ciagle jakieś problemy:(

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #85422

    gomokugomoku

    Tak własciwie to chce sie wyżalić bo już naprawde mam wrazenie ze zycie ładuje cigle mi kłody pod nogi.
    Najpierw poroniłam , potem przez tyle lat staralismy sie o dziecko i kiedy wkoncu zaszłam w upragniona ciaze to sie okzało ze mam za mało progesterunu , ze kosmówka sie rozrzedza , ze musze lezec w domu i leze i leze juz tyle miesiecy.Nic nie robię , dbam o siebie i nagle twardy brzuch a
    kilka dni temu regularne skurcze i ból. Dostałam Fenoterol i Isoptin. Mam ogromnego doła bo pragnelismy dzidziusia ale ciagle cos sie dzieje.Co ja robie nie tak.?Dopiero zaczełam 27 tydzien.Jedna kolezanka powiedziała ze te leki wływają na płod ( ja mowię dziecko bo dla mnie to juz dziecko od momentu poczecia a nie jakis płod ) i ze mi z tego powody wspołczuje i ze wogole mam beznadziejna ta ciaze.Czy moje dziecko ma szanse byc zdrowym?Czuje sie tak bezsensownie , moze ja jestem jakas inna.Tak naprawde wcale nie jest miło siedziec na zwolnieniu cała ciaze i ciagle miec jakies problemy.Smutno mi i tyle , martwie sie o dziecko , o meza , czuje sie taka bezwartosciowa bo nawet wstawac nie moge zeby cos w domu zrobic , jestem do niczego ….Kompletnie mnie to rozbiło.Przepraszam ze sie wam wyżalam ale niestety w otoczeniu nie znajduje pocieszenia .wszyscy oprocz męża mi albo wspolczuja i komentuja jak to beznadziejnie u nas jest w zwiazku z ciaza , ewentualnie spekuluja czy dziecko bedzie zdrowe…
    Czy te leki przeciwskurczowe naprawde sa niebezpieczne dla dziecka??ehh dzis mam totalnego doła i pragne zdrowego maluszka.

    gonia ,aniołek i majowa Ola

    #1292683

    jade

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Nie, te leki nie są niebezpieczne. Ja w poprzedniej ciązy łykałam je (albo dostawałam dożylnie) od 19 tc i mam zdrowego synka. W tej ciąży też muszę je brać.
    Nie zamartwiaj się, bo to bardziej dziecku zaszkodzi, a gości, którzy tak radośnie spekulują o zdrowiu Twojego dziecka po prostu wyproś z domu – jak nie potrafią mówić o czymś miłym.

    Pozdrawiam,
    Jade



    #1292684

    toffika

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    dokładnie tak jak mówi Jade
    ja też na fenoterolu i isoptinie

    nic się nie martw, wypoczywaj i dbaj o brzusio
    bedzie dobrze!!!!!

    pozdrawiam

    Michaś7-11.03.2007

    #1292685

    2308

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Myślę, że to siedzenie w domu ma na Ciebie taki wpływ.I jesteś już tym wykończona. Ale Twój dzidziuś tego właśnie potrzebuje i w ogóle się tym nie przejmuj i nie myśl o tym, że ci jest smutno, albo że Ci się nudzi.
    A jeśli chodzi o to lekarstwo to sama je łykałam i jest masa dziewczyn, które to biorą i na Twoim miejscu bym się tym nie przejmowała. Na mnie ono źle podziałało i lekarz mi zmienił na luteinę. Biorę ją dwa razy dziennie i nie myślę nawet o tym czy na to jakiś negatywny wpływ na moją kwietniową kruszynkę. Widocznie tak trzeba. Najważniejsze, żeby jak najdłużej była w moim brzuszku.Myślę, że gdyby to lekarstwo moglo spowodować, że dzidziuś nie będzie zdrowy lekarz by go nie przepisał. Trzymaj się dzielnie. Do maja już naprawdę nie długo. Wszystko da się wytrzymać. I wcale nie jesteś beznadziejna. Jesteś wspaniałą mamą, która robi wszystko, żeby dzidziuś urodził się zdrowy i we właściwym czasie. Może codziennie wymyśl sobie jakąś mało skomplikowaną czynność, którą mogłabyś zrobić w domu to poczujesz się lepiej. Nie trzeba wszystkiego od razu robić.
    Ja zaczęłabym od posegregowania dokumentów….. bo dziś właśnie to będę robić.
    Pozdrawiamy i ściskamy mocno

    Kasia, Patuś i Dzidziuś

    #1292686

    martkasm

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    dokładnie, ja tez cały czas na lekach, m.in. izoptin. gdyby te leki nie były bezpieczne dla maleństw, to by nam nie przepisywali. A z pewnością nie branie żadnych w naszej sytuacji było by jeszcze gorsze. Więc główka do góry i usmiechnij się….no i ucałuj maleństwo w brzusiu!!!

