Asertywnosc

Jestescie asertywne? Potraficie sie skutecznie bronic, gdy ktos Was atakuje bez powodu, lub z powodu tak bezgranicznie glupiego, ze wystarczyloby zamienic dwa slowa, by wyjasnic sytuacje? Ktos, kto ma bardzo silna osobowosc, wrecz despotyczna i bardzo zle reaguje na spokojne proby wyjasnienia sytuacji. A jednoczesnie ktos, na kogo po prostu nie mozna sie wypiac i isc dalej…

Ja bardzo zle reaguje na takie ataki. Odchorowywuje to potem, psychicznie jestem zmasakrowana. Jak sie chronic? Moze ktoras sie zna troche na psychologii – moze wystarcza jakies proste cwiczenia, zeby zachowac spokoj i tak nie cierpiec?

29 odpowiedzi na pytanie: Asertywnosc

wyki Dodane ponad rok temu,

Ja długo tez nie potrafiłam sie bronic przed toksycznymi osobowościami bo tu raczej o asertywność chyba nie chodzi… Z czasem się uodporniłam nieco ale najlepszym sposobem jak dla mnie jest zerwanie bądź mocne rozluźnienie kontaktów właśnie ze względu na moje zdrowie psychiczne… No i chyba nie pomogłam bo z tego co piszesz to ty jednak musisz sobie z tym poradzić:Niepewny:

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez wyki:Ja długo tez nie potrafiłam sie bronic przed toksycznymi osobowościami bo tu raczej o asertywność chyba nie chodzi… Z czasem się uodporniłam nieco ale najlepszym sposobem jak dla mnie jest zerwanie bądź mocne rozluźnienie kontaktów właśnie ze względu na moje zdrowie psychiczne… No i chyba nie pomogłam bo z tego co piszesz to ty jednak musisz sobie z tym poradzić:Niepewny:

No wlasnie, niestety musze, nie moge zerwac kontaktu. Jakakolwiek proba spokojnej rozmowy spelza na niczym, groch o sciane. Trzeba przeczekac, potem sie wypogadza, jest lepiej, az do nastepnej takiej sytuacji. Jak na sinusoidzie. Mam dosyc. Chcialabym sobie z tym wewnetrznie poradzic, znalezc jakas forme wyladowania negatywnych emocji, aby mi to “wisialo i powiewalo” bez wyzerania od srodka… 🙁 Ale dziekuje, ze sie wypowiedzialas, kazda Wasza opinia jest dla mnie cenna, moze pomoze mi ukierunkowac jakos moje wlasne postepowanie…

A zmieniajac temat to gratuluje brzuszka! Nie wiedzialam, ze jestes oczekujaca 🙂

wyki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:
A zmieniajac temat to gratuluje brzuszka! Nie wiedzialam, ze jestes oczekujaca 🙂

dziękuję!

yoko Dodane ponad rok temu,

Radzę sobie całkiem średnio, ale sobie radzę:)

dziewiatka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:No wlasnie, niestety musze, nie moge zerwac kontaktu. Jakakolwiek proba spokojnej rozmowy spelza na niczym, groch o sciane. Trzeba przeczekac, potem sie wypogadza, jest lepiej, az do nastepnej takiej sytuacji. Jak na sinusoidzie. Mam dosyc. Chcialabym sobie z tym wewnetrznie poradzic, znalezc jakas forme wyladowania negatywnych emocji, aby mi to “wisialo i powiewalo” bez wyzerania od srodka… 🙁 Ale dziekuje, ze sie wypowiedzialas, kazda Wasza opinia jest dla mnie cenna, moze pomoze mi ukierunkowac jakos moje wlasne postepowanie…

A zmieniajac temat to gratuluje brzuszka! Nie wiedzialam, ze jestes oczekujaca 🙂

Forma listu…?

Na pewno trzeba mówić “ja”, “ja czuję”, “ja myślę”, “ja chciałbym to i to zmienić”

yoko Dodane ponad rok temu,

I trzeba się też otworzyć na “ja” tej drugiej osoby…
Może niekoniecznie trzeba ją zrozumieć, ale ważne by w sobie wytworzyć na kogoś takiego coś w rodzaju tarczy:)
Kiedy mam z kimś taki problem, a mam, to też szukam.
Ostatnio wiele odpowiedzi znalazłam w Biblii i sobie świetnie poradziłam.
Polecam, jeśli masz ochotę, Ewangelię wg Św. Mateusza i wg. Łukasza:), możesz poczytać Jana.
No i zwyciężaj samą siebie… Bo to o tym w tym wszystkim chodzi.
O naszą psychikę, zahamowania, chowane urazy stare i świeże…
Musisz się uwolnić, Ty przede wszystkim i od razu oddech jest głęboki,
a myśli świeże… przynajmniej piszę to ze swojego doświadczenia…
Ludzi, którzy żerują na naszej psychice lub którym sami pozwalamy żerować – należy ich z siebie strząsnąć, uwolnić się od nich, ich złych emocji i naszych złych emocji związanych z nimi.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

