błedy wychowawcze

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #58902

    mimmi

    Jakich błedow wychowawczych chcielibyscie unknać z tych, ktore wasi rodzice popelnili. U mnie strasznie mama sie po nas wydzierała i byla opryskliwa w stosunku do nas- do tej pory mam o to zal. Czasami jak rozmawiam, to mam wlasnie taki opryskliwy ton z ktorego nawet sobie czasami sprawy nie zdaje.

    Aga i Michałek (17.10.03.)

    #752481

    Anonim

    Re: błedy wychowawcze

    Chcialabym by moje dziecko umialo na mnei liczyc i nie balo sie przyjsc do mnei z kazdym klopotem i by umialo z nami rozmawiac na rozne tematy.

    Nelly i Hubert 23.02.03



    #752482

    redford

    Re: błedy wychowawcze

    Chcialabym, żeby moje dzieci wiedzialy, ze ZAWSZE bede je kochac, MIMO WSZYSTKO. I chce im to mowic tak czesto jak sie to tylko da. Moi rodzice nie potrafili okazywac milosci, na pewno nas kochali, teraz to widze lepiej, ale nie przypominam sobie, zebym chociaz raz w zyciu uslyszala, ze mnie kochaja.
    I bede sie starala, zeby moje dzieci byly pewne swojej wartosci, zeby wiedzialy, ze sa madre, dobre, ze stac je na wiele, tylko musza chciec. Tego wszystkiego brakowalo mnie i ciezko mi z tym do dzisiaj.
    I chce, zeby wiedzialy, ze bedziemy stac po ich stronie, bedziemy je bronic, co nie znaczy, ze beda nietykalne. Ale trudne sprawy bedziemy sobie wyjasniac w domu, nie przy obcych. I zeby wiedzialy, ze mogą ze wszystkim do nas przyjsc, zeby nie bały się nam mowic o kłopotach.


    Kasia i Maciek 25.04.2003

    #752483

    agusjot

    Re: błedy wychowawcze

    Mnie wszyscy mówili, że jestem najlepsza we wszystkim, najładniej maluję, rysuję, mówię wierszyki, jestem najładniejsza. Rzeczywistość to zweryfikowała, a mnie bylo ciężko z tym żyć. To też ważne, by nie przegiąć w druga stronę.
    A swojemu dziecku pozwolę ze sobą dyskutować, z poszanowaniem zasad oczywiście, bo mnie nie było to dane.

    Aga i Kuba (25.06.2003)

    #752484

    wasia

    Re: błedy wychowawcze

    Chyba przede wszystkich chciałabym uniknąć krytykanctwa wobec swojej córki. Oczywiście – nie chodzi mi o chwalenie jej przez 24 godz / h ale uważam, że pochwały dowartościowują bardzo mocno i w znaczny sposób wpływają na wysoką samoocenę i pewność siebie.
    I jeszcze – ucząc sięna błędach moich rodziców – staram się nie krzyczeć na Anię, na szczęście mam dużo cierpliwości i wolę powiedzieć coś stanowczo trzy razy niż wydrzeć się raz.

    Aga i Ania 20 miesięcy

    #752485

    Anonim

    Re: błedy wychowawcze

    czy aby na pewno wychowywałas się w innej rodzinie??
    hmmm… może Ci sie to podobac albo nie, ale nadal mozesz mówic mi „siostro”…
    a tak powaznie – przynajmniej wiadomo skad to podobieństwo…
    nie pisze nowego posta, bo napisałabym to samo co TY:)

    Bruni i Filipek 19mcy!



    #752486

    kika210

    Re: błedy wychowawcze

    NIe będę stale krytykować mojej córki, tak jak robił to mój tata wobec mnie (i robi do dzisiaj, tylko już się nie daję…).
    Niezależnie, czy zostanie sprzedawczynią w sklepie, czy dyrektorem firmy będę ją kochać i wspierać, bo najważniejsze dla mnie jest żeby była dobrym wobec innych i szczęśliwym człowiekiem…

    Ada 18m.
    ps.friko.pl

    #752487

    redford

    Re: błedy wychowawcze

    W tym wypadku wcale mi sie nie podoba, ze sa jeszcze takie osoby jak ja. Nie jest lekko potem żyć i osoby, ktore sa naszymi mężami muszą mieć naprawdę bardzo duze poklady miłości, cierpliwosci, delikatnosci, zebysmy w koncu poczuly sie doceniane, kochane, mądre i dobre.
    Chce oszczedzic Maćkowi tego, co sama przeżyłam i dać to, czego sama nie zaznałam. Tobie też chyba sie to udaje


