18.08.2002 – szalony ślub

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #69430

    kata

    Dziś moja rocznica….zapraszam do poczytania wspominków zszalonego słubu za morzem

    Pokrótce jak wyglądały przygotowania, które trwały 12 dni plus weekend beznadziejnych nauk przedmałżeńskich

    Te 12 dni to był maraton i zaciekła walka: przeciw biurokracji i niedoinformowaniu lokalnych księży (ja cudzoziemiec), walka z niekończącymi się papierami, kosztownymi licencjami (na ślub w katedrze solnej, w kopalni jak nasza Wieliczka) wymagającymi łażenia i proszenia i załatwiania, walka z rodziną tamtejszą która nie chciała współpracować tak jak tego oczekiwaliśmy, brak kasy, w ostatniej chwili (w piątek a ślub w niedziele) u arcybiskupa który na szczęście uznał moje papiery nie do końca kompletne i dał nam pozwolenie (za grubą kasę) i oświecił nas że ślub w katedrze solnej będzie nieważny, bo jest spór między nimi a władzami katedry…w tej sytuacji myk 50 km samochodem kumpla ze wsparciem teściówki i znajomego księdza, jedziemy do tej mieścinki szukać proboszcza zwykłej katedry….okazał się w porządku w przeciwieństwie do wrednej sekretarki, zgodził się na nasz ślub w niedziele….tylko…..w niedzielę tam są pogrzeby więc nie była pewna do końca godzina

    Sobota jeszcze weselsza, kłótnie z rodziną, latanie i szukanie gajerka dla pana młodego…..przemieszczanie się po wielomilionowym mieście………strata mnóstwa czasu, w końcu lądujemy w naszym mieszkanku wynajmowanym w jeszcze innym miasteczku…….

    Niedziela, to dziś, 18.08.2002……..rano ja przerażona i zdołowana – pójdę nieuczesana itp. na własny ślub, na szczęście tam wszystko otwarte, zaprowadzili mnie do jakiegoś lokalnego salonu piękności, postawiono mi tam grzywę tak jak nienawidzę i kilogramy makijażu, rzęsy mi się uginały (dobrze że nikt z moich mnie nie widział, głupio się czułam), ale lepsze to niż stan surowy, pazury mi też zrobiły, więc trochę się rozluźniłam, kolega wyszorował swój samochód i nawet coś tam poprzyklejał, jakieś dekoracje i miał nas wieźć (realnie obawialiśmy się jechać tamtejszym pekasem na własny śłub bo nie mieliśmy samochodu), inny kolega po kursie foto miał robić fotki, katedra była udekorowana bo było 50-lecie powstania diecezji czy coś – same fuksy nam się trafiły, w końcu; w międzyczasie znajomi załatwili bukiet dla mnie i dla druhenek większych i mniejszych, wróciłam do domu, koleżanka w 9 miesiącu ciąży pomogła mi się ubrać, gdzieś w międzyczasie a może w sobotę zadzwoniłam do Polski…..nie byliśmy pewnie czy rodzina się zjawi przez te kłótnie……ale oczywiście przyjechali 

    Stoimy pod kościołem na głównym placu, jak gwiazdy filmowe….a tam z katedry pogrzeb wychodzi :O no superrrrrrrr

    Jakimś cudem po hiszpańsku powiedziałam i powtórzyłam co trzeba, nawet lepiej od pana młodego, pamiętam tylko ze o mało co się nie rozryczałam ale udało się (to byłyby czarne łzy od tej tapety)

    Po ślubie poszliśmy z gośćmi do katedry solnej, opłaconej w końcu, ja jako panna młoda i prezydent to jedyne osoby które mają prawo tam zjechać samochodem, ale uparłam się że idę, w końcu geograf jestem, zakasałam suknię i poszłam na piechotę, a co

    Potem okazało się że rodzinka jakieś przyjątko zorganizowała krótkie a na koniec pojechaliśmy do jakiegoś hotelu i bardzo dobrze bo głupio by było wracać do tego mieszkanka bo ono baaaardzo prymitywne, a tak fajnie się poczuliśmy, a następnego dnia była w tv transmisja w pielgrzymki Karolka z Polski (chyba), bardzo mi było miło

    Tak to mniej więcej wyglądało….


