Bez nadziei…

(ta ikonka to powinna być bardzo bardzo smutna…)
Chyba straciłam nadzieję…Od kiedy dostałam teraz @ jestem totalnie rozbita, chodzę, płaczę (nawet chodząc po ulicach!!!), awanturuję się i jestem w takim dołku totalnym, że aż chyba sama się wyślę za miesiąc do jakiegoś wariatkowa…Naprawdę, czuję, że chyba nigdy już nie będę miała dziecka, ani razu już nie zajdę w ciążę..To jeszcze nic, ale ten mój stan psychiczny, którego świadomość też mnie wykańcza…Nie myślałam, że tak szybko opuści mnie nadzieja :(((
i jeszcze stoję na rozdrożu – czy dać sobie całkiem całkiem od już spokój, czy może jeszcze ostatni cykl próbować (potem mnie nie będzie przez jakieś trzy – cztery miesiące)…
mam takie poczucie totalnej beznadziei…i pustki

Starania radosne – choć niecierpliwe – od 4 miesięcy

24 odpowiedzi na pytanie: Bez nadziei…

zuzanna2004-06-01 20:30:35

Re: Bez nadziei…

hej moze nie jestem dzis najlepszym dawca optymizmu bo mam 1 dzien juz 19 cyklu staran ale
glowa do gory nie wolno nam tracic nadziei to narazie jedyne co mamy a z tego mozna miec tak wiele…..
nigdy przenigdy nadziei stracic nie mozna
marzenia zawsze sie spelniaja przeciez tyle ze czasem w ciut innej formie niz poczatkowo marzylysmy:)

Zuzanna 19 cykl starań

anaim2004-06-01 20:40:09

Re: Bez nadziei…

Moja Droga ja staram się z mężem o dziecko trzeci rok. Nie piszę Ci tego, aby pokazać nad Tobą wyższość, broń Boże. Chcę Ci powiedzieć byś walczyła. Jedno co mogę poradzić Ci z mojego doświadczenia, to jeżeli jeszcze tego nie robiłaś to dla świętego spokoju idzź do dobrego lekarz, porób sobie wyniczki, a przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. Bo właśnie gdybym ja się nie opierała jak osioł i skorzystała z rad innych i gdybym poszła zrobić badania wcześniej to być może miałabym już gromadkę dzieci. A tak to dopiero mój drugi cykl na wspomagaczach i to i tak nie wiem jak długo jeszcze będę czekać, ale przynajmniej czuję jakbym zrobiła krok do przodu. Dlatego życzę Ci dużo siły i nie poddawaj się. Zawsze jest forum dzięki, któremu lżej przejdziesz wszelkie trudności.

kar2004-06-01 21:32:35

Re: Bez nadziei…

powolutku… usmiechnij sie… zamknij oczka i wyobraz sie z dzieciatkiem w ramionach… widzisz? nie wolno tracic nadziei! wszystko jest mozliwe! z tego co piszesz to dopiero 4 cykl staran, wiec jeszcze nie ma co panikowac!
Zobaczysz- ja gleboko wierze, ze wczesniej czy pozniej bedziesz obdarowana tym cudnym malenstwem!
Pozdrawiam cieplutko
Karolka

magdus2004-06-02 06:25:06

Re: Bez nadziei…

Bardzo mnie poruszyło to co napisałaś, sama jestem w 5 cyklu faktycznych starań i jak 5 dni temu w imieniny dostałam @ (spóźniała się 2 dni więc nadzieje miałam przeogronme) to płakałam jak bóbr i do dzisiaj mi nie przeszło – zdarza mi się iść ulicą i czuć jak pod powiekami zbierają mi się łzy. Na domiar wszystkiego wszyscy wkoło są w ciąży lub właśnie urodzili dziecko (czuję się taka gorsza), wczoraj dowiedziałam się, że moje koleżanka zza biurka wpadła ………… (nic chyba więcej nie muszę dodawać) co dziennie będą omawiane tematy nastrojów, apetytów……., a mi to będzie takie obce, dalekie, jak nie mi pisane.
Jestem dzisiaj słabym materiałem na pocieszania, ale wiem dokładnie co czujesz, spróbuj policzyć dni ile ci zostało do nowej nadziej (to zawsze podnosi na duchu) wierzę głęboko, że za kilka dni napiszesz, że znów znalazłaś w sobie siłę by walczyć, walczyć o to co najcenniejsze. Życzę ci tego z całego serca.

