Co byście zrobiły na moim miejscu?

W niedzielę mamy spotkanie rodzinne.Na początku uzgadnialiśmy z mężem że pojedziemy po południu czyli po godz.14 tak jak nasza mała córcia sie wyspi a kładzie sie spać miedzy 10 a 11 godz-i śpi do ok.13 lub 14 godz.Wczoraj się nagle wszystko zmieniło-mąż powiedział mi że musimy jechac ok 12:30 bo wszyscy tak jadą i mymusimy bo on nie zna drogi do tej miejscowości.Oprócz nas z namui w samochodzie jadą teście-wiem że dla nich zależy jechać przed 13 godz.Ale wychodzi na to że ja z małą zostaje w domu bo przecież przed 13 godz to ona wstaje z drzemki a trzeba ją jeszcze nakarmić.Logiczne że mała po spaniu nie bedzie chciała siedzieć w foteliku 2 godziny!Pokłóciłam się wczoraj z mężem bo co innego uzgadnialiśmy a nagle sie wszystko zmieniło.Jeszczec tydzieńtemu mogliśmy jechać po14 godz-przecież nic nie wspominał że nie zna drogi!Zrobiło mi sie przykro bo wychodzi na to że kolejny raz zostaje z córką w domu mimo że zawsze planujemy coś innego.Widocznie dla męża bardziej liczy się reszta rodziny bo przecież gdyby chciał byśmy razem pojechali to zmieniłby czas wyjazdu!

37 odpowiedzi na pytanie: Co byście zrobiły na moim miejscu?

oposek2007-06-29 15:00:30

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nieznajomośc drogi to chyba tylko wymówka istnieje jeszcze cos takiego jak mapa i telefon do rodziny do której siejedzie z pytaniem jak dojechać?!

amelka72007-06-29 15:03:17

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

No właśnie ja też tak myślę żeto tylko wymówka.My z mężem kilka lat jechaliśmy za granice nie znając trasy a teraz nagle takie problemy z drogą.Wydaje mi się ze mąż nie chce przeciwstawić się rodzicom i rodzinie że dla nas ta godzina nie pasuje.Ale w takim razie wie że my nie pojedziemy!

gabrycha2007-06-29 15:27:42

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nie dziwię Ci się,że Ci przykro.Nie rozumiem Twojego męża.Doskonale rozumiem,że chcieliście pojechać jak mała się wyśpi bo zawsze tak samo postępujemy.Logiczne,że dziecko wtedy jest wyspane,wesołe i w lepszym humorze.A przecież chodzi o to,żebyście miło spędzili czas,a nie strsując się nie wyspanym,marudnym dzieckiem….Dziwne jest zachowanie Twojego męża,tak zmienić zdanie…dziwne.Przecież mógłby wziąć mapę i napewno poradziłby sobie świetnie bez niczyjej pomocy.Co bym zrobiła na Twoim miejscu?Znając siebie byłabym już tak wkurzona całą sytuacją,ze zostałabym w domu bo już pewnie nawet nie miałabym ochoty na takie spotkanie.
Przykro mi,ze tak Ci się to wszystko ułożyło:(
Pozdrawiam Cię serdecznie!

Dorota i Antoś(24.03.2005)

smoczyca782007-06-29 15:40:48

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Może przetrzymaj jakoś córeczkę ze spaniem do tej 12 i potem jedźcie a ona będzie spała w samochodzie. Nie wiem jaka jest duża i czy możecie tak zrobić ale ja bym spróbowała. Może to wcale nie jest zła wola Twojego męża.

mamaaleksa2007-06-29 15:41:36

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Na Twoim miejscu też byłabym wkurzona takimi zmianami planów, zwłaszcza, że ewidentnie są efektem sugestii rodziny męża i nie biorą pod uwagę Waszego rytmu dnia i wcześniejszych ustaleń.
Ale może wcześniejszy wyjazd wcale nie byłby najgorszym rozwiązaniem? Przecież Maleńka mogłaby odbyć tę swoją codzienną drzemkę w samochodzie, po przyjeździe do rodziny dostałaby jeść i – wypoczęta – czarowałaby wszystkich krewnych… 🙂 Ustalcie może z teściami jeszcze wcześniejszy wyjazd (skoro Mała zasypia o 11.00 – to może właśnie wtedy) – podając ten argument.
Przecież Twój mąż na pewno chce się pochwalic przed rodzinką swoimi dziewczynami! 🙂

Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli! Trzymaj się.

