Breve regum

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #61744

    siebaska

    Witam!
    Na początek małe wprowazenie.
    Mam na imię Monika i w tym roku kończe 23 lata. Ostatnie dwa i pół roku mojego życia owocowalo w zminy których nigdy bymsię nie spodziewała. Zacznę od czerwca 2003 roku. Wtedy wydawało mi się że moja przyszłość jest w miarę zaplanowana. Miałam chłopaka, trzy lata starszy, miał w miarę dobrą pracę. Znalismy się od piaskownicy i zdawałoby się że jesteśmy dla siebie stworzeni. Mieliśmy wszystko zaplanowane. W Święta Bożego narodzenia mieliśmy się zareczyć, w sierpniu 2004 miał być ślub, nastepnie dziecko. Ogólnie moje życie było uporządkowane, zyby nie powiedzieć monotonne. W poniedziałki, wtorki i środy chodziłam do szkoły, czwartki spędzałam z przyjaciólmi, a piątki, soboty i niedziele u mojego chłopaka. Tak było do 5 sierpnia. Jak co czwartek, udałam się do małej knajpki na piwko, by miło spędzić czasz przyjaciólmi. Siedział tam mój kolega ze swoją nową dziewczyną. Przedstawil nas sobie, dziewczyna ta zaproponowała przeniesienie się do jakiegoś lokalu który jest dłużej otwarty. Zadzwoniła po swoich dwóch kolegów, no i przenieślismy się do niedalekiego night clubu.Wizerunek tych dwóch kolegów trochę mnie zaskoczył. Obydwaj około 40-stki. Jeden z nich jedźił czarno-śliwkowym mercem. Co prawda stary typ, tzw. beczka no ale jednak merc. Właściciel samochodu miał na imię Cezary, a jego kolega Jarek. Ten wieczór spedziłam bardzo miło, popijając Martini Bianco które wprost uwielbiam, grając w bilarda (w końcu trafiłam n gracza równego sobie) i rozmawiając na tematy nie banalne.
    CDN.

    #786097

    siebaska

    Re: Breve regum

    …CD
    Następnego dnia wszystko wróciło do normy, a przynajmniej tak mi sie wydawało. Zowu, jak co piatek pojechałam do S. I tam scenriusz jak co tydzień. w piatek knajpa, w sobote dyskoteka w niedziele rodzinny obiad, potem odwiedziny babci. Jak to wspominam to wierzyć mi sie nie chce ze mi sie to podobało. Wiecznie to samo. ah..
    Będzie prościej jak po prostu przepisze to co wtedy pisałam w moim pamietniku.
    „13.08.03
    to co czuje nazywa się dysonansem. Robię coś czego tak naprawdę nie chce. Umówiłam sie dwa razy z takim facetem. Jest bardzo miły, ale wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju. Nic między nami nie było, nie mozna tego nazwac zdradą, ale mimo wszystko czuje sie winna. Jutro ma zadzwonić i powiem mu że tak nie potrafię.”

    „4.09.03
    To jest całkiem porabane. Mam dwóch facetów. Z radnego nie potrafie zrezygnować. mama mi dzisaj powiedziała że jeżeli zwiaże sie z C. to dla niej umarłam. ”

    „12.10.03
    Brevciu!!! Sie porobiło. Sama niewiedziałam ze jestem do tego zdolna. Ale od początku. Dat niepamietam, więc bedzie ogólnikowo. Jakoś koło 20 sierpnia rozmawiałam z C. i powiedziałam mu ze nic z tego niebędzie. Potem spotkałam sie z S. i w sumie było fajnie. Moja ciocia wyjechała i dała mi klucze do mieszkania. spędzilismy bardzo miły wekend. zaraz na początku września rodzice S. mieli rocznice ślubu, bylam zaproszona.
    A byłabym zapomniała, jeszcze przed tym, kilka wekendów pod rząd jeździłam do koleżanki na Chechło. Myślałam ze sprawa z C. skończona, ale on nie chciał dać za wygraną. Jak tam jechaliśmy to przez głupią pomyłkę C. sie dowiedział gdzie mnie szukać. Jechaliśmy autobusem do Tarnowskich gór, potem miałabyć przesiadka, ale autobus na Chechło jechał dopiero za godzine. próbowałam sie połączyć telefoniczniez kumplem który miałby po nas przyjechać. kolega miał na imie Adam. Dzwonie i dzwonie i nic. już zrezygnowałam. Nagle dzwoni telefon. jakis nie znany numer. Odbieram pytam kto to? Adam! No więc szybko mu tłumacze, ze jestesmy na dworcu w T.G, i że nie możemy sie dalej dostać bo atobusu nie ma. Kiedy juz bardzo dokładnie wytłumaczyłam gdzie jestem okazało sie ze to nie ten Adam. Ten był kolegą C. i tym sposobem C. sie dowiedział gdzie mnie szukać. Podobno jeszcze tego samego wieczoru C. wraz ze swoim kolegom zwiedzili Chechło wzdłuz i wszeż Jednak bez skutku.. Następnego dnia kontynuował poszukiwania i tym razem znalazł. I tak rozpoczełam podwójną grę. Od powrotu z Chechła zaczeliśmy sobie pisać róznego rodzaju sms-y. Aż pewnego dnia dostałam sms-a o tajemniczej treści: KCB i CZTBBNK. Zajeło mi trochę czasu zanim to rozszyfrowałam a znaczyło to: Kocham Cię i Chce z Tobą Być Bezwzględu Na Konsekwencje. Aż mnie zmroziło. Po tym zaczełam sie zastanawiać co ja właściwie do tego człowieka czuje i zrozumiałam ze jestem po uszy zakochana. No i opczywiście nie omieszkałam mu o tym napisać. I tu wracam do początku tekstu z dnia dzisiejszego. Nadszedł dzień imprezy rodziców S.. Przyjechał po mnie, w ramach walki z nudą zaczoł grzebać w moim telefonie i trafił na te nieszczęsne sms-y. Nie zerwał ze mną, dał mi prawo wyboru. Wybrałam!
    Na imprezie jeszcze zgrywaliśmy parkę. Tak więc jestem z C.
    Jeszcze wcześniej byłam na wekend, na pokazach lotniczych w Radomiu oczywiście z C. W pełnej konspiracji przed S. i przed moją mamą.
    Kiedy mama sie dowiedziała że zerwałam z S. Była zaskoczona, jednak gdy dowiedziała sie dla kogo to juz była katastrofa. „…..

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close