Bez samochodu – jak żyć? ;)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)
  • Autor
    Wpisy
  • #118982

    zuzel

    Nasz staruszek po 22 latach popsuł się w dość nietypowym miejscu. Naprawa jest nieopłacalna (przynajmniej tam, gdzie była wyceniana; szukam jeszcze innych fachowców).
    Na rozsądnego następcę funduszy brak.

    No i tak już tydzień radzimy sobie bez niego.
    Trzeba było zrezygnować z dużych cotygodniowych zakupów na rzecz mniejszych robionych co kilka dni i przywożonych wózkiem lub autobusem (ok. 1,5km). Więcej rzeczy kupujemy w sklepie pod domem, ale to niestety odbija się negatywnie na budżecie i tym samym oddala pojawienie się nowego autka.

    Poza tym jakiejś rewolucji nie odczuwam.
    Największą zaletą autka było to, że stało sobie pod domem i w razie “w” mogłam gdzieś szybko podjechać. Nie często się takie przypadki zdarzały, ale miło było mieć taką świadomość.

    Dziś pojawiły się 2 problemy:
    – wizyta u lekarza – była umówiona “na styk” – M. bierze poranna zmianę, po niej odbiera Młodego ze żłobka i od razu jadą; komunikacją to się nie uda, jest to najpóźniejsza godzina o jakiej lekarz przyjmuje -> trzeba będzie wziąć na ten dzień urlop
    – trzeba przywieźć kilkanaście worków wylewki z marketu budowlanego; nie ma czym, wiec trzeba zamawiać z transportem (+40zł do rachunku), być w domu jak transport przyjedzie -> urlop

    No i kolejny problem majaczący na horyzoncie. Szykują się chrzciny daleko. Na Boże Narodzenie z różnych względów MUSIMY opuścić Wawę. No i jak tak sobie próbuję wyobrazić podróż z dzieckiem, psem, wózkiem typu czołg (mam też lżejszy ale na tamte tereny się nie nadaje), całym majdanem naszej czwórki pociągiem albo PKSem, to nie daję rady – nie mam tak bujnej wyobraźni.

    Ma któraś podobne doświadczenia?
    Jak sobie radzicie bez auta. Sprawdzone patenty poproszę :Hyhy:

    PS Nie byłam przywiązana do tego konkretnego samochodu. Nie boli mnie że akurat z tym konkretnym się żegnam. Dla mnie to tylko przyrząd do jeżdżenia, nie ważne jaki, byle by jeździł 😉

    #5624348

    fasolada

    pamietam kiedys pewna opiniee (rodzicow bylego, mieszkajacych w centrum krk), ze zdecydowanie bardziej oplaca sie finansowo kozystac z taksowki przy takich okacjach, na codzien poruszac kommunikacja miejska, niz posiadac samochod.
    ubezpieczenie (oc+ac?), przeglad,paliwo,wymiana plynow,tarcz,paska itp i oczywiscie paliwo to spore koszty!
    sami przymierzamy sie ze wzgledow finansowych do jedynie sporadycznego korzystania z samochodu.



    #5624349

    zuzel

    No właśnie my do tej pory korzystaliśmy raczej sporadycznie.
    Wizyty lekarskie w odległych miejscach lub gdy było cienko z czasem, zakupy, wyjazdy do rodziny i znajomych w odwiedziny wieczorno-weekendowe. No i w trasy. Na wakacje i do teściów w Bieszczady.

    AC nie było (kto by chciał takiego grata ukraść), OC symboliczne (poniżej 350zł), przegląd standardowo.
    Bieżące naprawy (paski, tarcze, wymiana płynów) M. załatwiał w pracy praktycznie za free.
    Części do tego auta też były śmiesznie tanie. (dużo zamienników, no i to staroć był to i części tanie)
    Jedynie paliwo kosztowało 😉

    Finansowo korzystniej pewnie wychodzi komunikacja zbiorowa + okazjonalnie taksówka. Brak tylko tej swobody i niezależności. no i taksą na drugi koniec Polski nie pojadę 😉
    Ale gdybym chciała kupić nowe (w sensie z salonu) auto, to pewnie i przy wakacjach taksówka by korzystniej wyszła.

