4 x in vitro – i co dalej?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 40)
  • Autor
    Wpisy
  • #7548

    asias

    Witam wszystkich,
    dziasiaj odkryłam to wspaniałe forum dyskusujne. Temat interesuje mnie bardzo mocno, bo jestem już po 4 próbach in vitro i ciągle bez efektu. Nasze (tzn. moje i męża) problemy to zespół jajników policystycznych oraz niskie parametry nasienia u męża. Proszę o kontakt z kimś, kto też już ma za sobą kilka in vitro (może w klinice Białymstoku?), z drugiej strony mogę podzielić się moimi doświadczeniami z tymi, których dopiero to czeka. Może ktoś wybiera się w tym roku do Białegostoku?
    Już aktualnym mamom – gratuluję, prawdopodobnym mamom – duzo szczęścia w Nowym Roku.

    Joanna

    #134709

    olivia

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Witamy w gronie wybranych :-)) Podobnie jak Ty jestem po kilku próbach in vitro. Do niedawna leczyłam się w Warszawie w Novum ale ostatnia próbę przeprowadziliśmy z mężem w nowej klinice w Gdańsku ( Invicta) Podobnie jak u Ciebie oczywiście bez rezultatu…. Nasz problem to także zespół policystycznych jajników oraz bardzo słabe paramerty nasienia. 0% ruchomych pływaczków 🙁
    Za każdym razem bardzo dobrze znoszę stymulację , mam duzo komórek, i nawet podobno bardzo ładnych zarodków (ICSI) ale niestety po kilku etapach podziału stają jak wryte i dalej się nie dzielą. Dopiero przy ostatniej próbie dowiedziałam się że może mieć to związek z genetyką któregoś z nas. Jeżeli jest to prawda to mamy marne szanse na dzidziusia. Ale jak to mówią nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej, więc najprawdopodobniej spróbujemy jeszcze raz z punkcją jądra. Jeżeli chodzi o cukier i zespół policystycznych jajników to faktycznie są osoby które mają ten problem, ale niestety nie wszyscy .U mnie nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości jeżeli chodzi o cukier, a obydwa jajniki mam zawalone torbielkami. Tak więc widzisz że co kobitka to inne objawy i dolegliwości. Jeżeli masz jakieś pytania pisz prywatnie postaram się odpowiedzieć. Życzę powodzenia i wiary że w końcu się uda
    Olivka



    #134710

    mala

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    witaj asiu piszesz ze leczysz sie w bialymstoku ja nie mialam in vitro bo mam problemy innej natury ale wlasnie we wtrorek wybieram sie w koncu na wizyte oj czas najwyzszy czy mozesz mi napisac u kogo sie leczysz?? i dlaczego ja juz praktycznie wybralam ale ciagle jest male ale zycze ci dalszej wytrwalosci i oczywiscie szczesliwego zakonczenia i znow sie powtarzam rok 2002 jest nasz tak wiec…

    #134711

    sowa2

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Witaj Joasiu !!!
    Kiedy znalazłam to forum i byłam po dwóch in vitro zadałam to samo pytanie. Miałam ICSI ze wzgledu na bardzo słabą ruchliwość plemników. Ostatnim razem nie miałam w ogóle zarodków. Byłam załamana i prawie już zdecydowana poddać się. Postanowiłam jednak spróbowac jeszcze raz. Leczę sie tak jak Ty w Białymstoku. Wybieram sie tam na wiosnę – prawdopodobnie w maju.
    Pozdrawiam

    #134712

    mini

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Witaj Asiu,
    Na początek mam pytanie techniczne: czy miałaś 4 stymulacje, czy 4 podania zarodków, bo to zasadnicza różnica a często (zupełnie niesłusznie) te dwa aspekty są utożsamiane.

    Ja jestem po 2 IVF (w sumie 3 podania zarodków). Niestety efektów też nie widać. Na dodatek przy drugiej stymulacji miałam zespół przestymulowania jajników. Co prawda nie wylądowałam w szpitalu, ale niewiele brakowało.
    To nie koniec nieszczęść. Obecnie jestem w pierwszym cyklu po niepowodzeniu i dziś jest 40 dz.cyklu. Tak, tak to nie pomyłka. Okazało się, że moje jajniki tak się „nadwyrężyły” przy stymulacji, że teraz mają kłopot z powrotem do normalności.
    Dodam tylko, że w moim przypadku partner jest tą stroną z problemami; ja teoretycznie nie miałam do tej pory żadnych kłopotów….
    Zazdroszczę Ci, że tak gładko przechodzisz te stymulacje. Ja chyba już więcej nie będę ryzykować, bo może to oznaczać utratę jajników buuuuuuu :-((((((, ale tak jak Ty ciągle jeszcze walczę (7 mrozaczków czeka w kolejce :-)))))

    Co do kliniki to ja zmieniłam z Białegostoku na Novum i jestem bardziej zadowolona.

