Cała prawda

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #84252

    zuzanna

    Witajcie
    Mam nadzieje że ktoś mi pomoże.
    Zdecydowaliśmy sie z mężem na adopcje drugiego malucha…wiem że trzeba być w ośrodku absolutnie szczerym, jest to absolutnie bezwzgledna konieczność.
    Muszą nas poznać dokładnie by nie skrzywdzić nikogo, by wiedzieć że będziemy dobrymi rodzicami itd.
    Zresztą szczerość to i w życiu ważna sprawa ale biję sie z myślami….
    Jest coś na temat mojego zdrowia co myślę że mogłoby adopcje odsunąć od nas na jakiś czas……..nie jest to choroba zaraźliwa broń boże (w życiu świadomie nie naraziłabym nikogo na zarażenie) ale jest to choroba poważna,,, w trakcie leczenia a dobrym rokowaniem…………….
    Biję sie z myślami czy przyznać sie…czy zataić………wyzdowieje ….to wiem wiec może nie warto mówić………..wydłuży to czas….a my mamy już w sobie dość zapasu miłości by jak najszybciej obdarzyć nią kogos….
    Podyskutujcie ze mną na ten temat, podpowiedzcie coś bo wbrew pozorom to nie ejst takie łatwe………

    Piotr

    #1240604

    mordeczka

    Re: Cała prawda

    Rzeczywiście to nie jest prosta sprawa.I wcale nie chodzi mi tu o to,czy masz powiedzieć o chorobie w OAO.Bardziej o ciebie-musisz miec duzo siły w sobie żeby sobie poradzic z drugim maluchem.Wiesz mi-sama mam drugiego adoptusia i wiem,że drugie dziecko to nie to samo co pierwsze.Zawsze chowa sie inaczej niz pierwsze,podwójna opieka,troski,nerwy ale i radośc jest podwójna.
    Ja tez miałam problemy zdrowotne przed 2 adopcją-operacja i czekanie na wynik-na szczęscie negatywny ale i tak przez pół roki dochodziłam do siebie.
    Dopiero po roku doczekaliśmy się córuni-dzis ma juz rok i zawsze są rece pełne roboty.Nieraz czuje jak mi ciężko i żałuje że dzieci pojawiły się u nas tak póżno ale to już od nas nie było zależne.
    A więc moim skromnym zdaniem najpierw powinnas uporac sie ze zwoim zdrowiem,podreperować i potem adoptować.My możemy przecież sami decydowac kiedy chcemy dzidziusia-chociaż to nam zostało.
    Życze powodzenia

    Dorota,Adaś /4,5/ i Maja /11 mc/



    #1240605

    zuzanna

    Re: Cała prawda

    przepraszam jeżeli to zbyt osobiste nie odpowiadaj:
    ale czy do osrodka w sprawie drugiej adopcji zlosliliscie sie wiedzac juz o Twoich kłopotach ze zdrowiem czy wyszło to w trakcie procedury (a jezeli tak to czy to mialo wplyw na to jak patrzyli na Ciebie w osrodku, czy mialo wplyw na czas oczekiwania?)
    Pozdrawiam

    Piotr

    #1240606

    olinja

    Re: Cała prawda

    Czy Piotruś też jest adoptowany?
    Pytam w kontekście juz ewentualnego posiadanego przez Was doświadczenia i radzenia sobie z chorobą i wychowywaniem dziecka.

    Skoro macie jedno dziecko to chyba wiesz sama najlepiej czy dasz sobie radę.
    Jednak moim zdaniem gorzej bedzie jeżeli z jakiś powodów związanych z chorobą zaniedbasz dzieci i to adoptowane odbiora Wam. Nie wyobrażam sobie takiego wstrząsu dla dziecka i chociażby z tego powdu najpierw zrobiłabym porządek ze swoim zdrowiem.

    Jonatan (20.04.2005)

    #1240607

    zuzanna

    Re: Cała prawda

    Witaj
    Piotr jest z ciąży naturalnej.
    Zdaję sobie sprawę że nie ma dwójki identycznych dzieci, że może być cieżko i trudno (tak samo jak w ciązy z drugim dzieckiem). Nie to jest tutaj probleme, wiem że dam radę i wiem że z mężem bardzo tego pragniemy by Piotr miał rodzeństwo.

    Co do zdrowia, jestem w trakcie leczenia a właściwie przy końcu (najpóźniej wiosną kończę) i dylemat mam tylko tego typu czy zataic ten fakt (czy wplynie on na opóźnienie kwalifikacji) czy też nie.
    Chcę wraz z mężem tuż po nowym roku iść do ośrodka z kompletem dokumentów….nie chcę tego odwlekać bo wiem jak długo i tak będziemy czekać….po co odkładać to o pół roku skoro nie chcemy….