    #5624350

    bep

    Na początku małżeństwa nie posiadaliśmy. Ale nie wspominamy dobrze tego czasu.
    Teraz jeździ tylko T i On załatwia wszelkie sprawy.
    Napiszę szczerze Zuz – teraz gdy każdy jest w innej placówce nie wyobrażam sobie życia bez auta 🙁

    #5624351

    lilavati

    Zamieszczone przez Bep
    Na początku małżeństwa nie posiadaliśmy. Ale nie wspominamy dobrze tego czasu.
    Teraz jeździ tylko T i On załatwia wszelkie sprawy.
    Napiszę szczerze Zuz – teraz gdy każdy jest w innej placówce nie wyobrażam sobie życia bez auta 🙁

    U nas podobnie, dało się jasne,wychodziło dużo taniej ale żyliśmy jak wielbłądy, ubolewając jak wiele cennego czasu nam umykało.
    W miarę jak dzieci rosną czas staje się jeszcze bardziej cenny i zdecydowanie kupiła bym “coś” czym mogła bym się poruszać by życia nie marnować -wcale nie musiało by byc to auto z salonu

    #5624352

    magda

    Bez auta to u nas ciężko….
    U nas M jeżdzi do pracy autem, ze względu na czas. Komunikacja miejską wychodzi 40 minut dłużej w jedna stronę (nie uwzględniając korków). Weekendy całą rodziną jeżdzimy. Szczerze, nie wyobrażam sobie nie mieć auta.
    A może jakieś małe, używane, starsze da Wam się radę kupić ? Kurcze przydatna to rzecz…



    #5624353

    zuzel

    O nówce salonowej to nie marzę.
    Ale jednego trupa już mam więc nie chcę kupować kolejnego.
    Moje wymagania na dziś to:
    max 10letni
    kombi
    4/5 drzwi
    bez kratki
    klimatyzacja (z tego mogę zrezygnować)
    niepsujący się i ekonomiczny w eksploatacji (tanie części i małe spalanie);)
    No i rozsądnie do tego podchodząc, 10tys. trzeba na to mieć.
    Jasne że są oferty ok. 7tys, dzwoniłam, ale w każdej był jakiś haczyk.
    Na zakup mogę przeznaczyć to, co zostanie ze sprzedaży tego truposza, czyli max 1000zł. Dobry rower więcej kosztuje 😉
    Dlatego wiem, że autko nieprędko się u nas pojawi i usiłuję sobie zorganizować życie bez niego.

    #5624354

    beamama

    Zamieszczone przez Zuzel
    O nówce salonowej to nie marzę.
    Ale jednego trupa już mam więc nie chcę kupować kolejnego.
    Moje wymagania na dziś to:
    max 10letni
    kombi
    4/5 drzwi
    bez kratki
    klimatyzacja (z tego mogę zrezygnować)
    niepsujący się i ekonomiczny w eksploatacji (tanie części i małe spalanie);)
    No i rozsądnie do tego podchodząc, 10tys. trzeba na to mieć.
    Jasne że są oferty ok. 7tys, dzwoniłam, ale w każdej był jakiś haczyk.
    Na zakup mogę przeznaczyć to, co zostanie ze sprzedaży tego truposza, czyli max 1000zł. Dobry rower więcej kosztuje 😉
    Dlatego wiem, że autko nieprędko się u nas pojawi i usiłuję sobie zorganizować życie bez niego.

    Zuz, ja mimo wszystko, gdybym miała do wyboru nie mieć auta, a mieć – bez klimy np, czy z kratką – wybieram drugą opcję 🙂
    Zresztą teraz jeżdżę bez klimy – da się, kupiłam opelka za 6 tys, garażowany, pieszczony przez właściciela, przez dwa lata ani raz się nie zepsuł, można zaleźć, jak się dobrze szuka 😉

    #5624355

    zuzel

    Zamieszczone przez beamama
    Zuz, ja mimo wszystko, gdybym miała do wyboru nie mieć auta, a mieć – bez klimy np, czy z kratką – wybieram drugą opcję 🙂
    Zresztą teraz jeżdżę bez klimy – da się, kupiłam opelka za 6 tys, garażowany, pieszczony przez właściciela, przez dwa lata ani raz się nie zepsuł, można zaleźć, jak się dobrze szuka 😉

    Jasne, ale 6tys. też nie mam.
    Pewnie jak będę mieć odłożone 4tys. to się zacznę rozglądać, co mogę mieć w tej cenie. Poniżej raczej chyba nie ma sensu.

