Bezsenność nocna, wstawanie w łóżeczku, wycieńczone dziecko i ja – pomocy!

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)
  • Autor
    Wpisy
  • #98341

    oliweczka

    Napisałam w innym kaciku, ale może i tutaj mi pomożecie.

    Dziewczyny, pomocy!
    Może któraś przerabiała podobny problem i wie, jak działać?
    Amelka nauczyła się niedawno podnosić w łóżeczku z leżenia, długo tego nie robiła, a ja zbytnio nie wyczekiwałam tego momentu wiedząc, jakie moga być tego konsekwencje.
    Otóż konsekwencje są takie, że od kilku dni położona do łóżeczka wstaje i wszystko bierze w łeb. Zasypianie trwa wiecznośc, a w nocy ucina się nam po kilka godzin snu.
    Wczoraj w nocy nie spała 2 godz., dzisiaj w nocy nie spała już 4! Od 1 do 5 nad ranem walczyłam z nią, w końcu wylądowała w wózku i darła się tam w niebogłosy, bo ona przyzwyczajona do samodzilnego spania i zasypiania w swoim łóżeczku od kiedy skończyła 3 mce.

    Kiedy wybudza sie ze snu, zaczyna się wiercenie i kopanie. Przerzuca sprawnie ciało na jedną lub drugą stronę i laduje na brzuchu. Wtedy zaskoczona podnosi głowę i wspina się na kolana, później po szczeblach do pionu i stoi wyczerpana i śpiąca.
    Połozę ja, znów od nowa to samo. W końcu jest tak wyczerpana tym swoim wierceniem się, że z przemęczenia nie może zasnąć, kopie jeszcze bardziej, rzuca się i wrzeszczy 🙁 Do tego błagalnie woła: “mama”, a ja nie mogę nic zrobić!
    Stoję nad nią, ale nie pomaga ani mój cichy głos, ani moja ręka, ani przytrzymywanie jej, bo jest jeszcze gorzej.

    Błagam, pomóżcie mi, bo oszaleję.
    Nie przerabiałam wcześniej ze starszą córką takuch ekscesów, bo ona spała z nami do 2 lat, wiec były inne problemy.
    Co ja mam robić??
    Kiedy to minie?
    Wiem, że to jest jedna z faz, którą nalezy przeczekać, ale ja padam na twarz. Nigdy nie było z nią takich problemów.

    Mała zaczęła coraz sprawniej się poruszać, raczkować, wspinać się po wszystkim i wreszcie odważnie i samodzielnie chodzić.
    Wiem, że mogą ją boleć nóżki, że moze być przeładowana emocjami, że taki stan rzeczy to nic innego, jak jej doskonalenie pewnych technik i odkrywanie swego ciała i swojej niezależności.
    Ale, na Boga, ileż można?
    Powiedzcie, jak mam jej pomóc?
    I sobie… 🙁

    #2393883

    ulaluki

    Olieczko moją historię znasz:)
    Moi też mieli takie pomysły:)
    Takie spostrzeżniea mnie naszły po przeczytaniu twojego postu. Skoro wstaje w nocy,che się bawić a niech się bawi, ale bez udziału Twojego:)
    Jeśli wstaje ja bym jej nie kładła. Może po waszym braku zainteresowania położy się i pojdzie sama spac. Sprawdziłabym czy jej nic nie dolega, nakryła się poduszką i poszła spać. U nas to podziałało i czasem działa do tej pory.
    Wg mnie szybko pojmie, ze w nocy rodzice spia, a nie zajmują sie nią.
    Moi płaczą krótko, bo wiedzą ze i tak im ten płacz nic nie pomoże:)
    Ważne tylko, zeby mieć pewność, ze dziecku cos nie doskwiera, czy nie jest chore.
    Mniej drastycznie mozna pogłaskac dziecko, wychodzic i wracac co iles tam minut. Wydłuzac czas za kazdym razem. Ja bym na siłe jej nie kładła



    #2393884

    oliweczka

    Zamieszczone przez ulaluki
    Olieczko moją historię znasz:)
    Moi też mieli takie pomysły:)
    Takie spostrzeżniea mnie naszły po przeczytaniu twojego postu. Skoro wstaje w nocy,che się bawić a niech się bawi, ale bez udziału Twojego:)
    Jeśli wstaje ja bym jej nie kładła. Może po waszym braku zainteresowania położy się i pojdzie sama spac. Sprawdziłabym czy jej nic nie dolega, nakryła się poduszką i poszła spać. U nas to podziałało i czasem działa do tej pory.
    Wg mnie szybko pojmie, ze w nocy rodzice spia, a nie zajmują sie nią.
    Moi płaczą krótko, bo wiedzą ze i tak im ten płacz nic nie pomoże:)
    Ważne tylko, zeby mieć pewność, ze dziecku cos nie doskwiera, czy nie jest chore.
    Mniej drastycznie mozna pogłaskac dziecko, wychodzic i wracac co iles tam minut. Wydłuzac czas za kazdym razem. Ja bym na siłe jej nie kładła

    No tak, ale ona wcale nie chce się bawic. Ona ma problem z zapanowaniem nad wlasnym ciałem, które porusza się jakby bez jej udziału czy wręcz zgody.
    Rzuca nią po łóżeczku, wierci się, kopie, łapie szczeble i chce wstawac. Jest przy tym smiertelnie spiąca, trze oczy i płacze, złości się.
    Nie mogę jej zostawic, by płakała w samotnosci. Do tego dochodzi jeszcze lęk separacyjny, którego zaczęła doswiadczac niedawno, więc z pewnością nie może to byc opcja braku reakcji z mojej strony.
    Będę chyba dziś próbowac wchodzic i wychodzic.
    Padam dziś na twarz i w oczach mi się mieni po 2 godzinach snu.
    Dzięki kochana 😉

    #2393885

    ulaluki

    Oliweczko, a na pewno nic jej nie dolega?
    Może ząbkuje, a w dzien jest pogodna?
    Zosatwić na godzinę czy dwie, aby płakała w samotności to nie miałam na myśli:) Tego to i ja bym nie wytrzymała.