    #1292687

    kamelia

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Po prostu handra cię dopadła… 🙂 Minie!
    Zobaczysz, Ola będzie zdrowa, a ty wypoczywaj… Hihi, Mogłoby być jeszcze trudniej… Np. gdybyś miała już jednego brzdąca, który nie mógłby zrozumieć czemu mama musi się oszczędzać…
    A w domu nie musi lśnić, minimum higieniczne zrobi mąż.

    Kamelia z Michałkiem (ponad 3 lata) i chyba-Mają (35 tc)



    #1292688

    gosik

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Witaj
    Brałam leki o których piszesz od 24 tygodnia z Fifim
    Jest cały i zdrowy. Doszły do tego zastrzyki na rozwój płucek i kilkakrotnie antybiotyki

    A koleżankę mówiącą że mi współczuje i mam beznadziejną ciążę – szybko bym zmieniła
    Koleżance współczuć pozostaje – i tyle

    Siedzenie w domu bywa przybijające, wiem, człekowi za dużo myśli przychodzi do głowy…trzymaj się jakoś – już z górki

    pozdrawiam

    Figoraki

    #1292689

    fresz

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Będzie dobrze !!!! Musi być !!!!
    Życzymy zdrówka !!!!!!!!!!!


    Marcel & Kuba & Ania

    #1292690

    carla27

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Ja znam masę osób, które brały fenoterol i urodziły zdrowe dzieciaczki, że sama biorę bez obaw Nic się nie martw i odpoczywaj spokojnie.
    A z koleżanką się nie kontaktuj – po co sę masz stresować

    #1292691

    mati2

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Kochana absolutnie nie musisz obwiać się o te leki. Bierze je mnóstwo kobiet w ciąży!!! Pamiętaj lekarz NIGDY nie da leku, który mógłby źle włynąć na dziecko. Takie głupoty mówią tylko osoby, które nie mają o tym bladego pojęcia a się mądrują po pewnie u nich wszytko było ok. BRRRRRRRRRRRR!!!!!
    Ja brałam taki sam zestaw leków jak Ty od 16tc! Do tego miałam założony pessar i codziennie robiłam sobie zastrzyk z heparyny na moje przeciwciała antykardiolipinowe. Do tego w I trymestrze zastrzyki z Kaprogestu i Pregnyl aha no i oczywoście Luteina i Acard. Leżałam parę razy w szpitalu. Synuś urodził się piękny, duży (4000g) i silny. Nie miał nigdy kolki, jadł pięknie i wogóle nie chorował poprostu nie było z nim żadnych problemów.
    Teraz znów jestem w ciąży i scenariusz jest dokładnie taki sam. Na ostatniej wizycie w czwartek zapadła decyzja o założeniu pessara po otwiera się ujście wewnętrzne szyjki macicy i tylko czekać na skórcze. A jestem teraz w 14 tc. Oczywiście biorę wszytskie te same leki.
    JEstem dobrej myśli i wierzę, że wszytsko zakończy się dobrze.
    Wiesz teraz mi się przypomniało, że ja największe twardnienia brzucha miałam właśnie jak leżałam.
    Życzę dużo zdrówka i pozytywnej energii!!!!!!!!!!!!

    WSZYTSKO BĘDZIE DOBRZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Kornel 7.10.04 Ktoś 8.08.07



    #1292692

    gosia

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Gonia, mogę Ci podać rękę. Moja ciąża od połowy jest zagrożona. Co mnie czeka? Nie wiem. Nawet nie chcę na forum pisać wszystkiego co od lekarzy usłyszałam.

    W pierwszej ciąży też brałam Fenoterol i Isoptin. Nie martw się. Nie wiem jaki wpływ mają te leki na dziecko, ale u nas wszystko się dobrze skończyło. Patrz zdjęcie w podpisie
    Trzymam kciuki, większą cześć ciąży masz już za sobą. Powodzenia.