    Chodzi mi o kwestie tylko i wyłącznie czy powinnam mówić wszystko…….
    Miotam sie bo to trudne.
    Pozdrawiam

    Piotr

    #1240608

    lea

    Re: Cała prawda

    A jesli miotasz sie…
    jesli masz watpliwosci – to czy jestes pewna, ze rozmowy w osrodku nie wyciagna tego? Ze nie wyda sie, chocby z powodu Twoich watpliwosci, czy nalezy to zataic? I jak by potem to wszystko moglo sie skonczyc? I po co z taka swiadomoscia zaczynac tak piekna sprawe…

    Piszesz, ze najpozniej wiosna bedzie juz dobrze z Twoim zdrowiem. To chyba nie jest pol roku dluzej czekania… wierze, ze to czekanie oplaci sie Wam… i ze spokojniej bedziecie mogli do sprawy podejsc. Ja bym po prostu radzila poczekac. I zycze powodzenia w leczeniu.



    #1240609

    zuzanna

    Re: Cała prawda

    A no właśnie……miotam sie bo…..kłamstwo to straszna sprawa…..
    a co sądzidzie o tym by pójść mimo wszystko teraz, tak jak planujemy i powiedziec ze jestem chora i po prostu przedstawic opinie lekarzy na temat stanu zdrowia i rokowań?

    Piotr

    #1240610

    olinja

    Re: Cała prawda

    Zgadzam siez Leą, skoro to tylko pół roku, poczekaj.
    Po co Wam juz na starcie nieporozumienia z Ośrodkiem.

    Jonatan (20.04.2005)

    #1240611

    olinja

    Re: Cała prawda

    W odpowiedzi na:


    a co sądzidzie o tym by pójść mimo wszystko teraz, tak jak planujemy i powiedziec ze jestem chora i po prostu przedstawic opinie lekarzy na temat stanu zdrowia i rokowań?


    Myślę, że to bardzo delikatna sprawa. Jezeli uważasz, ze choroba moze mieć nawrót to nie pomijałabym tego faktu.
    Jeżeli jednak jest to sprawa jednorazowa (wiesz trochę trudno tak w ciemno pisac więc teoretyzuje) to poczekałabym na końcowy efekt leczenia i porozmawiałbym z lekarzem prowadzącym. Zasiegnełabym jego opinii.

    Jonatan (20.04.2005)

    #1240612

    lea

    Re: Cała prawda

    Mysle podobnie jak Olinja. Poza tym trudno teoretyzowac, kiedy nie wiemy o co chodzi i jaki jest stan i na ile rzeczywiscie by ta sprawa wplynela na adopcje. (To nie znaczy, ze chce, zebys to napisala – po prostu te sprawy musi ocenic lekarz prowadzacy…)
    Na wstepie powiedzialas nam, ze wiadomosc o tej chorobie na pewno sprawe przedluzy. Teraz wydaje mi sie, ze niekoniecznie, skoro rokowania sa dobre.

    Ale ja dla wlasnego spokoju sumienia i pewnosci, ze dla dziecka nie bedzie zadnej krzywdy, sama dla siebie pczekalabym chyba na zakonczenie leczenia.
    Co Ty zrobisz – mysle, ze zalezy od lekarzy. I od wiedzy na temat adopcji, jakiej ja po prostu nie mam.



    #1240613

    zuzanna

    Re: Dziękuje!

    Dziękuję wam bardzo za tę rozmowe!
    Decyzja jaką podjęłam jeszcze będzie uzależniona od badań na początku roku i od rozmowy z lekarzem.
    Jeżeli rokowania pozytywne sie potwierdzą to idziemy do osrodka i mówimy im co i jak..a jak złe to odpuszczamy sprawe do zakonczenia calej procedury leczenia ale mówie jaka mam historie chorobowa.
    Niestety w chorobie nowotworowej nigdy nie ma 100% pewności że nawrót choroby nie nastapi…a ze w sytuacji adopcji liczy sie dobro dziecka a nie rodziców nie moge przed nimi tego ukrywac. Niech sami osądzą co będzie dla nas dobre jako dla potencjalnej rodziny adopcyjnej.
    Pozdrawiam

    Piotr

    #1240614

    mordeczka

    Re: Dziękuje!

    Już pisałam ,że przechodziłam przez cos podobnego-nie powiedziałam o tym w OAO-bo i po co.Za duzo by mieli do myslenia i jeszcze by robili problemy.
    Przecież nie zawsze szczerośc do bólu popłaca-ale to moje zdanie.

    Dorota,Adaś /4,5/ i Maja /11 mc/



    #1240615

    olinja

    Re: Dziękuje!

    W przypadku choroby nowotworowej byłabym jednak skłonna powiedzieć prawdę.

    Jonatan (20.04.2005)

    #1240616

    zuzanna

    Re: Dziękuje!

    A no właśnie.
    Mam przeogromną nadzieje ża nawrót nigdy nie nastąpi ale to wie tylko Bóg na 100%….:)
    Pozdrawiam świątecznie!

    Piotr

    #1240617

    kaja26

    Re: Dziękuje!

    Zuzanko życzę Ci duuuuuużo zdrówka i takiego pieknego, cudownego zwrotu w Twoim zyciu jak ten w pamiętnym 23 cyklu
    trzymam kciuki!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close