janka, mam dwie takie osoby i MUSZE z nimi wspolpracowac
osoby, ktore nie sluchaja tego, co mowia inni, a kazdorazowa konfrontacja konczy sie pasywno-agresywnym odwroceniem sie od ciebie lub histeryczna reakcja

otoz owe dwie osobowosci traktuje zgola roznie

pierwsze to osoba, ktora na drabinie rownych i rowniejszych stoi duzo wyzej ode mnie
nauczylam sie przyjmowac do wiadomosci to, co ma mi do powiedzenia, autentycznie nauczylam sie strategii kaczki – splywa po mnie i juz nie daje sie zwariowac
troche sie uginam przed akurat ta osoba, ale widze, ze moja strategia smichow-chihow jak ma dobry humor i zwyklego unikania, jak ma gorszy, dziala calkiem niezle
w sytuacjach konfrontacji staram sie zupelnie bez emocji wykladac swoje racje, nauczylam sie nawet kontrolowac gesty, zeby nie zdradzic zadnego uczucia (w sekrecie powiem ci, ze widze, ze ja to wyprowadza z rownowagi;))
no i kaczka 😉 naprawde jedyna metoda na osoby, ktore zupelnie nie przystaja do twojego swiatopogladu
ale wypracowanie postawy zajelo mi dobre poltora roku i mialam momenty poplakiwania po katach i szarpania nerwow
bez sensu – widze to z perspektywy czasu

druga osoba reaguje histeria i paranoidalnymi wybuchami na sytuacje, w ktorych sobie nie radzi
czesto zdarza sie, ze probuje cos mi wmowic, jakies generalnie bzdurne herezje
nie daj boze mam dla niej kontrargument, wtedy odbiera wszytsko jak atak na siebie (normalnie najmniej ulubiona postawa w moim swiecie) i zaczyna krzyczec
wowczas grzecznie mowie, ze proponuje te rozmowe przelozyc na “za godzine,” bo emocje nigdy nie rozwiazuja konfliktow tak jak nalezy
i wyobraz sobie, ze dajac troche czasu, zawsze udaje mi sie uspokoic i siebie, i druga osobe
i jakos sie to konstruktywnie zawsze uklada

aruga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:Jestescie asertywne? Potraficie sie skutecznie bronic, gdy ktos Was atakuje bez powodu, lub z powodu tak bezgranicznie glupiego, ze wystarczyloby zamienic dwa slowa, by wyjasnic sytuacje? Ktos, kto ma bardzo silna osobowosc, wrecz despotyczna i bardzo zle reaguje na spokojne proby wyjasnienia sytuacji. A jednoczesnie ktos, na kogo po prostu nie mozna sie wypiac i isc dalej…

Ja bardzo zle reaguje na takie ataki. Odchorowywuje to potem, psychicznie jestem zmasakrowana. Jak sie chronic? Moze ktoras sie zna troche na psychologii – moze wystarcza jakies proste cwiczenia, zeby zachowac spokoj i tak nie cierpiec?

Niestety reaguje podobnie jak Ty i nie cierpię tego u siebie. Wszystko przeżywam w sobie i to źle na mnie wpływa
ale czym jestem starsza to jakoś i tak lepiej sobie radzę z takimi sytuacjami, kładę sobie do łba że tak nie można
Generalnie nie znoszę toksycznych osób i zawsze mi humor potrafią zepsuć. Najgorzej jak nie ma możliwości się odciąć – np. osoba w pracy stojąca “nad Tobą”

Dodane ponad rok temu,

Olać sobie. Pomyśl sobie, że ty jesteś dużo mądrzejsza od tej osoby a na głupote nie ma rady i tyle. Nie warto się przejmować takimi osobami, wdawać w polemiki, bo one i tak wiedzą lepiej. Na zaczepki nie odpowiadaj, udawaj, że ich nie dostrzegasz. Niestety w naszym społeczeństwkie jest tyle zawiści i podłości, że trzeba się na to uodpornić. Rozumiem, że trudno jest ciągle odpierać ataki. Być może ta osoba widzi, że Ty się tym denerwujesz i specjalnie cię gnębi. Przestań reagować, nie tłumacz się, powiedz swoje krótko i dobitnie i wyjdź lub zmień temat, albo uśmiechnij się tylko w milczeniu – trudno kłócić się samemu ze sobą.

