Bez nadziei…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #47247

    zabulijka

    (ta ikonka to powinna być bardzo bardzo smutna…)
    Chyba straciłam nadzieję…Od kiedy dostałam teraz @ jestem totalnie rozbita, chodzę, płaczę (nawet chodząc po ulicach!!!), awanturuję się i jestem w takim dołku totalnym, że aż chyba sama się wyślę za miesiąc do jakiegoś wariatkowa…Naprawdę, czuję, że chyba nigdy już nie będę miała dziecka, ani razu już nie zajdę w ciążę..To jeszcze nic, ale ten mój stan psychiczny, którego świadomość też mnie wykańcza…Nie myślałam, że tak szybko opuści mnie nadzieja :(((
    i jeszcze stoję na rozdrożu – czy dać sobie całkiem całkiem od już spokój, czy może jeszcze ostatni cykl próbować (potem mnie nie będzie przez jakieś trzy – cztery miesiące)…
    mam takie poczucie totalnej beznadziei…i pustki

    Starania radosne – choć niecierpliwe – od 4 miesięcy

    #611801

    zuzanna

    Re: Bez nadziei…

    hej moze nie jestem dzis najlepszym dawca optymizmu bo mam 1 dzien juz 19 cyklu staran ale
    glowa do gory nie wolno nam tracic nadziei to narazie jedyne co mamy a z tego mozna miec tak wiele…..
    nigdy przenigdy nadziei stracic nie mozna
    marzenia zawsze sie spelniaja przeciez tyle ze czasem w ciut innej formie niz poczatkowo marzylysmy:)

    Zuzanna 19 cykl starań



    #611802

    anaim

    Re: Bez nadziei…

    Moja Droga ja staram się z mężem o dziecko trzeci rok. Nie piszę Ci tego, aby pokazać nad Tobą wyższość, broń Boże. Chcę Ci powiedzieć byś walczyła. Jedno co mogę poradzić Ci z mojego doświadczenia, to jeżeli jeszcze tego nie robiłaś to dla świętego spokoju idzź do dobrego lekarz, porób sobie wyniczki, a przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. Bo właśnie gdybym ja się nie opierała jak osioł i skorzystała z rad innych i gdybym poszła zrobić badania wcześniej to być może miałabym już gromadkę dzieci. A tak to dopiero mój drugi cykl na wspomagaczach i to i tak nie wiem jak długo jeszcze będę czekać, ale przynajmniej czuję jakbym zrobiła krok do przodu. Dlatego życzę Ci dużo siły i nie poddawaj się. Zawsze jest forum dzięki, któremu lżej przejdziesz wszelkie trudności.

    #611803

    kar

    Re: Bez nadziei…

    powolutku… usmiechnij sie… zamknij oczka i wyobraz sie z dzieciatkiem w ramionach… widzisz? nie wolno tracic nadziei! wszystko jest mozliwe! z tego co piszesz to dopiero 4 cykl staran, wiec jeszcze nie ma co panikowac!
    Zobaczysz- ja gleboko wierze, ze wczesniej czy pozniej bedziesz obdarowana tym cudnym malenstwem!
    Pozdrawiam cieplutko
    Karolka

    #611804

    magdus

    Re: Bez nadziei…

    Bardzo mnie poruszyło to co napisałaś, sama jestem w 5 cyklu faktycznych starań i jak 5 dni temu w imieniny dostałam @ (spóźniała się 2 dni więc nadzieje miałam przeogronme) to płakałam jak bóbr i do dzisiaj mi nie przeszło – zdarza mi się iść ulicą i czuć jak pod powiekami zbierają mi się łzy. Na domiar wszystkiego wszyscy wkoło są w ciąży lub właśnie urodzili dziecko (czuję się taka gorsza), wczoraj dowiedziałam się, że moje koleżanka zza biurka wpadła ………… (nic chyba więcej nie muszę dodawać) co dziennie będą omawiane tematy nastrojów, apetytów……., a mi to będzie takie obce, dalekie, jak nie mi pisane.
    Jestem dzisiaj słabym materiałem na pocieszania, ale wiem dokładnie co czujesz, spróbuj policzyć dni ile ci zostało do nowej nadziej (to zawsze podnosi na duchu) wierzę głęboko, że za kilka dni napiszesz, że znów znalazłaś w sobie siłę by walczyć, walczyć o to co najcenniejsze. Życzę ci tego z całego serca.