ania1232004-06-02 06:38:54

Re: GŁOWA DO GÓRY

hej zabulijka
chyba dam ci klapsa, szybko głowa do góry, ja też jestem tzw “świeżynką” bo staram sie ok4-5 cykli…i co mam się załamać..??
nie tędy droga..
Powiedz mi, bo nie wiem za bardzo czy wszytkie badania zrobiliscie z męzem chociazby te podstawowe..?
Ja przez ten czas miałam robione hormony, stymulowany cykl bo jednak estradiol wskazywa ł,ze jajeczka są nie wpełni wartościowe, mąz zrobił bad,nasienie, ja HSG …Moze poprostu tzreba zrobic badania diagnostyczne,a to…nawet jak wszystko jest wporządku nie daje gwarancji ze się odrazu zaciąży…ponoć tylko 30% parom udaje sie ustzrelić za pierwszym razem…To jest prawda ,ze to jest loteria..ale sa sposoby żeby sie wspomóc chociażby inseminacja…
Głowa do góry i do staranka..napewno wam się uda..zoabcz ile tu jest dziewczyn które staraja sie latami…takze to chyba nas tez powinno podtzrymywać,ze wiara i siła jednak są..
Wyrzyj sie jak trzeba na czymś (na kimś raczej może nie..?) popłacz i zobaczysz jutro będa nowe siły do “walki”
BUZIAKI, jak cos pisz chetnie wysłucham, w miare możliwości odp, pomoge
bUZIAKI!!!!
NOWY CYKL NOWE MOZLIWOSCI!!

petervdo2004-06-02 06:57:22

Re: Bez nadziei…

Witam,

Nie możesz tak myśleć, a przede wszystkim się załamywać-
wiem jakie to trudne. Dziewczyny też mnie pocieczały i dodawały otuchy- po to jesteśmy.
Dużą rolę odgrywa psychika. Czasami jest tak, że człowiek
tak czegoś pragnie, że tworzy się blokada przed tym.
Tak mi często tłumaczy mój mąż. Ja jestem bardzo nerwowa i niecierpliwa. Jak sobie coś zaplanuję, to od razu chce żeby to zostało zrealizowane- niestety nie zawsze tak jest.
Tak było z zajściem. Jak zdecydowaliśmy się , to myślałam,
że na pewno zajde od razu, bo niby czemu by tak nie miało być. Jednak było inaczej. Trzeba przede wszystkim wierzyć, żże się wkońcui uda.
Słyszałam też o takich przypadkach, że dziewczyna tak pragnęła dziecka ale nie wychodziło. Jak odstawiała starania,
przestała myśleć” w tym miesiącu musze zajść”, to właśnie
udało się i zaszła. Po prostu przestała tak się męczyć tą myślą i zaszła “spontanicznie”.
Może spróbuj takiej medoty. W każdym razie życzę Ci powodzenia i sił- z całego serca. Na pewno się uda!

Sama muszę zacząć się uczyć takiego podejścia do sprawy.
Wiem, dobrze się komuś tak tłumaczy, gorzej tak myśleć.
Ale tak trzeba, bo inaczej można zwariować.

Natala
2 cykl starań

2004-06-02 07:03:28

No wiesz!!!