    #5624356

    marchewkowa

    Kwestię ciężkich zakupów rozwiązują hipermarkety internetowe (korzystałam z Tesco – świetne rozwiązanie). Zmieniliśmy tryb życia i w większości wykorzystujemy komunikację miejską, samochód sporadycznie wykorzystujemy, ale bez niego nie dałoby rady.



    #5624357

    zuzel

    Zamieszczone przez marchewkowa
    Kwestię ciężkich zakupów rozwiązują hipermarkety internetowe (korzystałam z Tesco – świetne rozwiązanie). Zmieniliśmy tryb życia i w większości wykorzystujemy komunikację miejską, samochód sporadycznie wykorzystujemy, ale bez niego nie dałoby rady.

    nie pocieszyłaś mnie 😉

    #5624358

    marchewkowa

    Zamieszczone przez Zuzel
    nie pocieszyłaś mnie 😉

    Ale my mamy na głowie organizację biegów, co tydzień musimy przewieźć słupki, flagi i inne cuda, dwie osoby nie przewiozą tego w autobusie.
    Na pocieszenie: do Gdyni zazwyczaj jeździmy pkp albo autobusem. da się. ostatnio widzieliśmy grupę: 3 wózki + dzieciaki 1-2lata + dorośli. i nawet się zmieścili do jednego przedziału 😉



    #5624359

    kallarepka

    A my nie mamy samochodu. Nie mieliśmy nigdy.
    Oczywiście samochodem wiele rzeczy załatwia się prościej, ale nie narzekam.

    W krytycznych sytuacjach korzystamy z taksówki.
    Duże zakupy przez pół roku rowerem (plecak plus koszyk na bagażnik), przez kolejne pół roku podjeżdżamy autobusem kilka przystanków.

    Jedyna sytuacja w zasadzie, kiedy żałuję, że nie mam prawa jazdy, to wyjazdy zagraniczne, kiedy fajnie byłoby wynająć samochód i pozwiedzać różne małe dziury, na takiej Sycylii na przykład.

    #5624360

    lilavati

    Zamieszczone przez Zuzel
    nie pocieszyłaś mnie 😉

    Myslę, że wiele zalezy od tego w jakim mieście i jego punkcie mieszkasz, jakich przemieszczeń wymaga zwykła codzienność, bo wakacje, lekarz to troche inna bajka.
    Ja do pracy (przez placówkę dzieci) jak nie ma korków autem jadę ok 30min, komunikacją miejską niemal 2h – dziennie 2x90min oszczędności dla mnie bezcenne – a to tylko droga do i z pracy a gdzie cała reszta?

    Zamieszczone przez marchewkowa
    Ale my mamy na głowie organizację biegów, co tydzień musimy przewieźć słupki, flagi i inne cuda, dwie osoby nie przewiozą tego w autobusie.
    Na pocieszenie: do Gdyni zazwyczaj jeździmy pkp albo autobusem. da się. ostatnio widzieliśmy grupę: 3 wózki + dzieciaki 1-2lata + dorośli. i nawet się zmieścili do jednego przedziału 😉

    A ja z PKP nie pocieszę (być może dlatego, że duuużo jeździliśmy), bo zdarzyło mi się mimo kupionych biletów nie wbić z dzieckiem i wózkiem do pociągu bo zwyczajnie zabrakło miejsca, zdarzyło się jechać 200km z 6 tygodniowym młodym na kolanach w foteliku samochodowym w przedziale dla “Matki z dzieckiem” w 6matek+6 dzieci w przedziale a mąż z wózkiem w toalecie bo gdzie indziej się nie dało wbić. Gdzie się dalej nie jechało to oprócz wózka jak to nazwałaś typu czołg trzeba było taszczyć fotelik samochodowy bo o ile z tym by gdzieś ktos po nas podjechał nie było problemu o tyle na Twojej głowie będą takie “szczegóły”.

    #5624361

    olesia

    ja sobie nie wyobrażam życia bez samochodu

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close