Adopcja -(co jest w mojej glowie)

tak jak w tytule. Chce sie z wami podzilic moimi rozsterkami, myslami. Poprostu wygadac.

Czy myslicie czasami o adopcji dziecka, rodzinie zastepczej?

My juz kiedys probowalismy, jak Adrian mial niecale trzy latka. Przezylam wtedy koszmar. Przesluchanie przez psychologow to byl koszmar, odchorowalam je zalamaniem i przez tydzien ryczalam… Nie zostalismy zakwalifikowani na rodzine zastepcza. Wszystko wypadlo okropnie. Po tej rozmowie sama sobie nie dalam bym chyba dziecka. O Pracy— Powiedzialam ze do pracy sie nie wybieram bo nie chce zeby dzieci chodzily “z kluczem na szyji”. O kolejnym dziecku biologicznym — Maz powiedzial ze nie chce zebym sie meczyla przy porodzie tak jak przy pierwszym . O zarobkach —- Maz chociaz ma prace na caly etat na dokumentach ma wpisane pol . Chore dziecko—– ja ze owszem ale ….. (bedzie dalej napisane), Jakie dziecko?—-dziewczynka, ok. trzy latka
Same zle odpowiedzi….

Bylam wtedy taka glupia, albo niedoinformowana

Powiedzieli -chore dziecko, a ja wyobrazilam sobie dziecko w stanie krytycznym, lezace na lozku, wcale nie wtajace, bez zadnego kontaktu, cos podobnego do spiaczki. Gdybym wiedzial ze to wcale nie o takie dzieci chodzi. Bylam przerazona., bo przeciez nie dala bym rady! A kto by dal?! Chyba nikt…

W “Pani Domu” jest akcja adopcyjna. Sa zdjecia dzieci z opisana krotko historia. Sa chore dzieci- dziewczynka karzelek, chlopczyk z bezwladnymi nozkami, opozniony w rozwoju nastolatek, dziewczynka majaca oboje rodzicow opoznionych umyslowo, malenstwo z porazeniem mozgowym…
Gdybym ja wtedy wiedziala co oni maja na mysli mowiac chore dzieci!
A oni mi zadawali takie glupie pytania- a czy moze byc z wada wzroku, a niedoslyszace, a bez reki, a z rodziny alkoholikow, narkomanow, uposledzone…
Tak. Ja kretynka na wszystko odpowiedzialm tak tylko jak powiedzieli uposledzone, to myslalam ze im chodzi o takie dziecko ktore lezy bezkontaktowo jak ta kobieta, amerykanka, co umarala kilka przed Papiezem. Nie pamietam imienia. I powiedzialm ze -NIE- A przeciez tak chorego dziecka to nawet nie dali by do adopcji ani do rodziny zastepczej

Macie ta “Pania Domu” z dziecmi ktre szukaja rodziny?

Postanowilam ze sprobujemy jeszcze raz. Dlaczego pisze-JA a nie MY? Bo moz sie boi ze znow bedzie tak samo: koszmar u psychologow, potem ja sie zalamie i bede ryczec, odmowna decyzja itp. czyli powtorka!
Albo co gorsza, jakas nadzieja, a potem odmowa.

Wiem ze powinnam wejs na strone o adopcji i tam napisac, zapytac i napewno to zrobie, ale wolalam najpierw tu napisac

Anielka ma 2 lata i jest jak to nieladnie napisali -karzelkiem. Jest sliczna i jest moim marzeniem! Napisalam juz list, ze jestesmy chetni przyjac ja do naszej rodziny. Ja tego pragne najbardziej na swiecie! Maz tez chce, nawet Adrian chociaz jest typem samotnika. Nie lubi obcych, nawet za Julia, moja bratanica zbytnio nie przepada. Ale jak powiedzialm ze Anielka byla by jego siostrzyczka i mieszkala z nami to tez by tego bardzo chcial. Juz narysowal dla niej obrazek, marzylismy jakby bylo cudownie razem.
Znowu nadzieja, obawa, strach. A jeslli nawet nie odpisza na ten list? Jesli nie spodoba im sie to napisalam w imieniu naszej rodziny? A jesli zaprosza na rozmowe i znowu cos zle wyjdzie? Nie, napewno nawet nie odpisza! A moze list gdzies zaginie? I tak wysle polecony!
Napewno takich listow od osob chetnych zaadoptowac Anielke dostana duzo… A ja mam taka mala iskierke nadzieji!

