A ja wam powiem, ze…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #7324

    kinga

    gdy zobaczylam wasze listy a bedzie ich pewnie wiecej to odrazu poczulam przyplyw energii. Jezu, nie jestem sama!!!!! Dopiero wstalam a za godzine musze isc do pracy ale jeszcze napisze co nie co. O ile pozwoli mi na to moj malenki piesek (40kilo miecha), ktory sie pcha na kolana.
    Troche mnie dziwi dlaczego moja lekarka powiedziala mi, ze ja moge probowac juz po pierwszej miesiaczce a wam kaza czekac. Stwierdzila, ze nawet jesli zaszlabym teraz (a jest duza mozliwosc nawet bez progesteronu) to wlosow z glowy by sobie nie rwala ale lepiej nie. Powiedziala, ze gdy dostajesz okres to cialo daje ci znac, ze jest gotowe, macica zluszczona, jajniczki pracuja. Bylam wczoraj u bioenergoterapeuty (sprobuje wszystkiego!), ktory powiedzial, ze wedlug chinczykow powinno sie poczekac prawie dwa lata do nastepnej ciazy aby nie burzyc cyklow (bo niby najpierw jest 9mies ciazy a potem ok roku na karmienie). Powiedzial, ze lepiej poczekac choc rok on mnie nafaszeruje mikro i makroelementami, roznymi napojami itd i zajde w ciaze bez pomocy progesteronu i urodze zdrowa dzidzie. To jest ojciec mojej kolezanki i nie bierze ode mnie pieniedzy wiec nie rozchodzi mu sie o wzbogacenie gdyby ktos tak myslal. W sumie bardzo pozadny czlowiek ale ja nie moge i nie chce czekac roku!
    Dziewczyny napiszcie koniecznie czego probujecie/probowalyscie. Jestem otwarta na propozycje roznych ziolek i witaminek. Poprobujmy czegos nowego aby tym razem miec zdrowe dzidzie!
    Caluje was mocno i baaaardzo dziekuje za odzew, przeciez potrzebujemy sie dziewczyny.
    Lece do pracy
    Kinga

    #132298

    mysza

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Kinga,
    To brzmi troche za dlugo… ja znam wiele osob ktorym sie udalo zaraz w nastepnym cyklu…jezeli twoj lekarz twierdzi ze jest ok to po co czekac..ja bym chyba nie wytrzymala.
    Czy ty musialas miec robiony jakis zabieg po poronieniu? Jezeli tak to moja lekarka powiedziala 3 okresy, bez zabiegu od razu. Chyba ze bylo puste jajo, wtedy rok- to nie twoj przypadek bo ty slyszalas serduszko :). Trzymaj sie i mam nadzieje ze niedlugo przeniesiesz sie do forum oczekujacych, smutno bez ciebie…:(
    Caluski,

    Maggi
    EDD 4/24/2002



    #132299

    kinga

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Wstapila dzis we mnie jakas dziwna energia i poprostu az zyc sie chce. Wcale nie mam zamiaru czekac tyle ile uwazaja za stosowne chinczycy bo jestem przeciez 100% polka wiec mnie to nie dotyczy i tyle. Lekarka dala mi proszki na wywolanie i wisienka wyskoczyla juz po kilku godzinach. Wzielam nastepny proszek jeszcze nastepnego dnia i tyle. Plamienie juz sie konczy za to zaczynam odczuwac owulacje!!! Jezu, nie wiem czy to mozliwe ale zawsze to wyczuwam bezblednie i czuje, ze za jakies dwa dni… W zeszly czwartek HCG bylo 3069 a w piatek 900 wiec spada na leb i szyje z dnia na dzien. Czy mozliwe jest abym juz miala owulowac lub moze to tylko jakas cysta? No coz tak czy inaczej staram sie ograniczac moj apetyt sexualny, ktory w tej chwili wzrosl do tego stopnia, ze moj maz az zaciera rece! Przed ciaza nigdy nie bylam zbyt chetna a w ciazy to jak widzialam blysk w oku Rafala to az mi sie slabo robilo a teraz prosze… Dziwne to wszystko ale chyba przyczepie sie do kaloryfera na kilka dni aby nie scigac go po mieszkaniu (choc tak naprawde to on wcale tak szybko nie ucieka) ale za to w przyszlym miesiacu to dopiero bedzie sie dzialo! No moje kochane prosze mi tu napisac co u was ciekawego bo ja to juz przez to wszystko zeszlam na dzikie tematy…..
    Caluje was goraco, przykuta do kaloryfera
    Kingunia