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez scarlet:Olać sobie. Pomyśl sobie, że ty jesteś dużo mądrzejsza od tej osoby a na głupote nie ma rady i tyle. Nie warto się przejmować takimi osobami, wdawać w polemiki, bo one i tak wiedzą lepiej. Na zaczepki nie odpowiadaj, udawaj, że ich nie dostrzegasz. Niestety w naszym społeczeństwkie jest tyle zawiści i podłości, że trzeba się na to uodpornić. Rozumiem, że trudno jest ciągle odpierać ataki. Być może ta osoba widzi, że Ty się tym denerwujesz i specjalnie cię gnębi. Przestań reagować, nie tłumacz się, powiedz swoje krótko i dobitnie i wyjdź lub zmień temat, albo uśmiechnij się tylko w milczeniu – trudno kłócić się samemu ze sobą.
to prawda….
i głębokie podsumowanie:D

joannam Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:Jestescie asertywne? Potraficie sie skutecznie bronic, gdy ktos Was atakuje bez powodu, lub z powodu tak bezgranicznie glupiego, ze wystarczyloby zamienic dwa slowa, by wyjasnic sytuacje? Ktos, kto ma bardzo silna osobowosc, wrecz despotyczna i bardzo zle reaguje na spokojne proby wyjasnienia sytuacji. A jednoczesnie ktos, na kogo po prostu nie mozna sie wypiac i isc dalej…

Ja bardzo zle reaguje na takie ataki. Odchorowywuje to potem, psychicznie jestem zmasakrowana. Jak sie chronic? Moze ktoras sie zna troche na psychologii – moze wystarcza jakies proste cwiczenia, zeby zachowac spokoj i tak nie cierpiec?

Ach Jane jak ja Ciebie rozumiem…
Moja siostra jest taka osobowoscia dlatego tez nie za bardzo moge (moglam) urwac kontakt z nia.
Przez wiele lat czulam sie podobnie jak Ty stresowalam sie i przejmowalam..
Widywalysmy sie bardzo malo mimo iz mieszkamy bliziutko. Pewnego dnia poprostu jej powiedzialam, ze nie zycze sobie aby tak ze mna rozmawiala, ze nie chce dyskutowac na tematy na ktore mam odmienny poglad, ze bede zmuszona zerwac nasze stosunki jesli sie to nie zmieni. Od tego dnia zaczelo byc lepiej nie od razu ale jest lepiej. Czesto jeszcze sie zgrzyty zdarzaja, bo probuje mnie przekonac do swych racji, pogladow ale wie juz ja sie nie dam i nie wygra..
Wydaje mi sie, ze osoby ktore tak “wysysaja” nasza energie czesto albo wiedza, ze moga to z nami robic bo jestesmy slabsi lub tez maja same ze soba problemy i nawet nie zdaja sobie sprawy jaki wplyw maja na nas..
Moja siostra nalezy do tej drugiej grupy. Nauczylam sie ja bardziej tolerowac, no i Ona tez po tym jak uswiadomilam jej pewne rzeczy troche sie uspokoila.

ciapa Dodane ponad rok temu,

Jane, nie pocieszę
Asertywność to coś, co wynosi się z dzieciństwa, bardzo trudno w życiu dorosłym zmodyfikować zachowania, ale nie jest to niemozlwie
Moja asertywność była regularnie tępiona, dlatego mi trudno – z drugiej strony wychowuję asertywne dzieci co tez nie jest łatwe:)
Trudno być asertywnym a nie agresywnym, bo to dwie różne rzeczy
Byłam mało asertywna ale uczę się i jest coraz lepiej:) – zalezy też w jakich sprawach, sa takie w których jestem mega asertywna, a są takie w których leżę
Uczę się na bardziej na doświadczeniach, nie na ćwiczeniach 🙂 POczatkowo asertywność boli, będzie Cie poniewierać, wzbudzać poczucie winy, ale za kazdym kolejnym razem jest lepiej

Na toksycznych ludzi najlepsza recepta to unikać 😉 jak się nie da – tak jak Kanta rzekła, trzeba się nauczyć ignorować – chociaż w praktyce to cię ciężko wyląda

gosik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:No wlasnie, niestety musze, nie moge zerwac kontaktu. Jakakolwiek proba spokojnej rozmowy spelza na niczym, groch o sciane. Trzeba przeczekac, potem sie wypogadza, jest lepiej, az do nastepnej takiej sytuacji. Jak na sinusoidzie. Mam dosyc. Chcialabym sobie z tym wewnetrznie poradzic, znalezc jakas forme wyladowania negatywnych emocji, aby mi to “wisialo i powiewalo” bez wyzerania od srodka… 🙁 Ale dziekuje, ze sie wypowiedzialas, kazda Wasza opinia jest dla mnie cenna, moze pomoze mi ukierunkowac jakos moje wlasne postepowanie…