    #611805

    ania123

    Re: GŁOWA DO GÓRY

    hej zabulijka
    chyba dam ci klapsa, szybko głowa do góry, ja też jestem tzw „świeżynką” bo staram sie ok4-5 cykli…i co mam się załamać..??
    nie tędy droga..
    Powiedz mi, bo nie wiem za bardzo czy wszytkie badania zrobiliscie z męzem chociazby te podstawowe..?
    Ja przez ten czas miałam robione hormony, stymulowany cykl bo jednak estradiol wskazywa ł,ze jajeczka są nie wpełni wartościowe, mąz zrobił bad,nasienie, ja HSG …Moze poprostu tzreba zrobic badania diagnostyczne,a to…nawet jak wszystko jest wporządku nie daje gwarancji ze się odrazu zaciąży…ponoć tylko 30% parom udaje sie ustzrelić za pierwszym razem…To jest prawda ,ze to jest loteria..ale sa sposoby żeby sie wspomóc chociażby inseminacja…
    Głowa do góry i do staranka..napewno wam się uda..zoabcz ile tu jest dziewczyn które staraja sie latami…takze to chyba nas tez powinno podtzrymywać,ze wiara i siła jednak są..
    Wyrzyj sie jak trzeba na czymś (na kimś raczej może nie..?) popłacz i zobaczysz jutro będa nowe siły do „walki”
    BUZIAKI, jak cos pisz chetnie wysłucham, w miare możliwości odp, pomoge
    bUZIAKI!!!!
    NOWY CYKL NOWE MOZLIWOSCI!!



    #611806

    petervdo

    Re: Bez nadziei…

    Witam,

    Nie możesz tak myśleć, a przede wszystkim się załamywać-
    wiem jakie to trudne. Dziewczyny też mnie pocieczały i dodawały otuchy- po to jesteśmy.
    Dużą rolę odgrywa psychika. Czasami jest tak, że człowiek
    tak czegoś pragnie, że tworzy się blokada przed tym.
    Tak mi często tłumaczy mój mąż. Ja jestem bardzo nerwowa i niecierpliwa. Jak sobie coś zaplanuję, to od razu chce żeby to zostało zrealizowane- niestety nie zawsze tak jest.
    Tak było z zajściem. Jak zdecydowaliśmy się , to myślałam,
    że na pewno zajde od razu, bo niby czemu by tak nie miało być. Jednak było inaczej. Trzeba przede wszystkim wierzyć, żże się wkońcui uda.
    Słyszałam też o takich przypadkach, że dziewczyna tak pragnęła dziecka ale nie wychodziło. Jak odstawiała starania,
    przestała myśleć” w tym miesiącu musze zajść”, to właśnie
    udało się i zaszła. Po prostu przestała tak się męczyć tą myślą i zaszła „spontanicznie”.
    Może spróbuj takiej medoty. W każdym razie życzę Ci powodzenia i sił- z całego serca. Na pewno się uda!

    Sama muszę zacząć się uczyć takiego podejścia do sprawy.
    Wiem, dobrze się komuś tak tłumaczy, gorzej tak myśleć.
    Ale tak trzeba, bo inaczej można zwariować.