Małgosia & Aleks (2l 2m)

ewike2007-06-29 15:43:44

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nie wiem ile miesięcy ma Twoje dziecko, ale chyba jeszcze mała jest, nie rozważałaś możliwości, że raz wyśpi się w samochodzie, a gdzieś po drodze zatrzymacie się na karmienie? Tym bardziej, że wyspana to rzeczywiście może mieć problem z wytrzymaniem jazdy.
Może warto zrobić raz drobne odstępstwo od uporządkowania i rutyny w Waszym życiu? Siedząc sama w domu z dwójką nie mogłam się doczekać weekendu i wyjazdu nawet do teściów . A z tym czy dziecko na imprezie będzie zadowolone czy marudne to jak dla mnie ruletka.
Inna rzecz, że upewniłabym się czy mężowi rzeczywiście zależy na wspólnym wyjeździe.

Przemek (2 lata 11/12) i Milucha (19 m-cy)

amelka72007-06-29 16:00:37

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

“Znając siebie byłabym już tak wkurzona całą sytuacją,ze zostałabym w domu bo już pewnie nawet nie miałabym ochoty na takie spotkanie.”
Wiesz mi po wczorajszej rozmowie też przestało tak bardzo zależeć na tym wyjeździe!Moglibyśmy spróbować jechać przed 11 godz-ale jak znam córkę(ma 18 miesięcy)to pierwszą godzinę przesiedzi w samochodzie,drugą będzie spała.Wstaje o 6 rano więc do 12 godz nie da sie jej przetrzymać-sama zaśnie nawet na stojąco!Może rzeczywiście i tak zrobie-tylko teraz pytanie-czy męża rodzina wyjedzie wcześniej o 11 godz?Skoro nie chce jechać godzinę później to skąd mogę być pewna że pojadą godzinę wcześniej?a przecież małej nie sbudzę w połowie drzemki! Moja córcia śpi raz w ciągu dnia ok 2 lub 3 godzin.Najwyżejby się zdrzemnęła w czasie powrotu.
Ale wiecie i tak nawet mimo tego rozwiązania jest mi niesamowicie przykro-bo skoro coś razem uzgadniamy a potem mąż sam podejmuje decyzje to niejest w porządku.Dla teściów i męża najlepiej byłoby gdyby to moja mama została z wnuczką.Moja mama dużo pomagała gdy córcia chorowała jak chodziła do żłobka i głupio mi jej prosić jak widzę że za bardzo nie chce.Przecież nie ma takiego obowiązku-teściowa ani razu nie zaproponowała pomocy gdy mała była chora a my nie mogliśmy iść na zwolnienie!Więc dlaczego mają takie wymagania od mojej mamy?

gabrycha2007-06-29 16:12:44

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Jak Antoś był mniejszy to spokojnie mogliśmy wsadzić go do samochodu w porze drzemki i zasypiał,ale teraz niestety.Często jest tak,że jak już zaryzykujemy to on całą drogę wytrzymuje bo tyle ma do obejrzenia,powiedzenia a potem nagle odrazu zasypia,zmęczony nieludzko najczęściej jak już jesteśmy na miejscu:( i tyle naszego planowania dlatego zawsze jak gdzieś jedziemy to po spaniu małego.
Ale może porozmawiaj jeszcze z mężem,zobacz co ma Ci do powiedzenia tak na spokojnie.Może uda się jednak dojść do jakiegoś porozumienia?

Dorota i Antoś(24.03.2005)

ahimsa2007-06-29 18:45:22

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

A nie możesz jakoś zminic czasu jej drzemki? Albo zaryzykować? jak będzie histreia w samochodzie to może mąż zrozumie, dlaczego tak nalegałas na inną godz!

ja bym NIE została! Niech poniesie konsekwencje swej decyzji-czemu masz się czuć odsunięta? i każ mu wtedy ją uspokoić! Sam chciał!


iMat2,7l

kamelia2007-06-29 20:00:26

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Głupia rada, albo inaczej głupia motywacja…

A niech ma, skoro tak…

A, że dzieciak może się spłakać i wymęczyć to betka…

oposek2007-06-29 21:34:15

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Kurcze dziwie się tylko że teściowie wiedząc że mała śpi w tych godzinach tak się upierają żeby jechać (a może nic o tym nie wiedzą?) moja teściowa jaka jest taka jest ale w porze snu dziewczyn nie wymysliłaby wyjazdu! A rodzina wydaje mi się że zrozumie ze jesteście trochę później ze względu na dziecko! Moze Ty zadzwoń do tesciów i przesuń wyjazd – tylko najpierw powiedz o tym mężowi bo bedzie kolejna granda!