    #134713

    asiaw

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    ha u nas tez icsi w lutym i to samo chłopaki słabe i ja pco. ICSI w Novum zobaczymy co będzie:))



    #134714

    asias

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Witaj mini (z imieniem byłoby łatwiej..),
    uściślam informacje – jestem po 4 pełnych próbach in vitro, tzn. przeszłam 4 pełne stymulacje i 4 razy miałam przenoszone zarodki (zawsze po 2-3 szt.). Do tego 2 razy miałam przenoszone zarodki zamrożone – i też nic. Nawet w tej chwili czeka na mnie 6 mrozaczków (sympatyczna nazwa, podoba mi się, na pewno lepiej niż „mrożonki”, bo i takie już słyszałam), ale nie wiem czy spróbuję – szansa dużo mniejsza, koszty też duże, więc może od razu piata pełna stymulucja (?). Waham się. Jakie są Twoje doświadczenia?
    Jesli chodzi o zmianę kliniki to, owszem myslałam o Novum. Z tym, że podobno kosztuje ta przyjmność jeszcze raz tyle, co w Białymstoku. Ty masz porównanie, więc możesz ocenić, czy to rzeczywiście prawda ?. Jeszcze jedno pytanie – u kogo leczyłaś się w Białymstoku?
    Pozdrawiam – Joanna

    Joanna

    #134715

    asiaw

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    W Novum samo ICSI kosztuje 5-6 tyś. ples badanka,leki itp

    #134716

    betka1

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Mnie się udało już po pierwszym razie in vitro. Mam już 6-miesięczną córeczkę. In vitro przeprowadzałam w Novum. O dziecko staraliśmy się 3 lata. Najpierw naturalnie, potem 10 inseminacji i w końcu in vitro. Do końca nie było wiadomo, dlaczego nie mogę zajść w ciążę, ponieważ wszytskie nasze wyniki były Okej, jajeczkowałam bez leków, hormony w normie itp. No może prolaktyna blisko górnej normy, ale po 3 -m-cach brania bromergonu spadła o połowę. Wyprodukowałam 11 jajeczek, w tym 8 pełnych, wszytskie się pięknie zapłodniły, dwa powędrowały do mnie, jedno zagościło na 9 m-cy. Nie miałam potem żadnych problemów z jajnikami, hormony tolerowałam bardzo dobrze. Wszystko przebiegało wręcz książkowo. Nie wiem zatem czy będę mogła Asiu Ci pomóc. Ale jeżeli będziesz miała jakiekolwiek pytania bardzo chętnie odpowiem, o ile będę wiedziała jak. Trzymajcie się dziewczyny i próbujcie. Na tym forum czytałam posty Cezarego. Po 7 in vitro czekają właśnie na rozwiązanie. Będą mieli maluszka. Wam też się uda.

    #134717

    asias

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Dziękuję gorąco za słowa otuchy. Miałam zamiar nie próbować więcej, no bo 4 razy in vitro i nic… Ale na pewno zajrzę do wiaddomości Cezarego i może spróbuję jeszcze raz. Tobie gratuluję sukcesu. Wiem, że ciąża po pierwszym razie oznacza, że naprawdę miałaś szczęście!
    Mam do Ciebie pytanie odnoście kosztów in vitro w Novum. W Białymstoku 1 pełny cykl (wraz z lekami i pobytem) kosztował nas ok.5-6 tys. zł. Podobno w Novum kosztuje to wszystko jeszcze raz tyle. Czy możesz to potwierdzić?
    Dziękuję z góry za odpowiedź. Joanna

