ACL reconstruction czyli moja droga do sprawnosci

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 36)
  • Autor
    Wpisy
  • #113789

    dagi

    Zastanawialam sie czy powinnam zalozyc bloga, papierowy pamietnik czy moze jednak zaufac staremu sprawdzonemu DI – bo skoro i tak tu zagladam kilka razy dziennie to istnieje spora szansa na to, ze cos tam naskrobie. Mam tylko nadzieje, ze mozna tu pisac tez na tematy nie dzieciowe – choc o Mii pisac bede rowniez z bardzo duzym natezeniem.

    Jutro czeka mnie operacja rekonstrukcji wiezadla krzyzowego przedniego. Bardzo sie boje bo przy starych urazach (moj ma 15 lat) operacje takie obarczone sa duzym procentem ryzyka. Moze wiec sie zdazyc, ze nie tylko nie pomoze ale wrecz zaszkodzi.
    Z drugiej strony to jedyna szansa na normalnie dla mnie funkcjonowanie – czyt. funkcjonowanie na wysokich obrotach, z maratonami, jazda na rowerze, plywaniem. Moze to glupie ale chcialabym w koncu poskakac sobie na jednej nodze – prawej. Ciezko sobie wyobrazic ale od 15 lat tego nie robilam.
    Mam zamiar opisywac i rehabilitacje i to co dzieje sie w mojej glowie (zawsze to jaka kontrola przed szalenstwiem ;))
    Nastawiona jestem pozytywnie, torba do szpitala spakowana, dokumenty i orteza przygotowane. O 5 rano pobudka i ruszamy.

    #5169111

    kantalupa

    bede trzymac kciuki mocno zacisniete!

    musi sie udac, obiecalas mi kiedys, ze mnie za uszy wyciagniesz na jakies wspolne bieganie

    trzymam za slowo!



    #5169112

    bep

    Dagi :Kciuki:

    #5169113

    dagi

    Dzisiaj pobudka o 5 rano ale tak naprawde nie spalam cala noc ze stresu, Leszek zreszta tez. Tak sobie rozmawialismy a o 5 rano wstalam, poszlam pod prysznic, wypilam szklanke wody i poszlismy spacerkiem do szpitala.
    Ten spacerek to efekt moich dlugich negocjacji bo Leszek koniecznie chcial mnie wiezc a ja chcialam spacerek :), kto wie jak dlugo bede dochodzila do sprawnosci.
    W szpitalu poszlo ekspresowo. Przyjeli mnie, od razu przebrali w koszule, i maraton lekarzy. Byl i anastezjolog, z 5 pielegniarek (kazda od czegos innego), moj lekarz operujacy, drugi ortopeda a na dodatek polska studentka medycyny, ktora uczy sie jak byc dobrym ortopeda. Opieka rewelacyjna.
    Anastezjolog i hospital porter (to nie to samo co portier – ot taki pan, ktory wozi pacjentow z i na operacje) zawiezli mnie na sale przedoperacyjna a tam niespodzianka – doszedl do nas jeszcze jeden „znajomy” anastezjolog – poznalam go podczas artroskopii w grudniu i bardzo zywiolowo dyskutowalismy o stanie polskich drog na euro ;).
    Jak zobaczylam strzykawke z bialym plynem u anastezjologa,zaczal lapac mnie stres. Wklucie, najpierw jakies 2 dziwne substancje, po ktorych widzialam poczwornie, slyszalam glosy i w dodatku czulam jak mi bije serce – calym cialem!!! Okropne, okropne uczucie. Pozniej maska z telenem i bach, nie ma mnie.
    Obudzilam sie na sali pooperacyjnej. Noga bolala jak cholera. Czulam sie okropnie. W buzi smak gumy, bol gardla, glowy i no i to cholerne kolano.
    Cisnienie jak u srednio aktywnego 😉 nieboszczyka wiec przewieziono mnie na obserwacje na oddzial.
    Spedzilam tam 6 godzin – co chwile pzychodzily pielegniarki sprawdzac jak sie czuje, donosily wode, kawke, herbatke, kanapki i ciastka. Zmusilam sie do jedzenia liczac, ze lepiej sie poczuje. Po 3 godzinach siusiu przyparlo mnie do muru. Dostalam gustowny basenik, musialam przelamac wstyd i bariere bolu (kazdy ruch kolana to masakra) ale za to jaka ulga :). Po 5 godzinach jak cisnienie mi troszke podskoczylo, lekarz zdecydowal, ze wyciagamy saczek. Matko – taki bol to chyba mozna przyrownac do skurczow porodowych – darlam sie na caly oddzial. Mialam wrazenie, ze wyciagaja ze mnie wnetrznosci. Jak tylko troszke doszlam do siebie, zmienili opatrunek i zalozyli mi orteze.
    Dostalam pierwszy zestaw cwiczen na dzisiaj i o kulach moglam pojsc samodzielnie do toalety.
    Po powrocie dostalam zielone swiatlo na powrot do domu. Leszek poszedl po samochod i wozek inwalidzki zeby mnie do tego samochodu jakos dowiezc.
    Na parkingu zostalismy zaakatowani przez polskiego narkomana, ktory chcial od nas wysepic 5 funtow. Leszek poszedl odniesc wozek inwalidzki a ja przezylam chwile grozy bo ow pan probowal dostac sie do mojego samochodu. Na szczescie mialam przy sobie komorke i zadzwonilam po leszka a on po ochrone. To szokujace bo szpital miesci sie w dobrej okolicy i nigdy nie spotkaly nas tego typu problemy.
    Pamiatka po spotkaniu jest rysa na calych drzwiach, ktora ten czlowiek wyrysowal nam kluczem. Troche szkoda bo mamy go dopiero od 2 tygodni :(.
    Teraz jestem w domu – co 1,5 godziny chlodze kolanko Cyro Cuff i zaraz zabieram sie za 1 faze rahabilitacji.
    Jutro o 10 rano wracam do szpitala na spotkanie z moim rehabilitantem.
    Bedzie sobrze, bedzie dobrze, bedzie dobrze……