    14 m

    #891629

    pasiasta

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    No ślub z ‚bajerkiem' ale na pewno było cudnie, tylko jakieś fotki by sie pooglądało

    I tak w ogóle…

    Dorota 08.08.04



    #891630

    ada77

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    hhehehhe i bardzo dobrze, ślub ma być do wspominania a co tu wspominać, kiedy wszystko idzie jak po maśle, odrobina szaleństwa zawsze wskazana w ten szczególny dzień;-))))
    PS Przepraszam, że pytam, ale właściwie dlaczego to musiało być aż tak nagle i koniecznie w tym terminie?

    ada77 i miki – 20 maj 2003

    #891631

    nucha

    Ach co to był za ślub :))

    Lubie czytać takie opowieści z realnego życia
    Fajnie, że jednak wszystko się udało i rodzina, pomimo kłotni zjawiła się na ślubie

    „Miłość jest oceanem przypływów radości i odpływów smutku, jest pewnością trwania na wieki” – życzę Wam nadal takiej nieustającej miłości na zawsze
    Katuś – Wszystkiego najlepszego z okazji 3 Rocznicy Ślubu!!!

    Ania z Olusiem

    #891632

    porky

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO

    Juleczka (Puchatek) 12.12.04

    #891633

    Anonim

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Katuś Wszystkiego Najlepszego !!!
    Świetne wspomnienia….

    Mój Ebay

    Aga z Szymkiem (24.03.1999) i Julcią (12.06.2004) !



    #891634

    ika

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Abyście zawsze ze sobą byli tak szczesliwi jak w najlepszych chwilach Waszej znajomości i miłości
    Wszystkiego najlepszego
    Zawsze wszystkim mówię, ze dzień ślubu wcale nie był najszczęśliwszy w moim życiu, najszczęśliwszy to byl dzień po kiedy juz wszystko było z głowy i nic się nie zawaliło
    Wasze przygody czytam z wielką przyjemnoscią i też czekam na fotki!!!

    ika i Igor 01.04.2004

    #891635

    kata

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    to inna bajka, poleciałąm tam z wizą żeby zawrzec związek małżeński, ale pojawiła się możliwość pracy i najłatwiej było to załatwić biorąc ślub i zmienić wizę bo jako żona mogłam pracować legalnie

    dlatego tak pędziliśmy bo rok szkolny miał się już zacząć

    w sumie wyszło wiele hałasu o nic, popracowałam chwilę i d***, ale to już inna bajka


    14 m

    #891636

    kata

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    z fotkami jest problem bo mam nie poskanowane

    poszukam jakichś ale są baaaardzo nędzne

    dzięki


    14 m

    #891637

    mai

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Duuuuuuuuuuuuuuuuzo MILOSCI dla Was Kasiu!!!!!!!!

    Amelia 15 m-cy



    #891638

    natinka

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Wszystkiego Najlepszego w tak miłym dniu
    A co do wspomnień wspaniałe …………..nawet niezdajemy sobie sprawy ze po latach takie wspomnienia są extra……………….. a w dzień którym się to działo pewnie niezle wystrachani byliście

    Nati i Kamilka 05.04.04

    #891639

    laminja

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Gratulacje i najlepsze życzenia :))

    My braliśmy ślub prawie miesiąc po Was i też było spore zamieszanie :)) Najgorzej było dzień przed slubem, ale i u nas wszystko jakoś się ułożyło…

    Szymon 8/12/2003



    #891640

    agae

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Wszystkiego dobrego, duzo szczęścia i miłości!!!! A slub faktycznie szalony. Jest co wspominać

    Aga, Maciuś 9 lat i Zuzia 24.01.05

    #891641

    krzemianka

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Jesli wygladalo to tak jak napisałaś to Wasz ślub był jednym wielkim chaosem 🙂

    Wszystkiego najlepszego z okazji 3 rocznicy ślubu :)))

    PS. Wasze malzeństwo jest takei jak Wasz ślub? 😉


    Igor(1.7.03), Hubert(17.8.04)

    #891642

    Anonim

    Re: 18.08.2002 – szalony ślub

    Wszystkiego najlepszego!
    Wasza historia nadaje sie na scenariusz filmowy

    My slub bralismy dzien przed Wami, ale wszystko bylo zapiete na ostatni guzik – przygotowania trwaly rok…

    Pozdrawiam
    Aga

    Szymuś 17.02.2005

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close