Chemioterapia a dziecko

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #95069

    sylwanak

    Witam wszystkich po raz pierwszy

    my również mamy zamiar starać się wkrótce o dzidziusia ale ja mam wiele obaw i wątpliwości.
    Mój mąż 2,5 roku temu zakończył chemioterapię. Nie oddał spermy do banku ponieważ zapewniano nas, że po chemii te można mieć dzieci.
    Teraz żałuję i boję się, że nam się nie uda. Lekarze mówili ze ciężko jest stwierdzić po jakim czasie od zakończenia leczenia wszystko wraca do normy.
    Nie wiem co mamy robić? Czy zacząć poprostu starać sie o dziecko, czy powinniśmy przejść jakieś badania? Dodam, że mąż ma usunięte jedno jądro.
    Boję się, że nam się nie uda albo że dzidziuś będzie chory. Czy ktoś przeżył cos podobnego? Poradźcie proszę.

    #1997868

    minka

    Zamieszczone przez SylwanaK
    Witam wszystkich po raz pierwszy

    my również mamy zamiar starać się wkrótce o dzidziusia ale ja mam wiele obaw i wątpliwości.
    Mój mąż 2,5 roku temu zakończył chemioterapię. Nie oddał spermy do banku ponieważ zapewniano nas, że po chemii te można mieć dzieci.
    Teraz żałuję i boję się, że nam się nie uda. Lekarze mówili ze ciężko jest stwierdzić po jakim czasie od zakończenia leczenia wszystko wraca do normy.
    Nie wiem co mamy robić? Czy zacząć poprostu starać sie o dziecko, czy powinniśmy przejść jakieś badania? Dodam, że mąż ma usunięte jedno jądro.
    Boję się, że nam się nie uda albo że dzidziuś będzie chory. Czy ktoś przeżył cos podobnego? Poradźcie proszę.

    Nie wiem, jak jest z mężczyzną w tej kwestii, ale kobieta po chemii nie może mieć dzieci ok 8 lat. Pozdrowienia dla męża!



    #1997869

    nadii

    Zamieszczone przez SylwanaK
    Witam wszystkich po raz pierwszy

    my również mamy zamiar starać się wkrótce o dzidziusia ale ja mam wiele obaw i wątpliwości.
    Mój mąż 2,5 roku temu zakończył chemioterapię. Nie oddał spermy do banku ponieważ zapewniano nas, że po chemii te można mieć dzieci.
    Teraz żałuję i boję się, że nam się nie uda. Lekarze mówili ze ciężko jest stwierdzić po jakim czasie od zakończenia leczenia wszystko wraca do normy.
    Nie wiem co mamy robić? Czy zacząć poprostu starać sie o dziecko, czy powinniśmy przejść jakieś badania? Dodam, że mąż ma usunięte jedno jądro.
    Boję się, że nam się nie uda albo że dzidziuś będzie chory. Czy ktoś przeżył cos podobnego? Poradźcie proszę.

    Witaj na forum.
    Współczuję przeżyć w związku z chorobą męża. Niestety w kwestii kiedy można podjąć starania nie pomogę, bo zupełnie nie wiem. Najlepiej byłoby chyba skontaktować się z lekarzem, który wtedy prowadził chemioterapię męża i z nim porozmawiać. Na pewno doradzi Wam i rozwieje wasze wątpliwości.
    I niech mąż zrobi badanie nasienia. Dowiecie się jaki stan jest jego spermy.
    Życzę powodzenia :).

    #1997870

    sylwanak

    Niestety nie mamy kontaktu z lekarzem od chemioterapii, ponieważ byliśmy wtedy w Stanach i tam odbywało się leczenie. Polscy onkolodzy kontrolujący teraz męża nie wiele powiedzieli nam w tej kwestii.
    pozdrawiam

    #1997871

    minka

    Zamieszczone przez SylwanaK
    Niestety nie mamy kontaktu z lekarzem od chemioterapii, ponieważ byliśmy wtedy w Stanach i tam odbywało się leczenie. Polscy onkolodzy kontrolujący teraz męża nie wiele powiedzieli nam w tej kwestii.
    pozdrawiam

    Może wybierzcie się na badanie chłopaków do kliniki. Ja bym zapytała najpierw poprostu ginekologa.