    #132300

    slonko

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Ależ proszę szanownej koleżanki to są wielce interesujące tematy, myślę że mąż nie może narzekać, co więcej przez ten twój apetyt pewnie będzie chciał mieć gromadkę dzieci, co ty na to: ty, mąż i wianuszek dzieci w około.
    Mam nadzieję że twoje podejrzenia są słuszne i już niedługo będziemy odliczać czas do testów.
    Pozdrawiam Ania.
    PS. Jeszcze tu trochę dziś będę więc jakby co to piszcie.

    #132301

    zosia

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Strasznie to zabawne,ze rozmawiamy o apetytach. Ale ja czasami miewam..ochote na meza, a jak mu to okazuje od razu mnie pyta OWULUJESZ??? Nieby to zlosliwe, ale to prawda co mowia o tych farenomach….moj maz pachnie dla mnie inaczej w tym okresie…tzn.ladniej, pociagajaco….Strasznie jestesmy ZWIERZECE!!! to znaczy do zwierzat podobne, ale to chyba nie wstyd?!!!

    Wstyd czy nie wstyd???

    Zosia

    #132302

    slonko

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Jaki tam znowu wstyd, nie od dziś wiadomo że jedynym i słusznym celem kobiety jest posiadanie potomstwa. Może feministki się ze mną nie zgodzą ale prawda jest taka, że prędzej czy później każdą z nas dopada wręcz obsesyjna chęć posiadania potomstwa.Możemy się tylko cieszyć, że natura dała nam mozliwość zachodzenia w ciążę co miesiąc a nie 1lub 2 razy do roku.Ania.



    #132303

    kinga

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Powiem wam szczerze, ze im dluzej nie mam dzieci tym bardziej chce miec ich wieksza ilosc. Narazie zatrzymalam sie na 3 ale zobaczymy czy to mi wystarczy. Poza tym ja strasznie lubie jesc a w ciazy wiadomo wszystko wolno. Mnie sie chcialo samego slodkiego, im wiecej czekolady i kremu i bitej smietany i choc cukru z cukiernicy tym lepiej a i tak schudlam 2kg!
    Co do mojej owulacji to jestem pewna, ze sie zbliza ogromnymi krokami i mam straszna ochote sprowbowac juz teraz ale sie troche boje. Chyba zrobie tak, ze specjalnie nie bede sie zabezpieczac bo i tak owuluje z prawego jajnika, wokol ktorego sa jakies zrosty i nie bede brac progesteronu. Raczej nie powinno sie to zakonczyc sukcesem ale jezeli tak sie zdazy to bedzie cud i tyle. Poza tym napewno nie bede ganiac Rafala w dzien przed, w dzien o, i dzien po. Przez tyle miesiecy moje zycie krecilo sie wokol owulacji, ze az ciezko mi przestac o tym myslec. Co ma byc to bedzie.
    Prosze mi tu ladnie napisac kto i kiedy bedzie probowac. W sumie nie jestem osoba wscibska ale lubie wiedziec co w trawie piszczy!
    Caluski
    Kinga

    #132304

    kinga

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Ach my lwice!!! Ogladalam kiedys w telewizji program na ten temat. Podobno nawet poruszamy sie w tym czasie inaczej, jestesmy bardziej uwodzicielskie, w oczach blask itd
    No nic lece sie przytulic do mezulka niech poczuje moja zwierzeca strone…
    Do jutra
    Wasza Lwica

    #132305

    mala

    Re: A ja wam powiem, ze…

    popieram popieram hihi kiedys tez nie bylam za chetna a teraz no mysle ze mezus jest zadowolony ja juz dzialam dzis 7 dzien cyklu koncze brac clo na wywolanie owulacji no i zobaczymy co z tymi badaniami napisali mi ze mam nieplodnosc wtorna bu ale ja jej sie nie dam a co pozdrawiam mala

    #132306

    audi

    Sex po poronieniu

    Kinguniu i inne
    ja miałam troszkę inne doświadczenia
    Po poronieniu i ja i mój mąż straciliśmy ochotę na sex. Wprawdzie dziś mija dopiero miesiąc i 2 dni od zabiegu – ale przez ponad 3 tygodnie w ogóle mnie to nie brało.