popatrz na te wszystkie dziewczyny. One walczą latami!!!A ty dopiero 4 miesiące.Ja tez to przechodziłam 2 lata temu, kiedy zaczęłam starac sie, i co?? Dalej nie mam, ale nie poddaje sie!!Tez płakałam, co 2 tyg. latałam do lekarza, zeby powiedziłam, ze bedzie ok. a nie było. Wydałam kupe kasy.Kiedy widziałam kobiety w ciąży ryczałam , nawet w sklepie.przechodziłam totalna załamke a na to wszystko widziaam 2 kreseczki na 2 dni i poronienia!!
To jest bol, ale wiem, ze to przez stres. Głowa do gory.Moja kolezanka walczyła 10 lat i teraz ma 4 dzieci…zawsze mowiła, ze dopoki nam nie wytną macicy…zawsze jest szansa.Moze za czesto sie przytulacie???Jest taka rewelacyjna ksiażka o naturalnym Planowaniu Rodziny. Ja dzieki niej mam syna, ktory skonczył juz 6 lat, a lekarze mowili, ze ja dziecka nie bede miała, Wsłuchałam sie w swoj organizm i sie udało juz za pierwszym podejsciem, czy cyklach 40-70. A wiec….głowa do gory, wiem, ze łatwo jest mi mowic o niepoddawaniu sie, jak walczysz o pierwsze dziecko, a ja je mam. To nie jest tak. Cierpie tak samo , jak wy wszystkie!!!
Musi nam sie udac.
miedzy jajowodami a jajnikami jest dziura i jak dojrzewa jajeczko, to nie zawsze przeskoczy ta dziure. Dlatego lekarze uwazają, ze dopiero po 6 miesiącach nieudanych prob trzeba zacząć szukac przyczyny.Wiem, wiem….latwo mi powiedziec. Ale pamietaj, ze taki stan zatyka jajowody i wtedy nigdy nie zajdziesz.Musisz sie rozluznic!!I radze kupic ta książke. jak chcesz dam ci namiar, bo to tylko wysyłkowo.
Co jeszcze moge Ci poradzic…….Starajcie sie nie przytulac przez 10-12dni przed owu, zgromadzcie duzo silnych chłopaczkow, i jak zobaczysz pierwsze sluzowe objawy…dzien i walczcie..ale nie kilka razy dziennie!! To je bardzo osłabia!!
Najlepiej co 2 dzien…silne plemniki wytrzymają nawet 72 godziny.I pozniej nogi wyzej i tak 20 minut.To sa rady z ksiażki i od lekarza, profesora!!

Trzymaj sie i nie poddawaj, jak nie zajdziesz rok…wtedy mozesz przechodzic pierwsze objawy depresji, ale teraz!? Walcz dziewczyno!!!!!!!!

Starania o Julke lub Piotrusia.[Zobacz stronę]

bramka2004-06-02 07:24:26

Re: Bez nadziei…

Problem twoj zaczyna sie juz w samym podejsciu do staran. Zanim sie zacznie powinno sie nastawic, ze starania moga trwac rok i ze to nie bedzie nic nadzwyczajnego jesli tyle potrwaja. Ja przynajmniej takie nastawienie mialam, nie wymyslilam go sobie, ale tak powiedzieli mi lekarze. Przez rok nieplanowany spontaniczny seks, potem zaczynamy sie badac. Takie nastawienie stwarza duza szanse ze uda sie wczesniej ale bedzie to mile zaskoczenie. I tak sie stalo!
Osobiscie uwazam, ze to co napisalas jest okrutne w stosunku do dziewczyn, ktore starja sie latami, a nadziei i zapalu w staraniach nie traca.
Uwazam, ze po 4 cyklach staran nie masz podstaw do zalamania, ani nawet do depresji, to dopiero poczatek! Wykorzystaj ten czas na radosny seks bez myslenia o ciazy, nie stresuj sie, nie nakrecaj, nie wmawiaj sobie, ze cos jest nie tak, bo naprawde te 4 miesiace nie musza niczego oznaczac, wrecz powiem wiecej – niczego jeszcze nie oznaczaja!
Glowa do gory!
🙂
Pozdrawiam
Bramka

asiucha2004-06-02 07:35:00

Re: Bez nadziei…

Kochana nie mozesz tak szybko sie załamywać i tracić nadzieii. Starasz się dopiero od czterech miesiecy. To nie jest długo. Wiem że łatwo mówić, pocieszać – ale musisz być dzielna. Ja staram sie od 2 lata i wiem że tylko dzięki swojej sile i nie poddawaniu sie mogę osiągnąć swój wymarzony cel.
Dlatego musisz walczyć i nie poddawać sie.
Zobaczysz kiedyś i Ty będzie cieszyć sie swoimi 2 cudnymi kreseczkami !!!
Bądź silna 🙂

Asia
[Zobacz stronę]

2004-06-02 07:46:38

Re: Bez nadziei…

Zabulijko, uśmiechnij się, strasznie mocno wierzę że szybciutko Ci się uda :)))
Twoja beznadzieja już niedługo zniknie a pustka zamieni się w pełny brzuszek, taki okrąglutki 🙂