    Kasia i Maciek 25.04.2003

    #752488

    dronka

    Re: błedy wychowawcze

    Ja podobnie jak ty nie pamietam zebym slyszala od moich rodzicow „kocham cie” -nie potrafili okazywac w sposob otwarty uczuc, choc jednak wiem ze nas kochaja. Nie chcialabym zeby moje dzieci mialy podobne wspomnienia, wiec staram sie nie popelnic tego bledu.
    Chcialabym tez zeby moje dzieci bardziej wierzyly w siebie i bardziej optymistycznie patrzyly na swiat niz ja, wiec pracuje i nad ta przejeta chyba po moim tacie cecha.

    Iwona, Karolinka 34m. i fasolinka

    #752489

    mausky

    Re: błedy wychowawcze

    Wiesz Kasia przeczytałam Twoja odpowiedz i tez sie zna zgadzam. Jednak wydaje mi sie, ze samo „kocham Cie” nie wystarczy.

    Mam mame która mi to na okragło powtarza, chce byc najlepsza mama na świecie, a mimo wszystko nie lubie, wrecz nie cierpie, kiedy to od niej codziennie słysze. Moja mama nie jest dla mnie zadnym autorytetem, po prostu nie potrafi wychowywac dzieci, takie jest moje zdanie.

    Wydaje mi sie, ze nas rozpusciła, u nas w domu nie było zasad, jasnych reguł, kazdy robił to co chciał, może to dlatego, ze odkad skończyłam 12 lat wychowywała nas tylko mama.

    Zawsze moge przyjsc do niej ze swoimi kłopotami, żalami, a jednak tego nie zrobie, bo po pierwsze nie chce jej martwic, a po drugie wydaje mi sie, ze ona podchodzi do pewnych spraw inaczej.

    Troche sie rozpisałam, cos mnie chyba ruszyło. I nie chodzi mi o same słowa” kocham Cie”, wiem, ze ona mnie kocha, ale ja tego nie potrzebuje, wydaje mi sie, ze chciałabym aby moja mama miała po prostu inny charakter.

    Ja chciałabym pokazac mojemu synowi świat, taki jaki jest naprawde, a wiec i czasem brutalny. Chciałabym go nauczyc co jest dobre a co złe, tak aby mógł swiadomie dokonywac wyboru i czuł sie za to w pełni odpowiedzialny. Oczywiscie wszystko w swoim czasie. Na razie go nie ograniczam i wiele rzeczy mu wolno, jednak sa tez pewne zakazy i próbuje juz teraz powoli tłumaczyc mu dlaczego „nie wolno”. Czesto pozwalm mu sie uczyc na błedach.

    Nie wiem czy nie popełniam błedów wychowawczych, nie mysle o tym, nie mam wzorca, który mogłabym nasladowac, wiec zdaje sie na swoje wyczucie.

    pozdrawiam światecznie

    Aneta i Tymon ur 19.10.2003



    #752490

    iwona26

    Re: błedy wychowawcze

    Chciałabym umieć rozmawiać ze swoimi dziećmi. Żeby wiedziały, że zawsze mogą na mnie liczyć.
    Ja natomiast ze swojego dziećiństwa pamiętam, że mama zawsze odsyłała mnie do swojegoi pokoju, tam miałam robić lekcje. A ja pisałam pamiętniki, bo nie miałam z kim porozmawiać. Siedziałam godzinami samotnie w swoim pokoju i pisałam pamiętniki. Smutne.

    Iwona,Martusia i Groszek sierpniowy

    #752491

    agusiaradom

    Re: błedy wychowawcze

    Ja za błąd wychowawczy mojej ukochanej jednak mamy uważam, że nie nauczyła mnie mówienie kocham i przepraszam słów bardzo ważnych w życiu. Nigdy nie usłyszałam z ust mojej mamy KOCHAM CIĘ choc wiem, że mnie kocha, nie wymagała również nigdy słowa przepraszam, tylko była kara. Mam 26 lat i do dziś mam problemy z wypowiadaniem tych słów, choć jest dużo lepiej a to zasługa mojego kochanego mężusia