Teraz bede sie musiala pilnowac. Jak list dojdzie do Domu Dziecka- za posrednictwem gazety- to napewno najpierw skontaktuja sie z Pomoca Spoleczna i bedziemy pod nadzorem. W najmniej odpowiedzim momencie wpadna do domu,- a moze bedzie nieodkurzone, ja byle jak ubrana Albo uslysza pod drzwiami jak krzycze na Adka. Mysimy nad soba popracowac. Dom ma blyszczec, bedzimy mowic polglosem, milo i spokojnie. Jak tozrobic jak trzy mocne charaktery mieszkaja pod jednym dachem?!
Musimy zrobic wszystko co tylko mozliwe, starac sie z calych sil, pracowac nad soba i storzyc bezpieczny, cieply dom. Moze jest szansa ze Anielka bedzie mogla byc czescia naszej rodziny, bardzo tego pragniemy, dali bysmy jej z siebie wszystko. Cala milosc, czas, zainteresowanie. Moze Anielka nas zechce na swoja rodzine? Czekamy z otwartymi sercami.

Napewno wiele osob napisze ze chce ja zaadoptowac, boje sie ze nas odrzuca, ale wiem ze musza przeciez wybrac najlepsza rodzine.
Im wiecej o niej mysle tym bardziej jest mi bliska. Marze zeby byla moim dzieckiem

Moze modlcie sie, trzymajcie kciuki zeby cos z tego wyszlo, zeby chociaz odpowiedzili na list. Wtedy bedziemy mieli jakas szanse. Jesli macie jakies rady ktore by mogly pomoc chetnie wyslucham.

Mogla bym pisac jeszcze dlugo tyle teraz mysli jest w mojej glowie.

I przepraszam ze tak duzo, tak haotycznie i napewno nieskladnie, jestem strasznie rozemocjonowana


Jola i Adrian (30.10.2000)

31 odpowiedzi na pytanie: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

kantalupa2005-06-04 20:19:52

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Trzymam, trzymam mocno zacisniete kciuki. I bardzo Was podziwiam…

Magda i Adas 12.12.04

klucha2005-06-04 20:37:47

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

trzymam mocno za Twoje marzenie, za Wasze marzenie Iliano

Izka i Zuzia 3 latka

kokunia2005-06-04 22:03:16

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Jolu- jesteś wielka- trzymam kciuki!!!!!!!!

Agata i Wiktorek (13.04.2003)

monikachorzow2005-06-05 07:22:24

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

jestem pod ogromnym wrażeniem po tym co napisałas ….to smutne że pewnie wiele rodzin chciałoby pomóc,wziąc do siebie biedne samotne dziecko i zostają “odprawieni z kwitkiem”.niestety prawo jest takie a nie inne i musza bardzo dokładnie sprawdzić aby nie dac dziecka w niepowołane ręce.
uważam że nie chodzi o to żeby mieszkanie było odpicowane na błysk ani żebyście się do siebie zwracali przesadnie miło -tak nie jest w żadnej rodzinie-a chyba bycie sobą jest tu najważniejsze.sztucznośc zawsze wyjdzie nienaturalnie .
nie przesądzaj że znów wypadniecie źle -jesteś mądrzejsza o to bolesne doświadczenie i pewnie wysnułaś wnioski co zrobiłac nie tak.głowa do góry,zyczę ci z całego serca aby tym razem poszło lepiej i wymarzona dziewczynka dołączyła do waszej rodziny .trzymam kciuki.może znajdź jakieś forum poświęcone tylko adopcji i zapytaj jak to przebiegało u tych ,którzy mają juz dzieciątko w domu.pozdrawiam

Monika i Marcinek (15.01.04)

wyki2005-06-05 07:32:56

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Sądząc z tego co piszesz bedziecie cudownymi rodzicami dla tego dziecka!!!! Życzę wam tej adopcji z całego serca i trzymam kciuki!!!