A zmieniajac temat to gratuluje brzuszka! Nie wiedzialam, ze jestes oczekujaca 🙂

widzę że chodzi o kogoś bliskiego….
mam taką osobę z którą chcąc nie chcąc czas spędzać muszę
toksyczna do granic możliwości, plująca jadem, wściekła na wszystko i wszystkich …..długo by pisać
odciąć się nie mogę 😉
długo się wściekałam, odreagowywałam, aż zrozumiałam że to przecież nie ma mam problem
no i olewam, gadam o pierdołach, uśmiecham się gdy zaczyna swoje rytuały i milknę….nie wdaję się w dyskusje

jeśli chodzi o obcych i sytuacje codzienne, generalnie totalna głupota mnie zatyka :Hyhy: dosłownie brak mi czasem słów

jak ktoś mnie atakuje lub nie daj Boże moje dzieci potrafię ugryźć 😉
nie warto mnie zaczepiać :Fiu fiu:

swiki Dodane ponad rok temu,

Ciekawy watek…ja niestety naleze do tych toksycznych, a najlepsze jest to, ze zdalam sobie sprawe o tym kilka tygodni temu (a stalam sie tak cholernie toksyczna w ciazy i zostalo mi) ….i staram sie cholernie pracowac nad soba, niestety jest tak, ze jakis obraz Twojej osoby ksztaltuje sie u konkretnych osob i chocbys nie wiem jak sie starala to te soby nie probuja nawet postrzegac Cie inaczej. A uswiadomila mi to moja mama – mowil mi maz, mowily mi inne osoby, mowily mi nawet tu dziewczyny na forum i sobie myslalam ze czepiaja sie wszyscy i tyle – atak powoduje takie zamkniecie sie i niestety dosc waskie spojrzenie na zarzuty kierowane w nasza strone. I dopiero moja mama podczas jakiejs zwyklej dyskusji powiedziala mi ze cholernie ciezka sie ostatnio zrobilam (jakos inaczej to ujela) i dopiero to, powiedziane zupelnie na spokojnie – dalo mi do myslenia….
Potrafie byc asertywna, ale czesto jestem agresywnie asertywna, gdy cos idzie nie po mojej mysli czy ktos stanie na mojej drodze potrafie zdeptac i wstydze sie tego.. na nowo sie ucze ze mozna byc asertywnym bez agresji i okazuje sie ze to nie takie trudne a przynsi lepsze rezultaty 😉
A osoby ktore najzwyczajniej w swiecie czepiaja sie mnie staram sie przynajmniej ostatnio lekcewazyc lub wlasnie nie dac sie prowokowac – wiadomo ze roznie z tym bywa, czasem emocje wezma gore, ale chyba to jest jakas droga, jezeli spokojna rozmowa nic nie wniesie to niestety pozostaje chyba akceptowanie tej osoby ale rowniez ignorowanie jej zaczepek.
Zamieszczone przez JoannaM.:Wydaje mi sie, ze osoby ktore tak “wysysaja” nasza energie czesto albo wiedza, ze moga to z nami robic bo jestesmy slabsi lub i nawet nie zdaja sobie sprawy jaki wplyw maja na nas..
.
Zgodze sie, jezeli za kims nie przepadam to czasem (nie jestem z tego dumna) swiadomie “wysysalam” z tej osoby energie i ladowalo mnie to, ale w wiekszosci przypadkow nie wiedzialam o tym, ze mam taki negatywny wplyw na te osoby – niektore slowa rzucone byly sobie ot tak i po sekundzie zapominalam ze wogole padly a te osoby przezywaly to i wypalaly sie dluzszy czas…. Mysle ze szczera lecz spokojna rozmowa w takim przypadku b duzo daja.

yoko Dodane ponad rok temu,

[Zobacz stronę]

to jeszcze można sobie luknąć…

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez swiki:Ciekawy watek…ja niestety naleze do tych toksycznych, a najlepsze jest to, ze zdalam sobie sprawe o tym kilka tygodni temu

Dzieki za spojrzenie z drugiej strony medalu 🙂 Niestety, moja “toksyczna” chyba tak nie spojrzy. Ciezko przyznac sie do swojej toksycznosci. Wlasciwie to mam dwie takie osoby w otoczeniu. Z jedna nauczylam sie juz zyc, choc dalej mnie ssie ile moze, z druga jest ciezko, bardzo ciezko…