[Zobacz stronę]

kmoni2004-06-02 08:38:35

nie smutkuj

nie smutkuj proszę, jesteśmy na podobnym etapie, lekarz już mi zapowiedział, że na ten cykl nie mam co liczyć, ale będzie kolejny i Ty też musisz o tym pamiętać, w końcu musi nam się udać
nie wolno Ci mówić, że nie bedziesz miała dziecka, zobacz ile dziewczyn stara się o wiele dłużej niż my i w końcu im się udaje, nie mozna tracić nadziei
ja tez niedawno żaliłam się przyjaciólce, że mam dość łykania pigułek i robienia sobie nadziei, ale na szczęście mi już minęło i Tobie tez minie (na gg wstawiłabym ikonkę )
uszy do góry, wypłaczesz smutki i dla Ciebie zaświeci słońce
ja na Twoim miejscu nie dawałabym sobie spokoju, a nóz teraz się uda 🙂
pozdrawiam cieplutko i przytulam Cie wirtualnie

mk
4 cykl starań

sisna2004-06-02 09:50:04

Re: Bez nadziei…

Kochana zabulijko! nie możesz tak podchodzić do swojej przyszłej ciąży. Ja pragnęłam mieć dziecko od 7 ponad lat. W międzyczasie straciłam dwie ciąże a teraz jestem szczęsliwie zabrzuszkowana. Nawet nie spodziewałam się, że w styczniu zdarzy się cud, poddałam się i zaczęliśmy myśleć o adopcji. Widocznie aż tak byłam zablokowana psychicznie, że dopiero jak poluzowałam, to udało mi się zajść w ciążę. Teraz liczę juz miesiące do października bo wtedy spotkam się z moim Kropkiem!
Jestem przekonana na 100%, że już niedługo zmienisz forum ze “starających” na “oczekujące” i tego życzę Ci z całego serca

sisna + Kropek

zabulijka2004-06-03 06:55:27

Re: Bez nadziei…

Hej Sisna – musiałyśmy się minąć na staraniach- cieszę się bardzo, że Ci się udało – i że już za 120 dni przytulisz swoje maleństwo…Może i mam blokadę, na razie nie mam aż tylu bojów za sobą, ale z taką blokadą się trudno walczy – powinno się o niej zapomnieć, tylko jak to zrobić…? Październikowy maluch to super, pewnie będzie charakterny, jak mój mężusiek…:))) Dzięki za pościk, i kto wie, może się jeszcze na oczekujących spotkamy???

[pomaranczowy]Starania ciągle radosne – choć niecierpliwe – od 5 miesięcy [/pomaranczowy]

zabulijka2004-06-03 06:58:54

Re: nie smutkuj

no widzisz, ja to dopiero jestem nieudana…wszyscy dookoła mówią, żeby się nie martwić, bo nie ma czym (nawet lekarze), a ja już nie mogę…To takie lekkie załamanie, nawet chyba wiem skąd wynika…Dzięki za pocieszenie – szczególnie za przytulenie – takie głaski są niesłychanie potrzebne, a jakie cuda potrafią zdziałać!! A na marginesie – czemu lekarz kazał Ci spisać cykl na straty? Mój kazał mi przyjść za kilka miesięcy, hmmmm

[pomaranczowy]Starania ciągle radosne – choć niecierpliwe – od 5 miesięcy [/pomaranczowy]

zabulijka2004-06-03 07:05:55

Re: Bez nadziei…

Hej Asiucha! Tak jak już napisałam – bardzo Cię podziwiam za taką siłę ducha – i patrząc np. na Ciebie mam jakąś malutką nadzieję, że i ja dam radę wytrzymać…Powinnam czerpać od Was tę siłę, choć nie wiem, jak to zrobić! Ale już jest trochę lepiej, i głównie dzięki takim kochanym myślom jak Twoje i innych dziewczyn…Dziękuję! I jak tylko znajdę źródełko siły, to się nim będę też dzielić…

[pomaranczowy]Starania ciągle radosne – choć niecierpliwe – od 5 miesięcy [/pomaranczowy]

zabulijka2004-06-03 07:16:49

Re: No wiesz!!!