chilli2007-06-30 06:05:48

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

ja bym przeciagnela połozenie na drzemke tak, zeby spala cala droge.

magda z mlodymi

chilli2007-06-30 06:07:02

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

ja tez bym wsadzila do auta dzieciaka.
zasnie .

magda z mlodymi

2007-06-30 06:17:17

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Skoro podróż trwa 2 godziny to ja zgrałabym ją z tą drzemką dziecka, tak, żeby dziecko, które właśnie tyle spi przespało się po drodze.

Możecie jechać trochę wcześniej?

Może źle robiłam, ale nigdt nie ustawialam wszystkiego pod dziecko (owszem starałam się żeby było łatwiej nam i dziecku), ale odmówić przyjazdu (na który chcę jechać) z powodu drzemki dziecka? Nie przyszłoby mi to do głowy.
Może stąd się biorą potem opinie, że dziecko ogranicza….

Ulka i listopadowy miś

olesia12007-06-30 07:15:53

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

A ja ustawiam wyjazdy pod dziecko- i nigdy, mimo to, nie mówiłam, że dziecko ogranicza :-)))
Jak jedziemy na jakąś imprezę rodzinną to moi bliscy wiedzą, ze możemy się spóźnić i wszyscy jak dotąd to rozumieli ….

Dwulatka

olesia12007-06-30 07:17:47

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Ja bym spróbowała przestawic Małej drzemkę tak, zeby się zdrzemnęła w samochodzie.Rozumiem, ze moze być to utrudnione bo oprócz Was jechać będą teście..;-) ale mimo wszystko bym zaryzykowała 🙂
Powodzenia!!!

Dwulatka

ahimsa2007-06-30 08:22:36

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nie sądzę by odstawiła taka histerie, jak przewidują….nawet tego nie sprawdzili na dobrą sprawę! Ja tam jestem za konsekwencją…po prostu poprosić męża by się zajął dzieckiem w razie czego i już. To taaakie straszne?


iMat2,7l

sabi19792007-06-30 15:08:31

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Oj wydaje mi się, że Twój mąż też jeszcze nie do końca dorósł, tak jak i mój. Ja w 9 miesiącu ciąży musiałam iść na wesele do jego przyjaciela tylko dlatego, że on nie odmówił przyjacielowi bycia świadkiem, bo tamten nie miał kogo wziąć (oczywiście to była tylko wymówka mojego ślubnego, bo on po prostu chciał iść na ten ślub i wesele). Poczułam się zepchnięta z moimi potrzebami na dalszy plan. Mogłam powiedzieć że nigdzie nie idę, ale wtedy pewnie sam by poszedł, a na to bym mu nie pozwoliła. Tak samo jest z dzieckiem (mamy już jedno) mąż nie wczuwa się za bardzo w jego potrzeby, że ono ma swoje pory snu itd. Mój mąż nie jest tak uzależniony od swojej mamy ale od wszelkiego rodzaju rozrywek – sam jeszcze zachowuje się czasem jak rozpieszczony bachor (to wina wychowania jakie wyniósł z domu). Trudno jakoś wytrzymałam na weselu ale jak by chodziło o dziecko to za żadne skarby bym się nie ugieła, ono i jego potrzeby są dla mnie najważniejsze. Co to za ważna uroczystość, że koniecznie musicie na niej być? Dziecko nie ogranicza ale rodzicielstwo na tym polega, żeby czasem z czegoś zrezygnować, wydaje mi się, że miłość dziecka wszystko wynagradza. Trudno doradzać, każda rodzina musi sama za siebie wziąć odpowiedzialność, zresztą pewnie jak byś nie zrobiła, to w tej sytuacji i tak ktoś będzie pokrzywdzony. To nie Twoja wina tylko Twojego małżonka.
Mam nadzieję, że wybierzecie najlepszy wariant w ten trudnej sytuacji.

kamelia2007-06-30 18:33:30

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Magda ja też bym pojechała oczywiście… Nie podobały mi się tylko – nazwijmy to – priorytety Ahimsy… Gdyby mi dzieciak wył, to nie byłaby w stanie powiedzieć mściwie do męża “zajmij się”… Zwyczajnie nie dałabym rady. Pewnie “miętka” jestem…

2007-06-30 19:33:05

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Ja bym sprobowała zmienić czas drzemki raz – może później małą położyć wieczorem żeby później rano wstała i drzemka wypadła później – tak żeby mała po prostu przespała podróż w aucie.