Monika i Iza 2 latka!

kika2102005-06-05 07:44:34

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Nie myśl że się nie uda – z tego co piszesz jesteś zdeterminowana więc walcz, na pewno możesz dać wiele szczęścia następnemu dziecku! Trzymam kciuki:)

Ada 2lata!
[Zobacz stronę]

fr-ania2005-06-05 08:01:14

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Jolu, szczerze Wam życzę, żeby się udało. Trzymam kciuki, aby spełniło się Wasze marzenie 🙂

Będziecie wspaniałą rodziną dla Anielki 🙂

Ania+ Szymek (10,5 miesiąca)

bratek2005-06-05 09:21:17

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

W piątek moja koleżanka została Mamą….. 3 miesięcznej Oli!!! Są bardzo szczęśliwi. Tego samego życzę i Tobie!!!!!
Pozdrawiam- Bratek- Michałowa mama (01.04.2004)

anusia772005-06-05 10:47:34

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Mam nadzieję, że niedługo będziesz mamą Anielki:))

Przykro mi, że trafiłaś na jakichś dziwnych psychologów.. Pracowałam w Ośrodku Adopcyjnym, ale nasze panie psycholożki były wspaniałe. Cóż, ludzie są tylko ludźmi. Przede wszystkim nie szalej i nie staraj się o to by Twoja rodzina była idealna, bo nikt w to nie uwierzy, każdemu zdarza się krzyknąć na dziecko czy męża. Ważne są stosunki między Wami, to czy o siebie dbacie, szanujecie się, itd.
Na pewno będziecie musieli przejść kwalifikację, wybierzcie inny Ośrodek niż poprzednio, po co się stresować u tych samych ludzi? Kwestia finasów też jest niestety ważna przy adopcjach..
Ale życzę Wam jak najlepiej!!!! Informuj na bieżąco o postępach i oby Niunia trafiła właśnie do Was!!!!

Pozdrawiamy

Ania i Sarenka (27.12.2004)

kotus2005-06-05 13:07:46

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

jestem pełna podziwu dla Ciebie,za taką decyzję i zdecydowanie ,Aby adoptować dziecko .To jest wspaniała i cenne !
Zawsze rozczulamy się z mężem nad takimi dziećmi,ale trudno byłoby nam podjąć taką decyzję.Nasze dzieci napewno nie miały by problemu z akceptacją takich dzieci,ale to wymaga jednak determinacji..Życzę wam spełnienia waszych marzeń Mocno ściskam Cię

2005-06-05 13:16:41

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Aniu! Na pierwszy rzut oka myslalam ze masz w podpisie misia, dopiero po czasie wypatrzylam dzidzie Fajnego przyjaciela ma twoja corcia :))

Napewno nie pojde do tego samego osrodka. Rozmawialam kiedys w necie z kobieta ktora chciala adoptowac coreczke -miala juz adoptowanego syna- i byla wlasnie tam gdzie ja, tez bardzo przezyla “rozmowe” z tymi paniami psycholog. Zostala bardzo brzydko potraktowana tylko dlatego ze marzyla o dziewczynce, a oni maja chlopcow i powiedzieli ze ma brac chlopca.


Jola i Adrian (30.10.2000)

anusia772005-06-06 07:09:14

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Jakiś koszmar, jak można źle kogoś potraktować tylko dlatego, że marzy o córeczce? Nie rozumiem tego, i takie przypadki psują obraz Ośrodków Adopcyjnych.
Jest jednak prawdą, że zdecydowana większość ludzi ubiegających się o adopcję marzy o córeczce, najlepiej o jak najmniejszym niemowlaczku. Ale to zrozumiałe. Każdy chciałby dzieciątko wychować od początku.
W każdym razie jestem z Wami i trzymam kciuki, żeby Anielka (to imię mojej ukochanej babci:)))) była z Wami jak najszybciej:)))))

Ania i Sarenka (27.12.2004)

iwonan2005-06-06 12:07:21

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Zajrzyj moze na ta strone [Zobacz stronę] . Tam jest duzo rozmow nt adopcji, moze znajdziesz tam jakies porady, wsparcie? Zycze powodzenia i zebyscie jak najszybicej doczekali sie maluskza

Wiktoria ( 29.12.2004r.)

mamasebunia2005-06-06 12:24:32

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Będziecie cudownymi rodzicami dla Anielki. Będzie dobrze!