    #1997872

    anek79

    Zamieszczone przez SylwanaK
    Niestety nie mamy kontaktu z lekarzem od chemioterapii, ponieważ byliśmy wtedy w Stanach i tam odbywało się leczenie. Polscy onkolodzy kontrolujący teraz męża nie wiele powiedzieli nam w tej kwestii.
    pozdrawiam

    Maz mojej kuzynki tez jest po chemioterapii i podobnie jak Twoj ma usuniete jedno jadro. W momencie gdy zaczely sie jego problemy zdrowotne, kuzynka zaszla w ciaze. Obecnie ich synek skonczyl 2 latka i wlasnie chca zaczac starania o drugie malenstwo…odczekali okola 3 lata i tak zalecali im lekarze. Zycze powodzenia:)



    #1997873

    monia80

    Witam.Jestem pierwszy raz na tej stronie.Mogę opowiedzieć co manie spotkało.
    Mój mąż jest 10 lat po chemioterapii miał białaczke.Teraz jest wszystko ok.Jest zdrowy.Niestety jest ale… nie może mieć dzieci- nie ma plemników.Jest bezpłodny po chemioterapii.O takich sprawach powini powiadamiać lekarze prowadzący gdy był chory może wtedy byłoby inaczej….

    #1997874

    violka11

    Mój kuzyn zachorował na czerniaka, to bylo kilka lat temu. W trakcie leczenia chemią poczęło się jego dziecko, mała urodziła się zdrowa, kuzyn niestety zmarł, nie udało mu się wygrać z chorobą. Wszyscy w głowę się pukali, po co oni ryzykowali. A jednak pozostał po nim ktoś na tej ziemi…
    Prubójcie więc, co macie do stracenia?

    #1997875

    dorcia84

    Ja jestem zdania, że najlepiej przebadac od razu nasienie skoro są jakieś wątpliwości. Trzymam za was kciuki:Kciuki:

    #1997876

    paszulka

    Zamieszczone przez Violka11
    Mój kuzyn zachorował na czerniaka, to bylo kilka lat temu. W trakcie leczenia chemią poczęło się jego dziecko, mała urodziła się zdrowa, kuzyn niestety zmarł, nie udało mu się wygrać z chorobą. Wszyscy w głowę się pukali, po co oni ryzykowali. A jednak pozostał po nim ktoś na tej ziemi…
    Prubójcie więc, co macie do stracenia?

    Jestem ciekawa tylko jaki bagaż genetyczny przekazał dziecku. Czy i kiedy dziecko zacznie mieć problemy nowotworowe. Oby nie…
    Bałabym się tak ryzykować życie dziecka!!



    #1997877

    violka11

    Zamieszczone przez paszula
    Jestem ciekawa tylko jaki bagaż genetyczny przekazał dziecku. Czy i kiedy dziecko zacznie mieć problemy nowotworowe. Oby nie…
    Bałabym się tak ryzykować życie dziecka!!

    Podchodząc tak do sprawy to dziewczyna która zadała to pytanie powinna odpuścić sobie w ogóle myśli o dziecku, bo może dziecko odziedziczy bagaż genetyczny po ojcu i też zachoruje? Idąc dalej, ktoś komu urodziło się chore dziecko nie powinien mieć więcej dzieci bo też mogą być chore? Może nie wychodzić z domu bo nas samochód rozjedzie?
    Dziecko zdrowych rodziców może zachorować na chorobę nowotworową również. Kto wie co go w życiu czeka i jak dlugo pożyje? A córka kuzyna ma już ponad 10 lat i jest okazem zdrowia.
    Namawiam Sylwanę aby spróbowali z mężem, a badanie nasienia można przecież zrobić w prawie każdym labolatorium. Namawiam też na wizytę obojga u ginekologa i onkologa ( bo chyba na kontrolę mąż chodzi?). I:Kciuki: powodzenia życzę.

    #1997878

    paszulka

    Zamieszczone przez Violka11
    Podchodząc tak do sprawy to dziewczyna która zadała to pytanie powinna odpuścić sobie w ogóle myśli o dziecku, bo może dziecko odziedziczy bagaż genetyczny po ojcu i też zachoruje?

    Wychodząc na ulicę nie ryzykuję życia i cierpnia mojego dziecka.
    Poza tym wachlarz decyzji życiowych jest bardzo różnorodny i nie należy tego tak uproszczać.
    Tego typu decyzje podejmowałabym na podstawie diagnozy kilku lekarzy i statystyk.
    Gdybym sie dowiedziała, że któreś z nas ma kiepskie wyniki genetyczne to bym nie zdecydowała się na dziecko.
    Natomiast jak najbardziej podejdę do kolejnego ivf mimo, że wiem, że w ten sposób ryzykuje swoje zdrowie… a nie zdrowie dziecka.
    Taka jest też różnica. Tym ja bym się kierowała. Nie wyobrażałabym sobie po stracie ukochanego mężczyzny dożycie śmierć dziecka. Owszem zawsze jest to możliwe, ale zależy na ile pomagamy losowi.
    To są moje spostrzeżenia. Nie oceniam…. kciuki trzymam!:Kciuki:



    #1997879

    violka11

    Ale czy można odbierać komuś marzenia o wlasnym dziecku??? A może wszystko będzie dobrze? Nawet nie próbować? To chyba zależy od człowieka, bo ja próbowalabym. A słyszałaś że rodzice, którzy cierpieli na bezpłodność prawdopodobnie przekażą to swoim dzieciom? Czy to odwiodło by nas od checi posiadania własnych dzieci? Przecież medycyna ciągle się rozwija, powstają nowe leki na rożne dolegliwości i choroby, dlaczego z tego nie korzystać?

    #1997880

    paszulka

    Ludzie cierpliący na bezpłodność nie przekażą tego dzieciom bo ich mieć nie będą!
    A ludzie niepłodni w końcu doczekają dzieci… więc ich dzieci też!!

    Co innego płodzić potomka z aktywnym rakiem i krążącymi we krwi komórkami rakowymi…. nie wiem jak to wpływa na bagaż genetyczny, nie wiem czy nie istnieje ryzyko rozwiniecia się nowotworu u płodu… dlatego oparłabym to na statystyce i diagnozie kilku lekarzy jak napisałam wcześniej. Nie wiem… dlatego to piszę…. aby może wiedzieć więcej….
    Natomiast mam moją Basię i każdą ciąże i każde dziecko wizualizuję sobie przez nią…. wizualizuję bo jest …. i serce by mi pękło….

    #1997881

    ja3

    Zamieszczone przez Violka11
    Podchodząc tak do sprawy to dziewczyna która zadała to pytanie powinna odpuścić sobie w ogóle myśli o dziecku, bo może dziecko odziedziczy bagaż genetyczny po ojcu i też zachoruje? Idąc dalej, ktoś komu urodziło się chore dziecko nie powinien mieć więcej dzieci bo też mogą być chore? Może nie wychodzić z domu bo nas samochód rozjedzie?
    Dziecko zdrowych rodziców może zachorować na chorobę nowotworową również. Kto wie co go w życiu czeka i jak dlugo pożyje? A córka kuzyna ma już ponad 10 lat i jest okazem zdrowia.
    Namawiam Sylwanę aby spróbowali z mężem, a badanie nasienia można przecież zrobić w prawie każdym labolatorium. Namawiam też na wizytę obojga u ginekologa i onkologa ( bo chyba na kontrolę mąż chodzi?). I:Kciuki: powodzenia życzę.

    To samo przyszło mi na myśl.
    Zresztą już gdzieś był ten temat poruszany. Nigdy nie wiemy kto i na co zachoruje.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close