    agusiaradom



    #752492

    redford

    Re: błedy wychowawcze

    Anetko, oczywiście, że nie wystarczy samo mówienie, że się kogoś kocha, ale to jest też ważne, tak jak w związku. Gdy się nie słyszało ich ani razu, to jak być pewnym czyjegoś uczucia? Można się domyślać, bo to w końcu rodzice, ale nigdy nie czujesz się pewna, szczególnie w chwilach zagrożenia, kłótni, różnicy poglądów, zdań. W takich chwilach bardzo łatwo o zwątpienie, rozpacz z tego powodu. A jeszcze, gdy się widzi, że inaczej traktowane jest rodzeństwo…
    Mnie rodzice starali się nauczyć co dobre a co złe, miałam pełno zakazów i kar, ale dużo też musiałam zrozumieć sama, bo z niektórymi ich poglądami zupełnie się nie zgadzałam, nawet teraz. Nie są złymi ludźmi, ale nie potrafili okazywać uczuć. Aż do narodzin Maćka. Zmienili się i chociaż teraz widzę, że jednak mają w sobie uczucia, których mnie nie potrafili okazać.

    Z tego co piszesz widać, że każda skrajność jest zła. I że matka-kumpelka także nie jest dobrym wzorcem dla dziecka.
    Ideałem byliby rodzice mający sztywny kręgosłup moralny, będący autorytetem dla dziecka, wyznaczający jasne zasady i konsekwetnie się ich trzymający, a do tego potrafiący wyrażać swoje uczucia, mówić o nich i nie wstydzić się mówić „kocham”.
    Istnieje ktoś taki? Jego dzieci muszą być wielkimi szczęściarzami.

    A Ty, z tego co widzę, jesteś naprawdę wspaniałą matką. Kochasz Tymka, ale starasz się go wychowywać, czyli wpajasz mu zasady rządzące światem. Nie zapominaj mówić mu o swojej miłości i będzie jednym z tych szczęściarzy


    Kasia i Maciek 25.04.2003

    #752493

    Anonim

    Re: błedy wychowawcze

    oj, staram sie, ale łatwo nie jest, bo ta „magia” siedzi we mnie…
    ech, no nie jestem łatwa we wspólzyciu… mamy jednak to szczescie, ze trafiłysmy na aniołów…
    naprawde jak czytam o niektórych męzach tu na forum, ze mają obiad podany, zona nadskakuje i jeszcze wnoszą pretensje, to sie zastanawiam co ja tu w ogóle robie…
    Moj mąz jest na rane przyłóż, a i tak w kółko mam do niego „ale” a on to znosi (bo kocha, bo anioł) – inny by juz spieprzył gdzie pieprz rosnie:)

    tak, wina wychowania…MOj Tata wychowywał nas wzrokiem – wystarczy, ze spojrzał i juz znalam swoje miejsce… NIgdy nie powiedział nawet czegoś w rodzaju „kocham Cię” i nie pochwalił…
    Moja mama – hmmm – zaganiana – dom, praca, dwoje małych dzieci i wszystko na jej głowie…
    najczesciej ganiała nas ze ścierą i probowala rozgonić bójke… Do opitalania byla pierwsza, do pochwały ostatnia, choć sie zdarzalo…
    eCH, DLUGO BY PISAĆ…
    dziś pewne rzeczy rozumiem, a pewnych nie i nie chce…
    staram sie być inna…
    czesto mowie, że kocham, jesli tak czuje (teraz łatwiej się mowi), nauczyłam się też okazywac inne uczucia – bezradność, czasem lęk… a także widze zmiane w mojej postawie wobec ludzi świata – zaczelam o siebie walczyć, o swoje mysli… kiedy sie z kis nie zgadzam umiem to już powiedziec, kiedyś nie umialam…
    ech, duza krzywda się stała…
    ciesze sie, ze trafilam w zyciu na kogoś kto dał mi poczucie bepzieczeństwa, pomogł mi odnaleźć siebie w tym wszystkim…
    i czasem mam tylko taki żal, że mogłam być naprawde kimś i wiele dzisiaj wiedzieć i umiec, ale …
    hmmm, i tak jestem fajna

    Bruni i Filipek 19mcy!

    #752494

    kati

    Re: błedy wychowawcze

    każdy z nas chciałby byc inny niż rodzice, ale czy to jest możliwe, pewne cechy charakteru są w nas wpisane i naprawdę ciężko się ich pozbyć. Ja walczę każdego dnia-z nerwami, krzykiem i tym wszystkim czego nienawidziłam u swoich rodziców, brakiem zaufania…Wiem, ze najgorsze jeszcze przede mną-okres dorastania, ale już teraz chcę uczyc moją córeczkę, że zawsze może do mnie przyjść, przytulić się, porozmawiać i nawet kiedy zrobi coś złego,to zawsze będę ją kochać.

    Kasia i Iga (ur.29.01.2003)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close