Iwona i Sebuś (17.03.03)

magdzik222005-06-06 12:26:21

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Wasz dom jest cieply i bezpieczny. Ty jestes wspaniala mama. A to, ze czasem wszytsko rozbija sie o niekompetencje i bezdusznosc urzednikow – to inna, przykra sprawa.

Trzymam za Was kciuki – najmocniej jak umiem.

Magda & Marcia 07.09.04

kansia2005-06-08 13:44:18

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Zyczę z całego serca byście zostali rodzicami Amelki. A kiedy już to się stanie i chciałabyś dowiedzieć się jak można walczyć z karzełkowatością to napisz do mnie. U mnie w sąsiedztwie jest dziewczynka po operacji. Już w ciągu miesiąca nóżki urosły 4 cm. Jeśli będziesz chciała się dowiedzieć więcej to zapraszam.
Życzę dużo siły w przechodzeniu biurokratycznych pytań…

Kansia

2005-06-08 14:01:58

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Kansia, wielkie dzieki 🙂

Nawet nie wiedzialam ze temat karlowatosci jest taki…. jakby nie istnial. Przeszukuje google i wlasciwie nic nie znalazlam 🙁
Prawie wszystko co wskakuje w wyszukiwarce to prewaznie jako “przezwisko” typu- Ty karzelku. Doslownie szara strefa
Dowiedzialm sie ze sa rozne przyczyny karlowatosci i niektore mozna leczyc. Obawiam sie ze Anielka moze miec karlowatosc genetyczna i nie bedzie mozna zabardzo jej pomoc. Wlasciwie to znalazlam sam termin-karlowatosc genetyczna i… ani slowa wiecej! Ani czy da sie leczyc jakimis hormonami, ani nic! Wiesz moze jaka karlowatosc ma ta dziewczynka? Ile ma lat i czy jest bardzo malutka? Jak chcesz mozesz napisac na priv. Bede bardzo wdzieczna!

Narazie miotam sie w domu. Wysylam maile, czytam w necie o adopcji, karlowatosci…. Trzeci dzien nie odchodze wlasciwie od internetu, ciagle sprawdzam poczte.. Chyba zwariowalam na punkcie tej malenkiej 🙂
Ciezko mi na sercu, zebym miala chociaz odrobine pewnosc. Zostaje tylko nadzieja.

I dziekuje ze napisalas 🙂


Jola i Adrian (30.10.2000)

kas2005-06-08 14:21:05

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Na poczatku życzę siły i wytrwałosci. Głównie dlatego, że jak sama piszesz pewnie wiecej rodzin bedzie chciało mieć w domu Anielkę a skoro tak ciężko przezyłas poprzednie niepowodzenie to teraz mozesz to przezyc jeszcze ciężej, bo teraz chodzi o Anielke, a nie o zupełnie nieznane Ci dziecko. Życzę Ci, żebys tym razem nie przezyła rozczarowania i wygrała ten los na loterii (i Anielka tez)!

A co do sprzątanie i cichych rozmów, to złosliwość świata jest taka, że “inspekcja” i tak pojawi się tego jedynego dnia, tej jednej godziny gdy właśnie w mieszkaniu bedzie strasznie, a Adrian cos na broi… Zreszta akurat bałaganem bym sie tak strasznie nie przejmowała, kto go nie ma… a nadmierny porzadek w ogóle mi nie pasuje do domu w którym są dzieci, bo one zawsze wprowadzaja pewien chaos (to chyba napisałam na własne usprawiedliwienie…)

Powodzenia

Kaśka
I buzi od Zuzi (16.10.02)

2005-06-08 14:33:10

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Z tym sprzataniem i cichymi rozmowami to byl tylko taki pierwszy impuls. Fakt, pracujemy nad soba zeby bylo jeszcze lepiej w naszej rodzinie ale juz tak z tym nie przesadzamy 😉
Teraz sa wazniejsze sprawy…
Masz racje teraz odmowa bolala by o wiele bardziej. Az boje sie o tym myslec, i o tym ze sa inni “chetni”


Jola i Adrian (30.10.2000)

shibaa2005-06-08 15:39:37

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Nie potrafię Ci pomóc – napisze tylko zę Cię podziwiam (nie dlatego że chore dziecko ale że wogóle myślisz na poważnie o adopcji bo ja bym chyba nie potrafiła sie zdecydować – bałabym się po prostu że nie będę potrafiła tak naprawdę bezgranicznie i prawdziwie kochać takiego dziecka nierodzonego, a innej sytuacji – niż taka bezgraniczna miłość w relacjach matka-dziecko sobie nie wyobrażam) – no i że życzę powodzenia w staraniach!

