Chyba znalazłam swojego lekarza

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #11938

    z-kasia1

    Dziewczyny, dziś chyba mam dobry dzień i chyba zacznę wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Muszę być silna i nie mogę się poddawać. A tak właściwie miałam napisać jak znalazłam tego „swojego” lekarza.
    Poszłam dziś do przychodni (do lekarza rodzinnego) na wizytę w sprawie tej mojej bilirubiny. Wizytę w szpitalu zakaźnym mam dopiero na koniec marca i tam też kazali mi iść na początek do zwykłego lekarza – tak też zrobiłam. Dostałam skierowanie na badania i usg jamy brzusznej – no, chcą sprawdzić czy wszystko jest ok, a jeśli nie – to co nie jest ok. Wychodząc z gabinetu spotkałam pielegniarkę z gabinetu ginekologicznego, którą znam bo kiedyś przychodziłam do jednego z lekarzy na kontrolne wizyty, pigułki itp… Ta siostra mnie zagadała: co słychać itp. (zawsze była troskliwa i taka fajna-nie wiem jak ona zapamiętuje te wszystkie pacjentki). Hmmm, powiedziałam jej co się stało a ona mówi do mnie bym teraz przyszła do niej do gabinetu bo dziś przyjmuje nowy lekarz w przychodni (nowy oznacza, że od niedawna; a tak na oko – ma ok. 40 lat), że jest bardzo dobrym specjalistą a nawet jak nie będę chciała do niego chodzic to mogę teraz wejśc i porozmawiać, powiedzieć co mnie martwi, zapytać się o coś.
    Mówię Wam, ta cała sytuacja bardzo mnie zdziwiła, ale postanowiłam wejść do jego gabinetu (w końcu zastanawiałam się nad zmianą lekarza). Nie wiem, co sie stało, spędziłam u niego ponad godzinę (oczywiście, nie chodzi tu o czas), rozmawiałam z tym człowiekiem tak jak z jakims znajomym, który chce mi pomóc. Dziewczyny, w ciągu tej godziny dowiedziałam się więcej niż przez ostatnie ilości godzin (wizyt) w innych gabinetach. Poza tym było miło (no, bez przesady), konkretnie, fachowo. Nie zostałam potraktowana na zasadzie, że jak nie jestem lekarzem to i tak pewnie nie zrozumiem o co chodzi. Bardzo mi sie podobało.
    Umówiliśmy sie na następna wizytę, ale już na badanie, leczenie i pogadanie jak teraz. Hmmm, zacznę chyba wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Jakiś dziś dobry dzień.
    Czuję, że ten człowiek będzie dla mnie odpowiednim lekarzem i że będe z niego zadowolona. Wiem, że niektóre z Was mogą stwierdzić iż na podstawie jednej wizyty nie powinnam oceniać kompetencji lekarza itp. ale ja to zwyczajnie czuję.
    Czy Wy tak też macie? Jak było u Was? Czy moja decyzja nie jest zbyt szybka i nieprzemyslana? Eeee, nie sadzę.
    Przepraszam, że się tak rozpisałam (może nieskładnie) ale chciałam Wam to opowiedzieć.

    Kasia

    #185214

    ninka

    Re: Chyba znalazłam swojego lekarza

    No to super!!! Najważniejsze, że odpowiada Ci człowiek. Co do kompetencji to pewnie okaże się na kolejnych wizytach. Nikt nie jest w stanie po jednym spotkaniu tego określić. Napisz co po tej wizycie Ci powiedział. Sama jestem ciekawa…