    Teraz jest troszkę lepiej – ale strasznie oboje to przeszliśmy.

    Mój mąż chce poczekać do kolejnej ciąży zgodnie z zaleceniami pani doktor. On nie chce narażać nas na kolejną stratę dzidzi i bardzo słucha się pani doktor – wierzy jej chyba bardziej niż ja.

    Odczekam chyba nie 6 ale 5 cykli i dopiero wtedy rzucę się na mojego męża.

    Kinguniu odczekaj chociaż 3 cykle – nie mówię o połowie roku ale chociaż tyle.



    #132307

    olivka

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Droga Kingo!
    Piszesz, że Twoja lekarka pozwoliła Ci zajść w ciąże już w miesiąc po poronieniu. Napisz mi proszę czy po poronieniu miałaś wykonywane łyżeczkowanie. Mi kazano czekać minimum 3 miesiące, pomimo iż pod względem fizycznym bardzo szybko wróciłam do siebie. Po łyżeczkowaniu plamiłam zaledwie kilka godzin, a po 4 tygodniach dostałam już normalnej miesiączki. Nie rozumiem dlaczego mam jeszcze tyle czekać skoro czuję się dobrze? W obecnej chwili każdy dzień wydaje mi się wiecznością!!! Może dlatego, że miałam łyżeczkowanie???!!!
    Pozdrawiam i życzę Ci abyś urodziła ślicznego i zdrowego Dzidziusia!!!

    Olivka

    #132308

    kinga

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Nie Olivko, nie mialam lyzeczkowania. Co z tego… Zaczelam proby praktycznie od razu i nadal nic z tego. Dzidzi jak nie bylo tak nie ma. Za kilka dni minie 3 miesiace od poronienia a ja nadal jestem pusta w srodku :(((. Do tego wszystkiego dzis mam 18 dc a owulacji ni widu ni slychu, a niech to… mam dzis straszny dolek. Wydawalo mi sie, ze skoro mam tyle na glowie (kupujemy dom) to nawet nie mam czasu na myslenie o moim malenstwie a tu prosze panstwa poszlam do sklepu dzieciecego po prezenty. Zatrzymalam sie w dziale dla niemowlakow ,stalam tam i plakalam. I jest mi tak strasznie zle…….. Eh, zycie jest podle.
    Kinguska



    #132309

    figlik

    Re: A ja wam powiem, ze…

    ja tez bez lyzeczkowania ale musialam odczekac 3 miesiace a teraz juz pol roku minelo i bez widokow. wlasnie mi skoczyla tem wiec w tym miesiacu nici. Poprzednim razem bole piersi byly tak dokuczliwe ze wiem ze nic z tego. Zaczynam w styczniu moze Nowy roczek nam przyniesie niespodzianke