Agata i Ania (7.09.2004)

shibaa2005-06-08 15:53:52

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Może spróbuj szukać terminem łacińskim – karłowatość to NANOSOMIA

Agata i Ania (7.09.2004)

porky2005-06-08 17:56:51

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Dobrze, że są tacy ludzie jak Ty i Twoi najbliżsi. Mam nadzieję, że uda Wam się pokonać całą biurokrację i już niedługo Anielka bedzie z Wami.
Trzymam kciuki za Was, abyście się nie poddawali i za Anielkę, aby trafiła właśnie do Was, aby Jej rzeczywistość okazała sie piękniejsza niż marzenia.

Pozdrawiam

Juleczka (Puchatek) 12.12.04

pipi12342005-06-09 08:07:05

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Wyrazy podziwu Ci składam !!!! I trzymam kciuki za Twoje marzenie
Jedna rzecz mi się nasuwa… Ja myślę że musicie być sobą, nie próbować zmieniac własnych temperamentów sztucznie na siłe. Zresztą spjęcia w rodzinie są sprawa naturalną. Ja myśle, że musicie przede wszystkim pokazać osrodkowi adopcyjnemu, ze jesteście stabilną i kochającą się rodziną, w której jest miejsce na to dziecko. To dla nich bedzie najważniejsze
A juz sama chęć tej adopcji świadczy o Waszym Wielkim Sercu !!!

Monika + Julka 7 lat i Antoś 18 m-cy

gosia2005-06-09 09:25:22

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

No widzisz to ja bym pewnie tez nie była przygotowana na takie pytania. Myślę ostatnio o stworzeniu domu jakiemuś dziecku, ale z Twojego postu wynika, że nie jestem jeszcze przygotowana, bo myślę o … przyziemych sprawach typu – co będzie (teoretycznie) za pięć – dziesięc lat, gdy nie daj Boże firma nie będzie prosperowała tak jak teraz. Co będzie, gdy np. z mężem nie będzie układało się tak jak teraz i się np. rozstaniemy? Co z “kontrolą” odpowiednich organów – czy nie zabiorą dziecka, bo np. nie wiem – akurt jak wpadną nie będzie należycie posprzątane? i tego typu durne pytania chodzą mi po głowie. Do tego dochozi mąż, który nei do końca jest pewien czy to dobry pomysł

2005-06-09 09:54:27

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Ja tez nie wiem czy jestem wystarczajaco gotowa. Tzn. jestem wewnetrznie gotowa ale czy tak samo bedzie uwazal osrodek adopcyjny?
Jak nam sie nie uda z Anielka, to po zagojeniu ranek bedziemy probowac jeszcze raz.
Bedziemy chcieli zaadoptowac inne dziecko, ja mysle o dziewczynke z zepolem Downa. To jest moje marzenie od bardzo dawna, jak jeszcze chodzilam w ciazy, chociaz mezowi nie bardzo ten pomysl sie podoba. 🙁 Teraz jestesmy zakochani w Anielci i pragniemy tylko jej, ale zobaczymy co przyniesie los 🙂

Sama chec to tez bardzo duzo, a do decyzji trzeba naprawde dlugo dojrzewac. Przeczytalam na ‘bocianie’ im dluzej tym lepiej a potem im dluzej sie na dziecko czeka, po kwalifikacjach to tez tylko wychodzi na dobre. Bo decyzja musi byc bardzo przemyslana. Jesli macie takie mysli zeby dac jakimus dziecku dom to zapraszam na Znalazlam tam duzo bardzo waznych informacji, a na forum mozna dowiedziec sie jak to wyglada od strony przyszlych rodzicow adopcyjnych. Polecam serdecznie 🙂


