Chodzenie do Kościoła

Może to trochę dziwny temat, ale uważam istotny.
Mam takie pytanie w jakim wieku zaczęliście prowadzać do Kościoła? i jak się tam Wasze pociechy zachowują? czy są grzeczne, nie wiercą się, nie chcą iść do domu itp.

Poruszyłam ten temat bo moja pociecha jest chyba anty Kościołowa 😉 Mój Mateusz ma 3 latka, od niedawna zaczęłam go prowadzać do Kościoła na mszę dla dzieci, ale chyba się wstrzymam z prowadzeniem go jakiś czas. Mój synek od urodzenia był płaczliwym dzieckiem, teraz jest żywym i dużo rozmawiającym dzieckiem. W Kościele na mszy wytrzyma góra 15 min. i już chce iść do domu. Nie chcę go siłą trzymać, bo wtedy zacznie się płacz i protest… A to może przeszkadzać…Resztę mszy jesteśmy na dworze przed Kościołem 😉

Ostatnio zaczęłam sie zastanawiać czy aby nie poczekać jak będzie starszy, bardziej rozumny 😉 bo prowadzanie na siłę to nic dobrego… Mateusz umie się przeżegnać, powiedzieć w Imię Ojca, Aniele Stróżu mój.

Nie wiem co mam myśleć i co robić? Prowadzać na siłę czy poczekać?? No bo w przedszkolu też będzie miał religię, potem będzie I Komunia Święta.
napiszcie jak to jest u Was? Może cos poradzicie.
Z góry dziękuję.

39 odpowiedzi na pytanie: Chodzenie do Kościoła

smoki Dodane ponad rok temu,

Do kościoła nie chodzimy.

Religia w przedszkolu była ulubionym “przedmiotem” syna. Chciał też mieć na ścianie krzyżyk i ma.

W szkole ma do wrycia na pamięć 17 modlitw w pierwszej klasie. Uczy się chętnie i zaczyna już coś wspominać że przykładowo w październiku chce chodzić na różaniec. Na różańcu nie byliśmy ale jak będzie chciał chodzić do kościoła to będę z nim chodziła ale poczekam na prośbę z jego strony.

dominicaa Dodane ponad rok temu,

Do kościoła nie chodzimy i tak nie wiele by z mszy zrozumiała więc nie uważam żeby musiała 60 minut odbębniac co niedzielę. W święta chodzimy ale nudzi sie potwornie choć spokojnie siedzi. A na religię do zerówki uczęszcza i lubi.

beamama Dodane ponad rok temu,

A czy macie taką “instytucję” jak kaplica dla dzieci?
Moim zdaniem – zły pomysł, byłam parę razy, dzieciaki jak na placu zabaw, przynoszą zabawki z domu, jedzą itp. Mój Antek bardzo szybko zaczął kojarzyć chodzenie do kościoła z świetną zabawą, dużo musiałam się “napracować” żeby pojął po co chodzi się do kościoła…..
Ale niestety spotykam się z fochami ludzi, którym rzekomo dzieci bardzo przeszkadzają. Nie raz zwracano mi uwagę, że miejsce dla dzieci jest w kaplicy obok, choć moje dzieci naprawdę nie hałasują, Antek już duży i już “wysiedzi”, Zosia nie wysiedzi i łazi sobie wokół ławki ale jest cicho, niestety to też ludziom przeszkadza 🙁

Dodane ponad rok temu,

chodzimy co tydzien (wyj. – choroba lub przeziębienie – czasem weekend przetrzymania w domu sprzyja nabraniu odpornosci i się dzieć nie rozkłada); mamy 2 msze dla dzieci (10.00 i 11.30), dzieć wychodzić z domu zazwyczaj nie chce, ale już po mszy jest zadowolony (msze są b. fajnie prowadzone, krótkie kazania oparte na rozmowie z dziećmi);

mama80 Dodane ponad rok temu,

My chodzimy do Kościoła co niedzielę. Mała mimo, że ma 2 lata grzecznie siedzi – ale do czasu – do ogłoszeń parafialnych:Wow!: Potem ktoś z nas – albo mąż albo ja z nią wychodzimy na pole bo słyszy ją cały Kościół:Fiu fiu:
Ale to już końcówka Mszy więc jest ok:Kciuki:

Angel, masz rację – na siłe nic nie “zdziałasz” i prowadzenie dziecka do Kościoła na siłę nie ma sensu.
Ale może poczekaj, rozmawiaj z synkiem o tym, tłumacz… Z czasem będzie lepiej – zobaczysz 😉

kantalupa Dodane ponad rok temu,

mojego trzylatka nie zabralabym za nic w swiecie – wulkan energii i wiem, ze moglby najzwyczajniej przeszkadzac innym
starszego zabralam niedawno, zachowywal sie dosc w porzadku, troche czasie mszy zwiedzal kosciol, zagladal do konfesjonalu, ogladal obrazy na scianach, musialam dwa razy wyjsc z nim do przedsionka, bo zaczynal pytac o rozne rzeczy niekoniecznie z kosciolem zwiazane

ani ksiadz, ani ludzie nie mieli nam za zle, adam nie byl zreszta jedynym dzieckiem

moze dlatego, ze to mala spolecznosc polska, jakos sie wszyscy chca do kupy trzymac

niestety, kiedy mu zaproponowal wycieczke do kosciola nastepnej niedzieli, nie wykazal entuzjazmu

osobiscie wcale mu sie nie dziwie, nie bede go tez zmuszala
sama pamietam koszmar bycia prowadzana do zimnego kosciola, gdzie ksiadz mial kazania, ktorych za nic w swiecie nie rozumialam, nawet pozniej juz jako 8-10-latka nie umialam wytrzymac w kosciele podczas kazan; ot, ksieza, nawet mowiac do dzieci uzywali retoryki, ktora nijak sie miala do doswiadczen zyciowych dziecka

gdybym jednak znalazla ksiedza, ktory umialby wciagna adacha w misterium, pewnie nie zastanawialabym sie dlugo

Dodane ponad rok temu,

Nasze dzieci chodzą z nami w sumie od urodzenia (obecnie 7 i prawie 3l.)… Zwykle były grzeczne, stoją/siedzą całą mszę przy nas, choć parę razy wychodziliśmy “na sygnale”;). U nas jest msza specjalnie dla dzieci i księża “przymykają oko” na dziecięce ekscesy. Z resztą przed kościołem są głośniki i można wysłuchać mszy na dworze, a dzieciaczki sobie chodzą nikomu nie przeszkadzając.

amberlight Dodane ponad rok temu,

Jestem ewangelikiem. Zamierzam ze Stasiem chodzić ido Kościoła w zasadzie od razu. Moja parafia, jako jedna z 3 czy 4 w Krakowie otrzymała niedawno nagrodę “Kościół przyjazdy dziecku”. Objawia się to tym, że na zapleczu mamy stanowisko do karmienia i przewijania. Poza tym, raczej nikła szansa na znudzenie się dziecka. Dzieci większe siedzą w kościele z rodzicami tylko do kazania. Później idą na szkółkę niedzielną, gdzie zajmują się nimi inni. Nie jest to plac zabaw, ale jakieś naprawdę konstruktywne rzeczy. Z wystraszonym dzieciem oczywiście może być tam rodzic.

Oczywiście, jeśli Staś mi zakomunikuje, że nie chce chodzić, to nie będzie. Wtedy będzie zostawał w domu z M. chyba, że ten będzie miał jakiś turniej czy coś, to wtedy Staś wybór będzie miał mały.

Z ciekawych inicjatyw Kościoła do którego przynależę powiem Wam o ostatniej inicjatywie. W niedzielę po nabożeństwie w księgarni nieopodal czytane są na głos dzieciom bajki specjalnie wybrane. W tym czasie rodzice mają warsztaty terapeutyczne dotyczące tych konkretnych czytanek.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:jako 8-10-latka nie umialam wytrzymac w kosciele podczas kazan
Ja do dziś mam kłopot z wytrzymaniem podczas kazania;), dlatego chodzę na mszę dla dzieci, jest ciekawie, treściwie i nie za długo.

Dodane ponad rok temu,

chodze z Maja do kościoła co tydzien chyba ze chora ona albo ja.
Gdy miala 3 lata zachowywala sie podobnie jak Twoj synek
wszędzie jej było pełno – ale chodzilismy nadal
teraz ma niecałe 5 lat i spokojnie wysiedzi na mszy i wysłucha.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Avocado:Ja do dziś mam kłopot z wytrzymaniem podczas kazania;), dlatego chodzę na mszę dla dzieci, jest ciekawie, treściwie i nie za długo.

ze mna chyba od zawsze bylo jakos niespecjalnie wobec stylu kazan
pamietam dokladnie, ze na kazaniu dla dzieci na krotka przed komunia (w trzeciej klasie) nie moglam przejsc spokojnie nad kiepska retoryka pewnego ksiedza udzielajacego rekolekcji
mowiac o powolaniu:
“i tak mnei zlapal ten bakcyl bozy…”
autentycznie juz wtedy mialam jakas potrzebe odbierania lekcji pisanych tresciwym i jasnym jezykiem

do teraz jestem na to czula, na szczescie u nas w polskim kosciele (misyjny kosciol kapucynow), maja zawsze ulotki z aktualnymi czytaniami i ewangelia po angielsku, wiec kiedy ksiadz mowi, ja sobie odplywam i czytam;)

Dodane ponad rok temu,

Moje starsze, to wulkan energii, rozrabiaka i generalnie “antykościelne” Do jakiegoś wieku trzech lat to była masakra, nie było szans iść z nią do kościoła – siłą rzeczy, gdy chcieliśmy iść razem musieliśmy lądować w kaplicy dla małych dzieci, gdzie tak jak Beamama napisała, dziecko na pewno nie nauczy się odpowiedniego zachowania w kościele (spora w tym wina samych rodziców).Konsekwentnie jednak zabierałam ją “na kościół” i byłam z nią tam tyle, ile wytrzymała. Pomału pomału mądrzała i wytrzymywała coraz dłużej ;)Teraz ma 4,5 i jako tako wytrzyma, zależy jaki ma dzień, ale wiem, że przy jej temperamencie, jest to mega wyczyn. Warunek jest taki, że brata nie może być koło niej – jak są razem, to nakręcają się na maksa i kończy się to spektakularnym wyjściem z syreną alarmową 😉 Z synem to już była zupełnie inna bajka – z nim spokojnie od maleńkości można było w kościele siedzieć i tak mu zostało 😉 tfu tfu. kwestia temperamentu dziecka

aha na początku tego przyzwyczajania do bycia w kościele, mówiłam jej, teraz będzie znak krzyża…później coś tam, później pieniążek ( to największa frajda:D) później dzwoneczki i klękamy, później znak pokoju (znowu jakaś atrakcja)…żeby się za bardzo nie znudziła…i tak od punktu do punktu….od atrakcji do atrakcji 😀 Ale tak jak już ktoś wyżej napisał – na ogłoszeniach, to już rozprężenie…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:A czy macie taką “instytucję” jak kaplica dla dzieci?
Moim zdaniem – zły pomysł, byłam parę razy, dzieciaki jak na placu zabaw, przynoszą zabawki z domu, jedzą itp. Mój Antek bardzo szybko zaczął kojarzyć chodzenie do kościoła z świetną zabawą, dużo musiałam się “napracować” żeby pojął po co chodzi się do kościoła…..
Ale niestety spotykam się z fochami ludzi, którym rzekomo dzieci bardzo przeszkadzają. Nie raz zwracano mi uwagę, że miejsce dla dzieci jest w kaplicy obok, choć moje dzieci naprawdę nie hałasują, Antek już duży i już “wysiedzi”, Zosia nie wysiedzi i łazi sobie wokół ławki ale jest cicho, niestety to też ludziom przeszkadza 🙁

Kurka na jakich Ty ludzi trafiasz:Strach:.Dobrze, że ja na nich nie trafiłam 😉 Moje generalne zasady są takie, że dzieć nie powinien przeszkadzać, czyli wrzeszczeć, biegać, fikołków robić. Niech sobie łazi koło ławki, czy tam zapyta o coś, powierci się trochę, w końcu dzieckiem jest ;)Ale ludzie mają różne wyobrażenia na temat grzeczności dzieci – najlepiej cudzych;) – z tym to się spotykam non stop…

bep Dodane ponad rok temu,

Chodzimy co niedzielę. Wszyscy. Na Mszę dla dzieci. Żaden nie wytrzymuje. Korba stosowana. Łażenie, tańczenie (jak grają), gadanie, zabawki, Mat raz podszedł do konfesjonału jak ksiądz siedział w środku. Zobaczyć Jego minę – bezcenne :Wow!:. Ogólnie – cały czas kombinuję jakby tu opuścić. Dopóki się nie drą – zostajemy. Reszta Mszy – przed kościołem.
Czasem odpuszczam któremuś jak są po chorobie (ostatnio Szy prosił i dla swojej wygody dałam Mu spokój). Zdrowe dziecko idzie i już.
Staram się, żeby Msza nie była jakimś wyskokiem w tygodniu. Pilnujemy modlitwy, żeby ta niedziela była konsekwencją tego co się dzieje przez cały tydzień. Jest nam o tyle łatwo, że i Dziadkowie i pozostała część rodziny jest wierząca i praktykująca (tak jak my) więc niedzielna Msza jest czymś bardzo naturalnym…

angel82 Dodane ponad rok temu,

dziękuję Wam wszystkim za wszelkie porady, stały się pomocne. Widać, nie jestem odosobnioną matką, której dziciątko musi “dojrzeć” do uczestnictwa w mszy. Bycie w Kościele choćby w przedsionku lub na dworzu może go jakoś “przyzwyczai”. Na wiosnę Mateusz będzie miał 3,5 roku więc może będzie lepiej.
U mnie w domu z chodzeniem do Kościoła jest tragicznie. Tzn. mieszkamy z dziadkami męża, którzy są Świadkami Jehowy i obawiam się każdego wyjścia do Kościoła ze względu na krzywe spojrzenia. Babcia męża zazwyczaj do wszystkiego się wtrąca, o wszystkim musi wiedzieć, gdzie idziemy itd. Nie chcę kłótni w rodzinie, bo gdyby nas wyrzuciła z domu nie mielibyśmy dokąd iść…

Ale przyjdzie ten czas że będę z synem chodzić do Kościoła, bo przecież będzie miał religię w przedszkolu i potem będzie I Komunia Święta…

amberlight Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Angel82:dziękuję Wam wszystkim za wszelkie porady, stały się pomocne. Widać, nie jestem odosobnioną matką, której dziciątko musi “dojrzeć” do uczestnictwa w mszy. Bycie w Kościele choćby w przedsionku lub na dworzu może go jakoś “przyzwyczai”. Na wiosnę Mateusz będzie miał 3,5 roku więc może będzie lepiej.
U mnie w domu z chodzeniem do Kościoła jest tragicznie. Tzn. mieszkamy z dziadkami męża, którzy są Świadkami Jehowy i obawiam się każdego wyjścia do Kościoła ze względu na krzywe spojrzenia. Babcia męża zazwyczaj do wszystkiego się wtrąca, o wszystkim musi wiedzieć, gdzie idziemy itd. Nie chcę kłótni w rodzinie, bo gdyby nas wyrzuciła z domu nie mielibyśmy dokąd iść…

Ale przyjdzie ten czas że będę z synem chodzić do Kościoła, bo przecież będzie miał religię w przedszkolu i potem będzie I Komunia Święta…

Straszne! Nie pozwól się babci wtrącać. To chyba musi być ciężkie dla Was, bo jednak między większością religii chrześcijańskich a ŚJ są dość spore różnice w tradycji…
Może jakiś grzeczny komunikat? Rozmowa czy coś? Taki ekumenizm w rodzinie:)

pyshotka Dodane ponad rok temu,

Do Kościoła na mszę niedzielną chodzę zwylke sama, podejmowałam próby prowadzenia chłopaków ale oni strasznie się nudzili , w efekcie moje uczestnictwo polegało na uciszniu bąbli a przecież nie o to chodzi, oswajam chłopaków z religią powoli, chodzimy do Kościoła na parę chwil , modlimy się ale cała godzinna msza dla takich dzieci to naprawdę nuda bo one nic nie rozumieją z tego co się gada, dorosły człowiek musi się skupić na Słowie Bożym żeby zajarzyć a co dopiero taki malec, nie prowadzę nie chcę zrazić, poczekam na odpowiedni moment

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Angel82:dziękuję Wam wszystkim za wszelkie porady, stały się pomocne. Widać, nie jestem odosobnioną matką, której dziciątko musi “dojrzeć” do uczestnictwa w mszy. Bycie w Kościele choćby w przedsionku lub na dworzu może go jakoś “przyzwyczai”. Na wiosnę Mateusz będzie miał 3,5 roku więc może będzie lepiej.
U mnie w domu z chodzeniem do Kościoła jest tragicznie. Tzn. mieszkamy z dziadkami męża, którzy są Świadkami Jehowy i obawiam się każdego wyjścia do Kościoła ze względu na krzywe spojrzenia. Babcia męża zazwyczaj do wszystkiego się wtrąca, o wszystkim musi wiedzieć, gdzie idziemy itd. Nie chcę kłótni w rodzinie, bo gdyby nas wyrzuciła z domu nie mielibyśmy dokąd iść…

Ale przyjdzie ten czas że będę z synem chodzić do Kościoła, bo przecież będzie miał religię w przedszkolu i potem będzie I Komunia Święta…

A czy tylko oni w rodzinie są SJ? czy np. rodzice męża też?

Generalnie spojrzeniami się nie przejmuj- o ile nie pada ewidentny szantaż z ich strony w tym temacie.

Tłumacz spokojnie,że masz prawo do własnego poglądu na świat i że od zawsze byłas katoliczką i tak chcesz wychować dziecko.

Wiem, że łatwo nie będzie;) co na to mąż? na postawę dziadków?

vinga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bep:Chodzimy co niedzielę. Wszyscy. Na Mszę dla dzieci. Żaden nie wytrzymuje. Korba stosowana. Łażenie, tańczenie (jak grają), gadanie, zabawki, Mat raz podszedł do konfesjonału jak ksiądz siedział w środku. Zobaczyć Jego minę – bezcenne :Wow!:. Ogólnie – cały czas kombinuję jakby tu opuścić. Dopóki się nie drą – zostajemy. Reszta Mszy – przed kościołem.

My też chodzimy (oprócz chorób oczywiście) całą rodziną do kościoła co niedzielę, tyle, że ja nie lubię tych mszy dla dzieci. Moje maluchy normalnie dość ruchliwe na mszy dla dzieci dostają kompletnego kręćka, wszystkie dzieci chodzą, więc one też, nie da się ich w żaden sposób okiełznać. Dlatego wolę z nimi chodzić na normalną mszę, wtedy zachowują się spokojniej, przynajmniej nie uciekają nam i nie biegają po całym kościele… Myślę, że pewnie za rok, zaczniemy jednak chodzić na mszę dla dzieci, po to, by Antek zaczął korzystać z niej bardziej, chodzi mi głównie o fajną oprawę muzyczną i specjalne kazania, które już będzie rozumiał.
A jeśli chodzi o specjalne kaplice dla dzieci, to ja nie lubię tych miejsc, takie odosobnione, moje dzieci uznały, że zaprowadziliśmy ich tam za karę i płacząc obiecywali wszystko, byle byśmy ich stamtąd zabrali…

angel82 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:A czy tylko oni w rodzinie są SJ? czy np. rodzice męża też?

Generalnie spojrzeniami się nie przejmuj- o ile nie pada ewidentny szantaż z ich strony w tym temacie.

Tłumacz spokojnie,że masz prawo do własnego poglądu na świat i że od zawsze byłas katoliczką i tak chcesz wychować dziecko.

Wiem, że łatwo nie będzie;) co na to mąż? na postawę dziadków?

Cała rodzina moja i męża są katolikami. Tylko Dziadkowie męża są ŚJ. Mój mąż nie chodzi do Kościoła, bo poznał Pismo Święte, ale normalnie ochrzciliśmy dziecko i mąż nie miał nic przeciwko żeby dziecko było wychowywane w wierze katolickiej. Mąż woli się nie wypowiadać, nie kłócić się z dziadkami bo im dużo w życiu zawdzięcza – wychowanie, szkołę itp.

Ja jestem nerwową osobą i też wolałabym sie nie kłócić, tylko spokojnie wszystko tłumaczyć, ale babcia też ma swój charakterek i na starość robi się dziecinna czasami 😉
Tak czy siak moje dziecko bedzie chodziło do Kościoła, musi tylko dojrzeć, żeby sie tam nie nudzić i rozumieć coś z kazania.

gosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Angel82:Cała rodzina moja i męża są katolikami. Tylko Dziadkowie męża są ŚJ. Mój mąż nie chodzi do Kościoła, bo poznał Pismo Święte, ale normalnie ochrzciliśmy dziecko i mąż nie miał nic przeciwko żeby dziecko było wychowywane w wierze katolickiej. Mąż woli się nie wypowiadać, nie kłócić się z dziadkami bo im dużo w życiu zawdzięcza – wychowanie, szkołę itp.

Ja jestem nerwową osobą i też wolałabym sie nie kłócić, tylko spokojnie wszystko tłumaczyć, ale babcia też ma swój charakterek i na starość robi się dziecinna czasami 😉
Tak czy siak moje dziecko bedzie chodziło do Kościoła, musi tylko dojrzeć, żeby sie tam nie nudzić i rozumieć coś z kazania.

Pomocna jest msza z kazaniem dla dzieci. Odkąd na taką mszę chodzimy, mój starszak przestał się nudzić w kościele.
Dzieciaki stoją/siedzą na stopniach ołtarza, ksiądz stale z nimi rozmawia, kazanie jest zrozumiałe dla dzieciaków. W ogóle na tej mszy nie jest sztywno i sztucznie. Samej mi się podoba 😉

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Angel82:Cała rodzina moja i męża są katolikami. Tylko Dziadkowie męża są ŚJ. Mój mąż nie chodzi do Kościoła, bo poznał Pismo Święte, ale normalnie ochrzciliśmy dziecko i mąż nie miał nic przeciwko żeby dziecko było wychowywane w wierze katolickiej. Mąż woli się nie wypowiadać, nie kłócić się z dziadkami bo im dużo w życiu zawdzięcza – wychowanie, szkołę itp.

Ja jestem nerwową osobą i też wolałabym sie nie kłócić, tylko spokojnie wszystko tłumaczyć, ale babcia też ma swój charakterek i na starość robi się dziecinna czasami 😉
Tak czy siak moje dziecko bedzie chodziło do Kościoła, musi tylko dojrzeć, żeby sie tam nie nudzić i rozumieć coś z kazania.

Czyli kwestia też mieszkania z kimś w jednym domu…konflikty zdarzaja sie na różnym tle…

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Angel82:
Ja jestem nerwową osobą i też wolałabym sie nie kłócić, tylko spokojnie wszystko tłumaczyć, ale babcia też ma swój charakterek i na starość robi się dziecinna czasami 😉
Tak czy siak moje dziecko bedzie chodziło do Kościoła, musi tylko dojrzeć, żeby sie tam nie nudzić i rozumieć coś z kazania.

strasznie ci wspolczuje sytuacji
bedziesz musiala uprawiac niesamowita zonglerke, bo bedac SJ w jakims sensie godzisz sie na szerzenie wiary
SJ maja cala poteznie rozbudowana misje ewangelizacyjna i bedziesz sie chyba musiala pogodzic z probami nawracania; swiadkowie – tak wynika przynajmniej z przekazu mojej ciotki, ktora przynalezala do ich “kosciola” – maja w pewnym sensie obowiazek nawracania innych

mysle, ze zwyczajne “dziekuje, ale wolalabym nie,” takie z usmiechem na twarzy i bez specjalnie okazywanego zdenerwowania (ktore zreszta kosztuje bardzo duzo, wiem z doswiadczenia), moze byc skuteczne

trudna sytuacja, bede trzymala za was kciuki

pasiasta Dodane ponad rok temu,

My z tych chodzących od zawsze jak tylko wszystko zdrowe. Mała Dorota – grzeczna dziewczynka była i jest, lubi chodzić bo dziewczynki śpiewają a pani gra na gitarze. Mała Weronika – masakra, non stop łazi, cicho jest, ale łazi, łazi, łazi – a my za nią:Hyhy: I sru:Fiu fiu: jak to komuś przeszkadza to niech nie przychodzi na mszę dla dzieci, jak to księdzu przeszkadza – to niech zrobi prawdziwą mszę dla dzieci, a nie taką pseudo co zapodaje.

angel82 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:strasznie ci wspolczuje sytuacji
bedziesz musiala uprawiac niesamowita zonglerke, bo bedac SJ w jakims sensie godzisz sie na szerzenie wiary
SJ maja cala poteznie rozbudowana misje ewangelizacyjna i bedziesz sie chyba musiala pogodzic z probami nawracania; swiadkowie – tak wynika przynajmniej z przekazu mojej ciotki, ktora przynalezala do ich “kosciola” – maja w pewnym sensie obowiazek nawracania innych

mysle, ze zwyczajne “dziekuje, ale wolalabym nie,” takie z usmiechem na twarzy i bez specjalnie okazywanego zdenerwowania (ktore zreszta kosztuje bardzo duzo, wiem z doswiadczenia), moze byc skuteczne

trudna sytuacja, bede trzymala za was kciuki

Ja na szczęście nie jestem SJ tylko dziadkowie męża. Wolałabym mieszkać oddzielnie ale na kupno mieszkania nas nie stać. Po śmierci dziadków dom będzie prawnie “nasz” (mój i męża). Więc będe mogła robić co mi sie podoba 😉

vivian Dodane ponad rok temu,

chodzimy niemal od zawsze
czyli odkąd skończył 2 tygodnie
nie, nie jest grzeczny-stoimy zawsze na dworzu
zostaje w domu jak jest przeziębiony albo naprawdę fatalna pogoda…

edysia Dodane ponad rok temu,

Do kościoła nie chodzimy.
Tylko w świeta i na uroczystości typu śluby, komunie.
Wierzący ale nie praktykujący.

vievioorka Dodane ponad rok temu,

A my i wierzący, i praktykujący. Nawet powiedziałabym ciut “moherowi” :Śmiech:

Chodzimy co tydzień do kościoła razem z Mysią oczywiście. Od urodzenia.
Zawsze na mszę dla dzieci. I jest to prawdziwa msza dla dzieci 🙂
Ksiądz albo dziewczyny ze Scholi grają na gitarze, śpiewają. Ksiądz chodzi z mikrofonem po kościele. Kazania są zawsze dla dzieci. Często z użyciem różnych rekwizytów.
Mając niecałe 3 latka Mysia już sypała kwiatki na Boże Ciało (dłuuuuga trasa u nas) i obowiązkowo na Odpust. W tym roku identycznie.

Ciekawostką u nas jest jeszcze Żywy Różaniec gdzie dzieciaki pokazują scenki i odmawiają zdrowaśki. W tym roku poszła i 4 – letnia Mysia. Najmłodsza była 😀

Mysia uczestniczy w mszy po swojemu 😀 Chodzi po kościele, jak tylko zaczynają grać to tańczy ( w myśl zasady “chrześcijanin tańczy” ;)) zawsze idzie na ofiarę z dzieciakami. I obowiązkowo wita się z ks. Tomkiem (jednym z wikarych), jak sama nie przyjdzie to on przychodzi do niej :Śmiech:
Ostatnio zaczyna kumplować się z proboszczem, pewnie z powodu tych czekolad, które rozdawał po Żywym Różańcu :Hyhy:

U nas nie funkcjonuje nic takiego jak Kaplica dla dzieci. Są dwie msze takie specjalne. O 9 dla szkolnych dzieci (my na nią zawsze chodzimy) i na 16 dla rodziców z małymi dziećmi. Parafianie są generalnie tak “ustawieni” jeszcze przez poprzedniego proboszcza, że dzieciom na tych mszach wolno wszystko. Nikt nie kręci nosem. Poprzedni nasz proboszcz nie raz i nie dwa głośno z ambony powiedział, że jak komuś przeszkadzają chodzące po kościele i śpiewające po swojemu dzieci to niech sobie na 6:30 albo na 18:30 do kościoła przyjdzie 😉 to są msze dla dzieci i im wolno i wypada wszystko :Hyhy:
Nie ukrywam, podoba mi się takie podejście. Pewnie gdybym należała do innej parafii tak fajnie by nie było :Hmmm…:

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vievioorka:A my i wierzący, i praktykujący. Nawet powiedziałabym ciut “moherowi”

Chodzimy co tydzień do kościoła razem z Mysią oczywiście. Od urodzenia.
Zawsze na mszę dla dzieci. I jest to prawdziwa msza dla dzieci
Ksiądz albo dziewczyny ze Scholi grają na gitarze, śpiewają. Ksiądz chodzi z mikrofonem po kościele. Kazania są zawsze dla dzieci. Często z użyciem różnych rekwizytów.
Mając niecałe 3 latka Mysia już sypała kwiatki na Boże Ciało (dłuuuuga trasa u nas) i obowiązkowo na Odpust. W tym roku identycznie.

Ciekawostką u nas jest jeszcze Żywy Różaniec gdzie dzieciaki pokazują scenki i odmawiają zdrowaśki. W tym roku poszła i 4 – letnia Mysia. Najmłodsza była

Mysia uczestniczy w mszy po swojemu 😀 Chodzi po kościele, jak tylko zaczynają grać to tańczy ( w myśl zasady “chrześcijanin tańczy” ;)) zawsze idzie na ofiarę z dzieciakami. I obowiązkowo wita się z ks. Tomkiem (jednym z wikarych), jak sama nie przyjdzie to on przychodzi do niej :Śmiech:
Ostatnio zaczyna kumplować się z proboszczem, pewnie z powodu tych czekolad, które rozdawał po Żywym Różańcu :Hyhy:

U nas nie funkcjonuje nic takiego jak Kaplica dla dzieci. Są dwie msze takie specjalne. O 9 dla szkolnych dzieci (my na nią zawsze chodzimy) i na 16 dla rodziców z małymi dziećmi. Parafianie są generalnie tak “ustawieni” jeszcze przez poprzedniego proboszcza, że dzieciom na tych mszach wolno wszystko. Nikt nie kręci nosem. Poprzedni nasz proboszcz nie raz i nie dwa głośno z ambony powiedział, że jak komuś przeszkadzają chodzące po kościele i śpiewające po swojemu dzieci to niech sobie na 6:30 albo na 18:30 do kościoła przyjdzie 😉 to są msze dla dzieci i im wolno i wypada wszystko :Hyhy:
Nie ukrywam, podoba mi się takie podejście. Pewnie gdybym należała do innej parafii tak fajnie by nie było :Hmmm…:

I powiem, że bardzo bardzo mi się podoba Twe podejście do wiary i stiosunek do ludzi o innych poglądach! Nigdy nie byłaś napastliwa, ani grama mohera w Tobie:)

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:strasznie ci wspolczuje sytuacji
bedziesz musiala uprawiac niesamowita zonglerke, bo bedac SJ w jakims sensie godzisz sie na szerzenie wiary
SJ maja cala poteznie rozbudowana misje ewangelizacyjna i bedziesz sie chyba musiala pogodzic z probami nawracania; swiadkowie – tak wynika przynajmniej z przekazu mojej ciotki, ktora przynalezala do ich “kosciola” – maja w pewnym sensie obowiazek nawracania innych

mysle, ze zwyczajne “dziekuje, ale wolalabym nie,” takie z usmiechem na twarzy i bez specjalnie okazywanego zdenerwowania (ktore zreszta kosztuje bardzo duzo, wiem z doswiadczenia), moze byc skuteczne

trudna sytuacja, bede trzymala za was kciuki

Tak da radę jeśli to ktoś obcy. Zazwyczaj uprzejma odmowa działa- natomiast jeśli to rodzina- to już zuuupełnie inna bajka! przerabiałam na sobie.

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:I powiem, że bardzo bardzo mi się podoba Twe podejście do wiary i stiosunek do ludzi o innych poglądach! Nigdy nie byłaś napastliwa, ani grama mohera w Tobie🙂

serio :Hmmm…: a rasowym Medalikarzem jestem :Śmiech:

Staram się nie pouczać, nie narzucać swoich poglądów innym. Przecież to ich życie :Fiu fiu:
Myślę, że też duży wpływ na naszą wiarę ma parafia gdzie przynależymy.
Mamy szczęście do fajnych proboszczów. Poprzedni, który 1,5 roku temu na emeryturę poszedł był u nas 30 lat! Nigdy nie miał żadnego cennika, zawsze było co łaska. I powiem, że wtedy ludzie chętniej dają.
Nie rozbijał się nowymi samochodami, przez x lat jeździł starym golfem aż się w końcu parafianie zaczęli z niego śmiać, że już mu rdza go napoczęła i pewnie niedługo jak Flinston będzie piętami hamował :Śmiech:
Żaden z wikarych się u nas niczego nie dorobił, jakim samochodem przyjechał, takim wyjechał :Hyhy:
Całą kasę wpakował w parafię, piękny kościół mamy, zabytkowy, zawsze zadbany, pięknie odrestaurowany. Postawił nowe, duże probostwo z salkami katechetycznymi.
No i dzieciaki zawsze od niego z kieszeniami pełnymi łakoci wychodziły, nawet w czasach kryzysowych te co kwiatki sypały, co w Żywym Różańcu brały udział, w Roratach to zawsze dostawały słodkości.
Był też Kapelanem naszego szczepu harcerskiego, przed obozem zawsze dostawaliśmy od niego “kieszonkowe” . Dużo tego nie było ale na lody dla całego obozu wystarczyło :Wow!:
Oczywiście aniołem to On nie był, jak każdy zwyczajny człowiek miał swoje za uszami, czasem nieco apodyktyczny bywał 😉

Ten nowy jest nastawiony na pracę z dzieciakami, zajefajne msze robi i ciągle jakieś konkursy dla dzieciaków :Cwaniak:
Generalnie fajnie być w takim kościele. 🙂

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vievioorka:serio :Hmmm…: a rasowym Medalikarzem jestem :Śmiech:

Staram się nie pouczać, nie narzucać swoich poglądów innym. Przecież to ich życie :Fiu fiu:
Myślę, że też duży wpływ na naszą wiarę ma parafia gdzie przynależymy.
Mamy szczęście do fajnych proboszczów. Poprzedni, który 1,5 roku temu na emeryturę poszedł był u nas 30 lat! Nigdy nie miał żadnego cennika, zawsze było co łaska. I powiem, że wtedy ludzie chętniej dają.
Nie rozbijał się nowymi samochodami, przez x lat jeździł starym golfem aż się w końcu parafianie zaczęli z niego śmiać, że już mu rdza go napoczęła i pewnie niedługo jak Flinston będzie piętami hamował :Śmiech:
Żaden z wikarych się u nas niczego nie dorobił, jakim samochodem przyjechał, takim wyjechał :Hyhy:
Całą kasę wpakował w parafię, piękny kościół mamy, zabytkowy, zawsze zadbany, pięknie odrestaurowany. Postawił nowe, duże probostwo z salkami katechetycznymi.
No i dzieciaki zawsze od niego z kieszeniami pełnymi łakoci wychodziły, nawet w czasach kryzysowych te co kwiatki sypały, co w Żywym Różańcu brały udział, w Roratach to zawsze dostawały słodkości.
Był też Kapelanem naszego szczepu harcerskiego, przed obozem zawsze dostawaliśmy od niego “kieszonkowe” . Dużo tego nie było ale na lody dla całego obozu wystarczyło :Wow!:
Oczywiście aniołem to On nie był, jak każdy zwyczajny człowiek miał swoje za uszami, czasem nieco apodyktyczny bywał 😉

Ten nowy jest nastawiony na pracę z dzieciakami, zajefajne msze robi i ciągle jakieś konkursy dla dzieciaków :Cwaniak:
Generalnie fajnie być w takim kościele. 🙂

Super!!!!:)))))

bratek Dodane ponad rok temu,

ja chodze tylko z jednym odkąd skonczył 4 latka
chodzimy na mszę dla dzieci
wcześniej były kłopoty z zachowaniem ale od czasu kiedy siadamy w 1 lub2 lawce i Maks wszystko widzi jest super
spiewa w chórku, na czas kazanie spacjalnego dla dzieci podchodzi do ksiedza
powoli oswajamy sredniego do wspólnego chodzenia
na Gosie przyjdzie czas
chcę aby dzieci cos z tych mszy wynosily a do tego potrzebny jest spokój i cierpliwość

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:ja chodze tylko z jednym odkąd skonczył 4 latka
chodzimy na mszę dla dzieci
wcześniej były kłopoty z zachowaniem ale od czasu kiedy siadamy w 1 lub2 lawce i Maks wszystko widzi jest super
spiewa w chórku, na czas kazanie spacjalnego dla dzieci podchodzi do ksiedza
powoli oswajamy sredniego do wspólnego chodzenia
na Gosie przyjdzie czas
chcę aby dzieci cos z tych mszy wynosily a do tego potrzebny jest spokój i cierpliwość

Z młodszymi powinno być znacznie łatwiej bo mogą brać przykład ze starszego :Hyhy:

bratek Dodane ponad rok temu,

to nie te charaktery

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:to nie te charaktery

no w sumie tak, ale młodszy nie wzoruje się na starszym bracie :Hmmm…:

bratek Dodane ponad rok temu,

wzoruje się i to często
ale on ma jeszcze wiele niespożytej energii i nie potrafi usiedzieć w miejscu

karolina Dodane ponad rok temu,

Z młodszym jescze sobie odpuszcze, zwiercony jest strasznie, ale ze starszym 5 latkiem chcialabym zaczac chodzic juz regularnie.

kari80 Dodane ponad rok temu,

Ja z moją córą do niedawna chodziłam sporadycznie, bo była bardzo krzykliwa:Fiu fiu: Ale od jakiegoś czasu staram chodzic z nią regularnie co niedzielę, chyba, że wiadomo jest chora, albo mamy zarwane nocki marudzeniem, tym bardziej, że w mojej parafii jeszcze nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, że to nie miejsce dla małych krzykaczy. Ostatnio jest bardzo grzeczna, chociaż nie powiem , żeby siedziała całe nabożeństwo sztywno w ławce- w obrębie ławki sobie postoi, posiedzi, oglada śpiewnik; ale gdy śpiewamy, to chętnie śpiewa po swojemu, gdy jest modlitwa to wie, że musi byc cichutko.
Podobnie jak “Ambicja”, jestem luteranką i u nas też dzieci są w kościele tylko do kazania, potem z opiekunkami idą na szkółkę niedzielną. W sumie to zastanawiam sie czy też z nią nie zacząć wychodzić na szkółkę, by pomału się przyzwyczajała, tym bardziej , że lubi dzieci i lubi, gdy w domu czytam jej opowiadania z “Biblii dla dzieci” i lubi gdy śpiewam jej piosenki , które sama pamiętam ze szkółek. W mojej parafii przyjęło się , że dzieci zaczynają uczęszczać na szkółkę od trzeciego roku życia, chociaż też widziałam parę razy i dwuletnie.

Znasz odpowiedź na pytanie: Chodzenie do Kościoła?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasze zdjęcia
poznajcie mojego cudnego synka...
Nareszcie znalazlam chwile by powrzucać pare fotek... [CENTER][SIZE=4][COLOR=blue][B]Przedstawiam Wam mojego młodszego cudownego synka Antosia,który przyszedł na świat 24 października o godzinie 20.40,więc w tej chwili ma już skończone dwa
Czytaj dalej
Dla starających się
taka mała prośba
w lipcu znowu straciłam moją kropkę :( i niebardzo mogę sobie z tym poradzić ...niechce mi się robić badań....strach mnie paraliżuje chyba, na 4 ciąże jedna tylko udana ......dziś śniło
Czytaj dalej