Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka, na konferencji prasowej 12 lipca przedstawił projekt nowego kodeksu rodzinnego.  Jak możemy przeczytać na stronie biura rzecznika: “Projekt Kodeksu wychodzi naprzeciw oczekiwaniom, że prawo będzie jasne, precyzyjne i komunikatywne.” Mimo to wiele punktów poruszanych w kodeksie może szokować. Najbardziej zaskakuje definicja “dziecka”.



Zmiany w kodeksie rodzinnym

Praca nad nowym prawem rodzinnym ruszyła w 2011 roku. Sztab pracujący nad zmianami, czyli Komisja Kodyfikacyjna, został powołany przez Rzecznika Praw Dziecka. Na czele komisji stał prof. dr hab. Stanisław Stadniczeńko, profesor zwyczajny Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie.

– Projekt jest zwieńczeniem dziesięcioletniego urzędowania RPD i wieloletniej pracy komisji. Jest pomyślany jako wywołanie dyskusji publicznej. Prawo rodzinne nie może powstać siłami jednej strony – powiedziała prof. Barbara Smolińska-Theissn, społeczny doradca RPD, dla Polskiego Radia.

Sprawdź też:

Płód to już dziecko

Choć mogłoby się wydawać, że zmiany mają wyjść naprzeciw rodzinom i chronić ich prawa, niektóre przepisy mogą szokować. Najbardziej definicja ‘dziecka’. Jak możemy przeczytać w nowym Kodeksie Rodzinnym, w Objaśnieniach Określeń Ustawowych Art. 21 podpunkt 3:

Dziecko – to istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności. Uzyskanie pełnoletności określają odrębne przepisy;

To głównie ten podpunkt spowodował falę krytyki i burzę debat nad nowym projektem. Biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną w Polsce oraz liczne protesty zarówno pro-choice, jaki i pro-life, można uznać, że nowe prawo wspiera tylko jedną stronę. W przypadku, kiedy płód w łonie matki jest już dzieckiem i jest chroniony prawnie, ciężko mówić o wsparciu środowiska pro aborcyjnego.

[Zdjęcie główne autorstwa Joli Lipki, źródło materiały dla mediów https://brpd.gov.pl]