chcieć czy nie chcieć…?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #71935

    elmagra

    cześć dziewczyny, jestem tu nowa. mam na imię ela, no i dla statystyk (hihi) dodam ze mam 27 lat od roku ponad mezatka. tak sobie ostatnio wasze forum przegladam bo chyba zaczniemy sie starac o dziecko w tym roku kalendarzowym jeszcze. no i w zwiazku z tym, mam troche watpliwosci.

    wszystkie moje kolezanki z pracy ktore jeszcze dziecka nie maja, mowia ze jeszcze czas one nie chca sie w pieluchy pchac itp itd.(wszystkie starsze ode mnie, lub rowiesniczki). ja osobiscie tez sobie czasem mysle ze moze jednak jeszcze nie teraz (od miesiaca mieszkamy w nowowyremontowanym mieszkaniu, w ktorym jeszcze sporo mebli brakuje), a potem sobie mysle ze przeciez moja mama w tym wieku byla w ciazy juz z trzecim dzieckiem. no i ze dziecko to przeciez nie koniec swiata. a mnie ostatnio rzucaja sie w oczy ciezarowkowe brzusia, male brzdace w wozkach…. no i chyba chce.

    (tylko jaka ja potem bede niemodna w pracy. dziecko tak szybko…. a fe… z(hihihi))

    #934725

    karolakoj

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    Witaj Elu serdecznie 🙂
    chcieć czy nie chcieć….oto jest pytanie…..ale na nie tylko Ty możesz (i chyba musisz) sobie odpowiedzieć. Mi sie wydaje, ze 27 lat to idealna pora na dziecko, ale w tej materii jest chyba tyle opini ile osób.
    bez wzgledu na Twoją decyzje życzę szybciutko zafasolkowania..

    karkoj



    #934726

    anka-78

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    Witam w gronie starajacych.
    Proponuje nie sluchac kolezanek z pracy i w ogole kobiet ktore daja glupie rady typu ” na ciaze jest zawsze czas i trzeba sie jeszcze wyszalec” To moim zdaniem glupie jezeli chodzi o osoby bedace przed 30-tka.Sama mam skonczone 27 lat i staram sie o moja fasolke juz od ponad 2 lat i nic z tego choc wszystkie badania sa ok. Mialam w pracy podobne sugestie ze strony jednej dziewczyny ktora ciagle twierdzila mimo swich 25lat ze na dziecko jest jeszcze dla niej za wczesnie i w ogole to nie chce miec dzieci. Uwazaj na takie osoby bo potrafia niezle namieszac. Jak sie pozniej okazalo opowiedziala mi swoja historie ze stara sie o bobasa juz dobrych 5 lat bez skutku i dlatego asekurowala sie przed otoczeniem w ten wlasnie sposob.Ale mi namieszala w glowie i sama nie raz zastanawialam sie czy nie za szybko chcemy miec to dziecko.Na szczescie dosc szybko doszlam do wniosku ze bardzo pragne dzieciatka i bede walczyc o nie z calych sil. Sama powinnas to czuc w srodku kiedy bedziesz chciala zostac mama i pamietaj ze dla nas kobiet czas nie jest laskawy jezeli chodzi o zachodzenie w ciazy a z roku na rok szanse spadaja. Zycze powodzenia i podjecia wlasciwej dla Ciebie decyzji.

    ANKA

    #934727

    kaja26

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    witaj i zaczynaj! a jak będą problemy czego oczywiście nie życzę tfu tfu, ja gdyby wszystko było ok miałabym w domu półrocznego bobasa


    16 cykl…

    #934728

    elmagra

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    dzieki dziewczyny za odpowiedz. wiesz Aniu, tak to wlasnie jest u mnie w pracy. jeszcze jest czas na dziecko … i takie tam. a ja sie powaznie zastanawiam czy przypadkiem nie jest tak ze w moim zyciu nie ma nic waznego oprocz pracy. to nie znaczy jednak ze maz jest bee, albo takie inne, ale chodzi o to, ze nic innego wazniejszego sie nie dzieje. a ze pracuje w szkole to codziennie jest cos nowego, jakas zlosliwa klasa, chamski uczen popyskuje, kolezanka zrobi zlosliwosc, dzieciaki sie nie ucza a matura tuz tuz (hihi). dlatego sobie pomyslalam ze czas cos zmienic, ze czas zrobic cos dla siebie samej, zeby praca przestala byc taka wazna, ale znam siebie i wiem ze takie tam przyrzeczenia ze tak bedzie nic nie dadza. ja po prostu potrzebuje powaznego powodu zeby prace odstawic na bok, tam gdzie jej miejsce.
    i chyba chicalabym miec kogos malutkiego, kto sie wzial z cudu, kto bedzie tylko moj i mojego B. ….. jeszcze jeden cykl odczekamy …. wizyta u lekarza zeby sie dowiedziec co robic, jak sie przygotowac….. i mysle ze na swieta Bozego Narodzenia bedziemy siac fasolke…

    #934729

    kaja26

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    jako nauczyciel popieram!