    #1292693

    sysim

    Re: ciagle jakieś problemy:(

    Goniu,
    Mogłybysmy sobie podac ręce. 4 lata temu też poroniłam, strasznie to przeżyłam, po jakimś czasie zaczęliśmy starania,ale nie poszło już tak szybko jak za pierwszym razem. Psychika zrobiła swoje. Tak bardzo chcieliśmy już miec dziecko. Gdy zaszłam w końcu, na początku miałam plamienia, dostałam zaszczyki, tabletki i miałam leżec w łóżku. Bałam się cokolwiek robic, żeby znowu coś złego się nie przydarzyło, dlatego byłam gotowa leżec plackiem. Na szczęscie miałam forum, bo inaczej bym zwariowała. Kiedy doktorek pozwolił już wstac z łóżka to w drugim trymestrze zaczęły się inne problemy hemorodiy, anemia i najgorsze dostałam mega uczulenia. Byłam obsypana od tułowia w dół. Swędziało jak cholera w dodatku było lato, temperatura powodowała, że swędziało jeszcze więcej. Myślałam, że się wykończe, byłam już u kresu wytrzymałości. W dodatku żaden lekarz nie chciał mi pomóc. Mówię Ci kartoga, nie życzę najgorszemu wrogowi. Po 2 miesiącach w końcu ustąpiło. Ale pojawiły się kolejne problemy zaczął stawiac mi się brzuch. Znowu kolejne prochy fenoterol i izoptin, który tak mi obniżał ciśnienie że miałam nawet to drugie 35. Odstawiłam izoptin i zostałam na samym fenoterolu. I tak dorwałam do rozwiązania. Urodziłam pięknego synusia, dziś ma 2 latka i 5 miesięcy i jest naszym szczęsciem. Jest zdrowy, nie zauważyłam, żeby leki które brałam w czasie ciąży a jak widzisz brałam ich trochę w jakikolwiek sposób miały na niego zły wpływ.
    Niedawno zaczeliśmy starania o drugiego dzidziolka. Zaszłam w ciąże i niestety poroniłam. Obecnie znowu jestem w ciąży (dziś byłam u lekarza i widziałam zdrową fasolinkę) ale znowu ciąża nie zaczęła się dla mnie dobrze. Bo jestem przeziębiona a nie można mi brac żadnych leków. Leczę się więc, domowymi sposobami.
    Zapewniam Cię, że nic nie robisz źle, a obwinianie siebie nie ma najmniejszego sensu. Po prostu nie każdy może miec, bezproblemową ciąże, czasami trzeba wiele wyrzeczeń i cierpliwości żeby miec to co inni mają bez problemów. Ale zobaczysz jak urodzisz, Twoje dziecko wynagrodzi Ci wszystkie złe chwile i będzie najbardziej rozpieszczonym maluszkiem w rodzinie.
    Myśl pozytwnie, będzie dobrze, najbardziej co się odbija na zdrowiu dziecka to, humory mamy
    Pozdrawiam Cię ciepło

    Sylwia i Mati 27.09.04



    #1292694

    qr-chuck

    Głowa do góry!

    Mogę Ci wirtualnie podać rękę? Ja pierwszą ciążę też poroniłam – w 11 tygodniu, ale już od 7 było coś nie tak… Plamiłam, dziecko niby rosło, ale za wolno, nawet pojawiło się serduszko, ale… W końcu w 11 tygodniu przyszedł krwotok, którego już nie dało się zatrzymać :(.

    9 miesięcy później znowu zaszłam w ciążę, od początku brałam duphaston, całkowity zakaz współżycia, leżenie… Gdzieś w 4 miesiącu wróciłam do pracy, popracowałam ze 3 tygodnie i znowu na zwolnienie, bo mi brzuch twardniał… W 29 tygodniu wylądowałam w szpitalu z akcja porodową :(. Dostałam dożylnie fenoterol (10 jedn.) i oczywiście isoptin… I jeszcze do tego sterydy na rozwój płucek :(.
    „Dobrze poinformowana” koleżanka, jak o tym usłyszała, stwierdziła, że rehabilitację maluszka mam jak w banku :(…
    Na fenoterolu jechałam do końca 38 tygodnia, bo na USG wyszło, że dziecko jest malutkie i lekarka postanowiła przetrzymać ile się da…

    Aśka urodziła się dokładnie w terminie, ważyła 3,25, więc nie była malutka, dodatkowo zaliczyła niedotlenienie przy porodzie (5 pkt), bałam się o nią strasznie i… NIC. Dziecko super sprawne, super zdrowe… Żadnych rehabilitacji, problemów… Jak na razie najpoważniejszą chorobą, jaką zaliczyła, była trzydniówka. Dotąd nie brała antybiotyków…

    Ja już po fakcje doszłam do wniosku, że te wszystkie problemy jakie miałam w ciąży to były problemy ze mną, a nie z dzieckiem… Na szczęście już wymyślili leki :))).

    A Ty leż, oszczędzaj się… Ja też miałam poczucie straty czasu, bezużyteczności (na mnie jeszcze fatalnie wpływał fenoterol – czułam się strasznie otępiała, nawet czytać za bardzo nie mogłam)…
    Wiesz co powiedział mi mój mąż? „Jak to nic nie robisz? Nosisz nasze dziecko i o nie dbasz!!! Robisz dużo więcej niż ja kiedykolwiek mógłbym zrobić…” Zapamiętaj to sobie, bo ja stwierdziłam, że miał przebłysk geniuszu jak to mówił ;).

    P.S. Teraz jestem w 15 tyg. Tym razem nie brałam profilaktycznie progesteronu i grzdyl znowu zaczął się odklejać… Ale już jest dobrze, ostatnie USG wyszło idealnie i stwierdzam, że całe życie mogłabym być w ciąży :). I myślę, że urodzimy zdrowe dzieci :)))

    Pozdrawiam,
    A&A (29.04.04)

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close