Bruni – wczoraj przetrzepalam dokladnie internet w poszukiwaniu info o asertywnosci. Wlasciwie to doszlam do wniosku, ze przydalby mi sie jakis trening na zywo. Szkoda, ze nie jestem w PL, cos bym znalazla w moim miescie.
Poki co, wypisalam sobie pare hasel z teorii i bede starala sie do tego zagladac w miare czesto. Najgorzej, ze teoria teoria, wszystko swietnie, ale jak dochodzi do konfrontacji, to emocje biora gore, a powinno sie – za Kantalupa – na zimno odpowiadac, bez emocji, bez wzburzenia, a opowiedzi powinny byc grzeczne, ale trafne. Niestety, tego nie potrafie i dlatego poszukuje jakichs sposobow, by sie tego nauczyc. By wzmocnic charakter, tylko czy charakter da sie wzmocnic?

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:I trzeba się też otworzyć na “ja” tej drugiej osoby…
Może niekoniecznie trzeba ją zrozumieć, ale ważne by w sobie wytworzyć na kogoś takiego coś w rodzaju tarczy:)
.

No wlasnie o taka tarcze mi chodzi. Ale, by sie samemu uwolnic, trzeba jakos to zrobic… Mowisz, ze ewangelicy sa w stanie pomoc? Moze z ksiedzem pogadam. Mamy tu madrego, otwartego ksiedza, moze cos madrego podpowie…

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:jak ma gorszy, dziala calkiem niezle
w sytuacjach konfrontacji staram sie zupelnie bez emocji wykladac swoje racje, nauczylam sie nawet kontrolowac gesty, zeby nie zdradzic zadnego uczucia (w sekrecie powiem ci, ze widze, ze ja to wyprowadza z rownowagi;))

A jak sie nauczylas tego? Mnie nawet liczenie do dziesieciu nie pomaga…

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez scarlet:Olać sobie. Pomyśl sobie, że ty jesteś dużo mądrzejsza od tej osoby a na głupote nie ma rady i tyle. Nie warto się przejmować takimi osobami, wdawać w polemiki, bo one i tak wiedzą lepiej.

Scarlet, nie moge tak wlasnie postapic, bo nie jest to osoba przypadkowa, z ktora, gdy nie chce, to moge sie nie widywac. Poza tym wcale nie jest glupia, czasem powod zwady jest glupi – mozna by zalatwic w inny sposob i wlasnie to chcialabym osiagnac. Jesli jest jakis problem, rozwiazac go z szacunkiem, nie napadajac na nikogo, tak przeciez postepuja ludzie rozsadni. Ale czasem w czlowieku wzbieraja zle emocje, bo nadmiar pracy, bo otoczenie, na ktorym nie mozna sie wyzyc, bo zmeczenie, bo cos tam cos tam. Wtedy wystarczy taka kropka nad i, niepozamiatana podloga i powod do ataku gotowy. Tymbardziej, ze wiesz, ze obok jest ofiara, ktora nie potrafi sie bronic, ktora mozna zmasakrowac. To wlasnie chcialabym zmienic. Przeciez nie chce byc taka ofiara. Buntuje sie wewnetrznie przeciw takiemu traktowaniu, tyle tylko ze nie widze sposobu, by wyjsc na prosta, tak, by mnie to od srodka nie rozrywalo. Tego szukam. Nie moge olac, bo wtedy problem nie zniknie, bedzie sie nawarstwial i moze czesciej powtarzal…

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aruga:Niestety reaguje podobnie jak Ty i nie cierpię tego u siebie. Wszystko przeżywam w sobie i to źle na mnie wpływa

Aga, odkad Cie poznalam, mam wrazenie, ze jestesmy osobami o podobnej wrazliwosci :Buziaki:

joannam Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez swiki:Ciekawy watek…ja niestety naleze do tych toksycznych, a najlepsze jest to, ze zdalam sobie sprawe o tym kilka tygodni temu (a stalam sie tak cholernie toksyczna w ciazy i zostalo mi) ….i staram sie cholernie pracowac nad soba, niestety jest tak, ze jakis obraz Twojej osoby ksztaltuje sie u konkretnych osob i chocbys nie wiem jak sie starala to te soby nie probuja nawet postrzegac Cie inaczej. A uswiadomila mi to moja mama – mowil mi maz, mowily mi inne osoby, mowily mi nawet tu dziewczyny na forum i sobie myslalam ze czepiaja sie wszyscy i tyle – atak powoduje takie zamkniecie sie i niestety dosc waskie spojrzenie na zarzuty kierowane w nasza strone. I dopiero moja mama podczas jakiejs zwyklej dyskusji powiedziala mi ze cholernie ciezka sie ostatnio zrobilam (jakos inaczej to ujela) i dopiero to, powiedziane zupelnie na spokojnie – dalo mi do myslenia….
Potrafie byc asertywna, ale czesto jestem agresywnie asertywna, gdy cos idzie nie po mojej mysli czy ktos stanie na mojej drodze potrafie zdeptac i wstydze sie tego.. na nowo sie ucze ze mozna byc asertywnym bez agresji i okazuje sie ze to nie takie trudne a przynsi lepsze rezultaty 😉
A osoby ktore najzwyczajniej w swiecie czepiaja sie mnie staram sie przynajmniej ostatnio lekcewazyc lub wlasnie nie dac sie prowokowac – wiadomo ze roznie z tym bywa, czasem emocje wezma gore, ale chyba to jest jakas droga, jezeli spokojna rozmowa nic nie wniesie to niestety pozostaje chyba akceptowanie tej osoby ale rowniez ignorowanie jej zaczepek.
Zgodze sie, jezeli za kims nie przepadam to czasem (nie jestem z tego dumna) swiadomie “wysysalam” z tej osoby energie i ladowalo mnie to, ale w wiekszosci przypadkow nie wiedzialam o tym, ze mam taki negatywny wplyw na te osoby – niektore slowa rzucone byly sobie ot tak i po sekundzie zapominalam ze wogole padly a te osoby przezywaly to i wypalaly sie dluzszy czas…. Mysle ze szczera lecz spokojna rozmowa w takim przypadku b duzo daja.

Widzisz ja tez nie mam latwego charakteru jednak pracuje nad soba. Kiedys (jeszcze jakies 4-5lat temu) moje zachowanie i postawa byly podobne to tego co opisujesz. Jednak z wiekiem chyba czlowiek (oczywiscie nie kazdy 😉 ) zaczyna wiele rzeczy inaczej postrzegac. Macierzynstwo rowniez sprawilo, ze zlagodnialam.

Co do szczerej spokojnej rozmowy niestety w wielu przypadkach jest to niemozliwe (Jane o tym tez wspomniala). Ja w koncu postawilam sprawe na ostrzu noza i zadzialalo.
Co ciekawe moja siostra jest jedyna osoba, ktora tak na mnie dzialala.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:A jak sie nauczylas tego? Mnie nawet liczenie do dziesieciu nie pomaga…

po entym bezsensownym scieciu, kiedy pozwolilam emocjom brac gore nad rozsadkiem i powiedzialam o jedno slowo za duzo, w koncu usiadlam i na zimno przemyslalam taktyke
ustalilam na przyklad liste slow, ktorych bede sie starala unikac
pierwsze podejscie, a pamietam je bardzo dobrze, bo to byly polowkowe egzaminy zima poltora roku temu, bylo lekka porazka, bo skonczylam na powiedzeniu: sluchaj, teraz nie chce z toba rozmawiac, bo obawiam sie, ze mowia przeze mnie emocje i moge cie niepotrzebnie urazic; wroce za pol godziny, moze wtedy uda nam sie sytuacje rozwiazac (chodzilo o sytuacje kompletnej spychologii i proby obarczenia mnie odpowiedzialnoscia za cos, co nie bylo nawet wpisane w moje obowiazki)
oczywiscie byla jazda, bo najpierw uslyszalam: ok, rozumiem, moja wina, to wszytsko moja wina, nastepnym razem wysle na pismie i bede przynajmniej miec potwierdzenie (i tutaj litania jak owo osoba wiecznie dostaje po dupie za innych)
zacisnelam zeby jak nienormalna, zeby sie nie dac zmanipulowac i jeszcze raz powiedzialam, ze wroce do biura za pol godziny i wtedy rzeczowo porozmawiamy

z czasem bylo lepiej i lepiej i juz teraz widze, ze mam zupelnie inny status w oczach tej osoby
przynajmnie mnie wysluc***e do do konca (wykropkuje mi czasownik, haha! ;))

tutaj waznym elementem rownania jest tez, czy owa osoba jest po prostu wybuchowa i popada w stany gleboko emocjonalne, czy po prostu zyje w swiecie iluzji i jest swiecie przekonana, ze ma racje
na ten drugi typ, niestety, tylko pelne milczenie i niewzruszona postawa moga zadzialac, tzn. nie zmienia jej postawy, ale wytemperuja jej potrzebe “bycia na wierzchu”

dasz rade
jak ja dalam
a ja dopiero wybuchowa jestem;)

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:druga osoba reaguje histeria i paranoidalnymi wybuchami na sytuacje, w ktorych sobie nie radzi
czesto zdarza sie, ze probuje cos mi wmowic, jakies generalnie bzdurne herezje
nie daj boze mam dla niej kontrargument, wtedy odbiera wszytsko jak atak na siebie (normalnie najmniej ulubiona postawa w moim swiecie) i zaczyna krzyczec

Dokładnei taką osobę mam w bliskim otoczeniu
Wiem juz, ze w moim przypadku najlepiej zacisnąc zęby i przeczekać – kazda proba rozmowy konczy sie ostrym spięciem, bo niestety w pewnym momencie przestaje panowac nad emocjami. Nie przezywam później, bo schemat jest zawsze takim sam i zwyczajnie wiem juz na czym stoję.

Zamieszczone przez Jane:A jak sie nauczylas tego? Mnie nawet liczenie do dziesieciu nie pomaga…

Jane, a czy widzisz jakis schemat nakręcania emocji w kontaktach z tą osobą? Widzisz w ktorym miejscu zaczyna sie robić niefajnie? U mnie sprawdza sie niedopuszczanie do pewnych etapów. Unikam niektorych zwrotów, nauczylam sie tez puszczac mimo uszu niektore uwagi.

psotka Dodane ponad rok temu,

…wydaje mi się, że takie “toksyczne” zachowania to psychomanipulacje. Moja mama baaardzo umiejętnie mną manipulowała. Naiwnie sądziłam, że miłość może być bezinteresowana. Wyjechałam na drugi koniec Polski i zdystansowałam się. Tutaj niestety nie ma takiej opcji 🙁
Treaz znowu mieszkamy z mamą w jednym mieście. Pokłóciła się z moim mężem…Mówiła o nim straszne rzeczy…słuchałam. Płakałam wieczorem pod prysznicem, trochę ze wstydu że nic jej nie powiedziałam a trochę z żalu, że funduje mi taki zastrzyk “emocji”. To był czas kiedy byłam w ciąży… Aż pewnego dnia miarka się przebrała… i zapytałam – baaaardzo spokojnie – jaki ma cel mówić mi takie rzeczy…Cisza… Potem powiedziałam, że to mój mąż i tak już zostanie i żeby zastanowiła się zanim coś powie. Podobną rozmowę musiałam przeprowadzić z mężem…Też mnie nie oszczędzał… Do końca życia nie zapomnę im, tego co mi wtedy zgotowali, wykorzystując to, że byłam między młotem a kowadłem. Dałam radę, dużym kosztem, ale dałam radę…a musiałam jeszcze chronić Starszą. Przez tę całą sytuację zaczęła się jąkać…Masakra.
Problem polega na tym, że osoby które są nam bliskie albo nas dobrze znają, wiedzą jak uderzyć żeby bolało. Doskonale wiedzą jak nas podejść i co powiedzieć, żeby bolało albo żeby wywołać poczucie winy…Może własnie czara goryczy musi się przelać, żebyś w końcu powiedziała – basta! Nie pozwalam! Ważne jest tylko, żeby zachować spokój…bo tak naprawdę, tylko spokój może nas uratować 🙂
Życzę powodzenia i odnalezienia własnej drogi i sposobu na radzenie sobie z toksycznymi osobami 🙂

k8-77 Dodane ponad rok temu,

miałam komfortową sytuacje w uczeniu sie reagowania na takie sytuacje, o ktorych piszesz. poznalam w pracy dziewczyne, świetna babka. tyle, ze straszna choleryczka. a w okresie pms to juz zupelnie chodząca bomba zegarowa. pierwszych kilka atakow jej zlosci przetrwalam w milczeniu z rozwarta geba. za pare godzin wszystko wracalo do normy. pozniej, przy kolejnm razie, mowilam: uspokoj sie, nie krzycz na mnie. obie sie wieeeleee nauczylysmy. dzis nazywam ja psiapsiola. a wrzeszczy dalej 😉 zazwyczaj klepie ja po ramieniu/ odchodze lub nie i… jest ok.
ta sytuacja pozwolila mi patrzec innym w oczy i mowic: uspokoj sie, nie krzycz.

za to kompletnie nie umiem odmawiac. staje na rzesach, zeby zrobic, o co mnie poproszą. kosztem snu na przykład. malo tego – bardzo zle reaguje na sytacje, w ktorych ktos jest asertywny wobec mnie. prosze o cos (zazwyczaj to blahostki, bo nie lubie prosic) i slysze: nie. cięzko mi wtedy. traktuje te odmowe bardzo osobiscie i choc głowa wie, ze ktoś po prostu jest asertywny, serce cierpi 😉

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez k8_77:za to kompletnie nie umiem odmawiac. staje na rzesach, zeby zrobic, o co mnie poproszą. kosztem snu na przykład.
O, mam identycznie.
Ale ćwiczę odmawianie, choć ciężko idzie i wiąże się z nieuchronnym moralniakiem 😉
Natomiast przyjmowanie odmowy idzie mi nieźle,
bez problemu daję innym większe prawo do odmawiania niż sobie 😉
Cudze zwyczajnie choleryczne zachowania wprawiają mnie w zaskoczenie lub zdumienie, czaaaaasem wkurzają, ale raczej nie bolą.