    Pozdrowienia Monika

    #132310

    betka

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Kinga! Ja nigdy nie poroniłam, ale zdaję sobie sprawę jak to boli. Na początku ciąży trochę bolał mnie brzuch. Pamiętam, jak straszliwie się bałam, że stracę moją Dzidzię. Mojego lekarza bombardowałam wręcz telefonami, a potem wiztami. Ale nie o tym chciałam napisać. Przeczytałam Twoją historię od początku i ona bardzo przypomina mi historię moich koleżanek: bardzo bliskiej (zatem znam szczegóły) i trochę dalszej. W jednym i drugim przypadku było liczenie dni, mierzenie temperatury, kochanie się ściśle według kalendarzyka, płacz na widok wózków, płacz przy okresie. I tak trwało to 4 miesiące od poronienia. W końcu ta bliższa powiedziała DOŚĆ! I przestała o tym mysleć, naprawdę. Jestem świadkiem. Zaczęła myśleć o sobie. Zmieniła fryzurę, kupiła sobie nowe ciuszki, kochała się kiedy miała ochotę przy świecach, w wannie. Zaczęła pić alkohol (oczywiście nie nałogowo). Wcześniej w ogóle nie piła, bo a nuż byłaby w ciąży (choć i to nic by nie zaszkodziło). W weekendy wyjeżdzali na różne wycieczki. I tak pojechali z nami w góry na 10 dni. I tam zaciążyła. A wiesz gdzie? W lesie. Schodziliśmy od Murowańca. Oni zostali w tyle. I bara bara….
    Ona wie, że to tam napewno, bo mieszkaliśmy w jednym pokoju i nie było jak figlować. Od powiedzenia „dość” do zajścia w ciążę minęły dwa cykle. I ma teraz synka. Druga koleżanka po czterech miesiącach od poronienia poszła na studia doktoranckie. zaczęła się intensywnie uczyć i stwierdziła, że to nawet dobrze, bo nie ma czasu myśleć i że o dzidziusia zacznie starać się jak je ukończy, czyli w czerwcu (zaczęła w październiku). A tu na Boże Narodzenie niespodzianka. I nie tylko dla nas, ale również dla niej. Tuż przed Świętami okazało się, że jest w ciąży i to już pod koniec drugiego miesiąca. Ponoć miała normalny okres i nawet jej do głowy by nie przyszło, że jest w ciązy. zaczęła jednak często mdleć i musiała się przepadać. wszyscy mówili, że to z przemęczenia: praca, nauka itd. a tu masz taka Niespodzianka. Piszę to po to, żebyś wzięła z nich przykład. Ponadto w całej tej sytuacji, nie masz tak źle. Poroniłaś naturalnie, nie miałaś łyżeczkowania, jesteś zdrowa. ja wiem, że bardzo tęsknisz za Wisienką. Ale jeżeli chcesz mieć Dzidziusia, to teraz musisz pomyśleć o sobie. Nie zwracaj uwagi na to czy masz owulację, czy nie. Kochaj się wtedy, gdy masz na to ochotę. I nieeeeeeee myyyyyyyyyyśl! Piszę to ja, ale moje koleżanki, gdyby miały internet napisałyby Ci to samo. Zajmij się domem i jego urządzaniem! Całuję gorąco.

    #132311

    olivka

    Re: A ja wam powiem, ze…

    Droga Kingo! Piszesz, że od kilku miesięcy starasz się o Dzidzię i nic Ci z tego nie wychodzi. Pozwól, że podzielę się z Tobą swoimi osobistymi przeżyciami. O moje Maleństwo starałam się aż ponad 1,5 roku. To był okres pełnen nerwowego wyczekiwania. Co miesiąc miałam nadzieję, że nie dostanę okresu i gdy tylko miesiączka spóźniała się choć kilka dni, zaraz leciałam po test ciążowy do apteki. A gdy nie pojawiała się ta upragniona druga kreseczka, godzinami wyłam. I tak co miesiąc. Lekarka prowadząca mnie powiedziała mi, że nie mogę tak nerwowo do tego podchodzić. Stwierdziła, że takie napięcie emocjonalne może blokować jajeczkowanie. Kazała mi w ogóle nie myśleć o tym, że chcę począć Dzidzię. Po wielu miesiącach starań w końcu się do tego zastosowałam. Zupełnie przestałam myśleć, że chce zajść w ciąże. I oto wielka niespodzianka, Dzidzia poczęła się od razu. Jescze w tym samym miesiącu, gdy się wyluzowałam!!! Więc mówię Ci Kochana z własnego doświadczenia, że ten stres związany z czekaniem na poczęcie, tylko szkodzi!!! Wyluzuj się, przestań non stop o tym myśleć, a Wisieneczka wróci tak szybko, że nawet się nie zorientujesz kiedy!!!!!!! Pozdrawiam!!! Trzymaj się!!!!!!!

    Olivka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close