    powodzenia

    Ninka



    #185215

    z-kasia1

    Re: Chyba znalazłam swojego lekarza

    Tak odpowiada mi – nawet bardzo. Wizyta, jak wcześniej napisałam, zajęła ok. godziny, ale oczywiście czas tu nie ma znaczenia (może poza tym, że nie patrzył po jakimś czasie na zegarek; wiecie co mam na myśli). Prosił bym opowiedziała mu cały przebieg mojej ciąży, to znaczy: jak się zaczęła, co się działo (mówiłam, że miałam plamienia), jakie dostałam leki itp. Później rozmawialiśmy o moich innych dolegliwościach i ich wpływie na moją ciążę: chodzi tu o tarczycę i tą bilirubinę. Powiedział, że wszystko to trzeba sprawdzić (no może poza tarczycą bo juz jestem w rękach dobrego specjalisty). Odnosnie bilirubiny to wytłumaczył mi więcej niż Pani dr, z która byłam dziś umówiona – fakt: ja nie wiedziałam o co mam sie tak naprawdę pytać bo nigdy nie miała ani żółtaczki ani chorej wątroby. Powiedział mi, że nie powinnam (i on mi nie zapisze) brać żadnych pigułek anty…. dlaczego: bo nie miałam robionych specjalistycznych badań (hormony, wątroba itp.), które wskazałyby jaki lek (jaka pigułka jest dla mnie najlepsza); nie powinnam brać tez pigułek ze względu na tą moja wątrobę (leki antykoncepcyjne są lekami, które bierze się przez jakiś czas i mogą mieć wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu; oczywiście do tego dochodzą predyspozycje organizmu lub ich brak). Wg tego lekarza – jestem trochę żółta i dziwił się, że wcześniej tego nikt nie zauważył. Kazał mi też wykonać badanie na zapalenie wątroby ale tego typu C. Rozmawialismy także o mojej tarczycy i moim za niskim TSH – właściwie to badanie niepokoiło tylko mojego endokrynologa bo ginekolog nie zwrócił specjalnie uwagi. Podobno niskie TSH moze prowadzić do poronień? Rozmawialismy też o niedoborach hormonalnych (przed ciążą nie miałam leków na niedobory hormonów a wg tego lekarza powinnam) – miałam niski progesteron. Rozmawialismy o martwych ciążach – to znaczy o wykonywaniu usg (kiedy sie powinno, czy szkodzi, czy wcześniej czy poźniej). Dziwił się, że nie miałam od razu zrobionego badania usg jak lekarz prowadzący wiedział, że palmiłam (i to nie raz); sam nie jest zwolennikiem nagminnego usg ale jeśli jest taka potrzeba to trzeba od razu.
    Nie jestem w stanie napisać Wam o wszystkim bo zapisałabym tu chyba kilka stron ale jeśli macie jakies pytania – to znaczy chcecie porównac opinie inngo lekarza na jakis temat to nie ma sprawy – piszcie.
    To co mi się w nim jeszcze podobało to to, że jako jedyny opowiedział mi o całym procesie „zabiegu” – bo wcześniej nikt nie rozmawiał ze mną o tym – dlatego miałam żal do lekarki, że nie rozmawiała ze mną o tym: co to jest, jakie moga byc skutki, co powinnam zrobić. Zbadał mnie mimo, że jeszcze mam plamienie (było to krępujące ale..) – powiedział, że jak na razie jest wszystko ok, ale jeśli plamienie utrzyma się powyżej 2 tygodni (i dłużej) to powinnam zrobić sobie usg. Mówił także o „ciężkich” przypadkach złego wykonania zabiegu (sama chciałam o tym wiedzieć): że bywaja nawet takie komplikacje jak zrośnięcie macicy czy coś w tym stylu. Pytał się jak sie czuję (psychicznie); czy biore jakieś tabletki na uspokojenie (obecnie piję tylko herbatę z melisy) czy sobie radzę, czy cos mnie boli (no, brzuszek itp…)
    Dziewczyny, tyle tego było, że nawet ja sama wszystkiego nie potrafię teraz Wam tego powiedzieć. Może niektórym z Was mój nowy lekarz wyda sie normalny ale ja wcześniej na lepszego nie trafiłam (moze miałam beznadziejnych lekarzy).
    Wszystkie badania, leczenie zaczniemy robić jak wyjasni się sprawa z bilirubiną bo mogę mieć zółtaczkę i iść do szpitala. Zacznę wszystko od poczatku – tym razem mam nadzieję, że pod własciwą opieką (bo mnie już krew zalewa).
    Odnośnie planowania nastepnego dziecka to ja raczej muszę czekać pół roku (odnosnie 3 miesięcy – to zaleca parą, które maja porobione badania i wszystko jest juz ok) – ten lekarz powiedział, że z taką bilirubiną nie powinnam ryzykować (i ja tez nie chcę). Powiedział mi, że przy następnej ciązy jak on nie bedzie sobie z czyms przy mnie radził wyśle mnie na Karową – bo jak on to powiedział: „tam mają taki sprzęt, że szokc – nic się nie da ukryć ew. pominąć; że tam bede bezpieczna i on bedzie wiedział, że jestem w dobrych i profesjonalnych rekach”. To też mi sie spodobało, że facet za wszelką cene nie bedzie chciał mnie leczyć czy doradzac jak sam moze nie dac rady (wiecie, lekarze nie zawsze lubia jak im wchodza w droge inni lekarze).
    Przepraszam, że nie piszę ładnie ale…chciałabym wszystko napisać i tak napisać jak czuję…(a to nie zawsze jest literacko). Pytajcie – postaram się odpisać.

