Artykuł o dysleksji

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #121468

    ewike
    #5761779

    bratek

    czytałam z zaciekawieniem
    mój Mateusz jest w 3 klasie
    wg opinii psychologa, pedagoga i psychiatry ma ogromne zagrożenie dysleksją, którą niestety możemy potwierdzić dopiero w klasie 4
    praca z nim jest mordęgą dla całej rodziny
    na widok zadań domowych ( podobnie jak w artykule) mamy odruchy wymiotne
    Gosia, która jest w pierwszej klasie czyta lepiej niż Mati
    on się denerwuje, my się denerwujemy,że nie możemy mu pomóc
    spędzamy godziny, wolne dni na ćwiczeniach, czytankach itp
    więc szlag mnie trafia kiedy ktoś mówi, że to lenistwo



    #5761780

    ewike

    Zamieszczone przez Bratek
    praca z nim jest mordęgą dla całej rodziny
    na widok zadań domowych ( podobnie jak w artykule) mamy odruchy wymiotne

    To mnie właśnie uderzyło – problem całej rodziny
    mnie dodatkowo „trafia”, że do południa jedno nauczanie, a po powrocie do domu znowu mniej więcej to samo
    Do tego zazdrość mniejszego lecz radzącego sobie o to, że drugiemu poświęcamy tyle czasu …

    P.S. Jak znajdziecie następne części o ADHD i aspergerach zalinkujcie

    #5761781

    jaiza

    Myślę, że dużo złego zrobili rodzice dzieci, które dyslektykami nie były, po to, by „pomóc” im w szkole. Jak wszystkie „dys-” zostały zakwalifikowane jako choroba (czy może raczej dysfunkcja),a nie efekt lenistwa, do poradni ruszyła duża grupa osób, które opinie uzyskały nie całkiem legalną drogą. Znam takie osoby, chodziły ze mną do szkoły.Teraz jest o wiele trudniej zdobyć taki dokument, bo dziecko przechodzi specjalistyczne badania, a i tak zdarzają się kuriozalne sytuacje. Myślę, jednak, że te pierwsze doświadczenia z opiniami o dysleksji, traktowanymi jako usprawiedliwienie lenistwa itp. zrobiły dużo złego.

    #5761782

    bratek
    #5761783

    olesia

    Zamieszczone przez jaiza
    Myślę, że dużo złego zrobili rodzice dzieci, które dyslektykami nie były, po to, by „pomóc” im w szkole. Jak wszystkie „dys-” zostały zakwalifikowane jako choroba (czy może raczej dysfunkcja),a nie efekt lenistwa, do poradni ruszyła duża grupa osób, które opinie uzyskały nie całkiem legalną drogą. Znam takie osoby, chodziły ze mną do szkoły.Teraz jest o wiele trudniej zdobyć taki dokument, bo dziecko przechodzi specjalistyczne badania, a i tak zdarzają się kuriozalne sytuacje. Myślę, jednak, że te pierwsze doświadczenia z opiniami o dysleksji, traktowanymi jako usprawiedliwienie lenistwa itp. zrobiły dużo złego.

    Dlaczego twierdzisz, że złego? Moim zdaniem to naciągane schorzenie i tyle w temacie



    #5761784

    bratek

    Zamieszczone przez Olesia
    Dlaczego twierdzisz, że złego? Moim zdaniem to naciągane schorzenie i tyle w temacie

    to moim zdaniem masz mało do powiedzenia w tym temacie

    #5761785

    aktyde

    Kolejny artykuł z tej serii

    #5761786

    olesia

    Zamieszczone przez Bratek
    to moim zdaniem masz mało do powiedzenia w tym temacie

    E tam, zaraz mało:)

    #5761787

    jaiza

    Zamieszczone przez Olesia
    Dlaczego twierdzisz, że złego? Moim zdaniem to naciągane schorzenie i tyle w temacie

    Jestem nauczycielka i w swojej pracy nie spotkałam jeszcze dyslektyka, który miał tak ogromne problemy, jak bohaterowie artykułu, jednak oni istnieją – a że jest grupa uczniów czy rodziców, którzy wykorzystywali czy wykorzystują sytuację, to inna sprawa. Pokrzywdzeni są naprawdę chorzy.



    #5761788

    monikachorzow

    to tak samo jak z alergią. jak poruszysz temat alergii z osobą która jej nie ma ,to też twierdzi,że to wymyślone/naciągnięte schorzenie… i żaden problem z „jakąś tam alergią” żyć…
    tylko „posiadacze” konkretnego schorzenia są w stanie zrozumieć powagę sytuacji i wiedzą co to za dziadostwo…

    #5761789

    lilavati

    Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
    to tak samo jak z alergią. jak poruszysz temat alergii z osobą która jej nie ma ,to też twierdzi,że to wymyślone/naciągnięte schorzenie… i żaden problem z „jakąś tam alergią” żyć…
    tylko „posiadacze” konkretnego schorzenia są w stanie zrozumieć powagę sytuacji i wiedzą co to za dziadostwo…

    Coś w tym jest.
    Bardzo podoba mi się to porównanie.
    Z jedym i z drugim potrafi być źle, nieleczona alergia/źle prowadzona dysleksja do coraz większych problemów prowadzą.
    I druga strona medalu, jest wielu alergików i dyslektyków samozwańców, bywa że diagnoza jednego czy drugiego jest na oślep stawiana(każde wysypka=alergia, robienie błędów przez niedbalstwo lub osobę nieznającą zasad= dysleksja) i niestety nijak ma się do rzeczywistości.



    #5761790

    bratek

    Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
    to tak samo jak z alergią. jak poruszysz temat alergii z osobą która jej nie ma ,to też twierdzi,że to wymyślone/naciągnięte schorzenie… i żaden problem z „jakąś tam alergią” żyć…
    tylko „posiadacze” konkretnego schorzenia są w stanie zrozumieć powagę sytuacji i wiedzą co to za dziadostwo…

    podpiszę się

    #5761791

    vieta

    Jak miło Was „Staruszki forumowe” czytać;)
    Moja córa ma dysortografię. Powiem tak: nie jest naciągana, wolałabym żeby jej nie miała.

    W wielu wypadkach są naciągane dysortografie itp.

    #5761792

    kantalupa

    Zamieszczone przez vieta
    W wielu wypadkach są naciągane dysortografie itp.

    W swojej karierze spotkalam sie z przynajmniej trzema przypadkami dysleksji
    dwa zdiagnozowane, jeden nie

    spotkalam sie z kilkoma papierami wystawionymi zdecydowanie na wyrost

    tutaj niejako obie strony maja swoj wklad w takie a nie inne postrzeganie tej dysfunkcji

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close