    16 cykl…



    #934730

    anka-78

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    No i to mi sie podoba:) Gratuluje podjetej decyzji. Nie chcialam Cie naciskac, bron Boze, ale naprawde uwazam ze jezeli chcecie miec dzieciatko to nie ma na co czekac.Ja nigdy nie przypuszczalam ze sama bede miec taki problem z poczeciem mojej kruszynki i sama widzisz ze to juz 2lata minelo a ja nadal nie jestem mama. Marze o tym zeby moc przytulic w koncu to moje malenstwo i nie poddam sie tak latwo. Zycze Ci szybkiego zafasolkowania i obys jak najszybciej mogla tulic swojego bobasa.Czekam na dobre wiesci:)

    Anka

    #934731

    siaba79

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    Z tego co widzę jestesmy w jednym wieku, był czas że sama uważałam że na dziecko jest za wcześnie, dobrze że już mi minęło i nie czekałam z tym jak wiele kobiet do 30 -tki. Rozumiem po trosze obie strony, i te co czekają i te co się decydują, teraz z perspektywy czasu wiem że nasza (moja i męża:) decyzja o rozpoczęciu starań była jak najbardziej słuszna i na miejscu. Kobiety które zwlekają z zajściem w ciążę nie biorą pod uwagę że coś może iść nie po ich myśli, co ja tu będę dużo gadać, prawie każda z nas zanim rozpoczęła starania była przekonana że aby mieć dziecko trzeba się przestać zabezpieczać i już 🙂 To dość mylne myślenie, niewielki procent kobiet zachodzi w ciążę w pierwszym cyklu starań. Uważam że najwyższa pora uświadomić kobietom jak sytuacja wygląda naprawdę, że to nie jest tak że ROBBIĘ I MAM. Podjęłaś dobrą decyzję i nie daj się w pracy zagadać koleżankom, dziecko nie blokuje tylko rozwija, daje siłę i motor do działania, nie zamyka dróg tylko nam je otwiera. Zyczę Ci z całego serducha aby już pierwszy cykl był „owocny”, dla mnnie rozpoczyna się już kolejny miesiąc starań (mam nadzieję ze tym razem się uda), uczę się pokory i czekam na swoją fasolkę 🙂
    Pozdrawiam wszystkie „poszukiwaczki fasolek”
    Basia

    #934732

    baniutka

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    Witaj, ja też mam 26 lat i na szczęście nie myślę tak, jak wiele dziewczyn „jestem jeszcze młoda i mam czas na bycie mamą”.Oczywiście to jest bardzo osobista i przemyślana decyzja, bo jednak dziecko to wielka odpowiedzialność. Do macierzyństwa trzeba dorosnąć.Obecnie panuje trend na czerpanie z życia jak najwięcej dla siebie, wygodę luksus, karierę, dostatek. Człowiek jest wygodny i nie chce mu się „ładować w pieluchy”. Ale jak napisała Siaba 79, bardzo często okazuje się, że potem jest już za późno, że nie tak łatwo zajść i cały plan daje w łeb, bo co z tego, że się ma warunki, pieniądze jak nie można być spełnionym jako matka, czy ojciec? Powiem, Ci z własnego doświadczenia, że ja także mówiłam, że dzieci to tak póxniej nie teraz, ale w pewnym momencie naszego wspólnego życia (2 lata po ślubie) okazało się, że jednak potzeba nam tego napiękniejszego cudu, jakim jest mały człwiek. Rozpoczęliśmy starania i udało sie… dwa miesiące radości i nagle wielkie ozczarowanie i ból, że to nie tak miało być…poronienie! To było straszne, dlaczego stało się to akurat nam? Ale minęło trochę czasu i pogodzilismy się z tym, nie zawsze jest tak jak sobie coś zaplanujemy… więc nie planowaliśmy i po pół roku od poronienia okazało się, że znów jestem w ciąży… oczywiście nie potrzafiłam się już tak spontanicznie cieszyć, bo miałam doświadczenie, że nie wiadomo jak to się skończy. Bałam się bardzo, ale już teraz nie boję się i wierzę głęboko, że tym razem będzie dobrze, że urodzę piękne dzieciątko!
    Pozdrawiam Cię gorąco i życzę szybkiego zafasolkowania.

