Brak „POMOCY” przy noworodku

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #87928

    2308

    Chodzi mi tu konkretnie o to, że nie przyjechała do nas żadna mama w celu „pomocy” po narodzinach naszego dziecka.
    Jesteśmy sami i jest wspaniale. Robimy wszystko po swojemu. Widzę, że mąż też się bardziej angażuje niż było to po narodzinach starszego synka.

    Kasia, Patryk (08.09.2000) i Igor (10.05.2007)

    #1398846

    milka302

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Zgadzam się w całej rozciągłości 😉
    My też robiliśmy wszystko po swojemu i w naszym rytmie i teraz nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.
    Pozdrówki,



    #1398847

    beamama

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Nie doszperałam się, że urodziłaś 🙂
    GRATULUJĘ !!!!
    Mieszkasz już w Jaworzu?

    #1398848

    2308

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Tak już tu mieszkam.
    Jak dojdę trochę do siebie to się jakoś umówimy. Fajnie byłoby się spotkać.
    Ja póki co nikogo tu nie znam. Zresztą w ostanim czasie nie miałam zbytnio czasu na znajomości. Teraz będzie już coraz łatwiej..

    Kasia, Patryk (08.09.2000) i Igor (10.05.2007)

    #1398849

    2308

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    A babcie Wam nie marudziły?? U nas trochę są obrażone, ale mnie to w ogóle nie obchodzi. Cieszę się swoim szczęściem…

    Kasia, Patryk (08.09.2000) i Igor (10.05.2007)

    #1398850

    beamama

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Może się uda spotkać, choć ja najprawdopodobniej wyprowadzę się z Bielska w czerwcu, no ale jeszcze trochę czasu jest 🙂



    #1398851

    milka302

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    He he he spróbowałyby …
    A tak na poważnie to mieszkamy 200 km. od nich, a mieszkaliśmy wtedy w kawalerce, więc „nie mieliśmy ich gdzie pomieścić ”
    A poza tym, gdyby się obraziły, to byłby tylko ich problem. Wychodzę z założenia, że teraz stanowimy odrębną rodzinę, i mimo całego szacunku i miłości do nich, nie damy sobie wejść na głowę . Mam sporo znajomych, którzy byli zgodnymi małżeństwami aż do momentu, kiedy „wpuścili” rodziców do swojego życia. Teraz już nie są ani małżeństwami, ani nawet zgodni…
    Tak więc trzymajcie się swojej decyzji, my (póki co) wyszliśmy na niej dobrze.
    Buźka,

    #1398852

    ahimsa

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Mieliśmy tak samo:) I też sobie chwalę.

    i
    Mat 2,7l

    #1398853

    viccy

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    też tak miałam i też sobie chwalę

    I zawsze swojej matce mogę powiedzieć, że do niej jak ja się urodziłam to przyszła do pomocy jej matka, a do mnie nie musiała…. czyli…..

    11.07.05

    #1398854

    gabrycha

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Też tak mieliśmy i bardzo sobie to chwalę.Najlepiej jest właśnie jak rodzice są sami,uczą się wszystkiego sami i nikt im nad głową nie gdera.Inaczej napewno rodzice cieszą się wtedy swoim rodzicielstwem,tak spokojnie.Tak powinno być.Pozdrawiam i GRATULUJĘ maleństwa:)))

    Dorota i Antoś(24.03.2005)



    #1398855

    lotos

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Ja będe mieć pomoc, ale nie do noworodka, ale do starszej córeczki.

    #1398856

    jane

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Oj, wiem cos o tym, bo po urodzeniu Martinki mialam przez pol roku ktoras przy sobie. Odetchnelam pelna piersia jak w koncu zostalismy sami, ale prawda tez jest taka, ze zaraz po porodzie bardzo sobie cenilam pomoc. Przynajmniej to, ze mial sie kto Malgosia zajac i gotowac przy okazji.

    Marti 23m & Malgos 4



    #1398857

    monikaapj

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Popieram.
    Mnie co prawda chciala sie wttrynic tesciowa, nawet chciala mi dziecko wykapac o 15, ale ja wyprosilam do domu 😉

    Monika i Basia

    #1398858

    monikachorzow

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    i uważam że tak jest najlepiej….może na poczatku się przysłowiowo „pada na pysk” ale z czasem wszystko sie fajnie układa i nie ma to jak samemu sobie wychowywac dziecko i wszystko przy nim robic ….mysmy tez byli sami ,nikt nam nie pomagał ,jak mąz wychodził na 12 h do pracy to byłam zupełnie sama z marcinkiem -ale poradzilismy sobie
    nie wyobrażam sobie mieć takiej sytuacji jak np ma teraz kuzynka męża .mieszkają na wsi w jednym domu z mamą ,bratem szwagierką i w bliskim sąsiedztwie babci …
    ona sama nic nie robi przy 2,5 miesięcznym dziecku bo „babcia najlepiej kąpie „,”mama najlepiej umie karmic „,”babcia wie kiedy za zimno na spacer i wtedy siedzą w domu zamiast gdzieś pójśc”,”mama mówi co można a czego nie mozna …”…dla mnie koszmar…..
    kuzynka ma 32 lata a zachowuje się jak 17 latka której sie wpadło z pierwszym dzieckiem.straszą córke -teraz juz 13 letnia pannice tez tak „familijnie wychowali”…..ale ona uważa że „dla świetego spokoju” pozwala na wszystko…żeby nie gadali że nie docenia pomocy…
    nie mogłabym tak……

    m&m15.01.04

    #1398859

    ahimsa

    Re: Brak \”POMOCY\” przy noworodku

    Ja mam w sumie jedno „ale”…
    My też wszystko sami. I teraz mam 3 latka, który z nikim absolutnie nie zostanie,bo on TYLKO z mamą i tatą. I wtedy jest najszczęśliwszy. I na serio to jest problem dla nas!:(
    Zero wyjść we dwoje przez 3 lata…o wyjazdach nie wspomnę! Wszędzie z mim! Kilka razy się udało wyjść, ale okupione było to naszym stresem, rozpaczliwym rykiem i w sumie mała przyjemność z takich wyjść

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close