A Wy,lutowki/marcowki???

A Wy,szanowne lutowki/marcowki,z kim bedziecie rodzic? Chcialam sie dopisac do posta lipcowek,ale nie wiem,czy by mnie nie ofukaly,ze odpowiadam niepytana(hihihi) no to z kim,z kim?????Niech sie chociaz pociesze Waszymi odpowiedziami,bo ja bede sama buuuuuuu…..ale tylko dlatego,ze nie mamy z kim dzieci zostawic.A co tam …..juz raz rodzilam sama…..nie bylo rewelacyjnie,ale nie zjedli mnie przeciez……najgorsze,ze pierworodnego “odbieral”tatus i to bylo takie super……trudno.Pozdrawiam Kinga z terminem blizej nieokreslonym …..ale miedzy koncem lutego a poczatkiem marca

KINGA

4 odpowiedzi na pytanie: A Wy,lutowki/marcowki???

ejva Dodane ponad rok temu,

Re: A Wy,lutowki/marcowki???

a ja? ja też jeszcze nie wiem… czas pokarze, szkoła rodzenia mnie minęła- trudno- liczę na pomoc położnych, które mniej więcej znam bo wcześniej leżałam w szpitalu jakiś czas… mąż jeszcze nie wie chociaż jak będzie sala wolna to pewnie i zostanie przy mnie… na początku bardzo chciałam rodzić z mężem a teraz już nie wiem…
wychodzi na to że wszystko jest jednym wielkim znakiem zapytania, może na żywca będzie najlepiej:)

Ewa i Julia:)
termin: 29.03.03

lea Dodane ponad rok temu,

Re: A Wy,lutowki/marcowki???

Wydaje mi się dziwne pytanie, z kim rodzą lipcówki.. ale mniejsza z tym… przecież nie liczy tu się pora roku hihihi 🙂 może po prostu czują się zżyte w zamkniętym kręgu i nie potrzebują znać opinii innych :-)))

Rodzę z mężem, który teraz się zamartwia, ze zachoruje i nie będzie mógł.. cała rodzina mi się przeziębiła i włąsnie czuję z emnie zarazili 🙁 mąż z nich wszystkich o dziwo najzdrowszy. Nie wyobrażam sobie rodzić bez męża – on nie będzie przecież wszystkiego widział, a nawet gdyby – to zna budowę człowieka i wie, co w nim siedzi, widział fotki z porodów i choć nie lubi sam widoku swojej krwi, widoku porodu się nie boi. Dla mnie to logiczne, że mąż jest przy żonie i dziecku a nie za drzwiami, kiedyś skojarzyło mi się to jak z fabryką – dlaczego on ma czekać aż ja urodze i będę sama z obcymi ludźmi a on wrażliwiec gdzieś indziej? Miejsce ukochanego człowieka w najważniejszej chwili życia jest przy mnie i to jest nasze wspolne, bez żadnych obaw wyrażone zdanie.
Choć przyznam, ze gdy wczoraj zapytałą mnie położna, czy mąż bedzie przecinał pępowinę, to nie wiedziałam, co za niego odpowiedzieć – po prostu powiedziałąmze nie wiem… nie mogę na nim niczego przecież wymóc. Ale dzielny chce to zrobić – a wg mnie to trudniejsze niż cały poród hihi 😉 ale to tylko w moich kategoriach oceny…
Cieszę się, ze oboje mamy wspolne zdanie… bo chyba gorzej by było, gdyby on to widzial inaczej, ale wtedy raczej generalnie czulabym, ze to nie jest TEN facet – nie taki, jakiego potrzebuje i jakiego kocham a on mnie… Chyba najfajniej jest po prostu mieć wspolne zdanie co do tej trudnej decyzji… Bo przeciez jesli ktos nie chce wspolnie – to tez najlepiej, zeby oboje tak wlasnie czuli…

Lea i dzieciątko płci zmiennej acz niezmiennie kochanej (11.03.03)

kinga10 Dodane ponad rok temu,

Re: A Wy,lutowki/marcowki???

Wszystko co piszesz o odpowiednim mezu to prawda….chociaz nie jestem za przymuszaniem egzemplarzy opornych…..a z ta pepowina to u nas bylo tak: pawelek przez caly czas byl bardzo dzielny,chociaz normalnie to jak tylko slyszy slowo krew,to prawie mdleje.Wprawdzie jak mialam urodzic lozysko to go polozna wyrzucila z sali(nie bardzo wiem czemu),ale jak mial przeciac pepowine,to wymiekl-doktor na sile wepchal mu nozyczki!!! Potem powiedzial,ze bal sie ze to zaboli synka albo mnie….kochane chlopisko…Pozdrawiam

KINGA

agus-25 Dodane ponad rok temu,

Re: A Wy,lutowki/marcowki???

Ja bym strasznie chciała rodzić z mężem poprostu przy nim czuję się bezpieczniej. Ale to wszystko zależy od tego czy akurat nie wypadnie mu tydzień w pracy 🙁 I wtedy będę musiała liczyć tylko na siebie.Zresztą mój mąż chyba też bardzo chce być ze mną w tym dniu ( mam taką nadzieję 😉 ) Z pewnością trochę w duszy się boi ale jakoś tego nie okazuje zobaczymy jak się zachowa kiedy już będę rodzić;) Cieszę się, że chodziłam do szkoły rodzenia bo wydaje mi się, że to mi bardzo pomogło zapoznać się z porodem , tym co mnie czeka. A po za tym wypróbuję czy te odpowiednie oddychanie faktycznie działa :). Tak jakoś sobie wyobraziłam poród z moim mężem, że teraz jak pomyślę iż mam tam znaleść się sama to mnie troszkę przeraża, kto mi będzie masował plecy i się nade mną rozczulał?? 😉 No ale my kobitki i tak jesteśmy bardzo odważne i same też sobie poradzimy!!! 🙂 Ale cieszę się , że to ja przez to przejdę a nie mąż bo bym chyba bardziej się denerwowała gdyby to on miał rodzić 🙂

Agus i chłopaczek (20.03.2003)

Znasz odpowiedź na pytanie: A Wy,lutowki/marcowki????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pamiętniki
Justyś córcia Westy
Tak to ja jestem już na świecie 17 tygodni a pierwszy raz zobaczyłam mamusie 29.10.2002 o godz.11.30 ale opowiem wam wszystko od poczatku. Mama i tata znaja sie już 10 lat.
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
czesc! jestem tu nowa i mam pytanie...
witam was wszystkie i wszystkich (bo byc moze sa tu tez tatusiowe !)! sluchajcie mam taki problem... otoz mam lat 26,5, w listopadzie 2002 odstawilam pigulki, biore od tego czasu
Czytaj dalej