Monika i
Nina (3.5)

ahimsa2007-06-30 19:59:00

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

????!!!!!!
Ze co??? Haaalo?
A co strasznego jest w tym by mąż czasem zajął się dzieckiem?! a ja w tym czasie poprowadzę samochód? A może wg Ciebie powinien zostawić żonę w domu samą – to dopiero dla mnie dziwny priorytet! No ale to ja…


iMat2,7l

kamelia2007-06-30 20:15:50

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Ahimso, odpowiedziałam już Szpilce…
To co napisałaś po prostu zabrzmiało tak mściwie, a żeby on (mąż) popamiętał…
Oczywiście niech się mąż zajmuje, ale nie “dla zasady”… Jak dzieciak wpadnie w histerie, to pewnie matka łatwiej go uspokoi… Ja nie mogłabym spokojnie siedzieć, ale to ja…
I oczywiste jest dla mnie to, ze nie powinna zostawać w domu. Ma tak zrobić żeby jechać – a jak? – to już inna sprawa.

ahimsa2007-06-30 22:40:17

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

W odpowiedzi na:


Ja nie mogłabym spokojnie siedzieć, ale to ja…


A mąż to może spokojnie siedziec?;)) Przecież to też JEGO dziecko!


iMat2,7l

luczka2007-07-01 05:23:01

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Ja zaproponowałąbym wyjazd o 11, czyli w porze gdy mała zwykle śpi. Będzie miała swoją drzemkę w samochodzie, no chyba że nie lubi spać w samochodzie.

kata2007-07-01 11:36:16

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

hmm a ja się zgadzam z Ahimsą, jak na własnej skórze ewentualnie poczuje to może będzie inaczej śpiewał, niestety niektórych tatusiów inaczej się nie przekona, nie widzę tu żadnych objawów mściwości, tylko takie wiadro zimnej wody i tatusiologia stosowana

kata2007-07-01 11:37:20

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

dokładnie tak,to tez jego dziecko

smoczyca782007-07-01 13:25:39

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Zgadzam się z Tobą. Jak facet nie poczuje konsekwencji swoich czasem głupich decyzji, to robi głupoty dalej. Musi się przekonać na własnej skórze, to wtedy mądrzeje :-).

ahimsa2007-07-01 13:30:38

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Ja chyba mam taki egzemplarz;) Zresztą, jak się im czasem łopatologicznie nie pokaże to nigdy nie zrozumieją!


iMat2,7l

dididi2007-07-01 14:01:45

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Mala powinna Ci usnac w samochodzie (jazda samochodem usypia 99.9% dzieci ) – chyba ze bedzie halas.. ale miejmy nadzieje ze dziadkowie uszanuja potrzeby wnusi skoro ona tak im poszla na reke. Swoja droga co mi sie nasunelo to to ze Twoj Maz dosc latwo ulega wplywom swoich rodzicow (nie zwazajac specjalnie z tego co piszesz na Ciebie i dziecko) – tu bym bardziej widziala sygnal ostrzegawczy (i potencjalny temat do malzenskiej szczerej rozmowy), no ale moze po jednym razie tak sie nie przejmuj.

kamelia2007-07-01 20:11:49

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Może mój “egzemplarz” jakiś bardziej udany, bo nie potrzebuję stosować takich metod “edukacyjnych”…

ahimsa2007-07-01 20:42:38

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Do tej pory też nie stosowałam…a czasem żałuję!


iMat2,7l

gosiek252007-07-02 05:43:53

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

W odpowiedzi na:


czy mężowi rzeczywiście zależy na wspólnym wyjeździe.


no właśnie, czy jemu zależy na tym wyjeździe z żoną i dzieckiem? może mu to na rękę ja sobie nie wyobrażam żeby mąż mnie zostawił z jakiegoś nieważnego powodu..

justonka2007-07-02 06:11:10

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

a nie mozna jakos sie dogadac??? Po co zaogniać jeszcze sytuacje… malżeństwo przy małym dziecku i tk jest narazone na wybuchy…
może pojechac tak żeby akurat drzemka wypadła na trasie, pogadaj z tesciami – przecież na pewno nie ędą chceli nic złego dla kochanej wnusi

