ciągle płaczę

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #50371

    grazami

    Dziękuję !!! bardzo wszystkim za słowa wsparcia bardzo dużo to dla mnie znaczy.
    Ciągle płacze i nie mam ochoty się z nikim spotykać. Dziś sąsiad zapytał mnie czy wszystko w porządku, a ja sie rozryczałam. Mąż też twierdzi że trzeba czasu ale teraz jest bardzo ciężko. Chciałabym krzyczeć jak bardzo chcę tego dziecka a już nic mi Go nie wróci. Piszę to i cały czas płaczę.
    pozdrawiam Was wszyskie ciepło. bardzo sie cieszę , że znalazłam to forum bo mogę sie wygadać.

    #647264

    weronika75

    Re: ciągle płaczę

    Hej,
    Wiem jak bardzo ciezko jest ci w to uwierzyc, ale z czasem przestaniesz.Nikt oczywiscie nie mowi,ze zapomnisz, ale juz niebedzie tak bolec!
    Trzymaj sie cieplutko,

    Pozdrawiam
    Weronika

    weronika75



    #647265

    aggulka

    Re: ciągle płaczę

    Płacz i nie wstydź się tego! Może teraz jeszcze za wcześnie, ale pamiętaj, nie zamykaj się na świat. Ja tak zrobiłam i trudno mi było potem do niego wrócić. A wrócić trzeba i im szybciej sie to stanie, tym łatwiej Ci będzie pogodzić się z życiem od nowa… Ale teraz jeszcze do niczego się nie przymuszaj. Może poproś męża, żeby wynalazł Ci dobrego psychologa? To naprawdę może pomóc sie pozbierać!
    Pozdrawiam Cię, Agata

    #647266

    jaewa

    Re: ciągle płaczę

    Płacz ile razy tylko poczujesz, że chcesz. Ja za każdym razem gdy sie wypłakałam czułam przez moment ulgę, przez moment mogłam odsapnąć i wziąć głębszy oddech.
    Kochana, tak bardzo mi przykro, że siedzisz smutna i zapłakana. Każda z nas przez to przechodziła i wiemy, że trudno jest Ciebie teraz słowami pocieszyć. Przytulam Cię, myślami Cię wspieram, jak tylko potrafię
    EwA

    #647267

    mayorka

    Re: ciągle płaczę

    Płacz! Przecież to normalne. Każda z nas ryczała. Pamiętam, że przez bardzo długi okres ryczałam codziennie. To był taki mój poranny rytuał. Budziłam się bardzo wcześnie rano, bo nie mogłam spać i ryczałam… Ale z czasem płacze się coraz mniej. Na razie jesteś w najgorszym momencie, świeżo po tragedii…Potem będzie już coraz łatwiej…Twój mąż ma rację: potrzeba czasu.
    Ja też unikałam wszystkich na początku, potem wróciłam do pracy i strasznie sie bałam. Najgorsze było, jak pojechaliśmy 2 tyg. po porodzie do sklepu na zakupy i znajomy mojego męża nam … pogratulował. Widział, że nie mam brzucha, to pomyslał, ze urodziłam, tylko, ze nie wiedział, ze martwego synka. Mój mąż złapał zakupy i uciekl z tego sklepu razem ze mną…
    Asia
    P.S. Jak będziesz potrzebowała to pisz na priva. Takie wygadanie się do osób, które również przeżyły tragędię pomaga…

    #647268

    asia80

    Re: ciągle płaczę

    Tak strasznie mi przykro, mysle o Tobie (o Was z tego podforum) i chcialabym czasem, by mozna bylo cofnac czas……

    Asia i Oliwierek 14.01.2004 r<img src=”http://foto.onet.pl/upload/4/66/_277941_n.jpg”>

    Edited by asia80 on 2004/07/21 23:01.



    #647269

    ika

    Re: ciągle płaczę

    Płacz pomaga. Trzeba wypłakać ten ból który masz w sobie. nic dziwnego, ze płaczsz, przecież cierpisz. przykro mi ogromnie, ze spotkało Cię to wielkie nieszczęscie. Wierzę, ze dla ciebie też zabłyśmie promień nadzei i spełnią sie marzenia. Mnie ogromnie pomogły dziewczyny z tego forum uporaż się z bólem. Dzieki nim uwierzyłam, ze wszystko pewnego dnia skończy sie dobrze. Wierzę, ze i Ciebie natchną tym optymizmem. A puki co płacz jeśli potrzebujesz przeżyj swoja żałobę i pożegnaj maleństwo.
    Ściskam Cię bardzo serdecznie

    ika z Igorem

    Edited by ikkunia on 2004/07/22 11:05.

    #647270

    grazami

    Re: ciągle płaczę

    Dziękuję za wsparcie. bardzo mi jest potrzebne. Człowiekowi zawsze sie wydaje, że coś go nie dotyczy i ja tak myślałam, że nie moze się stać nic złego, że jestem zdrowa i wszysko musi byc ok. ale niestety.
    Serdecznie pozdrawiam

    #647271

    ewa500

    Re: ciągle płaczę

    bardzo mi przykro, ze i ciebie to spotkalo. ja tez jestem ciagle swiezo po mojej tragedii (10 tygodni temu moje maluchy zmary w moim brzuszku w 32 tc) ale jest coraz lepiej. Bol nie mija ale ucze sie z nim zyc. z wlasnego doswiadczenia moge poradzic Ci zebys nie zamykala sie na ludzi, sprobuj wychodzic z domu, spotkac sie ze znajomymi mimo ze na poczatku nie bedzie cie interesowalo to o czym wszyscy rozmawiaja. Ja sie zmusilam do intensywnego zycia, spotkan, kina, w ten piatek wracam do pracy. jakos przetrwalam gratulacje sasiadow, znajomych, ktorych musialam wyprowadzac z bledu ze nie jestem szczesliwa mamusia. teraz jestem na urlopie w Holandii i mam tu duzo atrakcji, jest super ale i tak mam czasami niezle doly, ktore jednak mijaja. Ciesze sie tez ze ten czas jakos idzie do przodu i coraz blizej do nastepnych staran. Najbardziej sie ciesze jak widze ze coraz wiecej forumowiczek jest znowu w ciazy. za wszystkie trzymam kciuki.
    Trzymaj sie dzielnie i sprobuj uwierzyc ze bedzie lepiej, ze po burzy zawsze jest slonce. pa

    Ewa mama 2 aniołków Grzesia i Igora 25.05.2004

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close