    #5169114

    beamama

    Dagi, bardzo dzielna jesteś, na pewno będzie dobrze, trzymam kciuki mocno :Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki:
    Będę tu zaglądać do Ciebie i kibicować :Przytulam:

    #5169115

    dagi

    09.05.12

    Noc przespalam w miare spokojnie. Zasnelam o 22 obudzil mnie bol o 5:30 rano. Udalo sie go wyciszyc okladem z lodu i pospalam jeszcze do 07:00.
    O 10 rehabilitacja, narazie cwiczenia bardzo proste polegajace na asekurowaniu chorej nogi noga zdrowa, lekkie zginanie za pomoca tasmy i ruszanie rzepka we wszystkie strony – to ostatnie cwiczenie jeszcze niewykonalne bo opatrunki sciagna mi za 48 godzin.
    Ogolnie o kulach chodze w miare ok ale nie moge tego robic zbyt dlugo bo cholernie bola mnie miejsca wiecenia dziur i tam gdzie pobierali mi material do przeszczepu.
    Zlamalam sie i wzielam dwie silne tabletki przeciwbolowe bo zaczyna mnie ostro narywac. W sumie od wypisu wzielam w sumie 4 talbetki przeciwbolowe – Co- dydramol. Sa troche hardcorowe wiec nie chce ich brac za duzo. Siedze z okladem z lodu i mam nadzieje, ze zaraz przejdzie.

    Jakby sie komus mialo przydac to do chlodzenia uzywam tego:

    a jesli chodzi o orteze to mam taka:

    nie uzywalam jej jeszcze bo narazie poki jestem lezaco/siedzaca to wystarcza mi gabkowa, ktora dostalam ze szpitala.
    Ogolnie jak narazie na opieke szpitalna, rehabilitacje narzekac nie moge.
    Mama i Leszek pomagaja mi w takich normalnych czynnosciach jak skorzystanie z toalety czy umycie zebow, zakladanie skarpetek, czy szortow.
    Zamiast prysznica mam chusteczki dla dzidziusiow, miche z woda i tyle. Zamiast mycia glowy – suchy szampon do wyczesywania ale narazie tylko tyle moge :).



    #5169116

    dagi

    i jeszcze dwa zdjecia z wczoraj. Na obu opuchnieta do granic mozliwosci. Niestety tak reaguje na znieczulenie ogolne.
    [U]

    niestety dzisiaj wygladam jeszcze gorzej.
    [/U]