    Joanna



    #134718

    asias

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Dziekuję za szybki kontakt. Rzeczywiście okazuje się, że nasze przypadki są podobne. Tak, jak i Was nasze zarodki również były ładne, ale potem się nie rozwijały. Żaden lekarz nigdy się nie wypowiedział na temat możliwych przyczyn- zawsze słyszałam odpowiedź, że należy przejść przynajmniej 5 prób, żeby ustalić co się dzieje. Mam za sobą już 4 pełne próby, tak samo i Wy ICSI. I nic. Nie wiem, kiedy wybiorę się po raz piąty. Może w tym roku.
    Co do Gdańska – słyszałam że mają bardzo słabe wyniki. Będąc w Białymstoku spotkałam dziewczynę z Kołobrzegu, która przeszła 5 prób w Gdańsku. szóstą w B-stoku. Dopiero ta ostatnia zakończyła się ciąża. Wiem oczywiście, że to jeszcze o niczym nie świadczy, ale w literaturze na temat in vitro wskazują Novum i B-stok, jako kliniki z najlepszymi rezultatami.
    Czy planujecie w tym roku kolejną próbę? Może zastanówcie się nad Białymstokiem? Życzę powodzenia – może tym razem się uda?
    Interesują mnie szczegóły dotyczące Twoich objawów PCO. Ja mam podwyższony (lekko) poziom testosteronu, prolaktyny (też nieznacznie) i hormonu nadnerczy (DHES). Biorę alb tabletki antykoncepcyjne (Cilest) albo Proverę (od 16 dnia cyklu). Gdbyby nie te leki, to cykl trwałby u mnie ponad 40 dni, no i powstawały torbiele. Przez ten cały zespól wielotorbielowatych jajników w każdym przypadku in vitro miałam hiperstymulację jajników. Estradiol ponad 3000 i mnóstwo drobnych pęcherzyków w każdym jajniku. Czy też miałaś podobne problemy?
    Jeśli chodzi o nasienie – okresową poprawę przynosi przyjmowanie dużych dawek witaminy C (1000 mg dziennie przez 3 miesiąc przed in vitro). U nas z 4,5 mln plemników zrobiło sie 12 mln. Powstało więcej zarodków klasy A. Ciąży co prawda z tego nie było, ale na pewno ta wit. C nie zaszkodziła.
    Zastanowiło mnie, że piszesz o punkcji jądra. Nam powiedziano, że przeprowadza sie to tylko wtedy, gdy nie ma żywych plemników. A was to chyba nie dotyczy?
    To na razie tyle. Pozdrawiam, czekam na ponowny kontakt. Joanna

    Joanna

    #134719

    asias

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    W Białymstoku polecam dr Domitrza lub dr Kuczyńskiego. Do którego Ty się wybierasz? Czy też będzie to in vitro?

    Joanna



    #134720

    asias

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Ja też chyba wybiorę się w tym roku do Białegostoku, z tym że nie na pełny cykl, a tylko na transfer zamrożonych zarodków. Ty, jak rozumiem, jedziesz na pełny cykl? Jeśli jesteś zainteresowana podam Ci adres, gdzie bardzo dobrze mi się mieszkało – niedrogo, bardzo miła gospodyni (pielęgniarka, robi zastrzyki na miejscu), dobry dojazd. U kogo się leczysz w Białymstoku i jakie są Twoje doświadczenia? Czy też ma PCO?

    Joanna

    #134721

    betka1

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Nie pamiętam dokładnie,ale wydaje mi się, że 7.200 ze wszystkimi badaniami. Poza tym miałam do wyboru leki hormonalne, albo tańsze, albo ponoc lepsze, ale droższe. Wybrałam tą drugą wersję i brałam Gonal-F, a musiałam go wziąć więcej niż standardowo, gdyz moje pęcherzyki słabo rosły. Ja mówię o kosztach towarzyszących zabiegowi, Nie wchodzą w to koszty wszytskich badań hormonalnych, cytologii i posiewów oraz badań ogólnych, które zrobiłam sobie dużo wcześniej.

    #134722

    mini

    Re: 4 x in vitro – i co dalej?

    Asiu,
    Nie poddawaj się ! Skoro masz jeszcze mrozaczki (albo hibernuski, też fajna nazwa :-))) to koniecznie skorzystaj z nich. Koszt nieporównywalnie niższy a przecież są dziewczyny, które „zaskoczyły” właśnie w ten sposób.
    Ja napewno podejdę do mrozaczków, bo dla mnie każda kolejna stymulacja to potencjalne ogromne ryzyko.
    Co do kliniki, to w Białymstoku leczyłam się w Kriobanku (pracują tam oczywiście lekarze „szpitalni”). Prowadził mnie dr Mrugacz. Niestety, w szpitalu podczas punkcji i potem transferu czułam się trochę opuszczona. Nie mogłam się dopytać o wiele istotnych dla mnie rzeczy (ile było dojrzałych komórek, czy było ICSI czy tylko zwykłe IVF). Najgorsze było jednak to, że nikt nie zapytał mnie o zgodę na obecność studentów podczas punkcji. Perfidne było to, że weszli oni dopiero w momencie kiedy znieczulenie zaczęło już działać i mogłam co najwyżej bełkotać, nie protestować. A przecież ja tam byłam prywatnie, nie państwowo!!! Za wszystko zapłaciłam ciężkie pieniądze a zostałam potraktowana jak rzecz !!!!!
    Co do kosztów, to dokładnych kwot nie pamiętam. Z pewnością Novum jest droższe, ale mają lepsze rezultaty (wyprzedzili Białystok chociaż później zaczęli). Z całą pewnością lepiej wychodzi im mrożenie a raczej odmrażanie. Poza tym czasami sama zmiana kliniki też daje odprężenie psychiczne, nowe nadzieje i często wtedy właśnie się zachodzi.

    P.S. Wszyscy znajomi nazywają mnie mini lub minia. Nie wiedziałam, że może to komuś sprawić trudność….. Bardzo lubię swoją ksywkę :-))))))

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 40)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close