Hej Dagmarko, Ciebie też podziwiam bardzo – naprawdę! Może co nas nie zabije to nas wzmocni – może muszę przejść taki dół, żeby się potem z niego podnieść silniejsza…Czwórka dzieci – pamiętam dokładnie 4 dni przed zajściem w ciążę – to już prawie 1,5 roku temu – mówiłam koledze, że my chcemy mieć piątkę, a ponieważ on jest Anglikiem, to ciut mu się to wydało za dużo…Teraz to już nawet nie myślę o piątce, bo nie wiem, czy w ogóle zdążę…
Dzięki za rady, i za ciepłe słowa, jakaś odrobinka nadziei mi wraca…A książkę chętnie bym sobie poczytała, jeśli możesz, to daj na nią namiary:
mój adres
[email]zabulija@gazeta.pl[/email]
Jeszcze raz dziękuję i będę dalej obserwowała Twoje poczynania, może się czegoś nauczę…
buziaczki

[pomaranczowy]Starania ciągle radosne – choć niecierpliwe – od 5 miesięcy [/pomaranczowy]

2004-06-03 07:17:28

Re: Bez nadziei…

zabulijko :)))
musisz sobie poprawić wpisik na samym dole, bo się nie wyświetla na pomarańczowo :))))
Buziaczek 🙂

[Zobacz stronę]

zabulijka2004-06-03 07:35:58

Re: Bez nadziei…

Hej Zuzanna, dzięki za pościk…Wierzę, że Tobie się uda – może już nie rozpoczniesz “dwudziestki”… I że te marzenia, o których piszesz, będą prawdziwe zanim się zorientujemy…Tyle tylko, że po prostu czasem mi jest ciężko widzieć sens w tym, co się dzieje i musi się coś wydarzyć, co mnie do pionu ustawi…Dziękuję!

starania ciągle radosne – ale coraz bardziej niecierpliwe -5 raz już ]

zabulijka2004-06-03 07:44:56

Re: Bez nadziei…

Dzięki Natala za pozytywne myśli…Tak jak moja przyjaciółka powiedziała – no cóż, obsesja ma to do siebie, że wraca…A “niedenerwowaniesię” ma taki skutek, jak mówienie sobie “Nie myśl o różowym słoniu”, i od razu widzisz różowego słonia. Coś się chyba musi wydarzyć w moim życiu zupełnie innego i baaaardzo absorbującego, żeby mnie od tych myśli odegnało – ale hmmm co? Prace mam dwie plus jeszcze pracuję społecznie, rodzinę mam absorbującą, teraz malowałam mieszkanie, chodzę na aerobic, spotykam się dużo z przyjaciółmi, dużo wyjeżdżam…I Qrczę ciągle ta jedna upiorna myśl w głowie, a raczej cały natłok myśli, bueee.
Ja Ci też życzę – planowanej czy “zapomnianej” planowanej – fasolki, na pewno będzie jeszcze szybciej niż myślisz…A może takie pierwsze niepowodzenia uczą nas pokory??

starania ciągle radosne – ale coraz bardziej niecierpliwe -5 raz już ]

zabulijka2004-06-03 07:53:08

Re: GŁOWA DO GÓRY

Ania, taki klaps to mi się naprawdę przyda…Rzeczywiście się za bardzo rozczulam nad sobą. Zwłaszcza, że prawdopodobnie nie mam podstaw specjalnych, hmmm. Badań jeszcze nie miałam robionych, dzisiaj zrobiłam testosteron, wczoraj byłam na USG, oprócz tego cytologia, i lekarz kazał się cieszyć mężem i pojawić za kilka miesięcy. Rok temu robiłam na bakterie, choróbska itp. i wszystko było w miarę ok, jakieś bakterie wyleczyłam…Progesteron taki jak trzeba, rośnie i spada. To chyba tyle, na razie nie ma powodu – wg lekarza – do intensywnych badań. Mężusia z kolei trudno mi namówić na badania, jeszcze nam się nie udał post taki jak trzeba, ale już w poniedziałek chyba się wreszcie wybierze. Widzisz, ja już jedną ciążę biochemiczną za sobą mam – bez specjalnych starań, po dwóch – trzech miesiącach. Ale teraz chyba się zablokowałam…
Na razie sobie popłakałam, i może rzeczywiście niedługo mi sie znów zachce…walczyć. Ten cykl to ostatni przed przerwą, to się trochę poobserwuję…Dzięki serdeczne i przeogromne za buziaki (które po klapsie są na pewno potrzebne…)….
Będę Ci też kibicować!!