    #5169117

    dagi

    10.05.12

    Minelo ponad 48h od operacji.
    Dzisiaj boli mnie doslownie wszystko. Bola mnie niewiedziec czemu rece, bola mnie plecy, boli mnie szyja, drapie mnie w gardle i boli w klatce piersiowej.
    Jest mi niewygodnie, mam dosyc lezenia/siedzenia i znowu lezenia. Zdrowa noga boli mnie z wysilku, chora noga boli mnie bo pewnie powinna i w ogole mam dola. Nie umiem spac w pozycji na wznak z podwyzszeniem pod noga, orteza jest niewygodnia i mi obciera zdrowa noge. ech cholera jasna, jakis kryzys mnie dopadl.
    Dzisiaj nie wzielam srodkow przeciwbolowych bo chce wiedziec czy bol jest do wytrzymania, pozniej ewentualnie wezme sobie ibuprom albo paracetamol bo na te hardcory przepisane od lekarza nie mam ochoty.
    Jutro sciagamy opatrunki, wiec zobacze jak bardzo mam opuchniete kolano, jeszcze 10 dni i podobno bede mogla powoli zaczac wychodzic na zewnatrz na spacerki.

    #5169118

    Anonim

    Dagi dobrze ze masz to juz za soba. Trzymam mocno kciuki zebys szybko wrocila do zdrowia:) a piekne jest to ze mimo bolu potrafisz sie usmiechac. Dzielna jestes:Hura!:

    #5169119

    kantalupa

    Jestes mocno dzielna. Mooooocnoooo! Ten bol gardla moze or rurki w gardla podczas znieczulenia? 3maj sie.



    #5169120

    dagi

    11.05.12

    Dzisiaj nareszcie zdjelam te wielkie i ciezki bandaze :).

    Kolano opuchniete, tyl caly zasiniaczony ale i tak spodziewalam sie gorszego widoku. Po poludniu jade do pielegniarki na odklejenie plasterkow bo musi sprawdzic czy przypadkiem cos tam sie jeszcze nie saczy (widze, ze sie saczy ale to chyba dobrze).

    tak sie chlodze. Naprawde nie spodziewalam sie, ze takie male cos tak bardzo ulatwi mi zycie.

    No ale po kolei.
    Noc byla koszmarna – obudzilam sie w takiej pozycji, ze nie moglam sie wyplatac. Glowa na boku, kregoslup na plasko, lewa reka za prawa, zdrowa noga za chora. Nie wiem jak udalo mi sie to zrobic.
    Poranek duzo lepszy niz wczoraj. Dolegliwosci minely. Boli kregoslup ale to rozumiale – noga tylko przy cwiczeniach.
    Dnie spedzam siedzac, lezac, cwiczac, do minimum ograniczajac chodzenie. Chodze tylko do toalety, do drugiego pokoju cwiczyc i do sypialni spac. Mam ten komfort, ze moja mama wszystko podklada mi w zasadzie pod nos, odprowadza i przyprowadza Mie, sprzata, pierze i gotuje. Nie wiem jak zdolam jej sie za to wszystko odwdzieczyc bo normalnie ratuje nam tu zycie swoja pomoca.
    Do nastepnego czwartku jestem w domku ale w piatek, sobote i niedziele ide juz do pracy bo mamy sesje egzaminacyjna i musze byc w dziekanacie.
    Nie wyobrazam sobie tego ale moze, skoro tak szybko dochodze do siebie to nie bedzie tak straszne?

    #5169121

    dagi

    12.05.12

    No i sie dzisiaj doigralam.
    Czesc rany mam klejona – tam gdzie pobierali material do przeszczepu. Dzisiaj zauwazylam, ze plasterki z rany sie odklejaja.
    Pojechalam do szpitala bo w sumie to otwarta rana, infekcja mi niepotrzebna wiec liczylam na prosta zmiane opatrunku.
    Przeliczylam sie. Pielegniarka tak chwycila moja noge, ze myslalam ze zemdleje z bolu – nie wiem co ona z nia zrobila – czy przekrecila czy za mocno wyprostowala. Zabolalo jak cholera i teraz mam schize czy przypadkiem niczego mi tam nie uszkodzila.
    Druga sprawa to taka, ze mam goraczke – 38 stopni. Nie zdawalam sobie z tego sprawy bo czuje sie w miare ok ale skoro goraczka jest to jest i stan zapalny wiec dostalam antybiotyk.
    Narazie postanowilam, ze antybiotyku nie wezme. Schlodzilam porzadnie kolano lodem, wzielam moje hadrcorowe srodki przeciwbolowe i zobaczymy jak dalej bedzie.
    Narazie nie cwicze bo sie boje, ze ta krowa mi cos tam naruszyla i jeszcze sobie pogorsze. Z drugiej strony takie nowe wiezadlo jest raczej duzo silniejsze niz normalne i takie cos raczej nie powinno zaszkodzic. Co innego gdybym upadla albo na sile zgiela noge – przy wyproscie, nawet gwaltownym nie powinno nic zlego sie stac.
    Niepokoj jednak jest i tak zostanie pewnie do wizyty u ortopedy, ktora mam 21 maja. Leze w lozku i lapie dola, ze znowu sie cos przyplatalo. Czy chociaz raz moze byc spokojnie i bez zadnych pobocznych watkow?