    Natala
    2 cykl starań

    #611807

    Anonim

    No wiesz!!!

    popatrz na te wszystkie dziewczyny. One walczą latami!!!A ty dopiero 4 miesiące.Ja tez to przechodziłam 2 lata temu, kiedy zaczęłam starac sie, i co?? Dalej nie mam, ale nie poddaje sie!!Tez płakałam, co 2 tyg. latałam do lekarza, zeby powiedziłam, ze bedzie ok. a nie było. Wydałam kupe kasy.Kiedy widziałam kobiety w ciąży ryczałam , nawet w sklepie.przechodziłam totalna załamke a na to wszystko widziaam 2 kreseczki na 2 dni i poronienia!!
    To jest bol, ale wiem, ze to przez stres. Głowa do gory.Moja kolezanka walczyła 10 lat i teraz ma 4 dzieci…zawsze mowiła, ze dopoki nam nie wytną macicy…zawsze jest szansa.Moze za czesto sie przytulacie???Jest taka rewelacyjna ksiażka o naturalnym Planowaniu Rodziny. Ja dzieki niej mam syna, ktory skonczył juz 6 lat, a lekarze mowili, ze ja dziecka nie bede miała, Wsłuchałam sie w swoj organizm i sie udało juz za pierwszym podejsciem, czy cyklach 40-70. A wiec….głowa do gory, wiem, ze łatwo jest mi mowic o niepoddawaniu sie, jak walczysz o pierwsze dziecko, a ja je mam. To nie jest tak. Cierpie tak samo , jak wy wszystkie!!!
    Musi nam sie udac.
    miedzy jajowodami a jajnikami jest dziura i jak dojrzewa jajeczko, to nie zawsze przeskoczy ta dziure. Dlatego lekarze uwazają, ze dopiero po 6 miesiącach nieudanych prob trzeba zacząć szukac przyczyny.Wiem, wiem….latwo mi powiedziec. Ale pamietaj, ze taki stan zatyka jajowody i wtedy nigdy nie zajdziesz.Musisz sie rozluznic!!I radze kupic ta książke. jak chcesz dam ci namiar, bo to tylko wysyłkowo.
    Co jeszcze moge Ci poradzic…….Starajcie sie nie przytulac przez 10-12dni przed owu, zgromadzcie duzo silnych chłopaczkow, i jak zobaczysz pierwsze sluzowe objawy…dzien i walczcie..ale nie kilka razy dziennie!! To je bardzo osłabia!!
    Najlepiej co 2 dzien…silne plemniki wytrzymają nawet 72 godziny.I pozniej nogi wyzej i tak 20 minut.To sa rady z ksiażki i od lekarza, profesora!!

    Trzymaj sie i nie poddawaj, jak nie zajdziesz rok…wtedy mozesz przechodzic pierwsze objawy depresji, ale teraz!? Walcz dziewczyno!!!!!!!!

    Starania o Julke lub Piotrusia.http://www2.fertilityfriend.com/home/DAGMARA

    #611808

    bramka

    Re: Bez nadziei…

    Problem twoj zaczyna sie juz w samym podejsciu do staran. Zanim sie zacznie powinno sie nastawic, ze starania moga trwac rok i ze to nie bedzie nic nadzwyczajnego jesli tyle potrwaja. Ja przynajmniej takie nastawienie mialam, nie wymyslilam go sobie, ale tak powiedzieli mi lekarze. Przez rok nieplanowany spontaniczny seks, potem zaczynamy sie badac. Takie nastawienie stwarza duza szanse ze uda sie wczesniej ale bedzie to mile zaskoczenie. I tak sie stalo!
    Osobiscie uwazam, ze to co napisalas jest okrutne w stosunku do dziewczyn, ktore starja sie latami, a nadziei i zapalu w staraniach nie traca.
    Uwazam, ze po 4 cyklach staran nie masz podstaw do zalamania, ani nawet do depresji, to dopiero poczatek! Wykorzystaj ten czas na radosny seks bez myslenia o ciazy, nie stresuj sie, nie nakrecaj, nie wmawiaj sobie, ze cos jest nie tak, bo naprawde te 4 miesiace nie musza niczego oznaczac, wrecz powiem wiecej – niczego jeszcze nie oznaczaja!
    Glowa do gory!
    🙂
    Pozdrawiam
    Bramka

