie miejsce pobytu dziecka sprawdziła osoba ze sztabu kryzysowego i podała je rodzicom dziecka niejako wbrew przepisom. Gdyby tego nie zrobiła, opiekunowie musieliby zestresowani jeździć od szpitala do szpitala.



Czy panika związana z RODO powinna dotknąć także szpitale?

Z RODO mamy styczność na co dzień. Kilka lat temu, gdy wchodziliśmy np. na stronę internetową niemal od razu zapoznawaliśmy się z zawartymi na niej informacjami. Dziś zanim uda nam się dotrzeć do meritum musimy: zamknąć okienko z RODO, potem pasek informujący o zbieraniu cookies, okienko dotyczące zgody na wysyłanie powiadomień, wyskakującą reklamę pop up/prośbę o wyłączenie adblocka i jeśli dobrze pójdzie na koniec już tylko zgodę na ustalenie lokalizacji. O ile te wszystkie niby chroniące nas zgody na co dzień są zwykłą uciążliwością, o tyle w przypadku zagrożenia życia bliskiej osoby brak informacji ubrany w ochronę danych staje się nieporozumieniem.

Podobne odczucia mieli internauci komentujący wpis rodzica dziecka, które uległo wypadkowi w miniony piątek:

Przedostanie się RODO do powszechnej wiadomości było błędem… Rodopanika spowodowała popadnięcie w nieuzasadnioną rodoparanoję. Nie takiego zwiększania świadomości prawnej oczekiwałem…

W takich sytuacjach to przegięcie…

Dzięki Bogu są szpitale, które udzielały takich informacji, kiedy szukaliśmy krewnej, która mieszka w dość odległym mieście. Oczywiście, nie napiszę które, bo nie zamierzam robić im kłopotów.
Ale ta kwestia zdecydowanie powinna zostać rozwiązana.

Na wpis rodzica zareagował też minister cyfryzacji, który pod wpisem na Facebooku pozostawił następujący komentarz:

Bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że z Pana dzieckiem wszystko w porządku i przesyłam pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. W imieniu Ministerstwo Cyfryzacji zapewniam, że dołożę najwyższej staranności by szpitale uczulić na bardziej racjonalne podejście do tematu. Oczywiście nie może być tak, że telefonicznie uzyskujemy wszelkie informacje o pacjentach, ale możliwe jest zastosowanie metod uwierzytelniających osobę dzwoniącą jako rodzica. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach przetwarzanie takich danych uzasadnione jest tzw. ochroną żywotnych interesów osób, o czym mówi art. 6 ust. 1 lit. d RODO.



Sprawdź też: