Bartuś 11.06.2010

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #114153

    madzia1987

    Witam, już prawie 2 lata się zastanawiałam czy mam napisć o tym co mnie spotkało… ale muszę o tym komuś opowiedzień bo nie wytrzymam.

    Na początku grudnia zaszłam w ciążę, bardzo ucieszyliśmy się z mężem bo już dawno staraliśmy się o dzidziusia a rok wcześniej zaszłam w ciążę i okazało się, że mam jajo płodowe puste i miałam łyżeczkowanie.
    W 24 tygodniu byłam na 2 badaniu genetycznym usg i wszystko było w porządku, w 25 tygodniu dostałam krwawienie wieczorem – mąż szybko zawiózł mnie do szpitala i okazało się, że mam odklejenie łożyska i miałam cc lekarze myśleli, że synek nie żyje ale okazało się, że przeżył.Lekarze nie wiedzieli dlaczego mogło u mnie wystąpić odklejenie się łożyska.
    Bartuś żył 3 doby pełne i na 4 dobę zmarł lekarze mówili, że jak przeżyje 4 dobę to będzie miał większe szanse na przeżycie ale zmarł. Tak bardzo mi go brakuje a najbardziej żałuję i nie mogę sobie z tym poradzić, że go nie widziałam 🙁 i już nie daję sobie z tym rady , że go nie zobaczyłam nie pocałowałam i nie powiedziałam jak bardzo go kocham. Bardzo ciężko doszłam do siebie po cc tym bardziej, że jestem po zabiegu operacyjnym kręgosłupa i mam włożone implanty ale to nie ma tłumaczenia, że do niego nie poszłam. Nie mogę sobie darowac jaką ja jestem matką. Na 3 dobę Bartusia miałam już do niego pójść ale strasznie się bałam, że go stracę i że nie dam sobie rady psychicznie i tak byłam po tym wszystkim na lekach żeby dojść do siebie. Nie wiem czy kiedy kolwiek on mi wybaczy, że do niego przyszłam i czy ja sobie wybaczę a w nocy kiedy umarł to rano chciałam pójśc do niego i nie było mi to dane 🙁 Teraz jestem szczęśliwą mamą Wiktorii 26.08.2011 ale coraz częściej płaczę i niemogę sobie wybaczyć, że nie bylam, zastanawiam się jaki byłby, co lubiłby itd… Nie mogę sobie już poradzić.

    Magda, mama Bartusia

    #5208090

    ronda

    :(:(:(
    masz dla Kogo życ i wierze, ze Wasz osobisty Aniołek nad Wami czuwa.
    dla Bartusia [‚]



    #5208091

    kasia2610

    Madziu ja też nie widziałam swojej córeczki, i wciąż bardzo tego żałuje mimo, że fizycznie nie było to możliwe. Nasze historie są bardzo podobne. Też pierwszą ciążę miałam pustą, też miałam zabieg, a potem córeczkę straciłam w 25 tygodniu, przeżyła tylko jeden dzień i odeszła z dala ode mnie.
    To, że masz córeczkę teraz dodaje mi nadziei, że kiedyś i ja zostanę mamą. Powiedz proszę czy po cesarskim cięciu z Bartusiem nie miałaś kłopotów w drugiej ciąży z córeczką? Przy malutkiej też miałaś cesarkę czy rodziłaś naturalnie? Mi kazali czekać 1,5 do 2 lat między porodami by rodzić naturalnie. To bardzo długo 🙁
    :Przytulam:

    #5208092

    jaga

    :Przytulam: – tylko tyle mogę.

    Masz córkę, pamiętaj o tym w każdej chwili zwątpienia. Niech ona będzie Twoim motorem napędowym. Tego, co było nie zmienisz, ale masz wpływ na to, co będzie. Mnie nauczył tego mój ziemski syn.

    #5208093

    mimi

    🙁 Dla Bartusia [*]

    #5208094

    madzia1987

    Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale córeczka ostatnio mi ząbkuje ma gorączkę i źle się czuje.

    Do Kasia2610 – Lekarz pozwolił mi zajść w ciążę po 9-12 ze względu napsychike i oprócz tego mówił, że po takim czasie można zajść w ciążę bo była ona mała. Też miałam cesarkę tlko dlatego, że lekarze bali się, że córeczka ma tahykardię serca bo w trakcie skurczów tętno Wiktorii rosło
    a nie spadało więc dlatego lekarze zdecydowali, że będzie cięcie cesarskie ale na całe szczęście okazało się, że jest zdrowa.

    Całą ciążę z córeczką byłam pod ścisłą kontrolą innego lekarza ginekologa, leżałam ok 4 dni na badaniach kontrolnych no i prawie całą ciążę leżałam w domu w łóżku bo szyjka macicy mi się skracała i urodziłam w 37 tyg. Oprócz tego dostałam na wszelki wypadek zastrzyk na rozówj pęcherzyków płucnych czy jakoś tak, że gdybym urodziła wcześniej to dzieciątko miałoby większą szansę na przeżycie.

    Kilku lekarzy powiedziało mi, że dobrze, że tak się stało z synkiem bo nie wiadomo gdyby przeżył co mogłoby by być z nim.
    Oprócz tego około 20 tygodnia twardniał mi brzuch a mój ginekolog powiedział, że tak bywa i na tym się temat skończył, nie dostałam żadnych leków ani skierowania na badania ale nie ma co już gdybać, przy tej ciąży chuhaliśmy dmuchaliśmy na zimno.

    Życzę Tobie szczęścia tak ja mi się to teraz udało z moją księżniczką.



    #5208095

    jane

    Madziu – [*] dla Bartusia… Bardzo Ci wspolczuje i mysle, ze niepotrzebnie sie zadreczasz tym, ze nie poszlas go zobaczyc. Tego juz nie wrocisz… Mysl teraz o coreczce, to ona Cie potrzebuje najbardziej, a Bartus na pewno nad Wami czuwa. :Przytulam: mocno…

    #5208096

    madzia1987

    Dziękuję wam wszystkim za te słowa 🙂

    #5208097

    inkaj

    Jedyne co mogę, to napisac jak bardzo Ci współczuję….
    Ale musisz pamietać, ze teraz córeczka jest najważniejsza i to dla niej musisz się uśmiechać,
    W sercu matki zawsze juz pozostanie ból, wydaje mi się ,ze to jest nie do ” przeskoczenia” … i jakos trzeba z tym żyć… choć nie wątpię, ze jest to trudne…
    pozdrawiam serdecznie

    #5208098

    mama80

    :Przytulam:

    Masz córeczkę, masz w domu Skarb – dla którego musisz się uśmiechać, starać się i po prostu żyć…



    #5208099

    jaga

    [‚] dla Bartusia.

    #5208100

    baniutka

    [*] Aniołeczku



    #5208101

    dora

    [*]
    Dla Bartusia…

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close