    Kasia

    #185216

    z-kasia1

    Re: Do Ninki

    Ninka (i wszystkie dziewczyny) – jak chcesz cos wiedzieć więcej lub na jakis konkretny temat (np. jakie ten lekarz ma zdanie na to czy owo; ew. co mi doradził w takiej czy innej sprawie) to pisz, zadawaj pytania. Mnie tak bedzie łatwiej bo teraz mam burze wieści a i nie wszystko potrafie opisac tak jak on. Pozdrawiam,
    P.S. A może w tej wizycie podobało mi sie to, że po tej rozmowie poczułam sie duzo lepiej (niestety, miałam taka rozmowę z moją wczesniejsza lekarką i nie czułam się tak jak dziś).

    Kasia

    #185217

    ninka

    Re: Do Ninki

    Kasiu, zaniepokoiłaś mnie tą tarczycą. Ja robiłam badania jakiś miesiąc temu i tsh wyszło mi 0.428 mU/L przy normie od 0.4 do 4.0. Przy ostatniej wizycie zapytałam się go jeszcze raz o ten wynik, ale on mi powiedział, że jest ok. bo ta norma ma tak duże widełki ponieważ ilośc tych hormonów się zmienia sinusoidalnie. Już całkiem zgłupiałam. Czy wiesz coś na ten temat? Chyba jednak wybiorę się do endokrynologa.
    A swoją drogą ten Twój lekarz faktycznie zapowiada się całkiem nieźle.

    Ninka

    #185218

    z-kasia1

    Re: Do Ninki

    Posłuchaj Ninka, ja się tak na tym super nie znam ale wiem, że masz wynik w „normie” – mimo wszystko nie jest najlepszy (wg mnie i tak by powiedział mój endokrynolog). Prawde mówiąć odebrałam tez maila od Gosi (breskva), która też mnie informuje o tsh – że niskie tsh może byc przyczyna poronień (ale oczywiście nie musi, wszystko to jest połączone ze sobą). A jeśli masz niskie tsh to pewnie masz nadczynność? Wiesz cos o tym? Co masz z ta tarczycą? Ja miałam 0,8 i mój endokrynolog – nowy (bo tez zmieniłam) powiedział, że to jest bardzo niskie tsh ale kazał na wszelki wypadek zrobić jeszcze raz badanie bo to z 0,8 miałam na jesieni. Ninka, ja się teraz też o tym dowiedziałam ale jak ten nowy lekarz powiedział: nie ma co sie stresować – trzeba wykonac badania jeszcze raz i to teraz, a nastepnie je omówić na poczatku z endokrynologiem (który powinien wiedzieć o tym, że byłaś w ciązy, poroniłaś a teraz będziesz się starać o dziecko). Ja do swojego nowego endokrynologa idę w połowie lutego – badania tez będę tak robić bo wykonają mi je z dnia na dzień. Może pójde wcześniej – zobaczymy. Jak będę wiedzieć więcej o tym hormonie to dam Ci znać. Ale tak na chłopski rozum: jeśli TSH jest hormonem przedniego płata przysadki i LH + FSH to mają ze soba duzo wspólnego. Mimo że TSH jest od tarzycy a LH i FSH to tzw. kobiece ale wszystkie sa w pewien sposób ze sobą połączone. Poza tym, hormony tarczycy mają wpływ na naszą płodność (podobno – ja tylko piszę to co mówią lekarze, ew. co można przeczytac w książkach) – problemy związane z tarczyca moga mieć wpływ na nasze miesiaczki. Wiec widzisz Ninka, te hormony nie sa obojetne przy ciązy (i nie tylko).
    P.S. Ninka, Ty masz „rekę” do nowych tematów – może zrób temacik o tarczycy – zobaczysz, dyuzo dziewczyn ma problemy z tarczycą i pewnie lepiej wiedzią ode mnie – ja wcześniej miałam lekarza idiote, który tez twierdził, że wszystko jest ok. Nic, szkoda że na tego co teraz mam trafiłam dopiero przed samym zabiegiem.

    Kasia



    #185219

    z-kasia1

    Re: Do Ninki

    Jeszcze jedno, bo zapomniałam – podaję adres strony (całkiem sensownie napisanej) o tarczycy. Tam możesz poczytac o wszystkich podstawowych sprawach: także o tarczycy i ciąży; o miesiączkowaniu i tarczycy, o hormonach.

    Kasia

    #185220

    ninka

    Re: Do Ninki

    Kasiu, dziękuję Ci za tyle informacji. Utwierdziłaś mnie tylko w przekonaniu, że powinnam skonsultowć swoje wyniki z endokrynologiem. Już dzwonięi umawiam się na wizytę.
    Trzymam kciuki za nas wszystkie

    pozdrawiam

    Ninka

    #185221

    breskva

    Re: Do Ninki

    Ja tez mialam wynik TSH 0,8–ale pielegniarka powiedziala ze to w normie i nie trzeba isc do lekarza. A Tobie Kasiu endokrynolog powiedzial ze to niskie TSH. Moze wiec jednak powinnam pojsc do lekarza? Co sie robi jak takie TSH jest w w normie, ale jednak blisko dolnej granicy? Mi ginekolozka jak bylam w ciazy kazala jesc duzo ryb bo w okolicach Warszawy jest malo jodu. Czy z niedoboru jodu moze wynikac niskie TSH? Moze wiec wystarczy wzbogacic diete w jod i ew. cos lykac?

    #185222

    z-kasia1

    Re: Do Ninki

    Ja Gosiu dokładnie nie wiem ale jak mi lekarz mówił – mnie nie wolno brac jodu a mam nadczynność (lekką ale mam). Nawet witaminki dla kobitek w ciąży brałam bez jodu (PRENATAL). Gosiu, jod sie podaje przy niedoczynności a niskie TSH – to wskazuje raczej na nadczynność.
    Ja wszystko będę wiedziała za jakieś 2-3 tygodnie – ide na 2 wizytę do mojego nowego endokrynologa. On prowadzi bardzo dużo kobitek w ciązy i z problemami tarczycy. Do tego wszystkiego robiłam tez FT4 – wyszło lekko podwyzszone – wiec tez lekka nadczynność.

    Kasia



    #185223

    z-kasia1

    Re: Do Ninki

    Niinka, tyko nie zamartwiaj się bez powodu. Może wszystko bedzie ok, a i wiesz jak lekarze mówią – każdy cos innego. Byłas na tej stronie co Ci podawałam, czytałas o tarczycy? Warto. Pozdrawiam,

    Kasia

    #185224

    kosiarbek

    Re: Chyba znalazłam swojego lekarza

    Cześć Kasiu
    Myslę, że trzeba szukać „swojego” lekarza, ja wlaśnie jestem w trakcie poszukiwań. Poroniłam już 2 razy wprawdzie mój lekarz jest dobry ale… drogi. Marzę że znajdę lekarza w ramach ubezpieczenia, bo koszt leczenia i wszystkich badań jest naprawdę duży. U mnie wykryto przyczynę, ale do końca nie jestem pewna (opinie są sprzeczne co do badan, które powinnam jeszcze wykonać) a już na pewno nie spokojna. Mieszkam w Katowicach czy lekarz o którym piszesz jest z woj. śląskiego?



    #185225

    z-kasia1

    Re: Chyba znalazłam swojego lekarza

    Właśnie: „swojego” – pewnie się ze mną zgodzisz, że każdy ma swoje oczekiwania: mnie pasuje to, a Tobie może coś innego; takiego, który właśnie Tobie będzie odpowiadał. Ja go spotkałam przypadkowo i może trochę przy pomocy znajomych położnych z tej przychodni (bo to pielędniarka mnie do niego zaprosiła i namówiła bym chociaż pogadała). Zobaczymy jaki będzie….zapowiada się dobrze.
    Jeśli chodzi o koszty, to doskonale Cię rozumiem – chociaż ja do tej pory bywałam głównie u prywatnych lekarzy – endokrynolodzy, ginekolodzy, dermakolodzy… boże ale tego było. Mogłabym już sobie za to kupić całkiem niezłe rzeczy lub wyjechać na super wycieczkę (i zapomnieć o całym świecie).
    Lekarz, do którego trafiłam jest z woj. mazowieckiego. Wiesz, możesz zawsze popytać dziewczyn, nie tylko tu (niepłodność, oczekiwania – widziałam, że dziewczyny pytają się o lekarzy) – może któraś coś Ci doradzi lub zna świetnego lekarza. Ja bym tak zrobiła.
    Jeśli mieszkasz w Katowicach to pewnie masz kilka placówek państwowych i zawsze możesz się przepisać jak dowiesz się, że gdzieś przyjmuje świetny lekarz.
    Odnośnie badań to na dzień dzisiejszy w sprawie kolejnych starań nie mogę robić nic bo mam do sprawdzenia na początek: moją wątrobę i tarczycę. Poźniej zabiorę się za kolejne. Najdziwniejsze jest to, że wg lekarza byłam przygotowana do ciązy – to znaczy ponoć zdrowa bez jakiś większych problemów (teraz mi się płakać chce z tych moich „przygotowań” – boże – nigdzie się nie spieszyliśmy z mężem, mogłam się jeszcze na coś przebadać (mąż też w tym wszystkim grzecznie uczestniczył), zaszczepić – wolę o tym nie myśleć….)

    Kasia

    #185226

    kosiarbek

    Re: Chyba znalazłam swojego lekarza

    Dzięki Kasiu za szybką odpowiedź, mam nadzieję, że wszystkim nam się uda. Za Twoją radą napiszę na forum może ktoś jest z moich okolic. Wiesz po stracie drugiego Dzidziusia myślałam że zwariuję i nie będę już nawet próbować ale….. mam tak wspaniałego męża i tyle wsparcia, że chyba jednak dam radę!
    Kasia

    #185227

    z-kasia1

    Re: Chyba znalazłam swojego lekarza

    Gdyby nie mój mąż osiwiałabym już dawo. Mam też wsapniałą rodzinę, która mnie wspiera (u mnie wszyscy wiedzieli o ciązy od początku bo od razu dostałam zwolnienie i leki, a do tego miałam leżeć).
    Życzę Ci powodzenia w szukaniu lekarza. Pozdrawiam,

    Kasia

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close