    Ale pamiętam ty już ją uczyłaś spać i było dobrze.
    Oliweczko, ja juz ci kiedys pisałam, chyba, wg mnie lepiej nie wyjmować z łóżeczka i nie przytulać.
    Pogłaskać, powiedziec ze trzeba juz spac delikatnie i wychodzic.
    Ja jak podnosilam i odkladałam było jeszcze gorzej.

    Z tym nakrywaniem głowy poduszką to niefortunnie się wyraziłam:)
    Rzeczywiscie tak robie, ale bliźniaki płaczą góra 10 minut. Po tym czasie sami idą spać, niepotrzebna moja interwencja. No i to juz pożniejszy etap nauki.
    Najpierw wychodziłam i wchodziłam w odstępach czasu

    #2393886

    qr-chuck

    Na moje działa jedynie całkowite zaciemnienie – takie, że jak chciałam dotknąć dziecka to musiałam macać.
    Jak cokolwiek się świeci – wstają i idą (kiedyś pełzali) do światła.
    Dzieci podobno dużo lepiej widzą w ciemności…

    #2393887

    bep

    Zamieszczone przez oliweczka
    Napisałam w innym kaciku, ale może i tutaj mi pomożecie.

    Dziewczyny, pomocy!
    Może któraś przerabiała podobny problem i wie, jak działać?
    Amelka nauczyła się niedawno podnosić w łóżeczku z leżenia, długo tego nie robiła, a ja zbytnio nie wyczekiwałam tego momentu wiedząc, jakie moga być tego konsekwencje.
    Otóż konsekwencje są takie, że od kilku dni położona do łóżeczka wstaje i wszystko bierze w łeb. Zasypianie trwa wiecznośc, a w nocy ucina się nam po kilka godzin snu.
    Wczoraj w nocy nie spała 2 godz., dzisiaj w nocy nie spała już 4! Od 1 do 5 nad ranem walczyłam z nią, w końcu wylądowała w wózku i darła się tam w niebogłosy, bo ona przyzwyczajona do samodzilnego spania i zasypiania w swoim łóżeczku od kiedy skończyła 3 mce.

    Kiedy wybudza sie ze snu, zaczyna się wiercenie i kopanie. Przerzuca sprawnie ciało na jedną lub drugą stronę i laduje na brzuchu. Wtedy zaskoczona podnosi głowę i wspina się na kolana, później po szczeblach do pionu i stoi wyczerpana i śpiąca.
    Połozę ja, znów od nowa to samo. W końcu jest tak wyczerpana tym swoim wierceniem się, że z przemęczenia nie może zasnąć, kopie jeszcze bardziej, rzuca się i wrzeszczy 🙁 Do tego błagalnie woła: “mama”, a ja nie mogę nic zrobić!
    Stoję nad nią, ale nie pomaga ani mój cichy głos, ani moja ręka, ani przytrzymywanie jej, bo jest jeszcze gorzej.

    Błagam, pomóżcie mi, bo oszaleję.
    Nie przerabiałam wcześniej ze starszą córką takuch ekscesów, bo ona spała z nami do 2 lat, wiec były inne problemy.
    Co ja mam robić??
    Kiedy to minie?
    Wiem, że to jest jedna z faz, którą nalezy przeczekać, ale ja padam na twarz. Nigdy nie było z nią takich problemów.

    Mała zaczęła coraz sprawniej się poruszać, raczkować, wspinać się po wszystkim i wreszcie odważnie i samodzielnie chodzić.
    Wiem, że mogą ją boleć nóżki, że moze być przeładowana emocjami, że taki stan rzeczy to nic innego, jak jej doskonalenie pewnych technik i odkrywanie swego ciała i swojej niezależności.
    Ale, na Boga, ileż można?
    Powiedzcie, jak mam jej pomóc?
    I sobie… 🙁

    Po pierwsze wykluczyć schorzenia, które mogą przebiegać zupełnie bezobjawowo. U nas to były bakterie w moczu u Starszaka. Żadnej gorączki, nic niepokojącego się nie działo w dzień (choć chyba apetyt mniejszy) – nocki koszmarne. Wyszły bakterie – dziecko przewleczone antybiotykiem spało znów pięknie.
    Malutki znowu kaszlał trochę w dzień, w nocy kaszel Go wybudzał. Koszmarne zasypianie, koszmarne nocki – dziecko na 2 i na 4 słaniające się w łóżeczku przez bbb długi czas(ze 3 -4 miesiace prawie – padaliśmy na pysk z bezsenności). Osłuchowo czysty (łaziłam do pediatry po 2-3 razy w tygodniu). Poszliśmy w końcu do laryngologa, która stwierdziła, że po gardle cieknie strużka ropy :Strach:Przeleczony antybiotykiem śpi znacznie lepiej, ładnie zasypia, a i nocki takie ten tego – lepiej przespane :Wow!: Więc może zacznij od moczu, aż dojdziesz do tego co Małej przeszkadza…

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close