starania ciągle radosne – ale coraz bardziej niecierpliwe -5 raz już ]

zabulijka2004-06-03 07:58:04

Re: Bez nadziei…

Hej Anaim, po pierwsze to mam nadzieję, że trafiłaś na właściwe sposoby, właściwego lekarza i teraz już niedługo zaczniesz sobie gromadkę dzieciaków gromadzić :))) Ja jestem na etapie, na którym lekarze ( w tym mój własny stryjek – endokrynolog) mówią, że mam się skupić na mężusiu, i niczym nie przejmować. Może badania powinnam zrobić, ale jeśli bez nich popadam w takie stany, to nie chciałabym się jakoś strasznie nakręcać. Chociaż może niepewność jest gorsza…Dzięki za trochę otuchy – i wiem, że ten kroczek, który zrobiłaś, jest we właściwą stronę!! Mnóóóóstwo ciepłych uścisków!

starania ciągle radosne – ale coraz bardziej niecierpliwe -5 raz już ]

zabulijka2004-06-03 08:08:22

Re: Bez nadziei…

Magduś, dzięki za odpowiedź, to pewnie ja Cię powinnam dla odmiany trochę pocieszyć – trochę wiem, skąd ta moja reakcja, która mnie samą zaskoczyła swoją siłą. Przede wszystkim Magduś nie czuj się gorsza – uważam, ba, jestem święcie przekonana, że to, że mamy takie ciut dłuższe niż “złoty strzał” doświadczenia, a jeszcze jakoś wytrzymujemy i nie rzucamy się na ciężarne (hmm chociaż myśli mam czasami naprawdę naprawdę okropne, wierz mi!), to już o nas dobrze świadczy :)) Moja pracownica właśnie mi przysłała sms-a, że testowała i jest w ciąży, nieplanowanej i niechcianej póki co, a niedawno wróciła z urlopu macierzyńskiego – więc też będę przechodzić mdłości, zapaszki, radości – tyle, że nie swoje…A przy okazji muszę ją pocieszać, bo ona jest załamana…I muszę być dla niej miła, bo po pierwsze ją lubię, a po drugie, żeby mi z pracy nie uciekła!!! A chętnie bym się z nią brzuchami zamieniła (myślę, że ona w pierwszej chwili też by na to poszła…)…A więc jesteśmy naprawdę w podobnej sytuacji…Jak znajdziesz sposób, żeby nie wydrapać oczu swojej koleżance, to mi podaj :))) Ja mam jeden – myślę, że czasem jest tak, że jak wysyp to wysyp. Przez pięć lat pracowałam z samymi babami, ale żadna nie zaszła w ciążę. Może się teraz zacznie??? I zanim się obejrzymy, stworzymy przedszkola u siebie – kto wie, może to tak właśnie będzie…?
całuski serdeczne, i też się trzymaj – a jedziemy naprawdę na tym samym wózeczku…

starania ciągle radosne – ale coraz bardziej niecierpliwe -5 raz już ]

zabulijka2004-06-03 08:39:29

Re: Bez nadziei…

hej Karolka, nie małam chyba jeszcze nigdy odwagi sobie właśnie czegoś takiego wyobrazić…ale może masz rację – od każdej z Was czegoś się tu uczę…- wg NLP to właśnie takie wizualizacje przynoszą prawdziwe efekty…Trochę się boję, że się rozkleję, ale co tam!
Dzięki Karola, może jeśli ktoś jeszcze wierzy, to się w końcu uda…Serdeczności i uściski…

starania ciągle radosne – ale coraz bardziej niecierpliwe -5 raz już ]

kmoni2004-06-03 08:45:14

Re: nie smutkuj

cieszę się, że chociaz troszkę Cie pocieszyłam
może jeszcze jedno przytulenie i pogłaskanie? 🙂
a co do mojego cyklu to pęcherzyki były przerośniete, no i lekarz w porę nie zareagował pregnylem czy jakoś tak, nie sprawił, żeby pękły więc moge cykl spisać na straty, ale w następnym tak łatwo się nie poddam i Ty również
pozdrawiam cieplutko

mk
4 cykl starań

Znasz odpowiedź na pytanie: Bez nadziei…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
czy wszystkie 9m juz dobrze gryzą
Bo u nas z tym problem i torche sie martwię. chłopcy jedzą jeszcze słoiczki i jeżyli papka nie jest zbyt gesta to radza sobie z grudkami . Gorzej gdy obiadej jest
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
różnica kulturowa?
odwiedziła mnie ciocia, która mieszka na Białorusi (oczywiście Polka) i tak sobie rozmawiałyśmy o wielu , wielu sprawach dziś tuż przed jej wyjazdem siadziałyśmy sobie na ławeczce w urokliwym miejscu w
Czytaj dalej