Co na chorobę lokomocyjną

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #89892

    ilonas

    Co polecacie na chorobę lokomocyjną dla trzylatka?
    Lokomotiv w syropie niestety się nie sprawdził, natomiast po aviomarinie (0,5 tabletki) mały jest bardzo śpiący.
    Poszukuję czegoś bardzo skutecznego (potrzeba nawet na 10 min podróż samochodem), ale bez skutków ubocznych

    Ilona + Damianek (12/12/2004)

    #1489855

    smoki

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    Niestety sprawa jest beznadziejna. Testowalam wszystko bo moj Michal zyga jak kot.
    Wytrzymuje jakims cudem w miescie prawie godzine (moze te swiatla i korki mu pomagaja). Poza miastem mamy wpadke juz po 30 minutach i to nawet po kilku godzinach od jedzenia.

    Super idzie nam jazda na spiaco. Michal zjada obiad, popija sokiem i siup do auta spac. Wtedy moge w dzien przejechac nawet do 2 godzin 🙂

    Poza tym daje aviomarin ale nie polwke tylko 2 razy po cwiartce w odstepie 2- 3 godzin. Trzyma dluzej a Michal jest mniej spiacy. Zatrzymujemy sie oczywiście baaardzo czesto a cale auto w okolicach Michala jest zafoliowane na max.

    smoki i smoczaki



    #1489856

    Anonim

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    Ania również zalicza się do grona rzygaczy, rekord – 15 min po wyjeździe z domu
    Dajemy cocculine (nie wiem czy tak się to pisze), takie tabletki homeopatyczne. Zaczęliśmy też podróżować wyłącznie po 20, jeżeli jedziemy gdzieś dalej i absolutnie nie dajemy nic do picia przed podróżą ani w trakcie, bo potem strasznie wymiotuje
    W przeciwieństwie do Smoczego syna moja Ania fatalnie znosi jazdę po mieście, to hamowanie, spaliny i hałas.

    Daga i dzięcioły – Kuba 7 lat i Ania 2,5 roku

    #1489857

    verba

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    Przetestowałam wszystko i zatrzymałam się dla mojej czterolatki przy właśnie cocculinie, pomogła jej a jest rzygaczem pierwsza klasa
    przez kolejne 3 dni przed podróżą piła 2 tabletki rozpuszczone w butelce (lub kartoniku) po lyku ale przez cały dzień i w dzień podróży tak samo, jechaliśmy prawie 10 godzin i nic, dla nas to byl prawdziwy cud.
    Proponuję też częściej chodzić na huśtawki i karuzelę
    Powodzenia

    Aga z Kasią 2003 i Moniczką 2007

    #1489858

    cszynka

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    a czy osoba prowadząca wtedy samochód sama ma kłopoty z chorobą lokomocyjną?
    Moja mała ma z tym kłopoty, lokomotiv pomaga, ale:
    kiedy prowadzi tata (mąż) to jest oki, mąż ma to samo i wie jak prowadzić, żeby było jak najmniej atrakcji typu hamowanie nagłe, ostre zakręty itp.
    natomiast kiedy prowadzi dziadek to mamy „jazdę” a tłumaczenie dziadkowi nic nie daje, niestety

    Są podobno też takie plasterki, które uciskają jakieś miejsca na nadgarstkach, taki rodzaj akupunktury
    moja 12-letnia szwagierka z tego korzysta i jest zadowolona, a cierpi bardzo z powodu tej choroby.

    #1489859

    figa

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    U nas tylko aviomarin niestety.
    Rekord haftu – 4 minuty po wyruszeniu.
    Na krótkie wyjazdy (po zakupy np.) locomotive, ale działa bardziej na jej wiarę w to, że po locomotivie nie będzie haftować niż na organizm. Zjada te cukierki, a i tak jest zielona i błaga o wypuszczenie z samochodu :/

    Figa i



    #1489860

    kalcz

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    A my przetestowaliśmy (z polecenia znajomego) cudo o nazwie (o ile dobrze pamiętam) TransWay. Plasterki, które nakleja się na nadgarstki, z taką specjalną wypustką która uciska jakiś tam punkt, co powoduje, że dziecko nie choruje. Działa to na zasadzie akupresury więc nie ma skutkó ubocznych…podchodziłam do tego „z pewną taką nieśmiałością” ale się sprawdziło i droga z nad morza do Warszawy bez przygód 🙂

    Aha, kupowaliśmy te plasterki w zwykłej aptece.

    KaSiA &

    #1489861

    yoasiab

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    Może to śmieszne, ale znam sposób naprawdę niewiarygodny. Sama ciągle w to nie wierzę, jednak są tacy, którzy twierdzą, że to działa. Mam kolezanki pracujace w szkołach i dla nich wycieczka autobusem pełnym rzygających dzieciaków to nie lada wyzwanie. Chwytają sie wszystkiego i niektóre z nich zastosowały coś wyjatkowo przedziwnego,a mianowicie zaklejanie pępka plasterkiem. Kompletnie nie mam pojecia, o co chodzi i jak niby ma to dzialac, ale gdy moja mała poraz pierwszy miala problem z jazdą, natychmiast przykleiłam jej ten plasterek (kolorowy ze spidermanem, tłumaczac ze on pomoze) na pępuszek i……. dojechala bez problemów!!! Taka metoda nic nie kosztuje, moze warto sprobowac

    Aśka i Alicja (18.01.2003)

    #1489862

    figa

    Re: Co na chorobę lokomocyjną

    Wielka jest moc sugestii :))))))))))

    Figa i

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close