Chciałam się wyżalić.

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #57122

    kiki11

    Hej wszystkim. Chciałabynm się podzielić swoją tragedią. Choć minęło 6 miesięcy ciągle nie mogę się pozbierać. W maju urodziłam córeczkę. Miałam cc, bo odeszły mi wody i były lekko zielonkawe. Był to 36 tydz. ciąży. Leżałam od miesiąca w szpitalu z powodu skurczów. Lekarze w końcu wysłali mnie na porodówkę, bo stwierdzili że maleństwo jest duże i można już rodzić jak jej się tak śpieszy. Po cesarce wszytsko było ok z moją kruszynką. Miała drobne problemy z oddychaniem, ale lekarze tłumaczyli że to przez ciężki przebieg cesarki, bo malutka była ułożona twarzyczkowo. Lekarz , który przeprowadzał cc twierdził, że normalnego porodu by nie przeżyła. Byłam taka szczęśliwa gdy mi ją pokazali i przyłożyli na chwilkę do twarzy, żebym mogła ją ucałować.Potem nie pokazywali mi jej bo kazali nam odpoczywać, że się jeszcze sobą nacieszymy. Rano po 10 godz. od cc przyszła lekarka i powiedziała, że moja córeczka ma problemy z oddychaniem i muszą ją zabrać do innego szpitala. Potem przyszła drugi raz i powiedziała ,że stan malutkiej jest bardzo ciężki i nie pozwala na przewiezienie. Cały czas czekała karetka N. W końcu przyszli do mnie z lekarzem z tej karetki i zapytali czy chcę żeby ją zabrali, bo i tak ma małe szanse na przeżycie i nawet jak ją uratują to będzie chora.Niewiem jak można o takie rzeczy pytać rodziców. NAwet jak jest mało szans trzeba próbować. W końcu ją zabrali. Pojechał tam też mój mąż, który mógł ciągle być z nią jak próbowali ją ratować. Niestety nie udało się i nasza córeczka zmarła . Do dziś nie mogę w to uwierzyć i tego zrozumieć. Po tym wszystkim musiałam leżęć na porodówce i słyszeć płacz innych dzieci i widzieć szczęśliwe mamy. Potem zwieźli mnie na ginekologię do kobiet w ciąży. Koszmar. Pzre z3 dni nie mogłam wogóle spać. Ciągle tylko dawali mi leki na uspokojenie i spanie, które wcale nie działały. Niektórzy z personelu byli okropni. Nikt nie proponował mi pomocy psychologa. Powrót do odmu też był straszny. Przygotoanie do pgrzebu były okropne. Ksiądz robił problemy. Dopiero z innego kościoła wykazał trochę wyrozumiałości. Choć ksiądz prowadzący ceremonię nawet nie wiedzial jak ma na imię nasza córeczka i podczas modlitwy dopiero zapytał moją ciocię. Było mi bardzo przykro, że tak podszedł do sprawy. mszy nikt nie chciał odprawić w sprawie mojej córeczki. Mogliśmy dać w intencji naszej rodziny.
    Ciągle nie mogę w to wszystko uwierzyć. Nasza córeczka zmarła, bo było zakażenie wewnątrzmaciczne i sepsa. Miała bardzo małe szanse na przeżycie, tak mówią lekarze.
    Okropnjest to ,że szpiatl w którym leżąłam wogóle ma nie przygotowany personel do takich sytuacji.Teraz próbuję sie uczyc żyć bez mojej córeczki. Jest mi bardzo ciężko, ale mam wspaniałego mężą i myślę że nasz aniołek nad nami czuwa i kiedyś będziemy mogli być razem.

    #730611

    kansia

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Popłakałam się, czytając o Twojej tragedii. To naprawdę straszne. Przytulam Cię, bo nic innego nie potrafię zrobić i mądrzejszego wymyśleć. Tak trudno przyjąc śmierć drugiej osoby, a co dopiero malutkiego dziecka. Nawet nie wiem, czy potrafie wyobrazić sobie co przeżywasz. Jedno wiem. Życie toczy się dalej, a wy musicie znaleźć w sobie siłę, by starać się o braciszka lub siostrzyczę dla Kruszynki. Na pewno, by tego chciała.

    Kansia



    #730612

    marti1

    Re: Chciałam się wyżalić.

    kiki,

    Bardzo mi przykro z powodu tego co Cię spotkało. To naprawdę tragiczna historia i wiele przeszłaś. Aż łezki same lecą…też poroniłam więc wiem co to stracić ale Twoje przeżycia są po prostu traumatyczne.

    Mam nadzieję że w Twoim życiu zaświeci jeszcze słoneczko. Jeżeli moge jakoś pomóc to daj znać.