    #5169122

    dagi

    13.05.12

    Dzisiaj nie czuje sie najlepiej. Od rana pozwolilam sobie tylko na 20 minut cwiczen i ciezko jest mi sie ruszyc na kolejna porcje rehabilitacji.
    Dzisiaj odczuwam spory bol w miejscu pobrania materialu do przeszczepu. Nie wiem czy to konsekwencja wczorajszych manewrow wykonanych przez pielegniarke czy po prostu boli mnie bo musi bolec. W koncu jakby nie bylo mam i wyrwane material ze sciegna, dziury w kosci, jakies mikro urazy pooperacyjne i w dodatku jestem dopiero 5 dobe po operacji wiec moze nie nie powinno mnie to dziwic i martwic.
    Wczoraj sie zlamalam i wzielam 2 tabletki Co – dyamolu. Dzisiaj od rana jade na 1 ibupromie forte ale guzik pomaga. Od rana wstalam tylko na ta nieszczesna rehabilitacje, szybkie mycie, 2 x toaleta i w zasadzie tyle. Przez siedzenie i ciagle lezenie boli mnie tylek, boli mnie kregoslup i jestem zla jak osa. Jestem typem czlowieka, ktory nie jest w stanie usiedziec na jednym miejscu, nie lubi liczyc na pomoc innych i to wszystko zle wplywa na moja psychike.
    Ciagle musze tylko wydawac polecenia:
    Leszek – prosze o kule, prosze zmien oklad, pomoz mi wstac, zrobisz herbatki….mamo podaj recznik…..
    czuje sie strasznie – oczywiscie nikt nie ma mi tego za zle, wszyscy bez zadnych komentarzy pomagaja mi jak moga ale z drugiej strony chce zeby ten stan trwal jak najkrocej, niestety pewnych rzeczy sie nie przeskoczy.
    W nastepny piatek ide juz do pracy – w prawdzie tylko na 2 godzinki ale czeka mnie obsluga duzego zjazdu i sesji egzaminacyjnej. Bedzie ponad 160 studentow – nie wiem jak dam rade.
    W sobote i niedziele tez praca – mam nadzieje, ze to nie zaszkodzi mojej nodze.
    Czekam z usteknieniem na nastepny etap rehabilitacji, na odstawienie kul i spacery na zewnatrz, Testuje swoja cierpliwosc i pokore i cholernie, ale to cholernie mi ciezko.

    #5169123

    beamama

    :Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki:
    Powtarzaj sobie, że to tylko chwilowe, że wkrótce będzie mglistym wspomnieniem i pozwól się porozpieszczać najbliższym!
    :Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki:

    #5169124

    dagi

    14.05.2012

    Dzisiaj zle sie czuje. Mam nadzieje, ze to przez pogode bo zimno i pada od samego rana. Cwiczylam tylko raz bo boli ale za to napisalam kolejnych kilka stron pracy magisterskiej. W zasadzie czekaja mnie juz tylko kosmetyczne poprawki i moge wysylac do recenzji.

    Jak zajmuje sie z pozycji lezaco/siedzacej czyms pozytecznym – czas mija bardzo szybko. Zmeczona jestem okrutnie bo mecze sie nocy. Nie moge spac, budzi mnie bol. Dzisiaj od 4 rano gapilam sie w sufit.
    Zaczynam troszke uwazniej spogladac na to co jem – dzisiaj dzien zaczelam od shakea proteinowego, bo jak tak dalej pojdzie to rehabilitacje skoncze z dycha na plusie.
    Boze jak ja chce juz chodzic! Odswiezylam znajomosci na forum biegowym, oczywiscie nie obylo sie bez wtopy. Chcialam do posta wrzucic zdjecie z mojego miasta, w ktorym teraz bedzie odbywal sie polmaraton i pomylilam pliki. Forumowiczom ukazalo sie wielkie na cala strone zdjecie Dagi w fartuchu kuchennym z nieladem we wlosach :D.

    Dzisiejsze zdjecia nogi:

    a takie malenstwo mam z drugiej strony kolana- musze je zaczac chyba czyms smarowac. Nie wiem czy arnika bedzie odpowiednia.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 36)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close