W temacie wątku: moja opinia na temat (poparta własnym doświadczeniem) chronienia siebie w takich sytuacjach jest taka, że tego naprawdę można się nauczyć, choć oczywiście łatwo nie jest.
Pomocne mz są wszelkie techniki pozwalające złapać dystans do sprawy zanim się damy “zglanować”, np. wszelkie własne sposoby na “robocze zakwalifikowanie” tego co ktoś mówi do którejś z grup: “zapędził się ze złości”, “to jego opinia, choć z księżyca, moja jest inna”, “niech se gada, nie zna mnie więc co on tam wie”, ” to niesamowite, że można wygadywać takie bzdury”, “wykrzycz się, potem pogadamy” czy dowolonej innej, która pozwoli nam spokojnie podejść do sprawy, poczekać na szansę porozmawiania lub zgrabne zniknięcie z pola boju 😉
I najważniejsze imo – trzeba sobie uświadomić, że raczej nie zmienimy tych, którzy nas ranią/chcą/próbują zranić,
musimy zmienić swój stosunek do tego co/jak mówią.
I że każdy ma prawo do opinii, dowolnie bzdurnej,
tyle, że te bzdurne (podobnie jak i sensowne) opinie świadczą o opiniującym a nie opiniowanym
i z niektórymi ludźmi po prostu nie ma sensu dyskutować, bo to zwykłą strata czasu – niech se mysli co tam chce 😉
Imo wszystko co pozwala łapać dystans do sprawy, do napastliwca i tego co wygaduje, jest bardzo pomocne.
Jakiś czas temu przeszłam solidny trenning dzięki mobbingującemu sprytnie pracodawcy. Prawdziwa szkoła chronienia siebie…

aruga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:Aga, odkad Cie poznalam, mam wrazenie, ze jestesmy osobami o podobnej wrazliwosci :Buziaki:

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:I najważniejsze imo – trzeba sobie uświadomić, że raczej nie zmienimy tych, którzy nas ranią/chcą/próbują zranić,
musimy zmienić swój stosunek do tego co/jak mówią.
I że każdy ma prawo do opinii, dowolnie bzdurnej,
tyle, że te bzdurne (podobnie jak i sensowne) opinie świadczą o opiniującym a nie opiniowanym
i z niektórymi ludźmi po prostu nie ma sensu dyskutować, bo to zwykłą strata czasu – niech se mysli co tam chce 😉

O to, to 🙂
Właśnie próbuje przekonać do tego Bep w innym wątku 🙂

werbla Dodane ponad rok temu,

bardzo fajny, ciekawy wątek

ja kiedyś taka byłam, noo jeszcze troszkę jestem, uczę sie na własnych błędach..to co tu przeczytałam, dało mi dużo do myślenia

mam taką osobę w rodzinie, kiedyś kłótnia goniła kłótnię…zmieniłam taktykę, jak widziałam, że mnie atakuje słowami, po prostu zaczęłam milczeć, a po jakimś czasie abym sama sie w sobie wyciszyła wychodziłam do drugiego pokoju…owocowało to moimi łzami, ale pomagało…w obecnej chwili z ta osoba jestem tylko na “cześć”, patrzy na mnie z niechęcią, wrogością, podejrzewam że gdyby mogła to by mnie zabiła….doszło do tego, że ja unikam jakiego kolwiek kontaktu z ta osobą, staram sie nie przebywać tam gdzie ta osoba…jednym słowem chora sytuacja 🙁

piszcie dalej, będę czytać

Znasz odpowiedź na pytanie: Asertywnosc?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecam
super odplamiacz
Dziewczyny szczerze polecam u mnie się super sprawdził odplamiacz OXY color (za równo w płynie jak i w proszku) z Biedronki. Radzi sobie nawet z trudnymi plamami.
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Rowerzyści - nowe absurdalne przepisy!
Tak, jak uważałam na rowerzystów na drodze, ustępowałam im miejsca, tak teraz stają się oni dokuczliwi. Uważam,że nowe przepisy zniechęcą wszystkich użytkowników do rowerzystów! Szczególnie trzy przepisy są beznadziejne: 1. jazda rowerem środkiem
Czytaj dalej