    Ściskam Cię,

    Marti z aniołkiem i wielką nadzieją

    #730613

    nuska

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Bardzo, bardzo mi przykro. Nie znajduję słów aby Cię pocieszyć. Nie dość, że musiałaś tyle cierpieć z powodu odejścia córeczki to jeszcze szpital naraził Cię na dodatkowy ból, a potem jeszcze ksiądz… bez komentarza. Przytulam Cię mocno, jestem z Tobą. Pozdrawiam

    NUŚKA + dwa Aniołki

    #730614

    axyz

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Bardzo Ci współczuję, popłakałam się czytając Twoją historię. To wielki ból i żal gdy się straci swoje ukochane dziecko, kiedy straciłam moje miało ono tylko 14 tyg. od poczęcia, nie wiem nawet czy to była dziewczynka czy chłopiec. Bardzo je kocham, czasem włączam kasętę z usg, kiedy to maleńkie serduszko jeszcze biło i wracają wtedy chwile gdy ono było ze mną, często rozmawiam z moim aniołkiem, bo wiem że ono jest w niebie u Boga i mnie słyszy, i czuwa nade mną – to mnie wycisza. Rozpacz jest duża, ale musisz wierzyć że to jakiś wielki Boski plan, że ten aniołek był bardziej potrzebny tam w niebie i teraz będzie wstawiał się za Tobą i będziesz jeszcze szczęśliwą mamą wspaniałych dzieci. Ja w to wierzę.

    mama Weroniki ur.VIII.2000 i Aniołka X 2004

    #730615

    Anonim

    Re: Chciałam się wyżalić.

    strasznie mi przykro:(

    Bruni i Filipek 1,5 roku!



    #730616

    blue

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Kiki tak mi przykro………………
    Okrutne jest to co Was spotkalo, bardzo mi przykro…………..

    Moniś z Aniołkami

    #730617

    ninka

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Kiki bardzo mi przykro….. Mimo tego ze jestem po wielu poronieniach nie potrafie sobie wyobrazic takiej tragedii:( Twoja coreczka zawsze bedzie z Toba. Z czasem nauczysz sie z tym zyc chociaz pewnie nie bedzie latwo. Na pocieszenie moge Ci tylko powiedziec, ze tu na naszym forum sa dziewczyny, ktore przezyly podobne tragedie do Twojej a dzisiaj ciesza sie swoimi maluszkami.
    Jesli chcesz porozmawiac pisz do nas lub na priva. Sciskam Cie mocno.

    Ninka

    #730618

    aga30

    Re: Chciałam się wyżalić.

    to bardzo smutne o czym piszesz i doskonale Cię rozumiem mój synek żył tylko 3 dni i chaciaż w przyszłym miesiącu minie rok jak odszedł to ciągle boli, często wracają te okropne chwile. Bardzo Ci współczuję i ściskam mocno

    Aga i Dawidek aniołek (10.12.2003)

    #730619

    kiki11

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Hej dzięki za wszystkie odpowiedzi. fajnie, że jesteście. Jak by ktoś chciał pogadać o czymkolwiek to mój nr gg jest następujący”6906127.



    #730620

    nati2

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Strasznie sie poplakalam…….naprawde przeszlas koszmar, az slow brak. Ale nie zniechecaj sie do Boga poprzez zlych ksieży, to w koncu tylko ludzie. Ja poronilam w 18 tygodniu i wlasnie ksiadz mi pomogl:
    -znalazl mi psychologa
    – odprawil msze w intencji dziecka
    – powiedzial mi duzo cieplych slow( np. ze moj aniolek jest juz w niebie i na 100% jest szczesliwy i modli sie za mnie)
    -zaproponowal pogrzeb ( mimo ze Kosciol nie praktykuje pogrzebow plodow poronionych do 20 tyg)
    Trzymaj sie
    Nati

    #730621

    anetkaanetka

    Re: Chciałam się wyżalić.

    To wielka tragedia. Współczuję Ci !

    Aneta



    #730622

    miyu

    Re: Chciałam się wyżalić.

    Twoja historia jest mi bardzo bliska. Dwa tygodnie temu w 27 tc urodziłam swoje maleństwo. Prawdopodobnie poród zaczął się w wyniku zakażenia wewnątrzmacicznego (prawdopodobnie bo poprzedniego dnia miałam też zabieg uzupełniania wód który tez mógł to spowodować). Mój skarb żył tylko 3 godziny. Zmarł w wyniku niewydolności oddechowo – krążeniowej ale zmarłby tak czy inaczej gdyż miał niewydolne nerki. Na szczęście w szpitalu gdzie leżałam znaleziono mi miejsce na innym oddziale z dala od kobiet w ciąży i dzieci. Przykro że w Twoim przypadku nie pomyślano o tym – w końcu nie wymaga to takiego wysiłku tylko odrobiny zrozumienia.
    Pogrzeb odbył się bez mszy (tylko pokropek) ale ja akurat cieszę się z tego bo nie zniosłabym oczekiwania na pochówek.
    Wiem jak Ci ciężko i wiem że niewiele mogę pomóc. Po prostu życzę Ci sił do życia. Tego nam teraz potrzeba.
    Ściskam mocno

    Miyu już bez Danielka (6.11.2004)

    #730623

    jes

    Miyu!!! Ty tutaj?!!!

    No jak to?! Przecież miałyśmy rodzić jednego dnia, pamiętasz? Jak to możliwe?!! Nie moge w to uwierzyć. Trudno mi nawet wyobrazić sobie, co przeżywasz. Czy znasz już wyniki? miałaś posiew z szyjki? Wiesz, co to za bakteria? przeraza mnie to wszystko. Co się dzieje? Czy to normalne, ze tyle kobiet to spotyka w tak późnej ciąży? nie wiem najwyraźniej ta nasza data jakas pechowa była.. chociaż co ja bredzę. Trzymaj się mocno! Wiem, ze teraz trudno w to uwierzyć, ale będzie lepiej, choć nigdy już tak samo…. pozdrawiam Cię bardzo, bardzo serdecznie!

    aśka

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close