    Basia i kwietniowy Ludzik – 08.04.2006

    #934733

    elmagra

    dzieki…

    dzieki dziewczyny za mile slowa. i zycze powodzenia tym, ktorzy sie staraja. powiem wam, ze tez kiedys mi sie wydawalo, ze od razu w pierwszym cyklu sie musi udac, bo tak to sobie wymyslilam ze jak urodze w marcu to do wrzesnia bede z dzieciatkiem w domu, albo nawet daloby sie te wakacje jakos odbic we wrzesniu(pracuje w szkole). i tak mi sie wydawalo ze bedzie idealnie. a potem jeszcze rozwazalam czy moze na jesien…., itp itp… liczeniu nie bylo konca. a teraz to sobie mysle ze przeciez kazdy czas jest dobry. bo gdybym miala czekac na marcowe dziecko to by oznaczalo 8 miesiecy albo abstynencji, albo czekania ze moze jednak ciaza. a ja chce bardzo wiedziec od samego poczatku ze mam w sobie fasolke (jak mi sie bardzo to okreslenie podoba – i to dzieki wam), a nie dowiedziec sie gdzies tam kiedys tam.

    w kazdym razie, zjadam folik, zrobilam test na tokso, wybieram sie w przyszlym tygodniu do gina (jak tylko mi przejdzie @), no i go zapytam co i jak, jak sie przygotowac.

    no i bedzie dzidzia.

    (a moi rodzice to chyba umra ze szczescia, bo jestem ich pierwsza mezata corka i to bylby pierwszy wnuk…)

    pozdrawiam

    ela



    #934734

    kallan

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    Witaj, ja też mam 27 lat i spodziewam się swojego pierwszego dziecka. (Byłam na tym forum podczas staranek i stale tu zaglądam, patrząc jak idzie pozostałym)
    Zgadzam się z dziewczynami, nie ma co się zastanawiać, trzeba działać:))) Ale rozumiem Twoje rozterki, bo sama je miewałam. A to praca, a to remont, a to nie mamy samochodu, a to nie podróżowaliśmy… Jednak światopogląd zmienia się o 180 stopni, gdy dowadujesz się, że jesteś w ciąży:))) Inne rzeczy są wtedy ważniejsze. Sama zobaczysz. Rozmawiałam z wieloma mamami, któe odkładały macierzyństwo, aż się dorobią. I żałują, że tak późno się zdecydowały na dziecko!!!!!
    Nie słuchaj koleżanek, słuchaj siebie. Moja 31-letnia szwagierka ciągle powatrza, że „ma w życiu inne priorytety, niż dziecko, chce podróżować, nie ma instynktu macierzyńskiego” itp. Żal mi jej, bo kiedyś się ocknie i na planowanie ciąży będzie za późno. Na moją ciążę zareagowała dziwacznie, nawet nie potrafiła nam pogratulować. Na rzeczy materialne zawsze jest czas – na dziecko niestety nie.
    Życzę powodzenia.
    Ps – właśnie planujemy remont łazienki, a jak się urodzi dzidziuś i troszkę podrośnie, to wyremontujemy sobie kuchnię (jesli będą pieniążki). Wszystko da się zrobić:))) Nic nie stoi na przeszkodzie.
    Pozdrawiam
    Kamila

    #934735

    bozka

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    Nie czekaj! Widze, ze masz juz w miare „ulozone” zycie, dlaczego mialabys czekac? Ja czekalam zdecydowanie za dlugo… Zycie pisze rozne scenariusze… Dziecko to najwiekszy skarb, jaki mozna dostac od zycia!

    Pozdrawiam serdecznie!



    #934736

    natusia

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    nie czekaj z decyzja i dzialaniami. nie wiadomo jak dlugo bedziesz musiala czekac na fasolke. nie zawsze jest tak jakbysmy chcialy. my zaczelismy pozno, maz dlugo nie byl gotowy, a od kiedy sie odwazyl – minely juz dwa lata. za dlugo czekalismy – teraz nawet on to przyznaje. a ja nie urodze juz dziecka przed trzydziestka. nie smiem nawet marzyc, ze uda sie chociaz byc w ciazy, chociaz urodziny mam dopiero w marcu.
    zacznij wczesniej.
    troche zdolowalam ale niech to bedzie przestroga:)

    minely dwa lata

    #934737

    gablysia

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    27 lat to szybko?????????????:):):):)

    Ja w listopadzie kończę 28 i gdybym nie miała problemów to za 3 miesiące dzidziuś mój kończyłby 3 lata.

    Pozdrawiam.

    Weteranka-3 lata już za mnąCzekamy na 2 IUI…na menogonie

    #934738

    marta2004

    Re: chcieć czy nie chcieć…?

    Szczerze, podejrzewam, że tak naprawdę to one chcą być w ciąży. Co mają powiedzieć w pracy? Że chcą dziecko, żeby je zwolnili??? Albo jak się leczą? Całemu światu mają obwieszczać: „jesteśmy niepłodni”? To raczej ciężki temat, i ja bym nie liczyła na szczerą odpowiedz od „koleżanek z pracy”.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close