Świat obiegła wiadomość, że po raz kolejny właściciela smartfona marki Samsung spotkała nieprzyjemna sytuacja. Historia jest o tyle przerażająca, że tym razem telefon wybuchł w rękach malutkiego dziecka! Zdarzenie miało miejsce tuż przed zapowiadaną od tygodni premierą Galaxy Note 7. Czy wpłynie ono negatywnie na sprzedaż nowego modelu?



Naureen Ahsan dała smartfon Galaxy SJ7 swojemu czteroletniemu bratankowi. Dziecko uruchomiło na nim „My Talking Tom”, popularną grę mobilną przeznaczoną dla najmłodszych. Obok niego siedziała jego kilkuletnia kuzynka, która przyglądała się rozgrywce. W pewnym momencie telefon błyskawicznie się nagrzał i dosłownie wybuchł w rękach chłopca. Przerażona mama natychmiast zareagowała, zabrała dziecku sprzęt i palący się jeszcze telefon wrzuciła do zlewu.

„Dzieci zaczęły przeraźliwie płakać, byłam zdezorientowana, nie wiedziałam czy stała się im jakaś krzywda.”

Na szczęście na strachu się skończyło. Ani chłopiec ani dziewczynka nie odnieśli żadnych obrażeń. Mamy jednak wrażenie, że cała ta sytuacja może negatywnie wpłynąć na premierę Galaxy Note7.

fot. Valuewalk

Źródło: Phonearena.com

Płonące Samsungi

To nie jedyny taki wypadek, gdy wybuchający sprzęt mógł zrobić krzywdę dziecku. Kilka miesięcy temu, 24 grudnia 2016 roku, miał miejsce również groźny incydent. Chodziło o Samsunga Galaxy S6. Do wypadku doszło w Whitefield, niewielkim mieście w Anglii. Smartfon ładował się na nocnym stoliku tuż obok łóżka, na którym leżało półroczne niemowlę. Dziecku na szczęście nic się nie stało, ale jego mama najadła się strachu. Jak na tę sytuację zareagował południowokoreański gigant?

Wybuchający Galaxy S6



Victoria Seed, mama dwójki dzieci, przeżyła kilka chwil grozy, gdy usłyszała głośne trzaski dobiegające z pokoju, w którym przed chwilą zostawiła półrocznego synka. Malutki Ned leżał na środku małżeńskiego łoża, a na stoliku obok ładował się telefon Samsung Galaxy S6. Victoria wbiegła do sypialni i zobaczyła, że telefon płonie i wydobywają się z niego strzelające na boki iskry.

„To było przerażające, jakby fajerwerki wybuchły w naszej sypialni!” – twierdzi kobieta

Złapała synka i wybiegła z pokoju. Jej mąż odłączył telefon od prądu. Sprzęt był kompletnie zniszczony.

fot. Manchester Evening News

„To prawdziwe szczęście, że nie stało się to pięć minut później. Mogłabym nie usłyszeć, ponieważ zamierzałam wziąć prysznic.”



Telefon zapalił się kilkadziesiąt centymetrów od buzi malucha. Ta historia kończy się szczęśliwie, ale skutki mogły być poważne. W kocyku Ned’a, na którym leżał oraz w jego stojącym obok łóżeczku iskry powypalały dziury. Nieszczęście było naprawdę blisko.

Matka dziecka skontaktowała się z producentem telefonu. Samsung obiecał wysłać jej nowy sprzęt. Przedstawiciele firmy zapewniają, że podchodzą do takich wypadków bardzo poważnie i że priorytetem dla nich jest bezpieczeństwo użytkowników sprzętów ozdobionych ich logiem.

„Skontaktowaliśmy się już z panią Seed w celu wyjaśnienia sytuacji. Chcemy odebrać zniszczony sprzęt, by móc ustalić przyczynę tego niefortunnego zdarzenia. Nasi eksperci zbadają telefon i będą próbowali poznać powód zapalenia się urządzenia”

 

Źródło: manchestereveningnews.co.uk