Justonka i Jaś

mordeczka2007-07-02 09:43:26

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Nie no -jechac musisz-absolutnie.Tylko męża bym zdrowo opieprzyła,że to my jesteśmy najważniejsi i tylko od nas zależy o której godz.pojedziemy.Sa mapy i telefony,można jakoś dojechać-to nie Ameryka.
Dzieci w tym wieku lubią spać w samochodzie /Chyba ,że twoja pociecha jest inna/ i podróż w czasie drzemki wyjdzie wszystkim na zdrowie/cisza,mniej nerwów./Jak sie mała obudzi można gdzieś stanąć i zjeść-zabierz coś szybkiego i lekkiego do spożycia/
Moje potrafią zanąć nawet w dtodze do marketu a to tylko 5 minut samochodem!!!! Nie wiem jak długo potrwa wasza podróż ale zaryzykowałabym-raz nie zawsze,ale mężowi zrób mini awanturke.
powodzenia

Dorota i

Adaś, Maja

ahimsa2007-07-02 10:01:09

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

W odpowiedzi na:


zaryzykowałabym-raz nie zawsze,ale mężowi zrób mini awanturke.
powodzenia


Uważaj! Bo zaraz Cię od mściwych tu wyzwą!


iMat2,7l

ja32007-07-03 21:26:58

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

A może niech mąż zostanie z dzieckiem w domu a ty pojedziesz się trochę rozerwać?
Albo jak taki mądry to poczekaj w samochodzie a on niech spróbuje dobudzić śpiącego malucha, ubrać go i z uśmiechem na twarzy, swojej i dziecka, zejść do samochodu.


Gosia i dzieciaczki

jorggus2007-07-04 17:44:04

Re: Co byście zrobiły na moim miejscu?

Muszę z przykrością stwierdzić że faceci to żłoby emocjonalne:(. Ja ostatnio wyjechałam na wieś do rodziny męża na weekend z naszym 4-miesięcznym synkiem, bo szkoda mi było w taką ładną pogodę siedzieć w bloku. Mój mąż, jako że w sobotę pracował miał dojechać do nas w niedzielę rano. I wyobraź sobie dzwoni do mnie w niedzielę po 14, że on już chyba nie przyjedzie no bo nie ma sensu, bo już późno, bo i tak za parę godzin będziemy wracać itp. Myślałam że go rozerwę na strzępy! Nie dość że w tygodniu nie widzi synka bo wychodzi do pracy o 7 a wraca o 21 jak już mały śpi, to jeszcze w weekend ma nas w tyłku!!! Potem łaskawie mi wyjaśnił, że w zasadzie to on czasami musi od nas odpocząć (no bo w tygodniu tyle pracuje, a tu jeszcze w weekendy trzeba skakać nad marudzącym dzieckiem…). Trochę go nawet rozumiem (chociaż mu tego nie powiedziałam), bo i ja czasami miałabym ochotę od tego wszystkiego odpocząć….
Ale umaralniająca i ustalająca priorytety awanturka-jak najbardziej!

jolcia&jasinek

Znasz odpowiedź na pytanie: Co byście zrobiły na moim miejscu??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
Co na plamy z oliwki?
Macie jakiś sposób na plamy z oliwki? Płyn do naczyń nie pomógł. Aśka i Krzyś (1.02.2007)
Czytaj dalej
Nasze zdjęcia
ślubne c/d
przed kościółkiem u cioci przed domem. [img]http://images25.fotosik.pl/11/a74d4c9ad4e0512amed.jpg[/img] [img]http://images24.fotosik.pl/11/1e92ee74240de2e7med.jpg[/img] [img]http://images30.fotosik.pl/11/b49a7ec7cf676a73med.jpg[/img] w kościółku przed samą mszą św. [img]http://images24.fotosik.pl/11/fee9300e168165b5med.jpg[/img] po Mszy wychodzimy z kościółka [img]http://images29.fotosik.pl/11/1dceaddf793135b7med.jpg[/img] pierwszy taniec [img]http://images29.fotosik.pl/11/f2be8562312b7b43.jpg[/img] nasza miłości - Julcia [img]http://images25.fotosik.pl/11/b9589475aa7ba0fcmed.jpg[/img] [img]http://images27.fotosik.pl/11/1dacff159fb2c0camed.jpg[/img] Krótka relacja.. Błogosławieństwo rodziców odbyło się u mojej cioci - w jej
Czytaj dalej