Jola i Adrian (30.10.2000)

Edited by iliana on 2005/06/09 12:42.

gosia2005-06-09 12:49:29

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Ilianko ja Ci gratuluję odwagi i … miłości, bo bez tego drugiego ani rusz.
Trzymam kciuki o pomyślne przebrnięcie przez gąszcz czasami durnych przepisów.
Na bocianie jestem zarejestrowana od dawna

kzaremba2005-06-09 13:50:28

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Z Twoich słów wynika, że jesteś wspaniałą, odpowiedzialną osobą o wielkim sercu. Cieszę się, że biedna mała Anielka trafi do Twojej Rodziny! Tak, jestem pewna że trafi.
Czy oni naprawdę spawdzają czy w domu jest czysto? A w którym domu przy małym dziecku jest porzędek? Chyba w żadnym!
Pisz kiedy Anielka do Was trafi. Mam nadzieję że bardzo szybko bo nie ma nic gorszego dla takiego maleństwa jak brak miłości i rodzinnego ciepla. Trzymam za Was kciuki!

Kasia i Sylwia Margareta 25.10.03

anusia772005-06-09 16:14:48

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Hej, nikt nie wie co będzie z nim za pięć czy dziesięć lat..;) adopcja polega na tym, że po przejściu odpowiednich procedur, decyzją sądu dzieciątko zostaje Waszym dzieciątkiem, przyjmuje Wasze nazwisko, jeśli jest maleńkie możecie mu zmienić imię, po uprawomocnieniu się postanowienia sądowego już żadne urzędy nic do Was nie mają, żadni urzędnicy nie przychodzą na kontrole, itd. Jeśli rodzice adopcyjni się rozwiodą sąd rodzinny zdecyduje o tym (jeśli nie będą umieli sami tego ustalić) z kim zostają dzieci.
Poza tym musicie oboje być pewni tego, że chcecie przysposobić dziecko. Akceptacja takiej decyzji przez najbliższych też jest ważna.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego:)

Ania i Sarunia (27.12.2004)

kansia2005-06-10 14:13:59

Re: Adopcja -(co jest w mojej glowie)

Napisałam na priv.
Powodzenia!!

Kansia

smoki2005-06-11 07:38:05

odpowiedz kontrowersyjna

Bardzo piekne jest to co piszesz ale zastanow sie conajmniej 100 razy czy chcesz pokochac chore dziecko.

To jest macierzynstwo trudniejsze niz inne bo nic tak nie boli jak spojrzenia innych ludzi i to ze twoje dziecko cierpi. A ludzie sa tak bezwzgledni ze gwarantuje ze takie dziecko bedzie cierpiec.

Gdy urodzi sie chore dziecko jest jakby troche latwiej bo od jego urodzenia dojrzewasz do stawienia czola swiatu. Masz ten czas na poczatku kiedy inni jeszcze nie zadaja pytan.

A nawet matka biologiczna nie kocha od razu. Jest czas buntu, jest czas rozpaczy, jest czas wmawiania sobie ze moze diagnoza to blad lekarzy… Pozniej dopiero przychodzi pogodzenie sie i prawdziwa milosc. Chyba nawet wieksza niz zdrowego dziecka…. ale im wiecej kochasz tym wiecej boli.

smoki, Dawidek i Michał

2005-06-11 09:11:19

Re: odpowiedz kontrowersyjna

Jestem pewna na 100% ze tego chce, chociaz wiem ze to jest bardzo trudne.
Czuje ze dala bym rade.


Jola i Adrian (30.10.2000)

Znasz odpowiedź na pytanie: Adopcja -(co jest w mojej glowie)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
owulacja ???
Witam! Wczoraj byłam u swojego ginekologa to mój 10 dc. dzień wcześniej wzięłam ostatnie w tej serii CLO. Lekarz zrobił mi usg i co... WIelkie nic! Właśnie tym się martwie,
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Balkon zamiast spaceru?
Mieszkam na parterze, mam balkon za którym jest plac zabaw i zieleń, nie ma samochodów, jest w miarę spokojnie. Zastanawiam się czy można zamiast spaceru, dawać dzidzię na balkon. Może
Czytaj dalej