    #611809

    asiucha

    Re: Bez nadziei…

    Kochana nie mozesz tak szybko sie załamywać i tracić nadzieii. Starasz się dopiero od czterech miesiecy. To nie jest długo. Wiem że łatwo mówić, pocieszać – ale musisz być dzielna. Ja staram sie od 2 lata i wiem że tylko dzięki swojej sile i nie poddawaniu sie mogę osiągnąć swój wymarzony cel.
    Dlatego musisz walczyć i nie poddawać sie.
    Zobaczysz kiedyś i Ty będzie cieszyć sie swoimi 2 cudnymi kreseczkami !!!
    Bądź silna 🙂

    Asia
    http://www.FertilityFriend.com/home/23604



    #611810

    Anonim

    Re: Bez nadziei…

    Zabulijko, uśmiechnij się, strasznie mocno wierzę że szybciutko Ci się uda :)))
    Twoja beznadzieja już niedługo zniknie a pustka zamieni się w pełny brzuszek, taki okrąglutki 🙂

    bambamkowe tempki

    #611811

    kmoni

    nie smutkuj

    nie smutkuj proszę, jesteśmy na podobnym etapie, lekarz już mi zapowiedział, że na ten cykl nie mam co liczyć, ale będzie kolejny i Ty też musisz o tym pamiętać, w końcu musi nam się udać
    nie wolno Ci mówić, że nie bedziesz miała dziecka, zobacz ile dziewczyn stara się o wiele dłużej niż my i w końcu im się udaje, nie mozna tracić nadziei
    ja tez niedawno żaliłam się przyjaciólce, że mam dość łykania pigułek i robienia sobie nadziei, ale na szczęście mi już minęło i Tobie tez minie (na gg wstawiłabym ikonkę )
    uszy do góry, wypłaczesz smutki i dla Ciebie zaświeci słońce
    ja na Twoim miejscu nie dawałabym sobie spokoju, a nóz teraz się uda 🙂
    pozdrawiam cieplutko i przytulam Cie wirtualnie

    mk
    4 cykl starań



    #611812

    sisna

    Re: Bez nadziei…

    Kochana zabulijko! nie możesz tak podchodzić do swojej przyszłej ciąży. Ja pragnęłam mieć dziecko od 7 ponad lat. W międzyczasie straciłam dwie ciąże a teraz jestem szczęsliwie zabrzuszkowana. Nawet nie spodziewałam się, że w styczniu zdarzy się cud, poddałam się i zaczęliśmy myśleć o adopcji. Widocznie aż tak byłam zablokowana psychicznie, że dopiero jak poluzowałam, to udało mi się zajść w ciążę. Teraz liczę juz miesiące do października bo wtedy spotkam się z moim Kropkiem!
    Jestem przekonana na 100%, że już niedługo zmienisz forum ze „starających” na „oczekujące” i tego życzę Ci z całego serca

    sisna + Kropek

    #611813

    zabulijka

    Re: Bez nadziei…

    Hej Sisna – musiałyśmy się minąć na staraniach- cieszę się bardzo, że Ci się udało – i że już za 120 dni przytulisz swoje maleństwo…Może i mam blokadę, na razie nie mam aż tylu bojów za sobą, ale z taką blokadą się trudno walczy – powinno się o niej zapomnieć, tylko jak to zrobić…? Październikowy maluch to super, pewnie będzie charakterny, jak mój mężusiek…:))) Dzięki za pościk, i kto wie, może się jeszcze na oczekujących spotkamy???

    [pomaranczowy]Starania ciągle radosne – choć niecierpliwe – od 5 miesięcy [/pomaranczowy]

    #611814

    zabulijka

    Re: nie smutkuj

    no widzisz, ja to dopiero jestem nieudana…wszyscy dookoła mówią, żeby się nie martwić, bo nie ma czym (nawet lekarze), a ja już nie mogę…To takie lekkie załamanie, nawet chyba wiem skąd wynika…Dzięki za pocieszenie – szczególnie za przytulenie – takie głaski są niesłychanie potrzebne, a jakie cuda potrafią zdziałać!! A na marginesie – czemu lekarz kazał Ci spisać cykl na straty? Mój kazał mi przyjść za kilka miesięcy, hmmmm

    [pomaranczowy]Starania ciągle radosne – choć niecierpliwe – od 5 miesięcy [/pomaranczowy]

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close